Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a zw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a związek długodystansowy - przeszkody i rozwiązania

Strona 1 / 2

Wpisy: 451
Rozpoczynający temat
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo trochę szukałam i nie mogłam znaleźć nic konkretnego. Zaczęłam robić rytuał miłosny, ale ta osoba mieszka w innym mieście, jakieś 400 km ode mnie. Czy to w ogóle ma sens? Rozumiem jak się robi coś przy osobie, ale jak jest taka odległość, to czy energia jakoś tam dociera? Nie wiem nawet od czego zacząć żeby to przemyśleć.


Odpowiedz
143 odpowiedzi
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

To jest akurat całkiem ciekawe pytanie, bo sama odległość fizyczna nie jest tutaj problemem. Energia nie jest ograniczona geografią, to nie sygnał wi-fi. Chodzi bardziej o to, żeby mieć coś łączącego cię z tą osobą, coś osobistego. Zdjęcie, imię, coś należącego do niej. Przy rytuałach miłosnych na odległość to kwestia połączenia intencji z konkretnym obiektem, nie miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 724
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A to się robi inaczej niż jak osoba jest blisko? Bo ja myślałam, że im bliżej jest ktoś fizycznie, tym łatwiej energię wysłać. Jak wysyłamy coś na 400 km to chyba trzeba więcej tego... no nie wiem, siły? Albo powtórzeń?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Mara nie do końca tak to działa. Nie chodzi o siłę w sensie natężenia, bardziej o czystość intencji i precyzję. Przy bliskiej odległości możesz korzystać z fizycznych śladów obecności tej osoby, ale przy dalekiej trzeba być po prostu bardziej świadomym co się robi i po co. Ja robiłam rytuały gdzie osoba była setki kilometrów dalej i nie było żadnej różnicy w tym, jak reagowała potem.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Bryza No ale zaraz, jak można porównywać efekty jak się nie wie co by się stało bez rytuału? Może ta osoba i tak by zadzwoniła? Szczerze to zawsze mnie to zastanawia jak ktoś mówi że rytuał zadziałał, skąd wiadomo że to właśnie on?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Kolczasta To jest klasyczne pytanie o korelację i przyczynowość, i rozumiem wątpliwość. Ale w praktyce po jakimś czasie pracy z rytuałami zaczynasz rozpoznawać pewne wzorce. Nie chodzi o to że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale że po kilkunastu podobnych sytuacjach zaczynasz widzieć powtarzalność. Poza tym sam mechanizm nie opiera się na wysyłaniu "sygnału" do osoby. Przy rytuałach miłosnych bardziej chodzi o zmianę pola energetycznego relacji, nie sterowanie człowiekiem.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Arbogi co masz na myśli mówiąc pole energetyczne relacji? Jak ja jestem tu, a on tam, to jaka relacja? Spotykamy się raz na jakiś czas, rozmawiamy przez telefon.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Agaa32 Wróćmy do wątku odległości, bo mnie to bardziej interesuje. Agaa32 masz jakieś osobiste rzeczy po tej osobie? Nie pytam co konkretnie, ale czy w ogóle?


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Bryza Mam tylko zdjęcia, i to głównie z telefonu. Nic fizycznego w sensie dosłownym, żadnego włosa ani ubrania. Myślałam że to problem.


Odpowiedz
Wpisy: 2369
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Relacja istnieje niezależnie od tego czy jesteście w tym samym pokoju. To jest właśnie ciekawa rzecz przy związkach długodystansowych, bo paradoksalnie często kontakt jest tam bardziej świadomy i intencjonalny niż jak ludzie mieszkają razem. A z punktu widzenia rytuału, ten kontakt emocjonalny i mentalna obecność drugiej osoby to jest właśnie ta nitka, której używasz. Odległość fizyczna jest tu najmniej istotna.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z porą? Czy to ma znaczenie przy takim rytuale na odległość? Bo gdzieś czytałam że pewne godziny są lepsze, ale nie wiem czy to ma większe znaczenie jak ktoś jest daleko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Honorata pora ma znaczenie, ale nie w sposób, który wielu osobom się wydaje. Chodzi o twoją gotowość i skupienie, a nie o to że o 23:00 energia magicznie wzrasta. Sama pracuję wieczorami bo wtedy mam spokój i mogę się naprawdę skupić, a nie dlatego że to jakiś szczególny moment kosmiczny. Choć przy pełni to faktycznie czuję inaczej, bardziej intensywnie, ale to subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 528
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Przy odległości mnie zawsze zastanawiało jedno, czy sama osoba musi wiedzieć o rytualne? Czy jej świadomość tego coś zmienia? W przypadku gdy ktoś jest blisko, jest jakoś bliżej tej energii fizycznie, ale jak jest daleko to jest bardziej... odizolowany? Nie wiem jak to ująć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Centa wiedza tej osoby nie jest warunkiem działania. To zresztą osobny temat, bo wchodzi tu kwestia zgody, ale jeśli chodzi o sam mechanizm to nie. W tradycjach które znam, od voodoo przez ceremonialną magię po praktyki słowiańskie, nigdzie nie ma założenia że odbiorca musi być świadomy. Odległość fizyczna też nie jest barierą, inaczej cały nurt pracy z fotografią czy imionami nie miałby sensu, a działa od setek lat.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Hej ale zaraz, wspomniałeś o zgodzie. To jest coś co mnie zawsze gryzło w temacie rytuałów miłosnych w ogóle, nie tylko na odległość. Czy to etyczne kierować coś na kogoś bez jego wiedzy? Bo zmiana pola relacji czy jak to nazwać, to chyba jednak wpływanie na tę osobę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Kolczasta to jest grząski teren i każdy podchodzi do tego inaczej. Część praktyków robi wyłącznie rytuały na otwieranie, przyciąganie, sprzyjanie okolicznościom, a nie bezpośrednio kierowane na konkretną osobę. Inni pracują inaczej. Sam zawsze mówię że intencja i kontekst robią różnicę. Rytuał w intencji dobra dla obu stron to nie to samo co próba wymuszenia czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Zdjęcie w wielu tradycjach jest wystarczające. W magii sympatycznej działa na zasadzie tego że obraz jest energetycznym odciskem osoby. Ja kiedyś robiłam rytuał tylko z imieniem napisanym na papierze i działało, więc zdjęcie to całkiem dobry punkt wyjścia. Pytanie jak wydrukowane czy z ekranu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Faddi Czekaj, a robi różnicę czy zdjęcie jest wydrukowane czy oglądasz na ekranie? Szczerze to pierwszy raz się z tym spotykam, myślałam że to to samo.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Mara część praktyków uważa że fizyczny nośnik niesie więcej, bo masz z nim kontakt dotykowy i możesz go umieścić w przestrzeni rytuału. Ekran to medium między tobą a obrazem, dodatkowa warstwa. Ale nie chciałbym tego absolutyzować, znam osoby które pracują wyłącznie z cyfrowymi obrazami i nie narzekają na efekty. To bardziej kwestia twojego podejścia niż twardej reguły.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Szaman Właśnie, i tu wychodzi coś co moim zdaniem jest kluczem w całej dyskusji o odległości. Twój stan w trakcie rytuału jest ważniejszy niż to czy masz wydruk czy plik. Jak jesteś skupiona, emocjonalnie zaangażowana i wyraźnie wiesz czego chcesz, to te techniczne kwestie schodzą na dalszy plan. Odległość 400 km naprawdę nie jest przeszkodą, ale twoje własne rozproszenie albo wątpliwości już mogą być.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Gituska a jak sobie radzić z tymi wątpliwościami? Bo chyba każdy je ma, zwłaszcza na początku. Nie można się zmusić do stuprocentowej wiary z dnia na dzień.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Centa szczerze? U mnie to nie było kwestia zmuszania się do wiary. Raczej przestałam z tym walczyć. Wątpliwości mam do dziś, ale gdzieś po drodze zorientowałam się, że one nie blokują całkowicie jeśli intencja jest jasna. Nie wiem skąd to wiem, po prostu tak mi wychodzi w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

No to trochę brzmi jak "rób i nie myśl za dużo", co mnie trochę niepokoi. Czy nie ma tu ryzyka że człowiek zaczyna przypisywać każdemu zbiegowi okoliczności działanie rytuału?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Kolczasta to ryzyko istnieje, nie będę udawać że nie. Ale to nie jest problem specyficzny dla rytuałów, to jest ogólna tendencja ludzkiego umysłu do szukania wzorców. Przy odległości zresztą to pytanie jest bardziej skomplikowane, bo nie możesz obserwować tej osoby na bieżąco i wnioski wyciągasz z mniejszej liczby sygnałów.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Arbogi Właśnie to jest mój problem. On jest dwa i pół godziny jazdy stąd i widzimy się może raz w miesiącu. Jak mam w ogóle ocenić czy coś się zmienia, skoro nie ma co porównywać na co dzień?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Agaa32 to jest akurat specyfika wszystkich związków na odległość, nie tylko tych z rytuałami w tle. Ale z mojego doświadczenia to właśnie małe sygnały są tu bardziej czytelne. Częstotliwość wiadomości, ton, czy sam inicjuje kontakt. Nie musisz widzieć osoby fizycznie żeby te zmiany zauważyć.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Faddi Dokładnie, i tu jest ciekawa rzecz przy pracy na odległość. Czasem właśnie dlatego że nie widzisz się codziennie, zmiany w komunikacji są bardziej wyraźne. Jak ktoś nagle pisze częściej albo inaczej, trudno to zignorować.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Bryza Ale czy chodzi o komunikację na żywo czy też o jakiś energetyczny sygnał? Bo nie wiem, mi się wydaje że to są dwie różne rzeczy i trochę mieszacie oba poziomy.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Mara to nie są oddzielne poziomy, przynajmniej nie w praktyce. Zmiana na poziomie energetycznym przejawia się właśnie przez zachowanie, słowa, inicjatywę. Nie ma sensu szukać efektów rytuału gdzieś poza codzienną rzeczywistością, bo tam się wszystko finalnie pokazuje.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Agaa32 Wróćmy może do samego dystansu, bo właściwie to jest temat wątku. Agaa32 pytała o przeszkody, a większość rozmowy skupiła się na etyce i dowodowości. Przy dalekiej odległości jest jeden aspekt który praktycznie w ogóle nie był tu poruszony, mianowicie synchronizacja czasowa rytuału z rytmem tej drugiej osoby. Nie mam na myśli kosmologię, tylko coś bardziej przyziemnego.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Vladi co rozumiesz przez synchronizację rytmu? To brzmi jakbyś miał na myśli coś konkretnego, ale nie wiem co dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, może naiwne. Jak w ogóle robić rytuał miłosny kiedy tej osoby nie ma fizycznie obok? Czy jest jakaś konkretna technika czy to kwestia indywidualna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Elfin nie naiwne pytanie, raczej konkretne. I nie ma jednej odpowiedzi, bo podejść jest sporo. Ale ogólnie przy braku fizycznej obecności pracujesz z reprezentacją, czyli zdjęciem, imieniem, czymś co tę osobę symbolizuje. Skupiasz się na relacji jako takiej, nie na fizycznym ciele. I to akurat przy dystansie jest dość naturalne, bo ta relacja z definicji istnieje głównie poza przestrzenią fizyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

A czy jest jakaś różnica między tym żeby rytuał działał na relację a żeby działał bezpośrednio na uczucia tej osoby? Bo mam wrażenie że to są zupełnie inne cele i może też różne metody?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Vinta rozróżniasz to bardzo trafnie. Praca na relację to coś innego niż próba wpłynięcia na stan emocjonalny konkretnej osoby. To pierwsze jest bardziej jak tworzenie warunków, sprzyjanie połączeniu. Drugie jest bardziej bezpośrednie i tu już wchodzą te etyczne pytania, które wcześniej Kolczasta poruszała.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Gituska No właśnie, i to mnie zastanawia czy w ogóle da się to rozdzielić w praktyce. Jak pracujesz na relację, to i tak wpływasz na tę drugą osobę, czy chcesz czy nie. Nie wiem, może się mylę.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Kolczasta w pewnym sensie masz rację że to trudno całkowicie oddzielić. Ale różnica tkwi w intencji i kierunku działania. Możesz pracować na to żeby twoja własna energia była bardziej otwarta, bardziej atrakcyjna, żebyś ty lepiej komunikowała co czujesz. To wpływa na relację ale nie jest sterowaniem drugą osobą.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Arbogi To brzmi jakby rytuał był skierowany bardziej na siebie niż na tę drugą osobę. Czy tak to rozumieć? Bo to by zmieniało całą perspektywę, szczególnie jeśli chodzi o tę kwestię zgody.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Centa dokładnie tak to rozumiem i dla mnie to jest jedno z bardziej sensownych podejść, zwłaszcza właśnie przy dystansie. Bo kiedy tej osoby nie ma obok, pracujesz głównie z tym co jest w twoim zasięgu, czyli z sobą, ze swoją intencją, ze swoim obrazem tej relacji. A efekty i tak wychodzą na zewnątrz.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Bryza Ale jeśli pracujesz głównie na siebie, to po czym poznasz że rytuał w ogóle zadziałał? To trochę kręci się w kółko, bo efekty możesz przypisać czemukolwiek.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Honorata to pytanie wraca jak bumerang w każdej rozmowie o rytuałach i rozumiem dlaczego. Uczciwa odpowiedź jest taka że jednoznacznych dowodów nie ma i każdy musi sobie sam odpowiedzieć na ile ufa swoim obserwacjom. Ale przy pracy z konkretnymi intencjami, po jakimś czasie zaczynasz rozpoznawać pewien rytm, kiedy rzeczy idą inaczej niż bez świadomej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 1171
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Synchronizacja rytmu to coś o czym rzadko się mówi przy rytuałach na odległość, a moim zdaniem to jeden z kluczowych czynników. Chodzi o to, że kiedy dwie osoby są ze sobą fizycznie, ich ciała biologicznie się synchronizują, bicie serca, oddech, nawet cykl dobowy. Przy odległości tego nie ma. I pytanie jest takie, czy rytuał może działać jako substytut tej synchronizacji, czy raczej powinien być wykonywany w momencie kiedy ta synchronizacja jest naturalnie łatwiejsza, czyli na przykład podczas rozmowy wideo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Vladi to jest naprawdę konkretne. Sam pracowałem z tym podejściem i coś w tym jest. Rytuał wykonywany równolegle z kontaktem, nawet telefonicznym, ma inną jakość niż ten robiony w zupełnym oderwaniu. Nie twierdzę że jeden nie działa bez drugiego, ale ta zbieżność czasowa coś zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Poczekajcie, bo ja tu widzę pewną sprzeczność. Jeśli rytuał działa na odległość, to po co synchronizacja czasowa? Albo działa niezależnie od fizycznego kontaktu, albo potrzebuje jakiegoś zaczepu i wtedy mówimy raczej o wspomaganiu kontaktu a nie o pracy czysto na odległość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Kolczasta to nie jest sprzeczność, to jest kwestia stopniowania. Możesz pojechać z punktu A do punktu B pieszo albo autem. Oba sposoby działają. Jeden jest szybszy. Synchronizacja nie jest warunkiem koniecznym, ale wpływa na efektywność. Przy odległości brakuje naturalnych zaczepów, więc szukasz innych.


Odpowiedz
Wpisy: 451
Rozpoczynający temat
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Czyli rozumiem że ten moment kiedy na przykład rozmawiamy przez telefon byłby lepszy do rytuału niż losowa godzina? To by w ogóle zmieniało moje podejście, bo zawsze myślałam że to kwestia skupienia się sam na sam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Agaa32 Słucham tego wszystkiego i mam takie pytanie które trochę z boku. Czy któraś z was w takiej sytuacji jak Agaa32, tzn. związek na odległość, w ogóle zauważyła zmianę po rytuałach? Nie pytam o dowody, tylko o osobiste odczucie. Bo ta rozmowa jest dość teoretyczna i ciekawi mnie jak to wygląda naprawdę.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Centa No właśnie też chętnie bym to usłyszała. Bo czytam to wszystko i rozumiem mechanizmy, ale brakuje mi czegoś konkretnego od kogoś kto był w podobnej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To zależy też od tego jaki masz rytuał. Są takie gdzie pełna cisza i izolacja są wręcz wskazane, bo pracujesz z własnym stanem wewnętrznym i obecność kogokolwiek, nawet na odległość przez telefon, rozbija koncentrację. I są takie gdzie ten żywy kontakt z energią tej drugiej osoby jest właśnie tym czego szukasz. Jedna odpowiedź tu nie wystarczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Kunia a jak rozróżniasz który typ rytuału kiedy zastosować? Masz jakieś kryterium, bo to brzmi jakby zależało od intuicji, a nie od jakiejś logiki.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Faddi od intencji głównie. Jeśli pracujesz na to żeby wzmocnić swoją otwartość, żeby coś w sobie zmienić, to idziesz do środka i nie potrzebujesz kontaktu. Jeśli pracujesz na relację jako żywy kanał między wami, to ten kontakt jest częścią materiału z którym pracujesz. To nie jest intuicja, to jest pytanie co chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 502

@Kunia To jest konkretne, dzięki. Ale wróćmy do tego zdjęcia, bo Kunia wspominała wcześniej o reprezentacji. Używacie zdjęcia tej osoby fizycznie przy sobie podczas rytuału, czy to bardziej mentalna praca z obrazem?


Odpowiedz
Wpisy: 1533
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym dodała jeszcze jedną rzecz do tej synchronizacji. Faza księżyca przy relacjach długodystansowych nabiera dodatkowego wymiaru, bo to jeden z niewielu rytmów który jest wspólny dla was obojga niezależnie od odległości. Oboje żyjecie pod tym samym księżycem, w tej samej fazie. To jest naturalny punkt synchronizacji który nie wymaga żadnego fizycznego kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 724
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Brzmi poetycko ale czy to ma jakieś praktyczne przełożenie? Tzn. dosłownie co robisz inaczej przy pełni niż przy nowiu jeśli chodzi o rytuał na odległość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Mara ogólnie nów kojarzony jest z intencją i siewem, pełnia z kulminacją i wzmocnieniem tego co już jest. Przy związkach długodystansowych lubię pracować na nów kiedy chcę zainicjować coś nowego w komunikacji, a na pełnię kiedy chcę wzmocnić to co między nami już istnieje. To nie jest dogmat, ale daje mi naturalną strukturę.


Odpowiedz
Wpisy: 1610
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Jedno nie wyklucza drugiego. Ja mam takie podejście że fizyczna reprezentacja pomaga utrzymać uwagę, szczególnie kiedy praca jest dłuższa. Zdjęcie, inicjały, coś co należało do tej osoby. Ale ostatecznie medium jest twój umysł i twoja intencja, a fizyczny obiekt jest tylko czymś co do tej intencji cię prowadzi. Przy odległości to nabiera znaczenia bo nie masz tej osoby w polu widzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli nie masz żadnej fizycznej rzeczy od tej osoby? Bo nie każda relacja na etapie kiedy zaczyna się pracę rytuałami jest na tyle bliska żeby mieć jakieś przedmioty. Szczególnie przy odległości, skoro widują się rzadko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Honorata imię i data urodzenia to absolutne minimum i spokojnie wystarczy. Imię ma bardzo dużą wagę symboliczną w wielu systemach magicznych. Do tego wyobrażenie tej osoby, jej głos jeśli go pamiętasz, cokolwiek co ją w twoim umyśle przywołuje. Nie potrzebujesz fizycznych artefaktów, żeby mieć punkt skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mogę coś powiedzieć z własnego doświadczenia, choć mój przypadek był trochę inny. Pracowałem z intencją przy relacji która była w zasadzie uśpiona, rzadki kontakt, dużo milczenia między nami. Po kilku tygodniach regularnej pracy ta osoba odezwała się sama, po długiej przerwie. Zbieżność? Może. Ale było ich za dużo żeby je wszystkie zbywać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Faddi ale ty sam wcześniej pisałeś że to problem z oceną czy coś działa. I teraz mi dajesz właśnie taki przykład gdzie nie wiadomo czy to rytuał czy przypadek. Nie mówię że kłamiesz, po prostu widzę że nawet ty wpadasz w tę pułapkę której sam ostrzegałeś.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Kolczasta masz rację i nie będę tego bronić jako dowodu. Ale zauważ że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. Jedno to pytanie epistemologiczne czy rytuały działają. Drugie to pytanie Agaa32 jak to wygląda w praktyce z perspektywy kogoś kto przez to przechodził. Ona pytała o to drugie i odpowiedziałem szczerze jak to u mnie było, bez udawania że mam pewność.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Faddi Dobra, rozumiem Faddi co mówisz i mam wrażenie że właśnie o to mi chodziło. Niekoniecznie o dowód, bardziej o to jak to wygląda z perspektywy osoby która przez to przechodziła. Bo teoria jest teoria, ale jak siedzisz sama w domu i twój facet jest 400 km dalej, to chcesz wiedzieć czy ktokolwiek to robił i co z tego wyszło, a nie czy da się to udowodnić naukowo.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Agaa32 Właśnie to jest ten moment kiedy warto rozróżnić dwie warstwy tej rozmowy. Jedna to mechanika, jak rytuał działa, co robi, czemu synchronizacja ma znaczenie. Druga to doświadczenie konkretnych ludzi w konkretnych sytuacjach. Obie są cenne, ale mieszanie ich ze sobą sprawia że albo wpadamy w pseudonaukę albo w czysty sentymentalizm.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Kunia ale jak masz komuś powiedzieć żeby spróbował czegoś czego sam nie próbowałaś? Właśnie dlatego te osobiste relacje są ważne. Sama chciałabym usłyszeć coś konkretnego, nie definicje.


Odpowiedz
Wpisy: 1533
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Mogę powiedzieć jak to u mnie wyglądało, choć mój przypadek nie był identyczny. Kilka lat temu byłam w relacji gdzie przez długi czas mieszkałyśmy w różnych miastach i zaczęłam pracować z rytuałami głównie dlatego że nie wiedziałam jak inaczej poradzić sobie z tym poczuciem rozłączenia. Nie z myślą żeby kogoś przyciągnąć, bardziej żeby zatrzymać własny niepokój. Po jakimś czasie zauważyłam że rozmowy między nami się zmieniły, były głębsze, mniej o logistyce a bardziej o tym co naprawdę czujemy. Czy to był efekt rytuału? Nie wiem. Ale zmieniło się coś w tym jak ja byłam obecna w tej relacji i myślę że to miało znaczenie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 502

@Bryza a ten niepokój o którym mówisz, rytuał go gasił na chwilę czy w ogóle zmieniał twoje nastawienie do tej sytuacji?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Elfin to dobre pytanie i nie jestem pewna czy to rozdzielne rzeczy. Początkowo czułam ulgę głównie po samym rytuale, takie wyciszenie. Ale z czasem zauważyłam że mniej sprawdzam telefon, mniej wchodzę w spiralę "co on teraz robi, dlaczego nie pisze". To wyglądało mniej jak tłumienie lęku a bardziej jak zmiana punktu ciężkości. Jakbym przestała ciągnąć tę relację ku sobie na siłę.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Bryza Tylko że to co opisujesz Bryza brzmi jak efekt medytacji albo zwykłej pracy z lękiem przywiązania. Gdzie tu jest element magiczny a nie po prostu psychologiczny?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Kolczasta to pytanie zakłada że te dwie rzeczy się wykluczają. Rytuał może być jednocześnie praktyką symboliczną i psychologiczną. To nie są osobne kanały. Zmiana w sobie, w tym jak trzymasz intencję, jak jesteś obecny w relacji, to jest też zmiana energetyczna z perspektywy pracy magicznej. Nie trzeba wybierać między jednym a drugim.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Arbogi ale to rozmywa całą koncepcję działania na odległość. Jeśli efekt jest w tobie, to po co mówić że rytuał działa na drugą osobę? Po prostu zmieniasz siebie i ta zmiana wpływa na relację. To zupełnie inna teza niż ta że jakaś energia przechodzi przez przestrzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 2369
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Oboje macie po części rację i to nie jest kompromis dla świętego spokoju. W tradycyjnym ujęciu hoodoo albo starszych praktykach europejskich ten podział na "pracuję na siebie" i "pracuję na relację" w ogóle nie istniał. Relacja była traktowana jako żywy organizm z własnym polem i praca na to pole była czymś innym niż praca na pojedynczą osobę. Zmiana w tobie może być jednym z kanałów, ale nie jedynym. Dlatego ta dyskusja trochę kręci się w kółko bo operujemy na dwóch różnych modelach jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Szaman możesz rozwinąć co rozumiesz przez pole relacji? Bo to brzmi intuicyjnie ale nie jestem pewien jak to działa w praktyce kiedy jedno z was jest w Krakowie a drugie w Gdańsku.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Faddi wyobraź sobie że relacja ma własną historię, rytmy, punkty napięcia i odprężenia, wspólne symbole. To wszystko jest materiałem z którym pracuje się inaczej niż z osobą jako jednostką. Kiedy robisz rytuał i używasz rzeczy które łączą was oboje, np. wspólnego miejsca w wyobraźni, czegoś co razem przeżyliście, to nie jest praca wyłącznie na ciebie ani wyłącznie na nią. To jest praca na ten wspólny organizm. Odległość fizyczna nie kasuje tego co już między wami istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli relacja jest stosunkowo świeża i ten wspólny materiał jest jeszcze ubogi? Kilka spotkań, dużo rozmów przez telefon, ale nie ma tego wspólnego gruntu o którym mówisz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Honorata to jest właśnie jeden z powodów dla których rytuały w związkach długodystansowych na wczesnym etapie działają wolniej albo inaczej. Nie ma tego zasobu do którego możesz sięgnąć. Dlatego niektórzy pracują najpierw na intencję i otwartość z obu stron, a nie od razu na konkretny efekt w relacji.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Gituska I właśnie nie wiem jak to zrobić żeby nie wpaść w pułapkę że pracuję tylko na siebie i mam wrażenie że coś się dzieje, a tak naprawdę to nic się nie zmienia po jego stronie. Skąd wiadomo że rytuał w ogóle dosięgnął relacji a nie tylko mnie samej?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Agaa32 To jest jedno z tych pytań na które szczera odpowiedź brzmi: nie wiesz na pewno. I myślę że każdy kto ci powie że to skontroluje albo zmierzy, mija się z prawdą. Natomiast są pewne sygnały zewnętrzne na które warto patrzeć. Nie cuda, nie dramatyczne zwroty, ale zmiana rytmu kontaktu, jakość rozmów, inicjatywa po drugiej stronie. Jeśli coś w tym obszarze zaczyna się przesuwać, to jest informacja. Niekoniecznie dowód ale informacja.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Kobalt a jak długo czekać na te sygnały? Bo można czekać wieki i tłumaczyć sobie że jeszcze nie czas.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Mara zwykle przy regularnej pracy mówi się o cyklu księżycowym jako minimum, jakieś cztery tygodnie. Ale to zależy od tego czego dotyczy intencja i jaki jest aktualny stan relacji. Jeśli kontakt jest praktycznie zerowy i liczysz że w dwa tygodnie coś się przełamie, to oczekiwania są trochę oderwane od rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie może trochę z innej strony. Czy w ogóle powinno się robić rytuały na kogoś bez jego wiedzy? Słucham tej rozmowy i cały czas to mi chodzi po głowie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Vinta to jest temat na osobny wątek i pewnie by go nie zamknięto przez długi czas 🙂 Ale krótko, dużo zależy od tego co robisz. Praca na otwartość, na komunikację, na wzmocnienie czegoś co już istnieje, to jest inaczej oceniane niż praca na konkretny efekt w zachowaniu osoby bez jej zgody. To niuans ale istotny.


Odpowiedz
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 497

@Bryza No właśnie, bo mnie to pytanie nie opuszcza. Bryza mówi że praca na komunikację to co innego niż praca na konkretny efekt, ale gdzie jest ta granica? Że chcę żeby nam się lepiej rozmawiało to jest okej, ale że chcę żeby on częściej pisał to już nie? Czy to tylko kwestia intencji czy jednak tego co robisz w rytuale?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1183

@Vinta to nie jest binarne. Różnica leży w tym czy twoja intencja zakłada że dana osoba ma działać wbrew temu co sama czuje, czy raczej że relacja ma mieć przestrzeń do rozwoju. Praca na komunikację zwykle nie wymusza konkretnego zachowania, daje jakby więcej luzu w kanale. Ale i tak można to zrobić źle jeśli za intencją stoi desperacja a nie spokój.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Arbogi Ale skąd wiadomo że za twoją intencją stoi spokój a nie desperacja? Przecież jak komuś zależy na związku długodystansowym to właśnie jest niespokojny i zaniepokojony. Nie można pracować w rytuale ze sztucznym spokojem którego nie masz.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Mara to jest bardzo trafne spostrzeżenie i dużo osób o tym nie mówi głośno. Nie chodzi o udawanie spokoju, chodzi o to co jest pod spodem. Można robić rytuał i mieć strach, ale jeśli intencja jest czysta, tzn. nie skupiasz jej na kontrolowaniu drugiej osoby, to emocje towarzyszące nie niweczą całości. Strach o relację to co innego niż chcę żeby on był mój bez względu na wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jak w ogóle sformułować intencję kiedy się jest w takiej sytuacji jak Agaa? Bo słyszałam różne wersje, że ma być bardzo konkretna, że ma być ogólna, że na siebie a nie na niego. Sama nie wiem które podejście ma sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Honorata nie ma jednej odpowiedzi i to nie jest wymijanie. Konkretna intencja sprawdza się kiedy wiesz czego potrzebujesz od relacji. Ogólna kiedy sytuacja jest płynna i nie chcesz zamknąć możliwości. Przy związku długodystansowym gdzie kontakt jest nieregularny, ja bym szła raczej w kierunku tego co chcesz żeby oboje czuli, a nie co ma się wydarzyć. Np. że chcesz żeby była przestrzeń na szczerość i obecność nawet przez odległość.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 451

@Gituska Właśnie ta przestrzeń na szczerość to coś o czym myślałam. Tylko zastanawiam się czy rytuał zrobiony tylko tutaj, bez żadnego kontaktu z jego strony, może w ogóle dosięgnąć czegoś między nami. Mam wrażenie że pracuję w próżni.


Odpowiedz
Wpisy: 1245
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To wrażenie pracy w próżni jest chyba jedną z bardziej powszechnych rzeczy o których rzadko się mówi przy związkach na odległość. Nie masz żadnej bezpośredniej informacji zwrotnej, nie widzisz jego miny, nie czujesz jak reaguje. Dlatego rytuał tu wymaga innego zakotwiczenia niż kiedy ktoś jest obok. Musisz mieć coś konkretnego co was łączy, choćby jedno słowo które powiedział ostatnio i które niosło jakieś znaczenie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Kobalt to ciekawe że mówisz o konkretnym słowie. Zawsze myślałem że to raczej przedmioty, zdjęcia, że to co fizyczne. A tu wychodzi że nawet coś tak ulotnego jak jedno zdanie może służyć jako punkt zakotwiczenia?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Faddi tak, bo zakotwiczenie to jest przede wszystkim coś co niesie ładunek emocjonalny między wami. Przedmiot działa bo przypomina, nie dlatego że jest fizyczny. Słowo które powiedział w ważnym momencie może mieć większy ładunek niż zdjęcie z wakacji zrobione automatycznie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Kobalt Dokładnie to samo odkryłam metodą prób i błędów. Miałam zdjęcia, miałam wspólną rzecz, ale dopiero kiedy zaczęłam używać w rytuale konkretnego fragmentu rozmowy, czegoś co naprawdę nosiło nasze oboje w sobie, poczułam że coś się zmienia w tym jak trzymam tę relację. Trudno to inaczej opisać.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 502

@Bryza a co znaczy że inaczej trzymasz relację? Czy masz na myśli że ty sama byłaś spokojniejsza czy że coś się faktycznie zmieniło w tym jak ona reagowała na odległość?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Elfin oboje. I wiem że to brzmi jak unik, ale naprawdę trudno te dwie rzeczy oddzielić. Jak ja przestałam ciągnąć energetycznie, to ona przestała się spinać. To nie był jeden moment tylko stopniowa zmiana w tym jak rozmawiałyśmy. Mniej napięcia, więcej swobody.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Bryza No ale to znowu wychodzi na to samo co mówiłam wcześniej. Zmiana w tobie, zmiana w dynamice. Gdzie tu jest działanie na odległość w sensie energetycznym? To co opisujesz Bryza to jest praca własna która wpłynęła na relację przez zwykłe zachowanie, nie przez żaden przekaz energetyczny.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Kolczasta a zakładasz że zwykłe zachowanie i przekaz energetyczny to są rzeczy wzajemnie się wykluczające. Jak Bryza przestała ciągnąć, to ta zmiana musiała skądś wyniknąć. Rytuał nie zamiast pracy wewnętrznej, tylko przez nią i razem z nią. Odległość nie blokuje tego procesu, bo pole relacji nie ma adresu zameldowania.


Odpowiedz
Wpisy: 568
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy jeśli ktoś jest bardzo daleko, nie tylko inny kraj ale inny kontynent, to ta odległość geograficzna ma jakieś znaczenie w rytuale? Czy to jest po prostu bez znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1610

@Anima geograficznie nie, przynajmniej nie w sensie że 500 km to za blisko a 5000 to za daleko. Ale czas ma znaczenie, konkretnie różnice w strefach czasowych przy rytuale gdzie zależy ci na synchroniczności. Część tradycji kładzie nacisk na to żeby praca odbywała się kiedy oboje jesteście w podobnej fazie doby, tj. oboje śpicie albo oboje macie czas spokojny.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: