Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a j...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a już istniejące uczucia - czy wzmacniają czy wymuszają

Strona 2 / 2

Wpisy: 338
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja się dalej nie mogę przekonać do tego całego analizowania. Mam wrażenie, że jak coś się dobrze układa, to się tego nie rozkłada na czynniki. A jak się rozkłada, to znaczy że szuka się problemu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Bolek50 a ja bym to odwróciła - jak coś się dobrze układa, to też się tego nie dotyka rytuałem. Rytuał na wzmocnienie tego, co już jest dobre, to często sposób, żeby sobie zająć głowę i nie zauważyć, że właściwie wszystko jest okej. Ludzie nie znoszą spokoju i muszą sobie coś dorobić.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Kornelia93 nie zgodzę się, bo dbanie o coś, co działa, to nie to samo co psucie. Można sobie raz na jakiś czas zrobić coś symbolicznego, nie po to żeby coś naprawiać, tylko żeby docenić. To inny poziom intencji.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Tomir tu masz rację co do intencji, ale w praktyce widzę, że ludzie deklarują "docenienie", a robią to z lęku, że jak nie zrobią, to coś się rozsypie. To nie jest docenianie, to jest stukanie w niemalowane drewno. I wtedy rytuał wzmacnia lęk, a nie relację.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam was i mam wrażenie, że im więcej się o tym mówi, tym mniej wiem, co zrobić w swojej sytuacji. Z jednej strony chciałabym coś zrobić, żeby poczuć, że nie siedzę bezczynnie, z drugiej boję się, że to będzie właśnie z tego lęku, o którym piszecie.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Sama chęć zrobienia czegoś dla świętego spokoju to też informacja. Jak siadasz do jakiejkolwiek praktyki z myślą "byle coś", to lepiej nie siadać wcale. U mnie sprawdza się odwrotnie - jak naprawdę coś jest do zrobienia, to przychodzi z siłą i jasnością, a nie z "może by tak".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Teodozja59 a co jeśli ta jasność nigdy nie przychodzi? Bo niektórzy całe życie żyją w "może by tak" i nigdy nie mają tego momentu pewności. To znaczy że mają nic nie robić do końca życia?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Kolczasta brak pewności to też odpowiedź - tylko nie ta, którą się chce usłyszeć. Jak rok w rok wracasz do tego samego pytania i nie ma odpowiedzi, to często oznacza, że pytasz nie o to, o co trzeba. Nie "zostać czy odejść", tylko "co mnie tu trzyma poza inercją".


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Cohen to pytanie mnie zabolało, bo wiem co mnie trzyma poza inercją i nie chcę tego nazwać. I chyba właśnie po to ludzie biorą się za rytuały - żeby nie musieć tego nazywać samemu, tylko liczyć że coś się rozstrzygnie bez ich udziału.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli wychodzi na to, że rytuał na związek to często ucieczka od konkretnej rozmowy ze sobą albo z drugą osobą. Tak to teraz widzę po tej dyskusji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 328

@Wiktor nie zawsze ucieczka, czasem przygotowanie. Znam osoby, które potrzebowały najpierw uporządkować swoją głowę przy świecy czy kartach, żeby w ogóle mieć siłę usiąść do rozmowy. Bez tego nie potrafiły. Więc to zależy, czy rytuał jest zamiast działania, czy przed nim.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Mistral to mi pasuje do tego, co robiłam z lustrem - to nie było zamiast rozmowy, tylko żeby mieć z czym do tej rozmowy podejść. Bez tego bym po prostu pojechała pretensjami, a tak miałam już w głowie inne ujęcie.


