Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a obecne uczucia osoby docelowej - czy można zmusić coś co nie istnieje

Strona 1 / 2

Wpisy: 96
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co trochę mnie kręci w kółko. Chodzi o to, czy rytuał miłosny w ogóle może cokolwiek zrobić, jeśli ta druga osoba kompletnie nie czuje do nas niczego. Nie mam na myśli sytuacji, gdzie jest obojętność albo strach przed uczuciami, tylko dosłownie zero, żadnej historii, żadnej nici. Widziałam różne opisy rytuałów, które niby mają 'przyciągnąć' kogoś, ale zawsze mnie nurtuje, czy te metody działają na coś, co już choć trochę tleje, czy potrafią stworzyć uczucie od zera. Ktoś to kiedyś przemyślał? Bo ja kręcę się w kółko z tym pytaniem i szczerze nie wiem, jak to ugryźć.


Odpowiedz
62 odpowiedzi
Wpisy: 116
(@zenek-x)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to pytanie, które dzieli ludzi zajmujących się magią na dwa zupełnie różne obozy. Sam się z tym zmagałem przez długi czas. Jedni mówią, że rytuał operuje na energii, która już istnieje, i tylko ją kierunkuje albo wzmacnia. Drudzy twierdzą, że intencja potrafi coś zainicjować. Ale jak przychodzi do konkretów, to nigdy nie spotkałem nikogo, kto by mi powiedział szczerze: zrobiłem rytuał na kogoś, kto mnie nie znał, i to zadziałało długoterminowo, nie tylko jako przypadkowe zbliżenie okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

No i tutaj jest sedno sprawy, bo z perspektywy tarota to jest doskonale widoczne. Karty przy pytaniach o uczucia osoby docelowej potrafią pokazać coś, co ja nazywam 'gruntem'. Czy tam w ogóle coś rośnie, czy jest tylko sucha ziemia. I bardzo często, kiedy ktoś przychodzi z pytaniem 'czy mnie kocha' albo 'czy jest szansa', układ kart mówi o wewnętrznym stanie tej drugiej osoby rzeczy, które zlecający kompletnie ignoruje, bo chce słyszeć to, co chce słyszeć. Rytuał na taką suchą ziemię to jakbyś polewała wodą beton.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Sybilka ale właśnie, co to znaczy ta sucha ziemia w praktyce? Bo rozumiem metaforę, ale zastanawiam się, czy to jest coś co się da w ogóle odczytać poza kartami, czy jest jakiś inny sposób żeby to ocenić przed przystąpieniem do czegokolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@obsydianka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam wrażenie, że to pytanie z tytułu wątku jest trochę postawione na opak. Zamiast pytać czy można zmusić coś, co nie istnieje, może lepiej zapytać skąd w ogóle wiemy, że coś nie istnieje. Bo emocje to nie jest zero-jedynkowe. Neutralność wobec kogoś to też jest jakieś pole, jakaś przestrzeń. Inaczej jest z aktywną niechęcią, inaczej z obojętnością wynikającą z tego, że ludzie się po prostu nie zetknęli wystarczająco blisko.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to mnie tu przyciągnęło, bo sama nie wiem jak ocenić sytuację. Ktoś jest po prostu wycofany i trudno stwierdzić czy to obojętność czy coś innego. I cały czas nie wiem czy w takim przypadku jakikolwiek rytuał ma sens, czy tylko sobie wmawiamy, że ma. Mam wrażenie, że wiele osób robi rytuały po omacku, bez żadnej diagnozy tego, co jest po drugiej stronie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Sabinka70 i tu jest chyba największy problem z całą tą dziedziną. Większość ludzi przychodzi już z gotową tezą, że ta osoba na pewno coś czuje, tylko to blokuje. I rytuał ma odblokować. A co jeśli nie ma czego odblokowywać? Nikt chyba nie lubi słyszeć, że może to nie jest kwestia blokady, tylko po prostu tej chemii tam nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam to i myślę o tym z zupełnie innej strony, mianowicie energetycznej. Jeśli dwie osoby nie mają żadnych punktów styku w swoich polach, to rytuał może co najwyżej zwiększyć częstotliwość kontaktów zewnętrznych, ale nie sprawi, że cokolwiek zaskoczy. Widziałam to u siebie, kiedy próbowałam świadomie pracować nad przyciągnięciem kogoś, kto był czysto neutralny. Okoliczności się zmieniały, ale nic z tego nie wynikało, bo nie było żadnej bazy pod spodem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@estragonka78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 25

@Iwetka_68 ojej, ale to jest niesamowite, że to opisujesz tak konkretnie, dziękuję że się dzielisz! Mam pytanie, bo sama jestem w podobnej sytuacji, jak w ogóle rozróżniłaś, że ta baza nie istnieje? Czy to był jakiś sygnał z zewnątrz, czy raczej wewnętrzne przeczucie, że to nie idzie w żadnym kierunku?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Iwetka opisuje, to jest coś, co w tarota też wychodzi. Kiedy pytam kartami o relację, szukam między innymi tego, czy po obu stronach jest jakaś emocjonalna aktywność. Jeśli po stronie osoby docelowej leci mi sama pentaklowa zimna woda albo miecze bez żadnej czuły strony, to jest sygnał, że tam nie ma przestrzeni. Nie że osoba jest zła, tylko że w tej konkretnej konstelacji nie działa na tym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@cynobryt05)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca rozumiem, przepraszam, bo ja to wszystko pojmuję bardzo ogólnie. Ale chciałam zapytać, bo mnie to zastanawia od strony zwykłej logiki, czy jeśli ktoś zupełnie nie ma uczuć do kogoś, to czy rytuał nie zmienia tej osoby bez jej zgody? To mnie trochę niepokoi w tym temacie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Cynobryt05 to jest bardzo dobre pytanie i właściwie dotykasz sedna etycznego, o którym środowiska zajmujące się magią dyskutują od dawna. W tradycjach, które traktuję poważnie, jest taki podział na pracę z wolną wolą i przeciw niej. Rytuały mające wywołać uczucia bez żadnego podłoża wchodzą właśnie w tę drugą strefę, przynajmniej według części podejść. Inne tradycje z kolei nie robią z tego problemu etycznego, a bardziej praktyczny, mówią po prostu, że to nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zenek-x)
Połączone: 2 lata temu

Etyka to osobny temat, ale chciałbym wrócić do pytania z tytułu, bo myślę, że jest tu ciekawa distinkcja. Są rytuały, które mają zmienić uczucia konkretnej osoby, i są takie, które działają na pole między dwiema osobami. To jest dość różne. W pierwszym przypadku celujemy w kogoś jak w obiekt. W drugim raczej otwieramy jakąś możliwość albo usuwamy coś, co stoi między dwojgiem ludzi. I tu właśnie leży różnica między magią, która jest bardziej etyczna, a tą, która jest problematyczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 148

@Zenek.x ale jak w praktyce odróżnić jedno od drugiego przy wykonywaniu rytuału? Bo wydaje mi się, że intencja potrafi być taka sama i w jednym i w drugim, a różni się tylko sposób patrzenia na to. Jak wykonujesz rytuał i myślisz o konkretnej osobie, to siłą rzeczy celujesz w kogoś, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Miałam to samo pytanie co Kometka. Zresztą śledziłam wiele opisów różnych praktyk i zauważam, że te, które działają najlepiej według relacji osób, które je stosowały, to były rytuały skupione na sobie, na własnej atrakcyjności, na usuwaniu wewnętrznych blokad, a nie na zmienianiu drugiej osoby. Jakby to działało przez zmianę siebie, a nie przez ciąganie za sznurki kogoś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Selena91 to brzmi pięknie w teorii ale co to konkretnie znaczy 'usunięcie blokad'? Bo jak nie ma żadnych uczuć po drugiej stronie, to co ja mogę zrobić sama w sobie, żeby cokolwiek się zmieniło? Czy to nie jest trochę autooszukiwanie się?


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie do końca autooszukiwanie. Chodzi raczej o to, że zmiana swojej własnej energii, sposobu bycia, pewności siebie, tego jak wchodzisz w relację, zmienia też realnie okoliczności. To nie jest magia w sensie mistycznym, to jest też po prostu psychologia. Ale pytanie wciąż zostaje, co jeśli ta zmiana nie wystarczy, bo ta druga osoba po prostu ma innego partnera w głowie albo jest na zupełnie innym etapie życia.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym tu dorzucił jedno, bo gdzieś się gubi w tej rozmowie. Większość rytuałów mmiłosnych, tych starszych, etnograficznych, działa na zasadzie sympatii, czyli podobne przyciąga podobne. Ale to zakłada jakiś punkt wyjścia. W dawnych praktykach z różnych tradycji, czy to słowiańskiej czy śródziemnomorskiej, zabiegi miłosne były stosowane żeby wzmocnić coś istniejącego, żeby skruszyć opór kogoś kto się wstydził albo bał, nie żeby stworzyć uczucie z nicości. To jest ważna różnica którą ludzie dziś trochę gubią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Sigilmistrz86 a czy możesz powiedzieć coś więcej o tych starszych praktykach? Słyszałam o tym, że dawne zabiegi miłosne miały inne założenia niż to co dziś się robi, ale nie wiem jak to wyglądało dokładnie. Co to znaczy, że skruszenie oporu to nie to samo co stworzenie uczucia?


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i myślę, że może chodzi też o coś innego. Ostatnio miałam sen, w którym ktoś wyciągał do mnie rękę i cofał ją zanim zdążyłam jej dotknąć. Zastanawiam się czy to nie jest jakiś symbol właśnie takiej sytuacji, kiedy energia jest ale nie może się zamknąć. Może rytuał nie tworzy uczucia, tylko pomaga tej energii się domknąć?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

To co Brygidka opisała ze snem jest ciekawe, bo metafora wyciągniętej i cofinanej ręki to właściwie idealny obraz tego o czym mówimy w tym wątku. Ale chciałbym wrócić do Eremitki pytania, bo nie odpowiedziałem porządnie. W starszych praktykach, mówię tu o słowiańskich zamawianiach ale też o części romskiej magii miłosnej, zakładano że zanim cokolwiek się zrobi, trzeba było ocenić czy między ludźmi jest 'nić'. Dosłownie. Były różne sposoby jej sprawdzania, jeden z nich to obserwacja dymu ze spalanych roślin, czy idzie ku sobie czy się rozchodzi. To nie był ozdobnik, to był warunek wstępny. Jeśli nić nie istniała, zabiegi miały dotyczyć stworzenia punktu kontaktu, nie samych uczuć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Sigilmistrz86 ojej, to jest coś czego w ogóle nie wiedziałam, że taki wstępny etap w ogóle istniał. Czyli jakby diagnostyka przed działaniem? A co potem, jeśli ta nić nie była widoczna, to po prostu rezygnowano z całości czy próbowano ją jakoś zbudować?


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam tu właśnie przez ten sen, który opisałam, bo coś mi nie daje spokoju. Zastanawiam się czy ta cofnięta ręka ze snu to nie był sygnał, że sama podświadomie wiem, że czegoś tam nie ma. Śniłam o konkretnej sytuacji z życia i rano czułam się jak po jakiejś odpowiedzi, tylko nie umiałam jej rozszyfrować. Czy ktoś w ogóle korzysta ze snów jako takiego sprawdzianu przed podjęciem jakiejś decyzji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Brygidka58 korzystam, ale ostrożnie. Sen potrafi pokazywać to co chcemy zobaczyć równie często jak to co faktycznie jest. Twój opis brzmi jak coś bardziej klarownego, bo nie był to sen spełnienia ani życzeniowy, to był obraz zatrzymania. Takie sny są warte uwagi. Ale co konkretnie dzieje się w tej sytuacji, o której mówisz? Bo to może mieć znaczenie dla interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zenek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do Sigilmistrza i tej 'nici', bo mnie to uderzyło, to jest chyba najlepsza metafora jaką słyszałem w tym wątku. Bo w praktyce, kiedy pracuję z przedmiotami magicznymi przy sprawach sercowych, też zawsze zaczynam od czegoś w rodzaju testu, czy jest w ogóle z czym pracować. Nie ma sensu ładować czegoś w obiekt, jeśli między ludźmi nie ma żadnej substancji energetycznej. Ale Eremitka pyta o coś ważnego, co jeśli ta nić nie istnieje, czy można ją zainicjować? Bo to jest zupełnie inne pytanie niż wzmocnienie czegoś co już jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Zenek.x no i tutaj właśnie robi się naprawdę ciekawy podział, bo inicjowanie czegoś od zera to jest coś, co w rozmaitych tradycjach magicznych uznawano za działanie przeciwko naturze relacji. Nie dlatego, że jest 'złe', ale dlatego, że jest energetycznie nietrwałe. Wymuszona nić, jeśli w ogóle powstanie, wymaga stałego podtrzymywania. I to jest też chyba odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, można próbować, ale to nie jest to samo co praca z czymś realnym.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

Ale przecież ludzie to robią i mówią że działa, więc jak to jest? Słyszałam o osobach, które wykonały rytuał i związek powstał. Skąd wiadomo, że to nie była właśnie ta 'wymuszona nić' i że zadziałała normalnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Marchewka63 problem z takimi relacjami jest jeden, mianowicie jak długo trwają i co się dzieje po kilku miesiącach. Znam kilka osób, które opowiadały o efektach rytuałów i w każdym przypadku relacja albo rozpadła się dramatycznie, albo była od początku bardzo jednostronna. Jedna strona ciągnęła, druga była jakby nieobecna emocjonalnie. To trochę odpowiada na pytanie o trwałość.


Odpowiedz
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

@Runiarka no dobra, ale jak rozróżnić czy to przez rytuał, czy ta relacja po prostu by się rozpadła sama z siebie? Tyle naturalnych związków też się kończy.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Mam tu pewne przemyślenie. W swoich notatkach o różnych metodach pracy z intencją, czy to tarota, czakry, rytuały, zawsze wychodzi mi ta sama prawidłowość. Skuteczność jest wyraźnie wyższa kiedy pracujesz z czymś co już w pewnym stopniu istnieje. Nie mówię nawet o dużych uczuciach, wystarczy neutralność z odrobiną otwartości. Ale absolutna obojętność, albo co gorsza niechęć, to jest zupełnie inny materiał do pracy i chyba nikt uczciwie nie powie, że to jest równoważne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynobryt05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 41

@Selena91 ale jak ocenić tę neutralność jeśli ta osoba w ogóle mało mówi i trudno stwierdzić co czuje? Nie wszyscy są otwarci emocjonalnie i można kogoś pomylić z obojętnym tylko dlatego, że nie okazuje uczuć na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Cynobryt jest bardzo na miejscu i właściwie jest to jedna z trudniejszych rzeczy przy odczytach tarota. Karty pokazują stan wewnętrzny, nie zewnętrzne zachowanie. I widziałam wiele sytuacji, gdzie osoba wydawała się chłodna i zamknięta, a karty pokazywały sporo aktywności po jej stronie. Ale też na odwrót. Chodzi mi o to, że zewnętrzne sygnały są zawodne i nie powinny być jedynym źródłem oceny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Kometka08 to jak mam w ogóle ocenić tę sytuację bez kart, bo nie robię odczytów i nie zamierzam zamawiać? Pytam poważnie, bo to jest właśnie mój problem. Patrzę na kogoś z zewnątrz i nie wiem czy jest tam cokolwiek czy nie. I to jest najgorsze, ta niepewność.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Strzybozka, powiem ci jak ja to oceniałam, zanim zrozumiałam, że baza nie istnieje. Przez długi czas interpretowałam każde zachowanie jako sygnał. Każde spojrzenie, każdą wiadomość, każde milczenie. I doszłam do momentu, kiedy zrozumiałam, że tak naprawdę buduję obraz tej relacji wyłącznie w głowie. Kiedy zaczęłam to widzieć, zobaczyłam też, że sama ta praca interpretowania była sygnałem, że po drugiej stronie nie było nic czytelnego. To brzmi banalnie, ale jest bardzo trudne do zauważenia od środka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@estragonka78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 25

@Iwetka_68 dziękuję za to, że to opisałaś, bo to jest dokładnie to co teraz przeżywam i nie umiałam tego nazwać. Ten sposób interpretowania wszystkiego, to jest coś co znam bardzo dobrze. Tylko mam pytanie, jak ty wyszłaś z tego etapu i zaczęłaś widzieć to inaczej? Czy to był jakiś jeden moment czy raczej stopniowe?


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie do wątku, bo dużo tutaj mówicie o tym co istnieje lub nie istnieje, ale czy astrologia nie wskazuje na to, że pewne połączenia są niejako z góry zaznaczone? Bo jeśli dwie osoby mają silne aspekty w synastrii, to czy to nie jest właśnie ta 'nić' o której mówi Sigilmistrz? I czy rytuał w takiej sytuacji ma inną wagę niż przy braku aspektów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Zywiena86 synastria pokazuje potencjał, nie gwarancję. Nawet przy bardzo mocnych aspektach można przez całe życie tę osobę znać i nie wejść z nią w relację. I na odwrót, łagodna synastria a głęboka więź. Tak że nie powiedziałabym, że to jest gotowa odpowiedź na pytanie o istnienie uczuć. To jest raczej jeden z elementów obrazu.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

Trochę się zgubiłam w tym wszystkim, bo z jednej strony mówicie, że można ocenić czy coś istnieje, z drugiej, że każda metoda jest niepewna. To co w ogóle można zrobić jeśli chce się sprawdzić sytuację, zanim zdecyduje się zrobić cokolwiek? Czy jest jakaś jedna rzecz, od której warto zacząć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Sabinka70 jeśli mam być szczera, to nie ma jednej rzeczy która da ci pewność. Ale jest coś, od czego ja bym zaczęła. Zanim sięgniesz po jakąkolwiek metodę, zadaj sobie pytanie po co ci ta informacja. Jeśli odpowiedź brzmi, że chcesz wiedzieć czy działać, to jest inne podejście niż jeśli odpowiedź brzmi, że chcesz potwierdzenia czegoś co już czujesz. To drugie jest pułapką, bo każdą metodę możesz zinterpretować tak, żeby pasowała do tego co chcesz usłyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, żeby nie kończyć na tym ciężkim nucie, dodam jedno. Niezależnie od tego czy coś istnieje czy nie, praca z samą sobą zawsze ma sens. I nie mówię tego jako formułkę pocieszenia, tylko dosłownie, w dawnych praktykach najpierw przygotowywano siebie, a osoba docelowa była na końcu tego procesu. Może to nie zmienia uczuć tamtej osoby, ale zmienia to jaką energię sobą emanujemy i to jest coś realnego. Pytanie Eremitki o to co gdy nici nie ma zostaje otwarte, ale może to jest własnie odpowiedź że zaczyna się od siebie bez względu na wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Ten post Sigilmistrza mnie zatrzymał, bo on ma rację w tym sensie, że praca z sobą zawsze ma jakiś sens. Ale z drugiej strony, wracając do pytania Strzybozki, bo to właśnie o to tutaj chodzi, co robić jeśli nie wiesz czy cokolwiek istnieje? Praca z sobą nie odpowiada na to pytanie, tylko je obchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 96
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, dokładnie to czuję. Mogę pracować z sobą, mogę medytować, mogę robić afirmacje, ale to nie mówi mi nic o tym co jest po drugiej stronie. I to jest ta moja główna wątpliwość od początku tego wątku. Że jakbym wiedziała, że jest tam choćby ziarno czegoś, to by mi wystarczyło. A tak siedzę i nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

a powiedz mi jedno, bo to ważne dla zrozumienia sytuacji. Czy ta osoba w ogóle wie o twoich uczuciach? Pytam nie żeby oceniać, ale dlatego, że to zmienia całą analizę. Bo jeśli nie wie, to brak sygnałów z jej strony może być po prostu brakiem informacji, a nie brakiem uczucia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Selena91 nie wie. Nie powiedziałam. I właśnie dlatego to jest takie skomplikowane, bo nie wiem jak interpretować to co widzę, skoro ta osoba nie reaguje na coś o czym nie ma pojęcia.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Selena91 ale to jest właśnie ten moment kiedy rytuał staje się jeszcze bardziej ryzykowny, bo jeśli ta osoba nie wie i nic nie czuje, to rytuał miałby działać na kogoś kto nie ma żadnego punktu odniesienia do tej relacji. To nie jest wzmocnienie czegoś, to dosłownie próba tworzenia od zera w osobie, która nie ma żadnych danych wejściowych.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zenek-x)
Połączone: 2 lata temu

No i tutaj mam pytanie do Iwetki, bo mnie to zastanawia od dłuższego czasu. Czy to znaczy, że kiedy ktoś celowo nie ujawnia uczuć i robi rytuał, to niejako celuje w kogoś z zawiązanymi oczami? Bo z punktu widzenia pracy z energią wydaje mi się, że to jest dokładnie taki scenariusz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Zenek.x tak, powiedziałabym że to dobre porównanie. I z mojej własnej historii mogę powiedzieć, że robiłam coś zbliżonego, nie rytuał sensu stricto, ale bardzo intensywną pracę energetyczną w kierunku konkretnej osoby. I widzę teraz, że ta osoba po prostu nie miała żadnego punktu zaczepienia. Nie wiedziała skąd ta energia, nie rozumiała co czuje, i to skończyło się bardzo dziwną relacją, którą żadne z nas nie umiało potem nazwać.


Odpowiedz
(@estragonka78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 25

@Iwetka_68 to jest coś czego się boję i co opisujesz bardzo konkretnie. Że relacja powstaje, ale żadna ze stron nie rozumie co to jest ani skąd. Słyszałam wcześniej coś podobnego w tym wątku, że takie relacje są jakieś nieczytelne, ale myślałam że to przesada. A ty mówisz że sama to przeżyłaś. Jak długo trwała taka relacja i czy w ogóle da się z niej wyjść normalnie?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: