Ale czy to nie jest trochę tak, że oceniasz rytuał przez własne samopoczucie po nim? Nie kwestionuję, bo sama tak trochę robię przy kartach. Tylko zastanawiam się, czy to nie zamknięte koło, w którym sami decydujemy, kiedy nam wyszło.
To jest pytanie, które rzadko pada przy rytuałach i powinno padać częściej. Wizualizacja to zawsze trochę nasze projekcje. Wyobrażamy sobie kogoś szczęśliwego z nami, ale szczęście tej osoby może wyglądać zupełnie inaczej. Przy osobie ze spektrum to jest po prostu bardziej widoczne, bo kontrast między naszą wizją a jej realnością jest często wyraźniejszy.
No i wracamy do tego, od czego zaczęła Granacik, czyli do pytania, czy w ogóle dobrze znam tę osobę. Ale teraz to brzmi inaczej. Chodzi nie tylko o to, żeby poznać kogoś ze spektrum, ale o to, żeby zapytać siebie, na kogo właściwie kieruję intencję. I to nie jest specyficzne dla neuroróżnorodności, tylko tutaj jest trudniej to zbagatelizować.
To jest jedno z tych pytań, przy których warto się dosłownie zatrzymać i nie iść dalej, dopóki się nie odpowie. Bo jeśli pracujesz intencjonalnie i nie wiesz, do kogo kierujesz tę intencję, to jest to trochę jak wysyłanie listu bez adresu. Może dotrzeć. Może nie. I nie masz nad tym żadnej kontroli.
Słucham Arek84 i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony rozumiem, że rytuały czy praca intencjonalna mogą być formą oswajania własnych emocji. Ale jeśli stanowią substytut rozmowy, to w pewnym momencie ta praca zaczyna kręcić się w kółko bez żadnego oparcia w rzeczywistości. Nie mówię, że tak jest w twoim przypadku, tylko że to ryzyko.
A czy to nie jest trochę tak przy każdym rytuale miłosnym? Że robimy go zamiast działać wprost? Pytam szczerze, bo sama kilka razy tak miałam i potem myślałam, że 'pracuję nad relacją', a tak naprawdę unikałam konfrontacji.
I tu wchodzimy w coś istotnego dla całego tematu tego wątku. Bo jeśli ta osoba ze spektrum ma specyficzne potrzeby komunikacyjne, to może właśnie praca z intencją pomaga przygotować się do rozmowy, która będzie dostosowana do niej, nie do nas. Nie widzę w tym sprzeczności, pod warunkiem że nie kończymy na rytuale.
To mnie trochę uspokaja, bo właśnie tak to czuję. Że ta praca wewnętrzna to nie jest zamiast, tylko przede. Tylko że potem nie wiem, co zrobić z tym co zebrałam. Jak zacząć rozmowę z kimś, kto nie używa tych samych kodów co ja?
Czytałam ostatnio o czymś, co się nazywa declarative language, stosowanym właśnie w komunikacji z osobami ze spektrum. To jest mówienie wprost, bez pytań retorycznych, bez domyślnych znaczeń. Zamiast 'nie wiem, czy chciałbyś...' mówisz 'chciałabym się z tobą spotkać'. I to jest jednocześnie forma komunikacji, która po rytuale, po tej pracy wewnętrznej, może być łatwiejsza, bo jesteś bardziej klarowna ze sobą.
Właśnie o tym myślę słuchając tej rozmowy. Może ta praca przy rytuale na osobę ze spektrum wymaga, żeby najpierw samemu przejść przez ten etap klarowności. Skoro masz wizualizować, intencjonować, to musisz wiedzieć, czego chcesz i co możesz realnie ofiarować w tej relacji. I może tu jest głębszy sens tego całego przygotowania.
Chcę dorzucić jedno, bo widzę, że rozmowa zaczyna krążyć wokół komunikacji, co jest ważne, ale nie zapominajmy o samej strukturze pracy. Jeśli ktoś planuje rytuał miłosny i w tym rytuale jest element symboli, przedmiotów, to przy osobie ze spektrum warto przemyśleć, czy nie użyć czegoś, co ma dla niej konkretne znaczenie, a nie tylko ogólnie przyjętego symbolu. Czerwona świeca, serce, róże to nasz kod kulturowy. Ona może mieć zupełnie inne asocjacje.
Siedzę i czytam od dawna ten wątek i chcę zapytać coś głupiego pewnie. Czy w takim razie rytuał miłosny na osobę ze spektrum jest w ogóle możliwy, czy może jest tak trudny do zrobienia dobrze, że lepiej go nie robić? Bo z tej rozmowy trochę tak to wygląda.
To nie jest głupie pytanie, tylko dobre podsumowanie napięcia, które tu mamy. Możliwy jest, ale wymaga znacznie więcej pracy z samą sobą niż zwykle. I chyba to jest sedno całej tej dyskusji.
To jest akurat ważna obserwacja, bo przy rytuałach generalnie im bardziej precyzyjna intencja, tym lepiej. Ale tu, przy osobie ze spektrum, ta precyzja nabiera jeszcze innego wymiaru, bo ta osoba może reagować na poszczególne rzeczy kompletnie inaczej niż się spodziewasz. Bliskość fizyczna może być dla niej zbyt dużo, a codzienny kontakt mailowy może być czymś bardzo znaczącym. I jeśli twoja intencja jest 'chcę, żeby była ze mną bliżej', ale ona rozumie bliskość przez swoje filtry, to możesz pracować na zupełnie innych częstotliwościach.
Ja mam wrażenie, że w tej dyskusji trochę mieszamy dwie rzeczy. Jedno to to, co możemy wiedzieć o osobie ze spektrum jako takiej, ogólnie. A drugie to to, czego nie wiemy o konkretnej osobie, o której Granacik myśli. I to drugie jest zawsze nieznane, niezależnie od neurotypowości czy spektrum.
A co to znaczy w praktyce? Bo słyszę 'nie opieraj się na neurotypowych założeniach', ale nie do końca rozumiem, jakie to założenia. Jakie ja mam założenia, o których nie wiem?
Mam pytanie trochę z boku. Czy ktoś z was pracował z intencją albo rytuałem i potem rzeczywiście zmienił swoje oczekiwania wobec osoby, a nie tylko próbował 'przyciągnąć' ją bliżej? Bo ja słyszę tu dużo o tym, że trzeba zmienić podejście, ale nie wiem, czy to w ogóle działa w praktyce.
Ale czy o to chodzi w rytuale miłosnym? Bo ja zawsze myślałam, że ma coś zmienić w relacji, nie tylko we mnie. Może czegoś nie rozumiem.
Zgadzam się z Numerologiem w tej kwestii. I dodam, że przy osobach ze spektrum ta kwestia autonomii jest dla mnie szczególnie ważna, właśnie dlatego, że te osoby często mają historię bycia niezrozumianymi, nadinterpretowanymi, traktowanymi jako 'projekt do naprawy'. Rytuał, który jest ukierunkowany na zmianę ich zachowania zamiast na stworzenie przestrzeni na spotkanie, idzie pod prąd czemuś istotnego.
To trochę zmienia sposób, w jaki myślę o tym, co chcę zrobić. Bo rzeczywiście moja intencja była bardziej 'chcę, żeby zaczęła się odzywać' niż cokolwiek innego. I teraz widzę, że to jest dokładnie ta projekcja, o której mówiliście.
To ma znacznie więcej sensu niż to poprzednie. 'Żeby miała miejsce na zaistnienie' to nie jest żądanie konkretnego zachowania od konkretnej osoby. To jest otwarcie przestrzeni. I z taką intencją można pracować, bo nie wymaga, żeby ona cokolwiek zrobiła wbrew sobie.
Ten test odwrócenia jest niezły, ale mam wątpliwość. Bo jeśli wyobrażam sobie siebie w jej sytuacji, to i tak wyobrażam sobie siebie - ze swoją percepcją, ze swoimi odczuciami. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak to jest być nią, bo nigdy nie byłam w jej głowie. Więc ten test też ma swoje ograniczenia, nie?
A czy to nie jest trochę tak, że jak rezygnujesz ze scenariusza, to właściwie rezygnujesz z celu? Bo po co rytuał, jeśli nie wiesz, czego chcesz?
Słucham tego od początku i mam takie uczucie, że ta rozmowa zmieniła mi trochę sposób myślenia o tym, po co w ogóle chciałam robić cokolwiek. Ale mam jedno pytanie - czy jest coś specyficznego, co warto wziąć pod uwagę jeśli chodzi o samą formę rytuału, nie o intencję? Pytam, bo ciągle słyszę o intencji, ale zastanawiam się, czy np. wybór materiałów, świec, kamieni - czy to też powinno być inne przy osobie ze spektrum?
Ja bym jeszcze dodała, że przy osobach ze spektrum wiele z nich ma bardzo konkretne podejście do zmysłów - niektóre intensywnie reagują na zapachy, inne mogą nie tolerować pewnych faktur albo brzmień. Nie wiem, czy to ma bezpośredni wpływ na rytuał skierowany w ich stronę, ale mam wrażenie, że gdybym robiła coś z myślą o konkretnej osobie, to bym wzięła pod uwagę, co ja wiem o jej świecie zmysłowym. Jakby intencja wchodziła przez inne drzwi.
A jeśli okaże się, że chcę czegoś, czego ta osoba ze spektrum może mi po prostu nie dać - nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że tak funkcjonuje? Co wtedy? To nie jest zarzut do nikogo, naprawdę pytam, bo wydaje mi się, że to jest pytanie, które Granacik też może mieć gdzieś w tle.
Ale to nie jest trochę takie... smutne? Że idziesz do rytuału z nadzieją na połączenie, a wychodzisz z lekcją o zmianie własnych oczekiwań? Pytam serio, bo sam to czuję - że gdzieś po drodze to, o co prosiłem, zamieniło się w coś zupełnie innego.