Odpowiedz
Wpisy: 620
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś z was kiedyś zrobił rytuał i potem żałował, że w ogóle się za to wziął? Nie chodzi mi o efekt, tylko o sam fakt, że się to uruchomiło.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Ruta u mnie raz tak było, jak robiłam coś z intencji którą sobie wmówiłam, a w rzeczywistości chodziło o coś innego. Później miesiącami mi to siedziało, że niby zrobiłam dla relacji, a tak naprawdę dla swojego ego. I to było gorsze niż samo nicnierobienie, bo musiałam się jeszcze z tym wymówić przed sobą.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Dalia to mi siedzi w głowie, bo sama nie wiem, ile razy robiłam coś niby dla relacji, a tak naprawdę żeby sobie udowodnić, że jeszcze walczę. Po fakcie się okazuje, że walczyłam głównie ze sobą.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Apolonia99 i to jest właśnie ten moment, w którym praktyka przestaje być uczciwa. Jak intencja jest podszyta czymś innym niż to, co deklarujesz na głos, to każda świeca, kadzidło czy formułka pracują na tę ukrytą warstwę, nie na tę wierzchnią. I potem człowiek się dziwi, dlaczego efekt jest dziwny.


Odpowiedz
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Zaklinacz a jak ktoś sam przed sobą nie umie tej ukrytej warstwy zobaczyć, to co - ma w ogóle nie próbować? Bo większość ludzi nie wie, czego naprawdę chce, dopóki tego nie dostanie albo nie straci.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Bolek50 chyba właśnie dlatego mówi się, żeby przed rytuałem trochę odczekać. Nie dni, tylko żeby chęć przestała być gorąca. Jak po dwóch tygodniach dalej chcesz tego samego z tych samych powodów, to jest większa szansa, że to nie jest impuls.


Odpowiedz
Wpisy: 620
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli wychodzi na to, że pół roboty jest zanim się w ogóle siądzie do świecy. Ciekawe, ile osób w ogóle to robi, a nie odpala YouTube'a i jedzie po instrukcji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Ruta z tym YouTube'em to bym nie generalizował, bo można znaleźć sensowne kanały. Ale faktem jest, że większość komentarzy pod takimi filmami brzmi "zrobiłam ostatnio, kiedy zadziała", i to mówi wszystko o podejściu.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Tomir a jak rozpoznać sensowny kanał od takiego, który tylko sprzedaje magiczne mydełka? Bo dla mnie to wszystko wygląda podobnie i się gubię.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Teodozja_W proste sito - jak ktoś obiecuje konkretną osobę i konkretny termin, odpadasz. Jak ktoś mówi o pracy z intencją, o tym że można się rozmyślić, że efekt bywa inny niż oczekiwany, to już jest poważniejsza rozmowa. Reszta to marketing.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

To pytanie o odczekanie mnie trafiło. Bo ja właściwie od pół roku chcę to samo i te same powody mi się powtarzają. Tylko że nie wiem, czy to znaczy, że jestem pewna, czy że utknęłam i się nie ruszam.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Powtarzalność intencji nie zawsze znaczy stałość. Czasem to jest pętla, w której wracasz do tego samego, bo nie umiesz wyjść. Próbowałaś kiedyś na chłodno spisać, co konkretnie ma się zmienić i po czym to poznasz? Nie ogólnie "żeby było lepiej", tylko konkrety.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Dalia ja próbowałam i wyszło mi, że nie umiem dokończyć zdania "po tym poznam, że jest lepiej, że...". Co już samo w sobie było odpowiedzią, której nie chciałam.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam pytanie trochę z boku - czy jak ktoś robi rytuały na wzmocnienie tego, co już jest, to nie ryzykuje, że zamrozi sytuację? Bo wzmacnia się też te rzeczy, które powinny się zmienić, a człowiek tego nie widzi.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Kolczasta dobrze pytasz. Praca na "wzmocnienie istniejącego" bez precyzji jest ryzykowna, bo nie wybierasz, co konkretnie ma się utrwalić. Stąd to się kończy często tak, że konflikt też siedzi mocniej, nie tylko bliskość. Dlatego nie lubię ogólnikowych intencji typu "niech będzie lepiej między nami".


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 328

@Zaklinacz ciekawe co mówisz, bo to się pokrywa z tym, co widzę w tranzytach u ludzi, którzy próbują "cementować" coś przed jakąś trudną konfiguracją. Niby chcą stabilizacji, a dostają to, że problem nie ma jak wyjść i wybucha później ze zdwojoną siłą.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 492

@Mistral czyli idąc tym tropem, czasem lepiej pozwolić, żeby coś się przesiało samo, niż próbować to trzymać siłą rytuału? Tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Wiktor mniej więcej, choć ja bym tego nie ujęła jako "pozwolić", tylko "nie przeszkadzać". To dwie różne postawy. Pasywność i świadome odpuszczenie są często mylone, a w praktyce dają zupełnie inny efekt, bo intencja jest inna.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 311

@Teodozja59 a jak odróżnić u siebie pasywność od świadomego odpuszczenia? Bo mi się to zlewa i często myślę, że odpuściłam, a po czasie widzę, że po prostu nie miałam siły działać.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Kryska proste sprawdzenie - jak myślisz o tej sprawie po kilku tygodniach i czujesz spokój albo lekkość, to było odpuszczenie. Jak czujesz mulisty ciężar i wraca temat "powinnam była", to była pasywność, którą sobie nazwałaś inaczej, żeby nie boleć.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

U mnie wraca to "powinnam była" regularnie, więc chyba mam odpowiedź na pytanie, którego nie chciałam zadać. Tylko nadal nie wiem, czy z tego robić temat rytuału, czy nie tykać i pogadać po prostu.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Z mojego doświadczenia, jak masz takie wracające "powinnam była", to najpierw rozmowa, potem ewentualnie cokolwiek symbolicznego. Nie odwrotnie. Bo rytuał zrobiony po to, żeby uniknąć rozmowy, nigdy nie domyka tego, co miał domknąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Kornelia93 to jest dokładnie to, czego sama sobie nie chciałam powiedzieć przez ostatnie miesiące. Zamiast rozmowy planowałam świece i zioła, bo to wydawało się łatwiejsze. A potem się okazywało, że rytuał był, a temat dalej leży.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Nie zgodzę się trochę z tym, że rozmowa zawsze przed rytuałem. Czasem właśnie rytuał pomaga uporządkować sobie głowę przed rozmową, bo jak siadasz do świecy i musisz powiedzieć na głos, czego chcesz, to nagle się okazuje, że nie umiesz tego sformułować. To też jest robota.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Tomir tylko że w tym, co opisujesz, rytuał pełni funkcję terapeutyczną, nie sprawczą. To dwie różne rzeczy i nie ma sensu ich mieszać. Jak ktoś używa świecy do uporządkowania myśli, to spoko, ale nie nazywajmy tego rytuałem na związek.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Cohen czyli według ciebie jak ktoś przy świecy układa sobie intencję i wychodzi z tego z jasnością, to to nie jest rytuał? Bo dla mnie granica jest cienka i nie umiem jej wyznaczyć tak ostro jak ty.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Tomir granica jest tam, gdzie kończy się praca z sobą, a zaczyna próba wpłynięcia na drugą osobę. Świeca do uporządkowania głowy - twoja sprawa. Świeca z imieniem konkretnej osoby i intencją "żeby on" - już zupełnie inna kategoria, z innymi konsekwencjami.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Zaklinacz a co w sytuacji, kiedy intencja jest mieszana? Bo szczerze, mało kto siada do tego z czystą głową typu "pracuję tylko nad sobą". Zawsze gdzieś z tyłu siedzi "niech on też zobaczy, niech zauważy, niech wróci". Jak to oddzielić w praktyce, a nie w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam was i czuję, że właśnie ten mieszany stan opisuje mnie dokładnie. Niby chcę pracować nad sobą, ale jak głębiej kopię, to chcę, żeby on się odezwał. I nie wiem, czy z tym w ogóle można siadać do czegokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Można siadać, tylko z tym oddzieleniem najpierw. Spisz dwie kolumny - co chcesz zrobić ze sobą, a co chcesz, żeby zrobił on. I pracuj tylko z pierwszą. Druga niech sobie poleży, jak ma wrócić to wróci, ale nie ciągniesz tego za rękę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Kornelia93 a jak w tej pierwszej kolumnie wyjdzie, że właściwie nie wiesz, co chcesz zrobić ze sobą, bo cała energia ci poszła na myślenie o nim? Pytam serio, bo u mnie kiedyś tak było i po prostu wyszła pusta kartka.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Bolek50 pusta kartka to też wynik. Jak nie masz nic dla siebie po swojej stronie, to znaczy, że relacja przejęła całe miejsce. Wtedy rytuał na cokolwiek związanego z tą osobą tylko pogłębi to przesunięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Mam wrażenie, że w takich momentach ludzie często sięgają po pracę z księżycem, bo to wydaje się neutralne i bezpieczne. Tylko że ubywająca faza przy intencji "wzmocnić" to już sprzeczność, a mało kto na to patrzy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Mistral a możesz to rozwinąć, bo nie rozumiem? Czemu ubywająca przy wzmacnianiu jest sprzeczna, skoro każdy pisze, że na ubywającym się oczyszcza?


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 328

@Kolczasta no właśnie - oczyszcza, czyli zabiera. Jak chcesz wzmocnić to, co już jest, to robisz to na przybywającym, a najlepiej tuż przed pełnią. A jeśli chcesz coś rozluźnić albo zakończyć, to wtedy faza ubywająca ma sens. Ludzie to mieszają, bo czytają trzy strony naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie kiedyś było tak, że nie sprawdziłam fazy i robiłam coś na "umocnienie", a wyszło, że relacja zaczęła się rozsypywać szybciej niż wcześniej. Do dziś nie wiem, czy to przez fazę, czy po prostu już się sypało, a ja przyspieszyłam proces.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 492

@Apolonia99 a może to drugie i faza nie miała z tym nic wspólnego? Bo czasem przypisujemy magii to, co i tak by się stało, tylko w innym tempie.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Wiktor to akurat sensowna uwaga. Połowa rzeczy, które ludzie przypisują rytuałom, to procesy, które już się toczyły. Rytuał czasem tylko podświetla to, co już jest pod powierzchnią, nie tworzy tego od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 620
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli wracamy do tego, że jak coś już szło w stronę końca, to żaden rytuał tego nie zatrzyma, a może tylko skrócić agonię. Brzmi to brutalnie, ale w sumie uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Brutalnie, ale czytam to drugi raz i nie umiem się z tym kłócić. Mam wrażenie, że szukałam rytuału, który by mi powiedział, że jeszcze nie czas się poddawać, zamiast samej sobie odpowiedzieć na to pytanie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Ewelina81 I to jest chyba najtrudniejsze w całej tej rozmowie - że rytuał nie odpowie ci za ciebie. Co najwyżej pokaże, że pytasz nie o to, o co naprawdę chcesz zapytać. A potem i tak musisz sama usiąść i podjąć decyzje, której się boisz.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 311

@Dalia czy są jakieś praktyki, które pomagają wyciągnąć to prawdziwe pytanie na wierzch, zanim w ogóle zdecyduje się o rytuale? Bo czytam wszystko od początku i mam wrażenie, że to jest pół roboty, o której nikt głośno nie mówi.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Kryska u mnie działa pisanie listu do siebie sprzed roku, ale bez cenzury. Wychodzą rzeczy, których na głos bym nie powiedziała. Dopiero potem widzę, co naprawdę chcę zapytać, a nie co wypada zapytać.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Dalia list to dobre, tylko ludzie często piszą to, co chcieliby czuć, a nie co czują. Próbowałaś kiedyś odwrotnie - list od tej drugiej osoby do siebie, napisany twoją ręką? Brzmi dziwnie, ale wychodzą tam rzeczy, które się samej przed sobą ukrywa.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 311

@Cohen a to nie jest trochę manipulowanie sobą? Bo jak ja piszę za niego, to przecież i tak piszę to, co ja myślę, że on by powiedział. Skąd pewność, że to nie jest moja projekcja, tylko coś realnego?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Kryska bo nie chodzi o to, żeby to było realne z jego strony. Chodzi o to, że jak siadasz i piszesz "jego" głosem, to wychodzą twoje własne lęki przebrane w jego słowa. I dopiero wtedy widać, czego ty się boisz, że on powie albo pomyśli.


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 328

@Cohen Wracając do tego, co Cohen pisał o liście odwrotnym - czy to też nie jest forma pracy z cieniem? Bo wygląda mi to bardziej na technikę psychologiczną niż rytualną, a tutaj ciągle przerzucamy się słowami, jakby to było to samo.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Mistral granica jest płynna i sam sobie tego nie ustalam ostro. Praca z cieniem, praca z intencją, rytuał - to się przenika. Ważne, żeby wiedzieć, co się robi i po co, a nie jak to nazwać. Etykietki bywają mniej istotne niż uczciwość wobec siebie w trakcie.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 311

@Cohen czyli wracamy do tego, że bez tej uczciwości żaden rytuał ani technika nie zadziała tak, jak ma. A z nią pewnie połowa rytuałów okazuje się niepotrzebna, bo odpowiedź już się pojawia w trakcie zadawania pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Robiłam coś podobnego, tylko z kartami. Ciągnęłam jedną na pytanie "co ja przed sobą ukrywam w tej sprawie" i wyszło coś, czego nie chciałam zobaczyć. Odłożyłam talię na kilka tygodni, bo nie umiałam tego przyjąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Apolonia99 i to jest właśnie ten moment, kiedy karty robią więcej roboty niż jakikolwiek rytuał. Bo rytuał zakłada, że już wiesz, czego chcesz, a karta cię pyta, czy na pewno wiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam to o liście od drugiej osoby i mam dreszcze, bo wiem, co by mi z tego wyszło. I dokładnie dlatego tego nie zrobię, przynajmniej nie teraz. Może to też odpowiedź - że nie jestem gotowa nawet na samo pytanie, a co dopiero na rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co teraz napisałaś, jest bardziej szczere niż połowa rytuałów, jakie ludzie robią. Niegotowość to też informacja, nie porażka. Lepiej poczekać i wrócić do tego za jakiś czas niż się zmuszać.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Kornelia93 a jak rozpoznać różnicę między niegotowością a unikaniem? Bo to się chyba łatwo myli i można sobie miesiącami tłumaczyć, że jeszcze nie czas, a tak naprawdę po prostu się boisz.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Ruta różnica jest w tym, czy w międzyczasie coś ze sobą robisz, czy zamrażasz temat. Niegotowość to proces - czytasz, myślisz, wracasz do tematu. Unikanie to wypchnięcie sprawy i udawanie, że jej nie ma. Po kilku tygodniach sama widzisz, w którą stronę poszłaś.


Odpowiedz
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Zaklinacz dobre rozróżnienie, ale szczerze - jak się jest w środku tego, to się nie widzi, czy się przetwarza, czy ucieka. Z zewnątrz pewnie tak, z wewnątrz wszystko brzmi jak sensowne tłumaczenie.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Bolek50 dlatego czasem ktoś z boku jest potrzebny, niekoniecznie do robienia rytuału, tylko do powiedzenia "słuchaj, mielesz to samo od trzech miesięcy". Ale ludzie wolą iść do osoby, która im powie, że jeszcze jest szansa, niż do tej, która powie, że już nie ma.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Tomir i to jest pułapka, w którą wpada większość. Płaci się za usłyszenie tego, co się chce usłyszeć, a potem dziwi, że nic się nie zmienia. Rytuał wykonany pod taką dyspozycję to w sumie kosztowne potwierdzenie iluzji.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Dalia ale czekaj, czy ty teraz mówisz, że jak ktoś robi rytuał na wzmocnienie czegoś, co już dogasa, to płaci za iluzję? Bo to brzmi dość ostro, a ludzie naprawdę czasem chcą po prostu spróbować wszystkiego, zanim odpuszczą.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Kolczasta nie ostro, tylko uczciwie. Próbowanie wszystkiego ma sens, jak naprawdę nie wiesz, czy coś jeszcze żyje. Ale jak w środku już wiesz, a robisz rytuał, żeby sobie kupić jeszcze trochę czasu w zaprzeczeniu, to to nie jest praca z relacją, tylko z własnym strachem przed końcem.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Brzmi to jak coś, co bym napisała sobie samej sprzed dwóch lat na kartce i wsadziła do szuflady, żeby się przeczytała w odpowiednim momencie. Tylko że wtedy bym tego nie kupiła.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam was od godziny i mam pytanie trochę z innej beczki - czy ktoś z was wraca po latach do rytuału, który kiedyś nie zadziałał, i robi go jeszcze raz, już z innej pozycji? Czy raczej zostawia raz odpuszczone tematy w spokoju?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Teodozja_W u mnie różnie. Raz wróciłem po pięciu latach do czegoś, co wtedy uznałem za nieudane, i okazało się, że ono zadziałało, tylko nie tak, jak chciałem. Czyli pytanie nie brzmi "czy zadziałał", tylko "co ja wtedy uznałem za sukces, a co za porażkę".


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Cohen czyli sugerujesz, że niektóre rytuały działają, ale po swojemu, a my się obrażamy, że nie po naszemu? Bo to brzmi trochę jak wymówka - "nie wyszło, ale na pewno coś się stało, tylko nie widzisz".


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Ruta nie wymówka, raczej obserwacja. Jak prosisz o powrót konkretnej osoby, a ona nie wraca, ale za to twoje życie idzie w stronę, gdzie ta osoba w ogóle nie pasuje - to jest jakiś ruch. Pytanie, czy chcesz to nazwać efektem rytuału, czy zbiegiem okoliczności. Nie upieram się przy żadnej wersji.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Cohen i tu się robi ciekawie, bo to dotyka samego sedna wątku. Jeśli rytuał miłosny ma wzmocnić uczucie, które już jest, a zamiast tego wzmacnia twoją świadomość, że tego uczucia nie ma - to zadziałał czy nie? Bo cel formalny niespełniony, ale coś realnego się stało.


Odpowiedz
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Kornelia93 to brzmi jak przegrana, którą się próbuje opakować w wygraną. Wolałbym usłyszeć wprost - rytuał nie zadziałał, idziesz dalej. Bo to gadanie, że "efekt jest, tylko inny", to mi wygląda na sposób, żeby nikt nie poczuł, że stracił czas.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Bolek50 problem w tym, że jak ustawiasz intencję na konkretną osobę i konkretny scenariusz, to często blokujesz sobie wszystko, co nie wpisuje się w ten scenariusz. Potem mówisz "nie zadziałało", a tak naprawdę zadziałało dokładnie tak, jak je ustawiłeś - czyli wąsko.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Zaklinacz a jak się tę intencję ustawia szerzej, żeby nie blokować? Bo jak piszesz "chcę być szczęśliwa w miłości", to brzmi jak życzenie z urodzin, a jak piszesz "chcę, żeby X do mnie wrócił", to wąsko. Gdzie ten środek?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Teodozja_W środek to chyba "chcę zobaczyć, co jest dla mnie możliwe w tej relacji albo poza nią". Nie wymuszasz wyniku, ale nie zostawiasz też tak ogólnie, że nic z tego nie wynika. Tylko to wymaga gotowości na odpowiedź, której nie chcesz - i tu większość się wycofuje.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Zaklinacz dokładnie, gotowość na odpowiedź której nie chcesz to jest klucz. Ja sama miałam taki moment, że zrobiłam rozkład na relację i wyszło wprost - to się nie skleji. Mimo to przez pół roku jeszcze próbowałam, bo myślałam, że karty się mylą. Nie myliły.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Dalia ale skąd masz pewność, że nie myliły? Może gdybyś wtedy zrobiła rytuał na wzmocnienie, to by się jednak skleiło? Bo to teraz brzmi tak, jakbyś przyjęła werdykt kart bez sprawdzenia, czy dało się coś jeszcze zrobić.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Kolczasta bo właśnie próbowałam wszystkiego po kolei. Rytuały, rozmowy, terapia par, wyjazdy razem. I dopiero jak odpuściłam, zobaczyłam, że karty nie tyle przewidziały koniec, co go nazwały. One nie zmusiły niczego, tylko pokazały, że już jest po. Reszta to było moje brnięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam czasem, ale nie do tego samego rytuału, tylko do tematu. Bo to, co kiedyś próbowałam załatwić jednym sposobem, po latach widzę zupełnie inaczej i już nie chcę tego samego efektu. Więc to nie jest powtórka, tylko nowe podejście do starej sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Czyli wracamy do pytania, które gdzieś już padło - czy rytuał miłosny w ogóle ma sens, jak relacja jest w fazie schyłkowej? Bo z tego, co czytam, wychodzi, że albo wzmacnia coś żywego, albo robi hospicjum dla czegoś, co i tak umiera.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Mistral hospicjum to dobre porównanie, ale niesprawiedliwe. Czasem rytuał na schyłku nie ratuje relacji, tylko pomaga ją godnie zakończyć. Pożegnanie też wymaga pracy, a ludzie tego nie liczą jako "sukces", bo zakładali co innego. A to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Cohen u mnie tak było. Zrobiłam coś, co miało wzmocnić więź, a w trakcie poczułam, że to jest moje pożegnanie z nim, tylko sama przed sobą tego nie nazwałam. Tydzień później rozmawialiśmy ostatni raz i bez awantury. Wcześniej każda rozmowa kończyła się dramatem.


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Apolonia99 to brzmi prawie idealnie, ale mam pytanie - czy ty wiedziałaś w trakcie tego rytuału, że to pożegnanie, czy zobaczyłaś to dopiero po? Bo to jest różnica, czy intencja sama się przestawiła, czy ty się oszukiwałaś do końca.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Ruta szczerze - w trakcie miałam dziwne uczucie, że mówię coś innego niż planowałam. Słowa szły inne, ciało reagowało inaczej. Po fakcie zrozumiałam. Ale w środku tego było tylko "coś tu nie pasuje do tego, co miałam robić". Czyli chyba półświadomie.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 311

@Apolonia99 to ciekawe, bo to znaczy, że ciało wie wcześniej niż głowa. I może rytuał działa właśnie jako moment, w którym ciało dostaje przestrzeń, żeby się odezwać, bo na co dzień je zagłuszamy.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Kryska to nie jest nowa myśl, w starszych opracowaniach pracy z intencją pisze się dokładnie o tym - że właściwy rytuał to taki, w którym świadomość przestaje kontrolować i pojawia się to, co spychane na bok. Tylko mało kto chce się na to zgodzić, bo trudno.


Odpowiedz
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Teodozja59 a czy to nie oznacza, że większość rytuałów miłosnych, które ludzie robią z gotowych instrukcji z netu, w ogóle nie spełnia tego warunku? Bo tam wszystko jest zaplanowane co do słowa i nie ma miejsca, żeby cokolwiek się wymknęło spod kontroli.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Bolek50 i to jest sedno problemu z tymi gotowcami. Jak masz rozpisane co do minuty, jaką świecę zapalić, jakie słowa wypowiedzieć i w którą stronę obrócić się na pięcie, to cała uwaga idzie w odtwarzanie procedury, a nie w to, co się dzieje w środku. Stara szkoła pracy z intencją zakładała, że schemat jest tylko ramą, a właściwa robota dzieje się w przestrzeni, którą ta rama otwiera. Dzisiaj ludzie traktują ramę jak przepis na ciasto - jak zrobisz wszystko jak w instrukcji, to wyjdzie. A tu nie wyjdzie, bo nie o to chodzi.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Teodozja59 dokładnie tak to widzę. Tylko że jak ktoś robi rytuał miłosny na uczucie, które już istnieje, to często boi się tej przestrzeni, o której piszesz. Bo jak ją otworzy, to może się okazać, że to uczucie nie jest takie, jak mu się wydawało. Łatwiej trzymać się skryptu, powiedzieć formułkę i poczekać na efekt, niż dać sobie chwilę ciszy, w której coś może się odezwać. I myślę, że stąd się bierze ta cała seria "zrobiłam wszystko jak trzeba, a nie działa" - bo właśnie zrobiła wszystko jak trzeba, czyli nic poza tym.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: