Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne na ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne na osobę, która się nie zgadza - wspólne obawy

Strona 3 / 3

Wpisy: 108
Rozpoczynający temat
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

To jest jeden z najczęstszych scenariuszy jakie widzę. I tu jest pułapka - to przekonanie 'ona naprawdę mnie kocha, tylko nie wie' jest całkowicie subiektywne. Możesz być absolutnie pewna że tak jest, i być w błędzie. Rytuał zbudowany na tym założeniu wchodzi w czyjąś psychikę opierając się na twojej projekcji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Niedziela przepraszam że wchodzę z inną myślą, ale wróciłam do tego co napisałaś o projekcji. To mnie zatrzymało. Czy nie jest tak, że dużo rytuałów miłosnych jest robionych właśnie z miejsca tej projekcji - 'wiem lepiej co czuje ta osoba' - i dlatego obawa jest tak duża? Nie dlatego że rytuał jest zły sam w sobie, ale dlatego że jest robiony z zaburzonym obrazem sytuacji?


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Cesarzowna62 To jest bardzo trafna obserwacja. I to tłumaczy dlaczego osoby które to robią rzadko mają poczucie że robią coś złego - one są szczerze przekonane że ich odczytanie sytuacji jest prawidłowe. Obawa którą opisuje tytuł wątku jest trudna do skonfrontowania właśnie dlatego że źródło błędu jest zakryte przez pewność siebie wykonującego.


Odpowiedz
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Elzuchna to co napisałaś na końcu jest chyba kluczowe - że obawa jest trudna do skonfrontowania właśnie dlatego, że wykonujący jest przekonany o słuszności swojej interpretacji. Czyli mamy sytuację gdzie i błąd poznawczy, i działanie etycznie wątpliwe, są chronione tym samym mechanizmem. Jak w ogóle przebić się przez coś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Hej, śledzę ten wątek od początku i mam wrażenie że cała rozmowa zakłada że rytuały w ogóle działają. Ale czy nie powinniśmy najpierw ustalić czy jest cokolwiek do omawiania? Jeśli nie działają, to etyka jest akademicka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Pochwist85 Ten wątek był już wcześniej, ze dwie strony temu. Krótko: jeśli nie działają, obawa znika. Ale jeśli jest choćby możliwość że coś robią, to obawa pozostaje - i nie możesz tej możliwości wykluczyć bez dowodu. Więc etykę trzeba omawiać niezależnie od pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 108
Rozpoczynający temat
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego ten temat jest tak ciężki do rozmowy - bo osoba która robi rytuał na kogoś bez zgody zazwyczaj nie przychodzi pytać 'czy mam rację'. Przychodzi pytać 'jak to zrobić skuteczniej'. Obawa o której mówimy w tytule wątku jest rzadko obawy samego wykonującego. Częściej to obawa zewnętrzna, cudza.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

I to mnie uderza - bo ten wątek ma już chyba ponad sto postów i zastanawiam się ile osób go czyta właśnie z tego powodu, że planuje coś zrobić i szuka... nie wiem, potwierdzenia? Albo odwrotnie, hamulca?


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Z tego co obserwuję na różnych forach to jest najczęstszy schemat - ktoś wpada w wątek o etyce rytuałów, czyta, i albo wychodzi z poczuciem 'dobrze że przeczytałam' albo z argumentami żeby i tak to zrobić. Dyskusja etyczna rzadko zmienia zdanie komuś kto już jest zdecydowany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Faddi Czyli co, te rozmowy są do niczego? Bo to dość pesymistyczna konkluzja jak na wątek który ma tyle postów.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Hazel_L Nie powiedziałem że do niczego. Powiedziałem że rzadko zmieniają zdanie komuś zdecydowanemu. Ale mogą działać na etapie wcześniejszym - zanim ktoś jest zdecydowany. Albo po fakcie, jako materiał do przemyślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłabym jeszcze do jednej rzeczy. Mówiliśmy dużo o osobie wykonującej, o jej projekcjach, o jej przekonaniach. Ale jest jeszcze trzecia strona której prawie nie ruszyliśmy - osoby które wiedzą że ktoś robi na nie rytuał. Co wtedy? Bo to jest zupełnie inna dynamika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Elzuchna O, to interesujące pytanie. Czy ktoś tu miał taką sytuację że wiedział albo podejrzewał że jest 'targetem'? I jak to wyglądało w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja miałam kiedyś sytuację gdzie znajoma powiedziała mi wprost że robi na mnie rytuał żebyśmy się zaprzyjaźniły bardziej. Nie miłosny, ale jednak. I nie wiem jak to opisać - czułam się nieswojo, jakby ktoś mi powiedział że mnie obserwuje przez okno. Intencja była 'dobra' ale informacja była dziwna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Salomejka Ale ona ci powiedziała - więc to już zupełnie inna kategoria niż rytuał bez wiedzy osoby. Jak zareagowałaś?


Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Cesarzowna62 Powiedziałam że wolałabym żeby tego nie robiła. I przestała, przynajmniej tak twierdziła. Ale właśnie - to potwierdziło mi że gdyby zapytała wcześniej, sama bym odmówiła zgody. Więc po co w ogóle to robić bez pytania, skoro można zapytać?


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, pytanie do grupy - czy ktoś słyszał żeby ktokolwiek zapytał osobę którą lubi 'hej, czy mogę zrobić rytuał żebyśmy się zbliżyli'? Bo to brzmi absurdalnie w praktyce, nawet jeśli jest logicznie spójne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Pochwist85 Absurdalnie bo ujawnia intencję. Jeśli zapytasz to już masz rozmowę o uczuciach, a rytuał staje się zbędny. Właściwie to jest argument - rytuał bez zgody jest często zamiennikiem rozmowy której ktoś się boi.


Odpowiedz
Wpisy: 108
Rozpoczynający temat
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo trafne. Rytuał jako substytut konfrontacji. Bezpieczniejszy emocjonalnie, bo nie słyszysz 'nie' wprost. Tylko że ta 'bezpieczność' jest iluzją - decyzja tej osoby nie zmienia się dlatego że jej nie zadałaś pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu wchodzi kolejna warstwa - jeśli rytuał 'zadziała' i coś się zmieni w zachowaniu tej osoby, wykonujący może nigdy nie wiedzieć czy to rytuał, czy ta osoba sama zmieniła zdanie, czy po prostu okoliczności się ułożyły. Nie ma sposobu żeby odróżnić. Więc nawet sukces jest nieweryfikowalny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Adeptka No ale właśnie - i to jest argument że wykonujący nigdy nie ma pewności, więc po co zakładać że wyrządził krzywdę, skoro nie wie czy cokolwiek zrobił? Może rytuał nie zadziałał i osoba sama zdecydowała?


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Lubka02 To rozumowanie działa w dwie strony. Jeśli nie wiesz czy zadziałało, to nie masz też podstaw żeby powiedzieć że nie zadziałało. Niepewność nie zdejmuje odpowiedzialności za intencję. Zrobiłaś coś z zamiarem wpłynięcia na czyjąś wolę - i ten zamiar pozostaje, niezależnie od skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, to wszystko brzmi bardzo poważnie i rozumiem argumenty, ale mam wrażenie że mówimy o tym jakby magia na pewno działała. A co jeśli ktoś robi rytuał, nic się nie dzieje, i ta osoba po prostu żyje swoim życiem? Gdzie tu jest krzywda?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: