nie wiem czy dobrze rozumiem ale chodzi o to ze jak robisz rytual to dajesz mozgowi 'temat' do przenoszenia przez sen i to jest to co sprawia ze sie inaczej budzisz? bo jak tak to faktycznie nie trzeba sie zastanawiac czy to magia czy psychologia, bo to moze byc to samo
Mam pytanie do Meli - czy po tym śnie zrobiłaś coś z tą intencją dalej, kontynuowałaś pracę, czy zostawiłaś? Bo zastanawiam się czy to poczucie zakończenia było sygnałem że coś się domknęło i trzeba czekać, czy raczej że pierwszy etap przeszedł i można iść dalej.
To co Mela teraz opisuje to jest w sumie klasyczny schemat - rytuał, sen z poczuciem zamknięcia, odpuszczenie, i potem ruch w sytuacji. Problem z wyciąganiem wniosków jest taki, że nie wiemy co by się stało bez rytuału. Ale z drugiej strony, to że schemat się powtarza u różnych osób w różnych tradycjach jest przynajmniej podstawą do dalszego szukania, nie do zamykania tematu.
