Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny na o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny na osób z autyzmem - czy wymaga specjalnego podejścia?

Strona 2 / 3

Wpisy: 69
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę tak, że oceniasz rytuał przez własne samopoczucie po nim? Nie kwestionuję, bo sama tak trochę robię przy kartach. Tylko zastanawiam się, czy to nie zamknięte koło, w którym sami decydujemy, kiedy nam wyszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wandka I tu jesteś bardzo blisko czegoś ważnego. Większość systemów ezoterycznych nie ma zewnętrznej weryfikacji, co jest ich słabością i jednocześnie cechą. Ale właśnie dlatego samoświadomość praktykującego jest kluczowa. Jeśli ktoś zawsze uznaje, że mu wyszło, to coś jest nie tak. Jeśli ktoś potrafi powiedzieć 'ta intencja nie trafiła', to jest uczciwa praca.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest pytanie, które rzadko pada przy rytuałach i powinno padać częściej. Wizualizacja to zawsze trochę nasze projekcje. Wyobrażamy sobie kogoś szczęśliwego z nami, ale szczęście tej osoby może wyglądać zupełnie inaczej. Przy osobie ze spektrum to jest po prostu bardziej widoczne, bo kontrast między naszą wizją a jej realnością jest często wyraźniejszy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 86

@Szeptucha Wchodzę trochę z boku, bo sam jestem w podobnej sytuacji co Granacik, tylko nie wiedziałem jak o tym mówić. Właśnie to co Szeptucha pisze, mnie zatrzymuje. Mam jakiś obraz tej osoby w głowie, ale nie wiem, ile w nim jest jej, a ile tego, czego ja chcę żeby była. I rytuał miłosny oparty na takim obrazie to trochę rytuał na kogoś, kogo sobie stworzyłem.


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Arek84 To jest bardzo uczciwe co napisałeś i myślę, że dotyczy każdego, kto robi rytuały na konkretną osobę. Tylko że głośno nikt tego nie mówi. Obraz drugiej osoby w naszej głowie jest zawsze skrótem, uproszczeniem. Pytanie czy można pracować intencjonalnie z tym uproszczeniem i czy to w ogóle jest uczciwe wobec tej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

No i wracamy do tego, od czego zaczęła Granacik, czyli do pytania, czy w ogóle dobrze znam tę osobę. Ale teraz to brzmi inaczej. Chodzi nie tylko o to, żeby poznać kogoś ze spektrum, ale o to, żeby zapytać siebie, na kogo właściwie kieruję intencję. I to nie jest specyficzne dla neuroróżnorodności, tylko tutaj jest trudniej to zbagatelizować.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Geranium To co Geranium napisała trochę mnie zatrzymało. Bo rzeczywiście, jak myślę o tej pracy intencjonalnej, to wyobrażam sobie siebie i tę osobę, ale czy to faktycznie ona w tym obrazie, czy moje wyobrażenie o niej? I teraz nie wiem, czy to jest problem tylko przy osobach ze spektrum, czy po prostu nigdy wcześniej się nad tym nie zatrzymałam.


Odpowiedz
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 86

@Granacik Ja cały czas siedzę na tym wątku i coraz bardziej widzę, że mój problem jest podobny do Granacik. Właśnie ta osoba, o której myślę przy swoich intencjach, rzadko inicjuje kontakt, ale jak już jest kontakt, to jest bardzo uważna. I nie wiem, czy to znaczy, że jest zainteresowana, czy po prostu tak działa. Skąd to rozróżnić?


Odpowiedz
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Arek84 To jest właśnie to trudne miejsce. Bo przy osobach neurotypowych mamy jakieś kody społeczne, nawet jeśli są niepisane. Przy osobach ze spektrum te kody albo nie istnieją, albo wyglądają inaczej. Więc ta sama uważność może znaczyć zupełnie co innego. Czy rozmawiałeś z nią bezpośrednio o czymkolwiek, co dotyczy was dwojga?


Odpowiedz
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 86

@Niedola08 Nie, właśnie nie. I trochę dlatego szukam innych dróg, bo bezpośrednia rozmowa mnie przeraża. Ale też zdaję sobie sprawę, że to chyba jest odwrotne do logiki.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest jedno z tych pytań, przy których warto się dosłownie zatrzymać i nie iść dalej, dopóki się nie odpowie. Bo jeśli pracujesz intencjonalnie i nie wiesz, do kogo kierujesz tę intencję, to jest to trochę jak wysyłanie listu bez adresu. Może dotrzeć. Może nie. I nie masz nad tym żadnej kontroli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Szeptucha Ale czy w ogóle można mieć pewność, że dobrze kogoś znamy? Bo nawet w relacjach bez żadnych różnic neurologicznych ludzie się mijają w rozumieniu siebie nawzajem. To nie jest specyfika spektrum, to jest ogólna cecha relacji.


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Benedyk Zgoda, ale spektrum robi z tego coś bardziej konkretnego. Osoba ze spektrum może mieć zupełnie inny próg sensoryczny, inne oczekiwania wobec bliskości fizycznej, inaczej rozumieć gesty czy słowa. I to nie jest domysł, to jest po prostu jak funkcjonuje część osób autystycznych. Więc to 'normalne niezrozumienie' między ludźmi tu się trochę pogłębia.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Słucham Arek84 i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony rozumiem, że rytuały czy praca intencjonalna mogą być formą oswajania własnych emocji. Ale jeśli stanowią substytut rozmowy, to w pewnym momencie ta praca zaczyna kręcić się w kółko bez żadnego oparcia w rzeczywistości. Nie mówię, że tak jest w twoim przypadku, tylko że to ryzyko.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest trochę tak przy każdym rytuale miłosnym? Że robimy go zamiast działać wprost? Pytam szczerze, bo sama kilka razy tak miałam i potem myślałam, że 'pracuję nad relacją', a tak naprawdę unikałam konfrontacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Wandka Chyba tak, ale też nie zawsze to jest złe. Czasem ten rytuał albo ta praca nad intencją pomaga mi w ogóle dojść do siebie na tyle, żeby potem podjąć działanie. Więc nie wykluczałabym jednego z powodu drugiego. Tylko ten kolejny krok musi nastąpić.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

I tu wchodzimy w coś istotnego dla całego tematu tego wątku. Bo jeśli ta osoba ze spektrum ma specyficzne potrzeby komunikacyjne, to może właśnie praca z intencją pomaga przygotować się do rozmowy, która będzie dostosowana do niej, nie do nas. Nie widzę w tym sprzeczności, pod warunkiem że nie kończymy na rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

To mnie trochę uspokaja, bo właśnie tak to czuję. Że ta praca wewnętrzna to nie jest zamiast, tylko przede. Tylko że potem nie wiem, co zrobić z tym co zebrałam. Jak zacząć rozmowę z kimś, kto nie używa tych samych kodów co ja?


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam ostatnio o czymś, co się nazywa declarative language, stosowanym właśnie w komunikacji z osobami ze spektrum. To jest mówienie wprost, bez pytań retorycznych, bez domyślnych znaczeń. Zamiast 'nie wiem, czy chciałbyś...' mówisz 'chciałabym się z tobą spotkać'. I to jest jednocześnie forma komunikacji, która po rytuale, po tej pracy wewnętrznej, może być łatwiejsza, bo jesteś bardziej klarowna ze sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Halineczka_04 Ale czy to nie jest dla nas też jakieś ćwiczenie? Bo mnie się wydaje, że sami nie umiemy mówić wprost. Ja na pewno nie umiem.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o tym myślę słuchając tej rozmowy. Może ta praca przy rytuale na osobę ze spektrum wymaga, żeby najpierw samemu przejść przez ten etap klarowności. Skoro masz wizualizować, intencjonować, to musisz wiedzieć, czego chcesz i co możesz realnie ofiarować w tej relacji. I może tu jest głębszy sens tego całego przygotowania.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Chcę dorzucić jedno, bo widzę, że rozmowa zaczyna krążyć wokół komunikacji, co jest ważne, ale nie zapominajmy o samej strukturze pracy. Jeśli ktoś planuje rytuał miłosny i w tym rytuale jest element symboli, przedmiotów, to przy osobie ze spektrum warto przemyśleć, czy nie użyć czegoś, co ma dla niej konkretne znaczenie, a nie tylko ogólnie przyjętego symbolu. Czerwona świeca, serce, róże to nasz kod kulturowy. Ona może mieć zupełnie inne asocjacje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 723

@Numerolog.2 To jest dobra uwaga, ale mam pytanie: skąd masz wiedzieć, co dla niej znaczy ten czy inny symbol, jeśli nie rozmawiałaś z nią o tym? To znowu wraca do tego, że bez rozmowy pracujesz na domysłach.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Bogusia.2 Właśnie o to mi chodziło. Nie że masz wiedzieć z góry, tylko że to jest kolejny argument za tym, żeby poznać tę osobę lepiej zanim zaczniesz pracę symboliczną. I nie jest to regułka ogólna, tylko szczególnie ważne tu, gdzie ryzyko projekcji jest większe.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Siedzę i czytam od dawna ten wątek i chcę zapytać coś głupiego pewnie. Czy w takim razie rytuał miłosny na osobę ze spektrum jest w ogóle możliwy, czy może jest tak trudny do zrobienia dobrze, że lepiej go nie robić? Bo z tej rozmowy trochę tak to wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie jest głupie pytanie, tylko dobre podsumowanie napięcia, które tu mamy. Możliwy jest, ale wymaga znacznie więcej pracy z samą sobą niż zwykle. I chyba to jest sedno całej tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Szeptucha Właśnie to mnie zastanawia, co Szeptucha napisała. Że wymaga więcej pracy z samą sobą. Bo ja sobie teraz uświadamiam, że nie wiem nawet do końca, czego chcę od tej relacji. Chcę bliskości, ale jakiej? Chcę, żeby ona do mnie pisała, czy żeby chciała się spotkać, czy żeby... w ogóle mnie zauważyła inaczej? To są zupełnie różne rzeczy i chyba nigdy tego nie rozdzieliłam.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

To jest akurat ważna obserwacja, bo przy rytuałach generalnie im bardziej precyzyjna intencja, tym lepiej. Ale tu, przy osobie ze spektrum, ta precyzja nabiera jeszcze innego wymiaru, bo ta osoba może reagować na poszczególne rzeczy kompletnie inaczej niż się spodziewasz. Bliskość fizyczna może być dla niej zbyt dużo, a codzienny kontakt mailowy może być czymś bardzo znaczącym. I jeśli twoja intencja jest 'chcę, żeby była ze mną bliżej', ale ona rozumie bliskość przez swoje filtry, to możesz pracować na zupełnie innych częstotliwościach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Halineczka_04 Ale jak masz znać te filtry, skoro nie jesteś w jej głowie? Serio pytam, bo to mi się wydaje nierozwiązywalne bez bezpośredniej rozmowy z nią.


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Benedyk Nie znasz i nie możesz znać z zewnątrz. I dlatego właśnie mówię, że ta praca jest bardziej o sobie niż o tej drugiej osobie. To co możesz zrobić to wyczyścić własną intencję tak, żeby nie była oparta na projekcji tego, co sobie wyobrażasz, że ona czuje albo chce.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Ja mam wrażenie, że w tej dyskusji trochę mieszamy dwie rzeczy. Jedno to to, co możemy wiedzieć o osobie ze spektrum jako takiej, ogólnie. A drugie to to, czego nie wiemy o konkretnej osobie, o której Granacik myśli. I to drugie jest zawsze nieznane, niezależnie od neurotypowości czy spektrum.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Niedola08 ma rację, ale to nie wyklucza tego pierwszego. Ogólna wiedza o tym, jak działa percepcja sensoryczna czy komunikacja przy spektrum, pomaga ułożyć sobie ramy. Granacik nie musi wiedzieć wszystkiego o tej konkretnej osobie, żeby pracować z intencją, która nie jest oparta na neurotypowych założeniach o miłości.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co to znaczy w praktyce? Bo słyszę 'nie opieraj się na neurotypowych założeniach', ale nie do końca rozumiem, jakie to założenia. Jakie ja mam założenia, o których nie wiem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Arek84 Na przykład, że jak ktoś cię lubi, to inicjuje kontakt. Albo że jak się nie odzywa, to znaczy, że nie jest zainteresowany. Albo że randka to konkretny scenariusz z rozmową przy stole i patrzeniem sobie w oczy. Dla osoby ze spektrum każda z tych rzeczy może wyglądać inaczej albo w ogóle nie istnieć jako kod.


Odpowiedz
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Blazenka63 Ale to chyba są założenia, które mamy wszyscy, nie tylko wobec osób ze spektrum? Ja sama nie inicjuję kontaktu nawet gdy ktoś mi się podoba, bo nie wiem jak. I nikt nie mówi, że jestem ze spektrum.


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Wandka Tak, ale różnica jest taka, że u osób neurotypowych to są nawyki albo lęki, które można zmienić albo które zmieniają się z czasem w relacji. Przy spektrum to może być po prostu stały sposób funkcjonowania. Niekoniecznie gorszy, po prostu inny i bardziej trwały. Więc jeśli oczekujesz, że ta osoba 'w końcu sama zadzwoni', możesz czekać na coś, co dla niej nie jest naturalnym sygnałem zainteresowania.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie trochę z boku. Czy ktoś z was pracował z intencją albo rytuałem i potem rzeczywiście zmienił swoje oczekiwania wobec osoby, a nie tylko próbował 'przyciągnąć' ją bliżej? Bo ja słyszę tu dużo o tym, że trzeba zmienić podejście, ale nie wiem, czy to w ogóle działa w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Ilonka80 Ja miałam coś takiego, choć nie przy spektrum. Zaczęłam pracę z intencją i w pewnym momencie zorientowałam się, że moja intencja się zmieniła z 'chcę go przy sobie' na 'chcę zrozumieć, dlaczego tak bardzo go chcę przy sobie'. I to było dla mnie ważniejsze niż cokolwiek innego. Nie wiem, czy to o to ci chodziło.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 185

@Geranium Właśnie o to mi chodziło, tak. Że ta praca zmieniła ciebie, nie tę drugą osobę.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy o to chodzi w rytuale miłosnym? Bo ja zawsze myślałam, że ma coś zmienić w relacji, nie tylko we mnie. Może czegoś nie rozumiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Pazik70 I tu jest właśnie jeden z tych punktów, gdzie ludzie się rozchodzą. Część praktykujących uważa, że rytuał miłosny działa na zewnątrz, przyciąga drugą osobę albo zmienia jej nastawienie. Inni mówią, że działa przede wszystkim na ciebie, na twoją energię, twoje pole, i dopiero to pośrednio wpływa na okoliczności. W kontekście osoby ze spektrum ta druga interpretacja wydaje mi się znacznie bezpieczniejsza i szczerzej mówiąc, bardziej uczciwa wobec autonomii tej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgadzam się z Numerologiem w tej kwestii. I dodam, że przy osobach ze spektrum ta kwestia autonomii jest dla mnie szczególnie ważna, właśnie dlatego, że te osoby często mają historię bycia niezrozumianymi, nadinterpretowanymi, traktowanymi jako 'projekt do naprawy'. Rytuał, który jest ukierunkowany na zmianę ich zachowania zamiast na stworzenie przestrzeni na spotkanie, idzie pod prąd czemuś istotnego.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

To trochę zmienia sposób, w jaki myślę o tym, co chcę zrobić. Bo rzeczywiście moja intencja była bardziej 'chcę, żeby zaczęła się odzywać' niż cokolwiek innego. I teraz widzę, że to jest dokładnie ta projekcja, o której mówiliście.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Arek84 A jakbyś miał to przeformułować? Tak na głos, bo jestem ciekawa, co by z tego wyszło.


Odpowiedz
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 86

@Hydromantka Nie wiem szczerze. Może coś w stylu... chcę, żebyśmy mieli szansę się naprawdę poznać? Ale to też brzmi ogólnie. Chcę, żeby ta relacja miała miejsce na zaistnienie? Nie wiem, czy to ma sens jako intencja.


Odpowiedz
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Arek84 Mam wrażenie, że to co powiedział Arek jest dość ważnym momentem w tej rozmowie. Bo to nie jest tylko kwestia słów - 'żeby się odzywała' kontra 'żeby miała przestrzeń na zaistnienie' - to są naprawdę dwie różne intencje. Pierwsza zakłada konkretne zachowanie, druga nie zakłada niczego. Tylko teraz mam pytanie do Szeptuchy: jak ty to ćwiczysz? Bo powiedzieć 'otwórz przestrzeń' to jedno, ale jak to wygląda kiedy siadasz do konkretnej pracy?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Hydromantka To dobre pytanie i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Dla mnie osobiście to wygląda różnie w zależności od tego, z czym pracuję. Ale generalnie staram się najpierw sprawdzić, co ja chcę osiągnąć - i czy chcę tego dla siebie, czy chcę tego dlatego, że wydaje mi się, że wiem, co jest dobre dla tej drugiej osoby. To drugie jest pułapką, bo wygląda altruistycznie, ale w środku jest często kontrolą. Nie masz pomysłu, jak byś to sama u siebie odróżniła?


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Szeptucha Słucham tej rozmowy i myślę, że to co Szeptucha mówi o pułapce altruizmu to jest coś, o czym nikt nie mówi wprost w kontekście rytuałów. Zawsze słyszę 'rób to z miłością, z dobrą intencją' i zakłada się, że sama wiemy, kiedy intencja jest dobra. Ale skąd mam wiedzieć? Szczerze?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Halineczka_04 Skąd wiadomo to jest rzeczywiście trudne. Jedna z metod, którą znam, to próba odwrócenia sytuacji - wyobraź sobie, że ktoś wykonuje taki rytuał na ciebie, dokładnie z tą samą intencją, którą ty masz. I sprawdzasz, jak się z tym czujesz. Czy to jest coś, na co byś się zgodziła? Przy osobach ze spektrum to ćwiczenie jest o tyle ciekawe, że wymaga wyobrażenia sobie, że ta osoba ma zupełnie inny system przetwarzania - i wtedy często okazuje się, że twoja 'dobra' intencja opierała się na założeniu, że ona przetworzy to tak samo jak ty.


Odpowiedz
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 86

@Szeptucha Ja właściwie cały czas siedzę i myślę o tym, co powiedziała Szeptucha, że 'otwarcie przestrzeni' to nie jest żądanie. I to mi coś kliknęło. Bo jak myślę o tej osobie, to mam w głowie konkretny scenariusz, konkretne zachowanie, które chcę zobaczyć. I teraz nie wiem, czy jestem w stanie zrobić rytuał bez tego scenariusza w głowie. Czy to w ogóle jest możliwe?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Arek84 Jest możliwe, ale wymaga treningu. I nie chodzi o to, żeby wyeliminować scenariusz, bo to jest niemożliwe - mózg tak działa, że projektuje. Chodzi o to, żeby ten scenariusz zobaczyć i świadomie go odłożyć na bok podczas pracy. Nie zniszczyć go, nie udawać, że go nie ma, tylko powiedzieć sobie: to jest mój wyobrażony scenariusz i on nie musi się zrealizować, żeby ta relacja mogła mieć wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ma znacznie więcej sensu niż to poprzednie. 'Żeby miała miejsce na zaistnienie' to nie jest żądanie konkretnego zachowania od konkretnej osoby. To jest otwarcie przestrzeni. I z taką intencją można pracować, bo nie wymaga, żeby ona cokolwiek zrobiła wbrew sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Ten test odwrócenia jest niezły, ale mam wątpliwość. Bo jeśli wyobrażam sobie siebie w jej sytuacji, to i tak wyobrażam sobie siebie - ze swoją percepcją, ze swoimi odczuciami. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak to jest być nią, bo nigdy nie byłam w jej głowie. Więc ten test też ma swoje ograniczenia, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Niedola08 Masz rację, że to nie jest perfekcyjne. Ale nie chodzi o idealne odwzorowanie, tylko o to, żeby w ogóle zacząć pytać: 'czy ta intencja jest moja i o mnie, czy jest o niej?' Samo postawienie tego pytania zmienia coś w pracy. Nie musi to być odpowiedź ostateczna.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest trochę tak, że jak rezygnujesz ze scenariusza, to właściwie rezygnujesz z celu? Bo po co rytuał, jeśli nie wiesz, czego chcesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Pazik70 Chcesz czegoś, ale nie wiesz dokładnie, jak to ma wyglądać. To nie jest sprzeczność. Możesz chcieć głębokiej relacji i nie wiedzieć, czy ta relacja będzie romantyczna, czy inne - i to jest uczciwa intencja. Scenariusz to nie jest cel, to jest projekcja konkretnego przebiegu, który może w ogóle nie zaistnieć nawet bez magii.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tego od początku i mam takie uczucie, że ta rozmowa zmieniła mi trochę sposób myślenia o tym, po co w ogóle chciałam robić cokolwiek. Ale mam jedno pytanie - czy jest coś specyficznego, co warto wziąć pod uwagę jeśli chodzi o samą formę rytuału, nie o intencję? Pytam, bo ciągle słyszę o intencji, ale zastanawiam się, czy np. wybór materiałów, świec, kamieni - czy to też powinno być inne przy osobie ze spektrum?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 723

@Granacik zadała konkretne pytanie i chętnie coś tu dopiszę. Przy wyborze materiałów i przedmiotów do pracy zawsze myślę o tym, co chcę wyrazić, a nie co ma 'zadziałać'. Kamienie mogą być dobierane intuicyjnie albo na podstawie ich tradycyjnych przypisań, ale przy tej konkretnej sytuacji zastanowiłabym się raczej nad tym, co dla ciebie osobiście symbolizuje tę relację. Nie 'co symbolizuje miłość', tylko co symbolizuje tę konkretną osobę albo to, czego szukasz. Przy spektrum - jeśli wiesz, że ta osoba ma jakiś wyraźny obszar zainteresowań albo coś, co jest dla niej ważne - możesz to włączyć do symboliki, choćby w formie koloru albo przedmiotu.


Odpowiedz
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Bogusia.2 To jest ciekawy kierunek, ale mam pytanie - czy to nie wchodzi w ryzyko, że budujesz rytuał wokół swojego wyobrażenia o tej osobie, a nie wokół intencji? Bo jak bierzesz coś, co według ciebie ją symbolizuje, to już interpretujesz ją z zewnątrz.


Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 723

@Hydromantka To ryzyko istnieje, masz rację. Dlatego powiedziałam 'jeśli wiesz' - nie 'jeśli zakładasz'. Jeśli ta osoba powiedziała ci wprost, że coś jest dla niej ważne, to jest to informacja od niej, nie twoja projekcja. Jeśli zgadujesz, to rzeczywiście lepiej tego nie używać i zostać przy swojej symbolice.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja bym jeszcze dodała, że przy osobach ze spektrum wiele z nich ma bardzo konkretne podejście do zmysłów - niektóre intensywnie reagują na zapachy, inne mogą nie tolerować pewnych faktur albo brzmień. Nie wiem, czy to ma bezpośredni wpływ na rytuał skierowany w ich stronę, ale mam wrażenie, że gdybym robiła coś z myślą o konkretnej osobie, to bym wzięła pod uwagę, co ja wiem o jej świecie zmysłowym. Jakby intencja wchodziła przez inne drzwi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Eleonorka Ale jak to 'intencja przez inne drzwi'? To jest poetyckie, ale nie rozumiem, co to znaczy w praktyce. Że dobierasz zapach świecy na podstawie tego, co ta osoba lubi? To brzmi trochę jak... robienie rytuału za nią, nie dla niej.


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Niedola08 Nie, to nie o to mi chodziło. Raczej o to, że jak pracujesz z jakimś bodźcem zmysłowym - zapach, dźwięk, cokolwiek - to możesz go dobierać pod kątem siebie, czyli żeby to tobie pomagało wejść w odpowiedni stan do pracy. I przy tym możesz świadomie myśleć o tym, że ta osoba ma inny sposób przetwarzania bodźców niż ty. To nie zmienia zapachu świecy, ale zmienia to, jak myślisz podczas pracy.


Odpowiedz
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Eleonorka To co Eleonorka opisała trochę mi przypomina to, co słyszałam o mindfulness - że nie chodzi o to, co robisz, tylko jak jesteś obecna podczas robienia. Ale mam wrażenie, że ta dyskusja zaczyna się robić bardzo abstrakcyjna. Czy jest coś konkretnego, co Granacik mogłaby zrobić lub przemyśleć, zanim zacznie cokolwiek?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Wandka Zanim się zacznie cokolwiek, warto usiąść z jednym pytaniem: co chcę, żeby ta relacja mi dała? Nie co chcę od tej osoby, tylko co chcę dla siebie z tej relacji. To brzmi prosto, ale większość ludzi nigdy tego nie formułuje, bo skupia się na osobie, nie na sobie. I tu się zatrzymać na dłużej, nie szukać od razu odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

A jeśli okaże się, że chcę czegoś, czego ta osoba ze spektrum może mi po prostu nie dać - nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że tak funkcjonuje? Co wtedy? To nie jest zarzut do nikogo, naprawdę pytam, bo wydaje mi się, że to jest pytanie, które Granacik też może mieć gdzieś w tle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Ilonka80 zadała pytanie, które faktycznie wisi w powietrzu od jakiegoś czasu. Nie jest to pytanie retoryczne, bo dotyka czegoś bardzo konkretnego. Jeśli ktoś ze spektrum ma inny sposób wyrażania bliskości, inne progi sensoryczne, inne potrzeby w kontakcie - to rytuał skierowany w stronę tej osoby nie zmienia tego, jak ona funkcjonuje. Zmienia to, co ty czujesz i jak ty do niej podchodzisz. I tu pojawia się pytanie: czy to wystarczy?


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 185

@Szeptucha No właśnie, czy to wystarczy. Bo mam wrażenie, że nikt nie chce odpowiedzieć na to wprost. Rozumiem, że rytuał nie jest magiczną różdżką, ale co on wtedy właściwie robi, jeśli nie może zmienić tego, czego fizycznie nie da się zmienić w drugiej osobie?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Ilonka80 Może zmienia to, jak ty interpretujesz to, co dostajesz. Brzmi to jak sofistyka, ale nie jest. Jeśli ktoś ze spektrum wyraża bliskość przez działanie, przez bycie obok, przez powtarzalne gesty, a ty czekasz na słowa - to rytuał może ci nie dać słów, ale może cię otworzyć na to, żebyś te działania zaczęła odbierać inaczej. To nie jest magia, to jest zmiana percepcji. I to jest coś, co rytuał może uruchomić.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to nie jest trochę takie... smutne? Że idziesz do rytuału z nadzieją na połączenie, a wychodzisz z lekcją o zmianie własnych oczekiwań? Pytam serio, bo sam to czuję - że gdzieś po drodze to, o co prosiłem, zamieniło się w coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Arek84 A co dokładnie prosiłeś na początku? Bo mam wrażenie, że to, co nazywasz smutne, to jest po prostu konfrontacja z tym, czego naprawdę chcesz kontra tym, co jest możliwe. I to nie jest wina rytuału ani tej osoby. To jest po prostu rzeczywistość, do której rytuał cię dowiódł.


Odpowiedz
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 86

@Blazenka63 Prosiłem o bliskość. O to, żeby ta osoba była przy mnie. I gdzieś po drodze przestałem wiedzieć, czy 'być przy mnie' znaczy to samo dla niej co dla mnie. Nie wiem teraz, czy chcę zmienić siebie, czy liczyłem na coś innego.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: