Zatrzymajmy się na chwilę przy tym co Iwetka powiedziała, bo to jest sedno całego tematu. Nie mówi że rytuał nie działa. Mówi że działa inaczej niż się zakłada. I ta różnica jest kluczowa. Bo jeśli efekt jest, ale nie taki jakiego się oczekuje, to pytanie czy to w ogóle jest efekt rytuału miłosnego, czy czegoś zupełnie innego.
I wracamy do punktu wyjścia całego tego wątku. I dobrze, bo to pytanie jest naprawdę centralne. Tylko teraz mam do Strzybozki pytanie inne niż dotychczas. Gdybyś wiedziała na pewno, że tam nic nie ma, co byś zrobiła? Nie z rytuałem, ale w ogóle. Czy to zmienia twój plan?
To co Strzybozka teraz powiedziała jest bardzo szczere i chyba dużo ważniejsze niż cała techniczna dyskusja o tym czy rytuał może coś stworzyć od zera. Bo jeśli pytanie o rytuał jest tak naprawdę ucieczką od decyzji, to żadna metoda nie pomoże. I nie mówię tego złośliwie, sama się łapałam na podobnym schemacie.
Ale czy to nie jest normalne że się boi? Ja bym się też bała. Powiedzieć komuś o uczuciach to jest ryzyko odrzucenia i to jest bardzo realne. Rozumiem że rytuał wydaje się bezpieczniejszy, bo działasz bez narażania się na bezpośrednią odpowiedź.
Słuchajcie, ale czy ktoś z was w ogóle spróbował zwykłego gadania z tą osobą zanim zaczął myśleć o rytuałach? Bo to co czytam to jest dużo energii włożonej w analizowanie kogoś z zewnątrz, z kart, ze snów, z astrologii, a najprostszej rzeczy jakby nikt nie próbował. Pytam serio, nie złośliwie.
ale to co piszesz to jest naprawdę ważna informacja, której nie było wcześniej. Bo teraz wiemy że nie chodzi o brak kontaktu, tylko o to że kontakt jest, sygnały są, a reakcji brak. I to całkowicie zmienia pytanie. Bo już nie pytamy czy można stworzyć coś z niczego, tylko dlaczego coś co powinno być widoczne nie przechodzi. I tu mnie zaczyna ciekawić jedna rzecz, czy ta osoba jest w ogóle teraz w miejscu gdzie jest otwarta na kogokolwiek, czy to może nie ma nic wspólnego z tobą konkretnie?
No właśnie, Sybilka dotknęła czegoś co mi też chodziło po głowie od jakichś kilku postów. Bo zablokowanie energetyczne u osoby docelowej to jest zupełnie inny problem niż brak uczuć. Miałem sytuację gdzie robiłem pracę w kierunku jednej osoby i przez długi czas nic, a potem okazało się że ona była w jakimś bardzo trudnym momencie i po prostu nie przepuszczała niczego nowego. Nie dlatego że nie chciała, tylko że nie miała przestrzeni. I potem jak to minęło, to bez żadnych dodatkowych działań coś się samo zmieniło. Więc pytanie do Strzybozki, czy wiesz coś o tym co ta osoba teraz przeżywa?
