Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a osoby z psychicznymi blokami emocjonalnymi

Strona 2 / 3

Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To mnie zastanawia, bo wracając do głównego pytania wątku, czy to znaczy, że jak partner ma blokady emocjonalne, to też mógłby mieć jakieś swoje momenty kiedy łatwiej do niego dotrzeć? Nie cykl jak u kobiety, ale coś.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Po obserwacji mojej i znajomych powiem tak, że faceci najbardziej miękną wieczorem, jak są zmęczeni i mają niżej testosteron. Wtedy łatwiej o rozmowę. Rano i w środku dnia mur jest mocniejszy. Może to nie magia, ale rytm ciała też się liczy w rytuałach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Oskar to ciekawe co piszesz, bo ja zawsze próbowałam gadać po kolacji jak już sie odprężył i faktycznie wtedy szło lepiej. Myslałam że to przypadek a moze coś w tym jest. A czy są jakieś rytuały które kobieta robi sama na siebie w okresie, czy raczej się odpuszcza?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Fela78 robi się, ale inne. Praca z lustrem, pisanie listów których się nie wysyła, palenie kartek z imionami osób które trzymają. To czas oczyszczania, nie zapraszania. W tradycji ajurwedyjskiej ten czas nazywa się rajaswala i jest na odpoczynek, nie na ekspansję.


Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 275

@Azalia palenie kartek z imionami brzmi mocno. Robiłaś tak kiedyś i co potem? Bo ja słyszałam o takich praktykach, ale boję się, że jak coś spalę, to coś się zerwie i będzie żal.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Obsydiana robiłam i nic się dramatycznego nie stało. Po prostu po jakimś czasie zauważyłam, że ta osoba mniej mi się śni i mniej o niej myślę. To nie jest cięcie siekierą, to bardziej rozpuszczanie. Żal czasem przychodzi, ale to część procesu, nie błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ile czasu trzeba czekać na efekty takiego palenia? Bo ja bym chciała to zrobić, ale nie wiem czy raz wystarczy czy trzeba powtarzać przez kilka cyklów. Niektórzy mówią jeden raz, inni że co miesiąc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wera_K to zależy ile lat to nosisz. Świeża sprawa może odejść po jednym razie. Coś co siedzi dziesięć lat, trudno żeby zniknęło po jednym wieczorze. Ja bym powtarzała przez trzy cykle i obserwowała czy coś się zmienia w snach i w myślach.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że ta praca na cyklu to jest właściwie terapia ubrana w rytuał. Czy ktoś z was łączy to z normalną terapią u psychologa, czy traktujecie jako alternatywę?


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

U mnie idzie równolegle. Terapia daje mi nazwy i zrozumienie skąd to się wzięło, a praca z cyklem i rytuałami daje mi kontakt z ciałem, którego na terapii nie mam. Psycholog gada o głowie, a w okresie to jednak ciało gada do mnie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Hortensja_66 czyli wychodzi na to, że samo gadanie z psychologiem to za mało, bo ciało zostaje z boku. To by tłumaczyło dlaczego niektórzy chodzą lata na terapię i nic się nie rusza, a inni po jednym wyjeździe w góry albo po jakimś rytuale czują, że coś puściło.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Darek_69 nie generalizowałabym, bo terapia terapii nierówna i są nurty pracujące z ciałem. Ale faktycznie u kobiet pomijanie cyklu w pracy nad blokadami to spore uproszczenie. Ciało ma swój kalendarz i albo się go słucha, albo się z nim walczy.


Odpowiedz
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 46

@Malgosia87 ten kalendarz ciała to dla mnie nowość, bo zawsze myślałam o cyklu w kategoriach albo płodności albo PMS i tyle. A okazuje się, że można to potraktować jako mapę pracy nad sobą. Tylko jak ktoś bierze hormonalną antykoncepcję i nie ma prawdziwego cyklu, to co wtedy? Bo to chyba sporo kobiet dzisiaj dotyczy.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Zaintrygowana dobre pytanie i sama się nad tym głowiłam. Na tabletkach nie ma realnej fazowości, jest sztuczny rytm. Niektóre nauczycielki radzą wtedy pracować z księżycem zamiast z cyklem, bo daje zewnętrzny rytm którego ciało może się trzymać. Nów na puszczanie, pełnia na pracę z tym co już jest. Ale to jest proteza, nie to samo.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Azalia Wracając do tego co Azalia pisała o liście który się nie wysyła, robiłam to kiedyś po rozstaniu i napisałam chyba osiem stron. Po skończeniu byłam wyczerpana jakbym przebiegła maraton. Spaliłam to po tygodniu i faktycznie coś we mnie odpuściło. Nie wszystko, ale coś.


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Kocanka a czemu czekałaś tydzień ze spaleniem? Myslałam że to się robi od razu jak się napisze, na świerzo. Czy to ma znaczenie kiedy się to pali?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Fela78 różnie się to robi, nie ma jednej szkoły. Niektóre tradycje mówią że trzeba odczekać żeby to co napisałaś osiadło w tobie, inne że palić od razu. Mi osobiście pomagało odczekanie do pełni albo do końca okresu, bo wtedy miałam wrażenie że to się domyka w jakimś rytmie, a nie tylko impulsywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak ktoś ma bardzo nieregularny cykl, raz 25 dni raz 40, to jak się w tym połapać? Bo u mnie to loteria i nigdy nie wiem kiedy co przyjdzie. Trudno wtedy planować jakąkolwiek pracę z fazami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wiesia91 ja bym wtedy nie planowała z góry, tylko reagowała na to co czuję. Jak przychodzą dni ciężkie emocjonalnie, to wiesz że jesteś w fazie przed okresem i robisz pracę oczyszczającą. Jak masz przypływ energii i chęci na ludzi, to owulacja i robisz to co otwiera. Ciało powie ci szybciej niż kalendarz.


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że to wymaga sporej uważności i znajomości siebie. Większość kobiet które znam żyje w trybie zasuwania od rana do wieczora i nie ma kiedy posłuchać co się w środku dzieje. Może dlatego tyle blokad się trzyma, bo nie ma chwili żeby je w ogóle zauważyć?


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dokładnie tak to widzę. Blokada nie znika sama, bo nikt jej nie odwiedza. Latasz dwadzieścia lat z robotą, dziećmi, domem i nawet nie wiesz że tam coś siedzi, dopóki nie usiądziesz w ciszy. Rytuał to czasem jest pretekst żeby w końcu usiąść.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Hortensja_66 czyli to nie świece i zioła działają, tylko sam fakt że człowiek się zatrzymuje? Jeśli tak, to po co cała ta otoczka? Można by usiąść z herbatą i pomyśleć, efekt ten sam.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 322

@Darek_69 teoretycznie tak, praktycznie nie. Sam usiądziesz z herbatą i za pięć minut sięgasz po telefon. Otoczka rytuału, świece, zapach, jakieś czynności, trzyma cię w tym stanie dłużej. To jest jakby ramka która nie pozwala ci uciec od siebie. Bez tego większość ludzi nie wytrzyma nawet dziesięciu minut z własną głową.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Oskar w tym jest sporo prawdy. Próbowałam medytować bez niczego i po chwili sprawdzałam co w lodówce. Jak zapaliłam kadzidło i ustawiłam parę rzeczy przed sobą, wytrwałam dłużej. Pytanie tylko czy to ma coś wspólnego z magią, czy z psychologią uważności.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Zielarka granica jest cienka i chyba sztuczna. Dawne praktyki nie rozdzielały tego, bo nie miały takich pojęć. Człowiek robił coś co go porządkowało wewnętrznie i nie zastanawiał się czy to magia czy nie. Dopiero my chcemy mieć szufladki.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co jeśli nie ma się gdzie palić? Bo ja mieszkam w bloku i nie wyjdę z ogniskiem na balkon, sąsiedzi by zadzwonili po straż. Jak to zrobić w mieście, żeby miało sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wera_K nad zlewem w metalowej misce, kartka po kartce, małymi kawałkami. Albo w łazience pod wentylacją. Można też zakopać zamiast palić, jeśli chodzi o symbolikę puszczania, to zakopanie też działa. Niektóre kobiety wrzucają do rzeki w papierowej kopercie, woda zabiera.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wrzucenie do rzeki brzmi sensownie, tylko z ekologicznej strony średnio. Papier może i się rozłoży, ale wszystko co dorzucisz, atrament, wstążki, to już zostaje. Czy w tradycjach było jakieś rozróżnienie co można oddać wodzie a co nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Rysiek82 w słowiańskich praktykach do wody szły głównie wianki, kwiaty, czasem chleb, czyli rzeczy które rzeka po prostu zjadała. Atrament w tamtych czasach był naturalny, z sadzy albo z roślin. Dziś bym tego nie robił z papierem zadrukowanym tonerem, to żadne puszczanie tylko śmiecenie. Lepiej spalić.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do dziewczyn które robiły tę pracę z listami i paleniem, czy zauważyłyście że po jakimś czasie wracają wspomnienia tych samych osób, ale już inaczej? U mnie tak było, że osoba sama w sobie zniknęła z głowy, ale po pół roku przyszły wspomnienia w wersji łagodniejszej, bez żalu. Jakby coś się przerobiło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Malgosia87 u mnie identycznie. Najpierw ulga że nie myślę, potem niepokój czy aby na pewno mi przeszło, potem powrót wspomnień ale już bez tego ciężaru. To trochę jak z bliznami, są ale nie bolą. Myślę że na tym polega różnica między wyparciem a przepracowaniem, w wyparciu wszystko wraca z tą samą siłą, a tu już nie.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam was od początku i mam takie pytanie, czy ktoś próbował robić tę pracę z partnerem razem, czy to jest jednak coś co kobieta robi sama? Bo skoro mówimy o blokadach emocjonalnych w związku, to wydawałoby się że oboje powinni coś przy tym ruszyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Stellina robiłam z partnerem, ale nie od razu. Najpierw każde z nas osobno przepracowało swoje, dopiero potem siadaliśmy razem. Jak siądziesz od razu we dwoje z otwartymi ranami, to się to zamienia w awanturę a nie w rytuał. Najpierw trzeba mieć trochę czystego pola w sobie, żeby móc usłyszeć drugą osobę bez reagowania.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Azalia dokładnie, to jest częsty błąd. Para chce naprawić wszystko jednym wspólnym rytuałem i wychodzi z tego pyskówka. W starszych tradycjach, zwłaszcza ludowych, praca par była zawsze poprzedzona oddzielnym oczyszczeniem, czasem nawet rozdzieleniem na kilka dni. Dopiero potem schodzili się przy ogniu.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Azalia a jak ty to z partnerem ułożyłaś technicznie? Bo wyobrażam sobie że trudno powiedzieć drugiej osobie "siadamy teraz przy świecach i piszemy do siebie listy", większość facetów by się popukała w głowę.


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

U mnie też by się popukał, znam swojego. Ciekawi mnie jak w ogóle wprowadzić takiego mężczyznę w temat, żeby nie poczuł się jak w sekcie. Bo wiadomo że jak kobieta chce coś poruszyć emocjonalnie, to facet często ucieka.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Z perspektywy faceta powiem tak, mnie najbardziej odrzuca jak ktoś nazywa to "rytuałem" i każe zapalić świece. Jak żona powiedziała kiedyś "usiądźmy wieczorem i pogadajmy o tym co nam przeszkadza", usiadłem. Jak by powiedziała "robimy rytuał oczyszczający", uciekłbym do garażu. To samo, ale opakowanie zmienia wszystko.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 151

@Oskar czyli mówisz że to kwestia nazewnictwa głównie? Że jakby to samo działanie nazwać po ludzku, to by przeszło, a jak nazwać po ezoterycznemu to facet się wycofa? Trochę dziwne, bo w sumie obojętne jak to nazwać, działanie to samo.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Stellina nie do końca obojętne. Słowa też pracują. Jak nazywasz coś rytuałem, to nadajesz temu wagę i przygotowujesz się inaczej niż do zwykłej rozmowy. Tylko że dla osoby która tego nie czuje, samo słowo jest zaporą. Więc w parach mieszanych, gdzie jedno jest w temacie a drugie nie, opłaca się to robić bez etykiet.


Odpowiedz
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 312

@Oskar coś w tym jest, ja podobnie bym zareagował. Tylko ciekawe że jak kobiety robią to we własnym kręgu, świece kadzidła i całe to obstawienie, to działa lepiej niż sama rozmowa. Czy facetom też by to pomogło gdyby się nie wstydzili?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Radek65 dawniej faceci mieli swoje własne formy, tylko inaczej wyglądały. Wspólne wyprawy, ognisko w lesie, picie, długie rozmowy w nocy. To była ich forma porządkowania emocji, tylko nikt tego nie nazywał rytuałem. Dziś tego nie ma, więc facet zostaje z piwem przed telewizorem i nic mu się nie domyka.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Wedrowiec to ciekawa perspektywa, bo faktycznie kiedyś byli kumple, ognisko, gitara do rana, a teraz każdy w swoim mieszkaniu skroluje telefon. I potem dziwimy się że ludzie mają blokady. Może problem nie jest w cyklu kobiecym tylko w tym że nikt już nigdzie nie siedzi w ciszy z drugim człowiekiem.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Darek_69 to chyba jedno z drugim się łączy. Kobiety wróciły do swoich kręgów bo coś im się posypało, a faceci jeszcze nie zauważyli że im też. Albo zauważyli ale nie mają języka żeby o tym mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tematu cyklu, czy ktoś próbował robić cokolwiek w trakcie samego krwawienia, czy raczej wszystkie zgadzacie się że to czas pauzy? Bo czytam różne rzeczy, jedni mówią że to najsilniejszy moment, inni że trzeba leżeć i nic nie robić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Wiesia91 ja robię, ale tylko praktyki bardzo wewnętrzne, bez wychodzenia z energią na zewnątrz. Czyli żadnych próśb, żadnych intencji wysyłanych w świat. Za to dobry czas na słuchanie siebie, na sny, na pisanie. Krew sama coś wyciąga na powierzchnię, wystarczy nie przeszkadzać.


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Azalia a co z snami w tym okresie? Bo ja zauważyłam że mam wtedy bardzo żywe sny i często wracają stare twarze. Czy to ma związek z tymi blokadami o których piszecie?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Fela78 u mnie tak samo. Pierwsze dwa dni okresu to istny festiwal twarzy z przeszłości. Bywszy chłopak, znajomi z którymi się nie odzywam, czasem osoby które zmarły. Jakby coś otwierało drzwi do magazynu i wszystko wychodziło na chwilę.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Malgosia87 mam pytanie, bo u mnie też tak jest, ale traktowałam to jako efekt zmian hormonalnych. Skąd pewność że to nie jest po prostu chemia mózgu a nie żadne otwieranie drzwi? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Zielarka jedno nie wyklucza drugiego. Hormony zmieniają próg czego dopuszczasz do świadomości, więc to co normalnie siedzi pod spodem, w tych dniach wypływa. Możesz to nazwać chemią albo otwieraniem warstw psychicznych, mechanizm taki sam. Dawne kobiety widziały to jako kontakt z czymś głębszym, my nazywamy hormonami. Skutek ten sam, blokady wychodzą.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli jeśli dobrze rozumiem, to te dni krwawienia są dobre żeby zauważyć co siedzi w środku, ale nie żeby z tym pracować aktywnie? Trochę jak rozpoznanie problemu przed terapią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wera_K dokładnie tak to widzę. Krwawienie pokazuje, dopiero potem, jak energia wraca, można z tym coś robić. Dlatego stare praktyki mówiły o odpoczynku w tych dniach, nie dlatego że kobieta jest słaba, tylko żeby miała przestrzeń na to co wypływa, zamiast od razu próbować to naprawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To by tłumaczyło dlaczego w te dni jestem rozdrażniona jak coś mi się każe robić. Ciało chyba wie że ma być w trybie obserwacji, a ja się wściekam że nie mogę nadążyć z robotą. Ciekawe ile z tej współczesnej irytacji okołomiesiączkowej to po prostu walka z czymś co miało być spokojem.


Odpowiedz
Wpisy: 820
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

to nie jest tylko twoja walka. Większość kobiet które znam ma podobnie, tylko jedne się poddają i leżą, a drugie walczą do końca i potem padają na trzy dni. W starych społecznościach to było wpisane w rytm wsi, kobiety w tych dniach po prostu nie szły w pole, robiły lżejsze prace przy domu. Nikt z tym nie dyskutował.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 378

@Wedrowiec a skąd właściwie wiadomo jak to wyglądało dawniej? Bo czytam różne rzeczy w internecie i każdy pisze co innego. Jedni że kobiety były izolowane bo nieczyste, inni że to były święte dni. Komu wierzyć?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wera_K bo to zależy od kultury i od epoki. W jednych miejscach faktycznie był element izolacji jako tabu, w innych odosobnienie miało wymiar bardziej praktyczny, kobiety razem w jednym miejscu odpoczywały. Te same praktyki różnie interpretowane przez różnych etnografów. Często ci którzy opisywali, byli mężczyznami i widzieli to ze swojej perspektywy.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytałam kiedyś o tym że u Indian Ameryki Północnej były tak zwane moon lodges, czyli osobne chatki dla kobiet w trakcie krwawienia. I to nie było karne, kobiety same tam chodziły, miały spokój od dzieci, od chłopa, mogły spać i rozmawiać między sobą. Brzmi prawie jak współczesne spa, tylko bez maseczek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Hortensja_66 brzmi nieźle, ja bym się pisała. Tylko że jak teraz powiem szefowi że idę na trzy dni do chatki księżycowej to mnie zwolnią. Wracamy do punktu wyjścia, mamy przekaz że trzeba odpoczywać a realia takie że nie można.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Kocanka znam to. Sama nauczyłam się odpuszczać na poziomie mikro. Nie biorę zwolnienia ale w te dni nie umawiam ważnych spotkań, nie zaczynam nowych projektów, nie podejmuję decyzji finansowych. Tyle ile się da uciąć, tnę. Reszta i tak musi się dziać, ale przynajmniej nie dokładam sobie.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Azalia To co Wiktor pisze o wodzie pasuje mi do tego co napisała Azalia wcześniej, że krew sama coś wyciąga. Woda we śnie często symbolizuje emocje, a dom z dzieciństwa to wiadomo skąd to wszystko się bierze. Czyli ciało robi sesję terapeutyczną bez naszej zgody co miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Ciekawe to o nie podejmowaniu decyzji w tych dniach. Skąd wiadomo że są gorsze decyzyjnie? Bo z drugiej strony słyszałam że kobiety wtedy są bardziej intuicyjne i lepiej wyczuwają ludzi. To by sugerowało coś przeciwnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Stellina u mnie to działa tak, że intuicja owszem jest mocniejsza, ale rozsądek do tego potrzebny do logistyki życiowej jakby przygasał. Czyli wyczuję czy ktoś kłamie, ale nie ogarnę kiedy mam zapłacić rachunki. Więc decyzje typu kup, sprzedaj, podpisz odkładam, a decyzje typu zaufać tej osobie czy nie biorę z tych dni.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pytanie z boku, bo czytam wątek i nie do końca rozumiem. Czy te blokady emocjonalne o których piszecie są jakoś specyficznie kobiece, czy faceci też je mają tylko inaczej? Bo z tego co tu padło to wygląda że u was wychodzi z cyklem, a u nas z czym?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Rysiek82 u facetów też są, ale nie ma takiego naturalnego mechanizmu który by je wypychał regularnie. Dlatego się gromadzą latami i potem wybuchają, albo nie wybuchają wcale i siedzą w środku do końca życia. Stąd te statystyki samobójstw u mężczyzn. Brak cyklicznego oczyszczania emocjonalnego to ciężka sprawa.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Wedrowiec mocno powiedziane ale coś w tym jest. Mój ojciec nigdy w życiu nie powiedział że jest mu źle. Umarł i nikt nie wiedział co siedziało w środku. Może gdyby miał jakiś cykl który go zmusza co miesiąc do popatrzenia w głąb, byłoby inaczej.


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Darek_69 to smutne ale prawdziwe. U mnie w rodzinie podobnie. Wracając do snów, bo o tym pisałam wcześniej, czy ktoś próbował zapisywać te sny z dni krwawienia i potem analizować po miesiącach czy są jakieś powtarzające się motywy?


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 492

@Fela78 ja prowadzę dziennik snów od dłuższego czasu i u mojej dziewczyny zauważyłem że w tych dniach śnią jej się głównie woda i domy z dzieciństwa. Co miesiąc to samo, tylko trochę inne wersje. Jakby umysł wracał do tych samych miejsc szukać czegoś.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Wiktor woda i dom z dzieciństwa to dosyć uniwersalne symbole, śnią się większości ludzi niezależnie od cyklu. Skąd pewność że to konkretnie powiązane z krwawieniem a nie ogólnie z tym jak działa pamięć podczas snu REM?


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 492

@Zielarka bo poza tymi dniami śnią jej się inne rzeczy, prace, ludzie z teraz, codzienność. A w tych konkretnych dniach jakby przełącznik się przesuwał na temat dzieciństwo i woda. To nie jest losowo, sprawdzaliśmy przez dłuższy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli wracając do mojego pierwszego pytania, robić coś w te dni czy nie. Z tego co czytam wychodzi że robić, ale tylko obserwować i zapisywać, nic nie wysyłać na zewnątrz. Dobrze rozumiem czy upraszczam?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wiesia91 dobrze rozumiesz. Pisanie, zapisywanie snów, kąpiel w ciszy, słuchanie ciała. Nic co wymaga kierowania energii w czyjąś stronę, nic co wymaga intencji wysyłanej w świat. Jakby otworzyć okno i patrzeć co wlatuje, zamiast samej wychodzić.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 322

@Wrozanka mam pytanie z męskiego punktu widzenia, bo to ważne dla par. Czy w te dni mężczyzna powinien się jakoś zachowywać inaczej wobec partnerki? Bo z jednej strony nie chcę traktować jak chorej, z drugiej widzę że jest inaczej i czasem nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Oskar pytaj swoją partnerkę bezpośrednio, każda ma inaczej. U mnie wystarczy że mąż nie zaczyna trudnych tematów w te dni, nie pyta o decyzje finansowe, nie naciska na towarzyskie wyjścia. Reszta normalnie. Niektóre kobiety chcą bliskości, inne chcą żeby je zostawić w spokoju, to indywidualne.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 322

@Azalia dzięki za odpowiedź, faktycznie nie pytałem wprost, tylko obserwowałem i zgadywałem. Pewnie dlatego czasem trafiałem a czasem nie. Dziwne że tak prosta rzecz jak zapytaj nie przychodzi do głowy, jakby było wstydliwe czy coś.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dorzucę jeszcze że to się zmienia z wiekiem i z fazą życia. Inaczej miałam te dni jako dwudziestolatka, inaczej po porodzie, inaczej teraz. Więc nawet jak partner się nauczy jednego schematu, to za parę lat trzeba uczyć od nowa. Cykl to nie jest stała, to żywa sprawa która ewoluuje razem z całą resztą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 200

@Hortensja_66 to mnie trochę przeraża szczerze mówiąc. Bo wychodzi że nigdy się nie nauczę swojego cyklu na stałe, bo on się ciągle zmienia. Jak w takim razie w ogóle planować jakieś praktyki czy rytuały dopasowane do tego, skoro za pięć lat to będzie wyglądało inaczej?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Wiesia91 nie chodzi o wyuczenie schematu na zawsze, tylko o nauczenie się obserwacji. Jak masz nawyk słuchania ciała, to obojętnie czy masz 25 czy 45 lat, wyłapiesz co aktualnie potrzebujesz. Schemat to ściąga, ale ściąga się dezaktualizuje, a umiejętność czytania siebie nie.


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tych blokad emocjonalnych z tytułu, bo gdzieś nam się to rozjechało. Czy ktoś próbował robić rytuał miłosny akurat w trakcie krwawienia? Bo z tego co tu padło wynika że to zły pomysł, ale ciekawi mnie czy ktoś sprawdzał w praktyce co się wtedy dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja próbowałam raz, nie wiedząc że nie powinnam. Efekt był taki że cały tydzień potem płakałam bez powodu, śniły mi się dziwne rzeczy i totalnie nic się nie wydarzyło z osobą do której to było skierowane. Wręcz odwrotnie, jakby się oddaliła. Nie wiem czy to przypadek, ale drugi raz już nie sprawdzam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Wera_K to brzmi jak klasyczny zwrot energii. Jak wysyłasz coś w świat, a sama jesteś w trybie otwartym i odbiorczym, to to wraca do ciebie zamiast iść do adresata. Dlatego stare zalecenia mówiły żeby w tych dniach nic nie wysyłać, tylko przyjmować.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Azalia ale to wymaga założenia że energia faktycznie ma kierunek i że ciało w tych dniach działa jak odwrócona antena. Skąd to wiadomo? To jakieś badania czy bardziej tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Zielarka głównie tradycja, nie udaję że to nauka. Ale tradycja oparta na powtarzających się obserwacjach wielu kobiet przez wieki, więc też bym jej całkiem nie spisywała. Sama testowałam na sobie i pasuje, ale to żaden dowód, tylko moje doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z kobietami które już nie miesiączkują? Menopauza, po operacjach, takie sytuacje. One są stale w trybie wysyłania czy stale w odbiorze, czy to w ogóle inaczej działa? Bo wychodzi że pół życia kobiety wypada z tego schematu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Kocanka po menopauzie wiele tradycji mówi że kobieta wchodzi w fazę tak zwanej mądrej kobiety, gdzie cykl przenosi się z ciała na księżyc. Czyli zamiast własnego krwawienia obserwujesz fazy księżyca i według nich planujesz praktyki. Nów to taki symboliczny pierwszy dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Ciekawe to o księżycu, bo słyszałam że niektóre kobiety i przed menopauzą synchronizują się z fazami. Czy to znaczy że jak ktoś nie ma cyklu z powodu choroby albo antykoncepcji, też może iść tą drogą i traktować nów jak swój dzień zero?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Stellina tak to się robi. Niektóre tradycje wręcz uważały że krwawienie w nów to znak kobiety bardzo zintegrowanej, a krwawienie w pełnię to znak kobiety która oddaje energię na zewnątrz, na przykład jako uzdrowicielka. Nie wiem na ile to prawda, ale ładna idea.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: