Forum

Asystent AI
Rytuał na oddychani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał na oddychanie - oddychanie jako Element działań miłosnych

Strona 1 / 2

Wpisy: 51
Rozpoczynający temat
(@laurencja_s)
Połączone: 2 lata temu

Szukałam czegoś na temat rytuałów i natknęłam się na wzmiankę o tym, że w niektórych tradycjach oddech jest traktowany jako coś więcej niż tylko fizjologia. Konkretnie chodziło o to, że świadome oddychanie podczas rytuałów miłosnych ma wzmacniać intencję. Ale nie bardzo rozumiem jak to działa w praktyce. Czy chodzi o to, żeby po prostu się wyciszyć przed rytuałem, czy jest w tym coś głębszego? Bo czytałam też o pranajamie i tam oddech ma wpływać na prane, ale nie wiem czy to się przekłada na rytuały w ogóle.


Odpowiedz
116 odpowiedzi
Wpisy: 106
(@damianek-ka)
Połączone: 3 lata temu

Ja się nad tym zastanawiałem przy okazji pracy z czakrami. Tam dużo się mówi o tym, że oddech to nie tylko tlen, ale i energia, i że świadome oddychanie zmienia coś w polu energetycznym. Przy rytuałach miłosnych może chodzić o to samo, czyli że zanim w ogóle zaczniesz cokolwiek robić, twój stan wewnętrzny jest inny. Nie wiem tylko czy to działa bardziej przez skupienie, czy faktycznie przez jakąś zmianę energetyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@wala97)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ja mam głupie pytanie, bo nie za bardzo ogarnam te tematy. Jak robicie jakiś rytuał, to w jakim momencie właściwie zaczyna się to oddychanie? Przed zapaleniem świecy, w trakcie, po? Bo wyobrażam sobie, że to musi być jakoś ułożone w całość, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie ma głupich pytań 🙂 Sam długo myślałem, że to wszystko musi być jakoś bardzo sformatowane. Z moich doswiadczeń wynika, że oddech to raczej fundament pod całą resztę, nie dodatek na końcu. Jak wchodzisz w rytuał z płytkim, szybkim oddechem, to twój umysł jest gdzieś indziej. Dopiero jak oddech się uspokoi, zaczyna się coś dziać naprawdę. Przynajmiej u mnie tak jest.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówicie o zwykłym spokojnym oddychaniu, czy o jakichś konkretnych technikach? Bo ja słyszałam o oddechu holotropowym i to brzmi zupełnie inaczej niż to, co tu opisujecie. Ten holotropowy to raczej coś ekstremalnego, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Thalia To są zupełnie różne rzeczy i dobrze, że pytasz, bo to częsty błąd. Oddech holotropowy, opracowany przez Grofów, to intensywna, przyspieszona technika i absolutnie nie jest czymś, po co sięgasz przy codziennym rytuale. To praca głęboka, często z towarzyszem, i potrafi wywołać bardzo silne stany. Przy rytuałach miłosnych mówi się raczej o technikach spokojnych, coś w stylu oddechu 4-7-8, albo oddechu przeponowego. Chodzi o to, żeby układ nerwowy przeszedł w tryb parasympatyczny, bo wtedy jesteś faktycznie obecny, a nie tylko wykonujesz ruchy.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przy medytacjach też mi mówili o tym trybie parasympatycznym. Ale mam pytanie, bo ciekawi mnie to w kontekście czakr. Jeśli oddychasz przeponowo, to podobno aktywujesz czakrę splotu słonecznego i dolne czakry. Czy w rytuałach miłosnych nie powinno się raczej pracować z czakrą serca? Jak połączyć jedno z drugim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 106

@Otylijka Ja to sobie wyobrażam tak, że dolne czakry dają zakorzenienie i energię, a serce to kierunek tej energii. Więc może chodzi o to, żeby zacząć od przeponowego, żeby w ogóle się zakorzenić, a potem intencjonalnie tę energię kierować w górę. Ale szczerze mówiąc, nie wiem czy to moje własne domysły, czy ktoś to opisał gdzieś dokładniej.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@sennica71)
Połączone: 3 lata temu

Zatrzymajmy się chwilę, bo wchodzicie w bardzo różne systemy naraz i to może dawać mylny obraz. Czakry to system z tradycji tantrycznej i wedyjskiej, pranajama też stamtąd pochodzi, ale zachodnie rytuały miłosne, szczególnie te z nurtu Wicca czy ceremonialnej magii, niekoniecznie operują tymi pojęciami. W tradycji zachodniej oddech pojawia się jako element koncentracji woli, nie jako praca energetyczna w sensie tantrycznym. To są różne modele. Da się je łączyć, ale warto wiedzieć skąd co pochodzi, żeby nie mieszać pojęć z różnych systemów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Sennica71 No właśnie, to chciałam dopytać, bo to jest coś, czego nie rozumiem. Czy mieszanie tych systemów psuje efekt? Czy jeśli używam oddychania z tradycji wschodniej, ale robię zachodni rytuał, to jakoś się to wyklucza? Mam wrażenie, że wiele osób to łączy i nikomu nic się nie stało.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Ja też się nad tym zastanawiałem, bo sam próbowałem różnych rzeczy i trochę na ślepo łączyłem techniki. Raz robiłem rytuał i stosowałem oddech, który wyczytałem gdzieś w kontekście medytacji zen, i miałem wrażenie, że coś działa, ale nie byłem w stanie powiedzieć co konkretnie. Może to kwestia tego, że jakikolwiek świadomy oddech po prostu zmienia stan? Czyli efekt jest podobny niezależnie od tradycji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Milosz85 To jest dobre pytanie i myślę, że Milosz85 trafił w coś istotnego, choć nie do końca. Owszem, każda technika świadomego oddychania zmienia stan fizjologiczny, bo to jest fakt potwierdzony badaniami, neurobiologia nie kłóci się tu z ezoteryką. Ale różnica między tradycjami leży w intencji i w tym, co robisz z tym stanem. W jednym systemie ten stan to punkt wyjścia do pracy z określoną energią, w innym do projekcji woli. Mieszanie nie psuje efektu z definicji, ale może go rozmyć, jeśli nie wiesz po co robisz co robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziękuję za to wyjaśnienie, bo ja sama zaczęłam stosować oddech przed rytuałami całkowicie intuicyjnie i nie miałam pojęcia, że za tym stoją jakieś systemy. Po prostu zauważyłam, że jak siadam i przez chwilę tylko oddycham, to rytuał idzie inaczej. Trudno mi powiedzieć inaczej jak, ale jest jakaś różnica jakościowa. Teraz zastanawiam się, czy może przypadkowo robiłam coś z konkretnej tradycji?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 196

@Kaplanka Intuicja to często dobry nauczyciel, serio. Ale ciekawi mnie co masz na myśli mówiąc 'inaczej'. Inaczej emocjonalnie? Czujesz się bardziej skupiona? Bo to może mieć znaczenie, kiedy próbujemy rozgryźć co tu właściwie działa.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Czaromira96 Hmm, trudno mi to ująć w słowa. Chyba bardziej skupiona i... jakby bardziej obecna? Jakby głowa przestała mi pędzić po wszystkich codziennych sprawach i w końcu byłam tylko w tym momencie. Może to właśnie ten tryb parasympatyczny o którym mówił Wizjoner79?


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 156

@Kaplanka Dobra, bo ja podchodzę do tego dość sceptycznie, ale to co opisuje Kaplanka, czyli skupienie i bycie obecną, to brzmi jak coś, co da się wyjaśnić całkowicie bez ezoteryki. Zwykła redukcja stresu przed czynnością, którą traktujesz poważnie. Nie twierdzę, że rytuał nie działa, ale ten konkretny element z oddechem chyba nie wymaga mistycznego wyjaśnienia?


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Thalia No i tu jest ciekawy punkt. Bo z jednej strony masz rację, że fizjologia wystarczy żeby wytłumaczyć zmianę stanu. Ale z drugiej strony, jeśli rytuał działa przez intencję i skupienie, to czym właściwie różni się twoje wyjaśnienie od ezoterycznego? Efekt jest ten sam. Może to kwestia języka, którym to opisujemy, a nie tego, czy coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

Ale mnie bardziej interesuje praktyczna strona. Dobra, wiemy że oddech zmienia stan. Ale jak konkretnie go wpleść w rytuał miłosny? Czy jest jakaś sekwencja, coś sprawdzonego? Bo czytam i czytam, a wciąż nie wiem co dokładnie robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 147

@Mania Mnie też to nurtuje co mówi Mania. Słyszałam gdzieś o oddychaniu zsynchronizowanym, czyli że jak robisz rytuał dla dwóch osób, to możesz wyobrażać sobie, że twój oddech synchronizuje się z oddechem tej drugiej osoby. Ale nie mam pojęcia skąd to pochodzi i czy to ma jakieś podstawy, czy ktoś po prostu to wymyślił.


Odpowiedz
Wpisy: 80
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Ja trafiłam na coś podobnego, chyba w kontekście praktyk tantrycznych, gdzie mówi się o synchronizacji oddechu między partnerami jako o sposobie na zbliżenie energetyczne. Ale to dotyczy osób będących razem fizycznie. Co jeśli rytuał robisz na odległość, dla kogoś kto o tym nie wie? Czy ta synchronizacja ma wtedy w ogóle sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 106

@Pola To jest właśnie to, co mnie zastanawia od jakiegoś czasu. Synchronizacja oddechu przy fizycznej obecności to jedno, ale wyobrażanie sobie tego samego na odległość? Jak to w ogóle miałoby działać? Przez intencję? Przez jakieś pole energetyczne? Szczerze nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja też nie wiem, ale intuicyjnie mi to jakoś siedzi. Kiedyś podczas rytuału wyobrażałam sobie, że wdech i wydech tej osoby pokrywa się z moim. Nie wiem czy to miało jakiś sens, ale czułam się dziwnie spokojnie przez cały czas. Może to tylko efekt skupienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Sabinka70 Ale właśnie to jest ciekawe, że ty to czułaś. Bo z tego co wiem, jest cos takiego jak entrainment, czyli synchronizacja rytmów biologicznych między osobami będącymi razem. To potwierdzają badania na parach, że ich tętno i oddech mogą sie synchronizowac. Ale na odleglosc? Nie slyszałem żeby to bylo udokumentowane inaczej niż ezoterycznie.


Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Roch.pl Dokładnie, entrainment działa przez bodźce fizyczne, bliskość, kontakt wzrokowy, dotyk. Na odległość to już jest zupełnie inna sprawa i tutaj nie ma fizjologicznego wytłumaczenia. To nie znaczy, że wyobrażenie sobie synchronizacji nie ma żadnej wartości, bo może wpływać na twój stan wewnętrzny i jakość intencji, którą kierujesz w rytuał. Ale nie udawajmy, że to jest to samo co rzeczywista synchronizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale wracając do mojego pytania sprzed chwili, bo cały czas nie dostałam żadnej konkretnej odpowiedzi. Mówicie o synchronizacji, o entrainmencie, o stanach, a ja nadal nie wiem jak to ułożyć w praktyce. Jaki oddech, ile minut, kiedy w rytuale?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sennica71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 180

@Mania rozumiem niecierpliwość, ale trochę to upraszczasz. Nie ma jednej sekwencji, która działa dla wszystkich, bo to zależy od tradycji, w jakiej pracujesz, od celu rytuału i od tego, jak twój własny organizm reaguje na różne techniki. Ale powiem ci tyle: w praktykach ceremonialnych często stosuje się oddech czterotaktowy przed inicjacją rytuału. Cztery sekundy wdechu, cztery zatrzymania, cztery wydechu, cztery przerwy. To stabilizuje i wprowadza w stan gotowości, nie ekstazy.


Odpowiedz
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 67

@Sennica71 A to co Sennica mówi o tym czterotaktowym, to jest podobne do techniki box breathing? Bo ja gdzieś o tym czytałem w konteście medytacji i wyglada mi to tak samo. Czy to jest to samo tylko pod inną nazwą?


Odpowiedz
(@sennica71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 180

@Tobiaszek Tak, to ten sam schemat rytmiczny. Box breathing, oddech kwadratowy, oddech czterotaktowy, to różne nazwy dla tej samej struktury. Różnica jest w kontekście i intencji z jaką to robisz. Navy SEAL używa tego do opanowania stresu w walce, terapeuta do regulacji układu nerwowego, a rytualizująca osoba do wejścia w stan skupionej intencji. Schemat jest wspólny, cel i rama symboliczna różna.


Odpowiedz
Wpisy: 51
Rozpoczynający temat
(@laurencja_s)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia, czy ta intencja naprawdę zmienia efekt fizyczny, czy tylko zmienia nasze odczucie tego efektu? Bo mam wrażenie, że często w dyskusjach o magii i ezoteryce mieszamy te dwie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

To akurat bardzo trudne pytanie i nie jestem pewny że da się na nie odpowiedzieć prosto. Efekt placebo jest realny, to jest fakt. Zmiana stanu psychicznego wpływa na fizjologię, też fakt. Czy intencja wykracza poza to? Tego nie wiem. Ale może to nie jest najważniejsze pytanie przy robieniu rytuału?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 156

@Roch.pl Hm, ale dla mnie właśnie jest ważne. Bo jeśli to jest tylko placebo plus skupienie, to mogę to robić bez całej otoczki rytuału. A jeśli jest coś więcej, to chciałabym wiedzieć co i dlaczego. Nie próbuję podważać, szczerze pytam.


Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 196

@Thalia A co jeśli otoczka rytuału jest właśnie tym, co sprawia że skupienie działa skuteczniej? Że świeca, zapach, oddech to nie są dekoracje, tylko sygnały dla umysłu że teraz jest czas na coś innego niż codzienność? Wtedy placebo i rytuał nie wykluczają się.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

O, dokładnie to próbowałam powiedzieć wcześniej, że po prostu byłam bardziej obecna. Może właśnie o to chodzi, że oddech jest sygnałem dla siebie samej. Dziękuję Czaromirze że to tak ładnie ujęła, bo ja nie potrafiłam tego nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale mam pytanie, bo wróćmy na chwilę do tych czakr. Jeśli używam oddechu czterotaktowego jako wejścia w rytuał, to czy powinnam podczas tego oddechu wizualizować jakiś konkretny obszar ciała? Bo słyszałam, że samo oddychanie bez kierowania uwagi daje inny efekt niż oddychanie z intencją na konkretną czakrę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 106

@Otylijka Ja próbowałem coś takiego i miałem wrażenie, że skupianie się na czakrze serca podczas wydechu dawało inne odczucia niż kiedy po prostu oddychałem bez żadnej wizualizacji. Ale nie wiem czy to była czakra czy po prostu kierowanie uwagi na klatkę piersiową rozluźniało mnie inaczej. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja mam może głupie pytanie, ale co z zapachem podczas tego oddychania? Czy ktoś łączy konkretne aromaty z technikami oddechu przy rytuałach miłosnych? Bo zawsze paliłam kadzidła przy rytuałach, ale nigdy nie myślałam o tym, że wdech zapachu może być częścią samej techniki oddechowej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Helenka_F To akurat nie jest głupie pytanie, bo czytałam że węch ma bezpośrednie połączenie z układem limbicznym, który odpowiada za emocje i pamięć, co czyni go szybszą drogą do zmiany stanu emocjonalnego niż inne zmysły. Więc jeśli podczas techniki oddechowej świadomie wciągasz aromat, który kojarzysz z miłością albo z tą konkretną osobą, to możesz wzmacniać intencję przez dwa kanały naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@wala97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kurczę, to coraz bardziej się komplikuje. Słuchajcie, ja naprawdę nie wiedziałam że oddech to jest taki temat. Myślałam że po prostu się siedzi i oddycha żeby się uspokoić. A tu wychodzi że można to robić na tyle sposobów i z tyloma różnymi intencjami. Jak ktoś zaczyna, to od czego właściwie zacząć żeby to nie było od razu z głowy na głowę?


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Mnie też to pytanie nurtuje, bo sam zaczynałem od wrzucania różnych technik bez żadnego porządku i efekty były... mieszane. Raz czułem że coś się dzieje, innym razem siedziałem i nic. Teraz myślę, że może to kwestia nie techniki, tylko regularności. Że jeden prosty oddech robiony zawsze tak samo może dać więcej niż pięć skomplikowanych robionych raz na jakiś czas.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie to samo sobie ostatnio myślę. Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się czy nie za bardzo skupiamy się na tym, która technika jest lepsza, a za mało na tym, żeby w ogóle coś robić regularnie. Może zamiast szukać idealnego oddechu do rytuału, po prostu wybrać jeden i trzymać się go przez jakiś czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 67

@Magnolka No tak, ale jak masz robić coś regularnie to chyba musisz wiedzieć co robisz, nie? Bo jak bede co dzień odychać bez pomysłu to może i coś tam sie dzieje ale nie wiem co i po co.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie! Dziękuję że ktoś to powiedział. Bo ta rozmowa piękna, ale mam wrażenie że kręcimy się w kółko. Entrainment, czakry, placebo, aromaty... a jak przychodzi do konkretów to wszyscy mówią 'zależy'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sennica71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 180

@Mania Rozumiem frustrację, ale to naprawdę nie jest wymówka tylko rzeczywistość. Powiem ci tak: jeśli chcesz coś konkretnego, zacznij od najprostszego wejścia jakie istnieje. Cztery sekundy wdech, cztery zatrzymanie, cztery wydech, cztery zatrzymanie. Rób to pięć minut przed rytuałem przez tydzień i obserwuj co się zmienia w jakości twojej obecności. To nie jest cała odpowiedź, ale jest to punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale Sennica, czy ta obserwacja 'jakości obecności' to nie jest zbyt subiektywne żeby cokolwiek z tego wyciągnąć? Bo każdy ocenia swój stan sam i bardzo łatwo jest poczuć poprawę bo chcemy żeby była.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sennica71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 180

@Roch.pl Owszem, jest subiektywne. A co proponujesz jako alternatywę? Podpięcie się do EEG przed każdym rytuałem? W pewnym momencie trzeba zaakceptować że praca wewnętrzna opiera się na obserwacji własnych stanów i nie ma innej drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Ale to jest właśnie ten problem, który mnie od początku tego wątku trochę uwiera. Jeśli ocena jest całkowicie subiektywna, to skąd wiemy że oddech robi cokolwiek więcej niż zwykłe siedzenie w ciszy przez pięć minut? Może sam fakt zatrzymania się jest tym co działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 196

@Thalia A dlaczego te dwie rzeczy miałyby się wykluczać? Może oddech jest sposobem na zatrzymanie się, który jest bardziej angażujący niż samo siedzenie, bo daje umysłowi coś konkretnego do śledzenia. Przynajmniej tak mi to działa kiedy mam głowę pełną myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@damianek-ka)
Połączone: 3 lata temu

Mnie to samo spotkało. Kiedy siadam bez żadnej techniki to mój umysł odpływa po trzydziestu sekundach. Jak zaczynam liczyć oddechy albo trzymać jakiś rytm to zostaje w tym dłużej. Nie wiem czy to magia ale coś tam jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Damianek.ka A próbowałeś przy tym kierować oddech w jakiś konkretny obszar? Bo mnie to bardzo interesuje, szczególnie ten rejon serca o którym mówiłeś wcześniej. Czy to robiłeś intuicyjnie czy gdzieś wyczytałeś?


Odpowiedz
(@damianek-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 106

@Otylijka Trochę jedno i drugie. Gdzieś czytałem o heart coherence, to jest taka technika gdzie oddychasz rytmicznie i skupiasz uwagę na okolicy serca, a podobno synchronizuje to rytm serca z oddechem i wpływa na układ nerwowy. HeartMath Institute to bada od lat. Ale czy to czakra serca czy fizjologia to naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Czekajcie, a wracając do tych aromatów, bo moje pytanie trochę przepadło. Pola odpowiedziała o układzie limbicznym i to ciekawe, ale chciałam zapytać konkretnie: czy ktoś ma doświadczenie z łączeniem konkretnego zapachu z konkretnym oddechem przy rytuałach miłosnych? Chodzi mi o to, czy da się to jakoś... skalibrować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Helenka_F Nie próbowałam tego świadomie kalibrować, ale ostatnio przy rytuałach używałam róży i zauważyłam że sam zapach zaczął mi się kojarzyć ze stanem skupienia który wtedy osiągałam. Potem tylko zapach już trochę to wracał. Nie wiem czy to warunkowanie czy coś innego.


Odpowiedz
(@wala97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 66

@Pola To co Pola opisuje brzmi jak to co mój psycholog kiedyś mówił o kotwicach sensorycznych. Że jakiś bodziec powtarzany w konkretnym stanie emocjonalnym zaczyna ten stan przywoływać. To chyba to samo, tylko inaczej nazwane?


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Wala97 Dokładnie tak sie to nazywa w NLP, kotwica. I tak naprawde to co robimy budując rytuał to w dużej mierze tworzenie skondensowanego zestawu takich kotwic. Zapach, oddech, gest, słowo. Każde z nich osobno działa słabiej, razem wchodzą w synergię.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Tylko trzeba uważać z tym NLP żeby nie spłaszczać całego rytuału do mechanizmu warunkowania. Bo wtedy wyrzucamy intencję za okno, a intencja w rytuale miłosnym jest kluczowa. To nie jest tylko trening odruchu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: