Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny u ro...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny u rodziców w domu - jak się nie wygadać?

Strona 3 / 3

Wpisy: 240
(@anastazy07)
Połączone: 2 lata temu

Kilkanaście minut do godziny to spora rozpiętość. Bo to trochę zmienia sytuację logistyczną. Jeśli siostra Kometkaa wychodzi na dwie godziny, to godzinny rytuał plus ogarnięcie miejsca po tym to całkiem napięty grafik.


Odpowiedz
Wpisy: 45
Rozpoczynający temat
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodzi. Ona wychodzi i nie wiem dokładnie kiedy wróci, więc zawsze mam z tyłu głowy że za chwilę ktoś wejdzie. Czy to w ogóle nie rozkłada skupienia? Bo ja w takich momentach myślę bardziej o czasie niż o samym rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest chyba jeden z bardziej realnych problemów przy robieniu czegokolwiek w domu z innymi ludźmi. Mnie też to rozpraszało na początku. Z czasem nauczyłam się ustawiać sobie coś w stylu mentalnego timera, jakiś określony fragment na który mam czas, i skupiać się tylko na tym. Nie wiem czy to ortodoksyjne, ale działało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genio99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Wrotycz Mentalny timer to znaczy co dokładnie? Mówisz sobie że masz np. pół godziny i tyle, czy chodzi o coś bardziej formalnego w ramach samego rytuału?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Genio99 Raczej to pierwsze. Decyduję przed że robię to co mam zrobić i nie wydłużam. Jak coś idzie nie tak, nie powtarzam całości. Skracam, kończę porządnie, zamykam. To lepsze niż urwanie w połowie bo ktoś zadzwonił do drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@frydka69)
Połączone: 3 lata temu

To zamknięcie rytuału to w ogóle osobna kwestia. Bo jeśli ktoś wejdzie w trakcie, to co, zostawia się wszystko? Pytam serio, bo sama miałam sytuację gdzie mama weszła bez pukania i po prostu zgasiłam świecę i udawałam że coś szukam w szufladzie. Ale zostało mi takie dziwne poczucie że nic nie skończyłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 169

@Frydka69 To poczucie niezamknięcia jest jak najbardziej uzasadnione. Zamknięcie rytuału to nie jest formalność, to część pracy. Jeśli ktoś przerywa w połowie, można wrócić do tego późnej i zamknąć świadomie, nawet bez całego oprzyrządowania. Wystarczy chwila skupienia i jasna intencja że kończysz. Nie trzeba powtarzać wszystkiego od nowa.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: