Czarny turmalin to bardzo konkretny wybór do ochrony, ma sens. Ale mam pytanie - te dwa kamienie razem, to twój własny pomysł czy gdzieś znalazłaś taką kombinację? Pytam bo sama kombinuję z litoterapią przy pracy z relacjami i ciekawi mnie skąd ludzie biorą takie zestawienia.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i jedno mnie zastanawia - czy rytuał ochronny robiony dla związku powinien wiedzieć o tym drugi partner? Czy to w ogóle ma znaczenie?
To otwiera całkiem nowy problem. Bo jeśli rytuał działa przez zmianę w tobie - twoje nastawienie, koncentrację, intencję - to partner nie musi wiedzieć, bo zmiana i tak przechodzi przez ciebie do relacji. Ale jeśli zakładamy że działa na 'przestrzeń' między wami, to już nie wiem.
Ale wracając do pytania Zanety o partnera, który nie wie - mam z tym konkretny dylemat. Robiłam rytuały dla siebie i swojego związku bez informowania partnera i przez długi czas myślałam, że to moja sprawa. A potem się zastanowiłam, czy intencja ochrony kogoś bez jego zgody to w ogóle etycznie OK. Nie doszłam do żadnej konkluzji, ale to mnie gryzie.
Chyba zależy co rozumiesz przez 'obejmowanie'. Jeśli robisz coś co ma chronić relację, to czy to jest działanie na partnera, czy na przestrzeń między wami? Bo to nie jest to samo.
hej, a tu pojawia sie taki temat ktory mnie tez meczy - bo jak robisz rytuał 'dla zwiazku' to partner jest czescia tego zwiazku, wiec siłą rzeczy go dotyka. mne to wydaje sie niezaleznie od intencji. ale moze sie myle
W tradycji wielu systemów magicznych ochrona relacji jest czymś osobnym od wpływania na wolę partnera. Rytuał ochronny dla związku to bliżej czegoś jak zakładanie tarczy, nie pociąganie za sznurki. Te dwie rzeczy mają zupełnie inną naturę.
To są dwa oddzielne pytania i trochę je tu mieszamy. Jedno to czy rytuał działa. Drugie to czy jest etyczny. Można uważać, że nie działa w sensie dosłownym, a mimo to uznać, że intencja projektowania czegoś na drugą osobę bez jej wiedzy jest problematyczna. I odwrotnie.
Ale nikt chyba nie mówił, że rytuał zamiast rozmowy? Przynajmniej nie tu, w tym wątku. Mnie od początku bardziej chodziło o to, czy można coś zrobić dodatkowo - poza rozmową, poza dbaniem o relację na co dzień. Czy jest w ogóle sens robienia rytuału do relacji, która dobrze funkcjonuje.
mnie to pyta eliksirii caly czas chodzi po glowie i mam wrazenie ze tak naprawde ona nie mowi o ratowaniu czegos, tylko o swiadomym kultywowaniu. to jest duza roznica bo jeden to praca z kryzysem a drugie to wlasnie takie pielegnowanie
Słucham tej rozmowy od początku i mam pytanie, które mnie trochę wstrzymuje przed robieniem czegokolwiek - czy jest jakaś różnica między rytuałem 'dla związku' a rytuałem 'dla siebie w związku'? Czy to w ogóle się da oddzielić intencyjnie?
