Forum

Asystent AI
Czy przeprogramowan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy przeprogramowanie przekonań zmienia efekty rytuałów miłosnych?

Strona 1 / 2

Wpisy: 526
Rozpoczynający temat
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś, co nie daje mi spokoju od jakiegoś czasu. Robiłam ostatnio kilka rytuałów miłosnych i za każdym razem miałam wrażenie, że coś gdzieś nie gra. Nie chodzi o samo wykonanie, bo starałam się trzymać wszystkiego dokładnie tak, jak powinno być. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy problem leży w mojej głowie. Mam takie głęboko zakorzenione przekonanie, że "nie zasługuję na miłość" albo "związki zawsze się kończą źle" i zastanawiam się, czy to może sabotować to, co robię rytualnie. Czy przeprogramowanie tych przekonań, np. przez afirmacje, hipnozę, cokolwiek, mogłoby zmienić efekty rytuałów? Czy ktoś to w ogóle testował na sobie?


Odpowiedz
131 odpowiedzi
Wpisy: 2292
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, bo większość osób pomija ten aspekt kompletnie. Skupiają się na doborze świec, fazach księżyca, odpowiednich ziołach, a potem dziwią się, że nic nie działa albo działa słabo. Sama miałam klientkę, która robiła rytuały z wielką starannością, ale jednocześnie kompulsywnie sprawdzała telefon byłego i wysyłała mu wiadomości. Żaden rytuał nie przepcha przez ścianę, którą budujesz własnymi rękoma. Ale ciekawi mnie jedno, co masz na myśli mówiąc o "przeprogramowaniu"? Bo to słowo może oznaczać naprawdę różne rzeczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Paradoxa Ja bym tu rozróżnił dwie rzeczy, bo myślę, że często są mylone. Jedno to przekonania o sobie, a drugie to przekonania o tym, czy magia w ogóle działa. Obydwa mogą blokować, ale mechanizm jest chyba inny. Jak ktoś głęboko wierzy, że nie zasługuje na miłość, to nawet jeśli rytuał "zadziała" i ktoś się pojawi, to ta osoba często to odegra, bo podświadomie będzie szukać potwierdzenia swojego przekonania. Widziałem to kilka razy.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Paradoxa przez "przeprogramowanie" mam na myśli głównie pracę z przekonaniami limitującymi, np. przez techniki NLP, RTT Marisy Peer, czy nawet zwykłą psychoterapię poznawczo-behawioralną. Chodzi o to, żeby zmienić to, co siedzi głęboko, a nie tylko przykleić na wierzch pozytywną afirmację, która i tak odpada po tygodniu.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Nastie Jest taki koncept w hermetyzmie, że magia działa przez "sferę księżycową", czyli przez podświadomość i psychikę, zanim cokolwiek zamanifestuje się fizycznie. Jeśli ta sfera jest zablokowana przez lęki, stare zranienia czy właśnie te przekonania, o których mówi Nastie, to sygnał wysłany rytuałem trafia jakby w mur. Nie chcę przez to powiedzieć, że sama technika nie ma znaczenia, ale psychika pracuje razem z rytuałem, nie oddzielnie od niego.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A skąd w ogóle wiadomo, że to przekonania blokują, a nie po prostu rytuał nie trafił w odpowiedni moment albo był źle przeprowadzony? Pytam serio, bo jak mam odróżnić, że problem jest "w mojej głowie", a nie w czymś innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Kappi to jest właśnie ten typ pytania, na które nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Ale powiem ci, jak ja to oceniam u siebie i u innych. Jeśli po rytuale pojawiają się okoliczności, okazje, zbieżności, a ty je odpychasz, unikasz, racjonalizujesz, albo wchodzisz w sabotujące zachowania, to sygnał, że coś jest w środku. Rytuał może torować drogę, ale nie zmusi cię do przejścia przez nią.


Odpowiedz
Wpisy: 2098
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Mam inne zdanie w jednym punkcie. Nie uważam, żeby przekonania były zawsze koniecznym warunkiem do tego, żeby rytuał zadziałał. Widziałam przypadki, gdzie osoby z dużym wewnętrznym chaosem miały realne efekty. Natomiast zgadzam się, że praca nad sobą zmienia jakość tego, co się przyciąga. To różnica między "coś się wydarzyło" a "wydarzyło się to, czego naprawdę chcę".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Bylica a myślisz, że to kwestia intencji w rytualne, czy raczej tego, co się dzieje już po nim? Bo zastanawiam się, czy przekonania wpływają bardziej na sam moment wykonania rytuału, czy na to, jak potem odbieramy i przyciągamy okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i mam pytanie, bo sama się z tym zmagam. Czy robienie rytuału i jednoczesna praca nad przekonaniami to jest za dużo naraz? Że może jedno z tym drugim koliduje? Bo słyszałam, że jak robimy rytuał, to potem nie powinniśmy za bardzo "grzebać" w energii wokół tematu, a praca z przekonaniami to w jakimś sensie też grzebanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Arkania skąd masz ten pomysł o "grzebaniu" po rytualne? Ciekawy trop, bo rzeczywiście jest zalecenie, żeby nie obsesyjnie wracać myślami do rytuału, ale praca z przekonaniami to co innego. Ona nie dotyczy rytuału, tylko ciebie. Jakbyś po operacji robiła rehabilitację, to nie "grzebujesz" w operacji, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 2094
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to, bo mam na ten temat dość konkretne obserwacje. Pracowałem z kilkoma osobami przy rytuałach i za każdym razem, gdy ktoś miał silne, utrwalone wzorce odrzucenia, np. głęboka wiara w to, że "tacy jak ja zostają sami", efekty były albo opóźnione, albo pojawiały się w formie, której osoba nie rozpoznawała jako odpowiedź. Dosłownie nie widziała, że odpowiedź przyszła. Tu nie chodzi o sabotaż w sensie działania, tylko o filtr percepcji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Krysztal to jest właśnie to, co mnie zastanawia najbardziej. Że rytuał może "zadziałać", ale ja mogę tego nie zobaczyć albo odpychać. Jak ty wtedy rozpoznajesz, że efekt przyszedł, ale został zignorowany? To chyba trudne do ocenienia z zewnątrz.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Nastie Dobra, ale wróćmy do praktyki, bo trochę odpłynęliśmy. Nastie pytała konkretnie o przeprogramowanie, NLP, RTT i tym podobne. Czy ktoś faktycznie robił rytuały równolegle z taką pracą i widział różnicę? Nie teoria, tylko doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Ja tu trochę z boku, ale mam takie wrażenie, że w tym wszystkim jest duże ryzyko wytłumaczenia każdego niepowodzenia rytuału czymś w rodzaju "twoje przekonania blokowały". To trochę jak taki nietykalny argument, nie? Jak zadziałało, to rytuał. Jak nie zadziałało, to twoja psychika. Skąd wiadomo, że to nie jest po prostu wymówka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Elfin masz rację, że to może być nadużywane. Ale to nie znaczy, że samo zjawisko nie istnieje. To tak jak z placebo, samo placebo jest realne, a efekty są mierzalne, ale nie tłumaczy to każdego wyleczenia. Przekonania mogą blokować, ale nie są jedynym czynnikiem. Problem pojawia się, gdy robi się z nich wytłumaczenie-wytrych.


Odpowiedz
Wpisy: 2098
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Ja tak. Przez kilka miesięcy pracowałam z terapeutą EMDR na traumach relacyjnych i równolegle robiłam rytuały. Nie wiem, co "zadziałało", bo tych zmiennych było za dużo, żeby to rozdzielić. Ale powiem tyle, że relacja, która pojawiła się w tym czasie, była zupełnie inna od poprzednich. Jakościowo inna. Mniej dramatyczna, bardziej... spokojniejsza. Czy to efekt rytuału, terapii, czy obu naraz, nie odpowiem. Ale nie żałuję, że robiłam i jedno, i drugie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Bylica to ciekawe, że mówisz o jakości, a nie o tym, że "w końcu ktoś się pojawił". Bo chyba o to właśnie chodzi. Rytuał bez pracy nad sobą może przyciągnąć kogoś, ale nie zmieni wzorca. Więc dostaniesz kolejną wersję tego samego.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2094

@Lubon Dokładnie to. I tu jest chyba sedno tego tematu. Rytuały miłosne często są traktowane jak zaproszenie, ale nie zmienią tego, kogo zapraszasz ani tego, czy wiesz, jak kogoś zatrzymać. Jeśli twoje wzorce przyciągają niedostępnych albo toksycznych, żaden rytuał tego nie skoryguje bez równoległej pracy. Może tylko szybciej dostarczyć kolejną lekcję.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Krysztal To jest trochę niewesoła konkluzja, ale chyba prawdziwa. Czyli wychodzi na to, że rytuał i praca nad sobą to nie wybór albo-albo, tylko raczej oba ramiona tej samej pracy. Mam wrażenie, że dopiero zaczynam rozumieć, dlaczego poprzednie próby szły nie tak.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 502

@Nastie No dobra, ale to co Nastie napisała na końcu, to chyba trochę zmienia perspektywę tego całego tematu. Bo jeśli to faktycznie dwa ramiona tej samej pracy, to po co w ogóle rytuał, skoro sama terapia powinna wystarczyć? Czym właściwie rytuał dodaje coś, czego praca z terapeutą nie da?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Elfin to jest dobre pytanie, tylko że stawia fałszywą alternatywę. Terapia działa na poziomie świadomym, czasem podświadomym, ale jej język to słowa, myśli, narracje. Rytuał działa inaczej, angażuje ciało, zmysły, symbol, czas. To są różne drogi do tego samego terenu, niekoniecznie zamienne.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Paradoxa okay, ale jak to wygląda praktycznie? Bo mówisz, że rytuał angażuje ciało i symbol, ale dla kogoś, kto patrzy z zewnątrz, to brzmi jak że po prostu coś się robi rytualnie żeby się przekonać. Czy to nie jest po prostu kolejna forma psychologiczna, tylko z innym opakowaniem?


Odpowiedz
Wpisy: 1171
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Zależy co rozumiesz przez "tylko psychologiczne". Jeśli przyjmiesz, że psychika ma realny wpływ na to, co manifestuje się w życiu, to to rozróżnienie przestaje być takie oczywiste. W tradycji thelemy i w pracy z wyobraźnią aktywną u Junga nie ma ostrej granicy między psychiką a tym, co zewnętrzne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Vladi a co z przypadkami, gdzie rytuał działa na kogoś, kto ma te przekonania głęboko zakopane i nawet nie wie, że je ma? Bo Bylica wcześniej mówiła, że widziała efekty u ludzi w chaosie wewnętrznym. Jak to wtedy tłumaczysz przez pryzmat tej "sfery księżycowej"?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Lubon szczerze? Nie wiem. I chyba właśnie to mnie powstrzymuje przed zbyt uproszczonym wnioskiem, że przekonania zawsze decydują. Może w tych przypadkach intencja była silna mimo chaosu, a może przekonania były akurat neutralne w tym konkretnym obszarze. Nie każdy chaos jest chaosem w sferze miłosnej.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę uspokaja, bo sama mam sporo do poukładania, a jednak nie chcę odkładać wszystkiego na później. Ale jedno mnie nurtuje, mówiliście o wzorcach, które przyciągają toksycznych ludzi. Czy rytuał może takie wzorce pogłębiać, jeśli się robi go bez pracy nad sobą? Że zamiast zmienić kierunek, po prostu przyspiesza stary?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2094

@Arkania tak, widziałem to. Nie raz. Ktoś robi rytuał przyciągania, dostaje uwagę, zainteresowanie, ale od typów, które pasują do starego wzorca, nie do tego, czego świadomie chce. I potem mówi "rytuał nie zadziałał", ale tak naprawdę zadziałał precyzyjnie, tyle że na głębszy poziom przekonań, nie na deklarację.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Krysztal to jest przerażające i logiczne jednocześnie. Czyli rytuał jakby celuje w to, co naprawdę jest w środku, a nie w to, co piszesz na kartce. Jak w ogóle można mieć pewność, co jest tym "głębszym poziomem", zanim się to przepracuje?


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 502

@Krysztal Dobra, ale wróćmy do tego co powiedział Krysztal, bo to mnie zatrzymało. Że rytuał celuje w głębszy poziom. Skąd w ogóle wiadomo, że to głębszy poziom, a nie po prostu przypadkowy wynik? To znowu brzmi jak argument niefalsyfikowalny.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Elfin masz tendencję do szukania czegoś, co można zweryfikować empirycznie, i rozumiem to, ale magia w żadnej tradycji nie pretenduje do bycia nauką eksperymentalną. Niefalsyfikowalność nie jest dowodem fałszywości. Filozofia nauki uczy, że to jest raczej pytanie o język, nie o realność.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Bylica Hm, tylko że to też nie jest argument wystarczający. Bo to, że czegoś nie można obalić, nie znaczy, że można w to ślepo wierzyć. Gdzieś pośrodku musi być jakaś własna obserwacja, doświadczenie. Inaczej to jest wiara bez zakorzenienia.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2094

@Lubon i o to właśnie chodzi w tej pracy nad sobą równolegle do rytuałów. Żeby mieć wewnętrzne punkty odniesienia. Żebyś wiedział, co czujesz, jak odpychasz okazje, jak się zachowujesz, gdy coś zbliża się do twojego wzorca. To jest ta obserwacja, o której mówisz. Tylko że jest subiektywna z natury.


Odpowiedz
Wpisy: 2292
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Tego właśnie nie da się mieć, przynajmniej nie w pełni. I to jest argument za tym, żeby pracę nad przekonaniami robić przed rytuałem albo równolegle. Nie dlatego, że rytuał inaczej "nie zadziała", ale dlatego, żeby wiedzieć, czego naprawdę chcesz i dla kogo to robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo ta praca powinna trwać, zanim cokolwiek zacznie się robić? Bo to brzmi jakby można się przekopywać w nieskończoność i nigdy nie uznać, że się jest gotowym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Kappi to jest pułapka perfekcjonizmu, którą znam dobrze. Nie chodzi o to, żeby być w pełni przepracowanym. Chodzi o to, żeby mieć świadomość, co wnosi się do rytuału. To różnica między niewiedzą a ignorancją. Jedno jest punktem wyjścia, drugie jest wyborem.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

A jak w ogóle zacząć tę obserwację siebie w kontekście rytuałów? Bo rozumiem teorię, ale co konkretnie mam oglądać? Swoje reakcje po rytuale? Kogo przyciągam? Sny?


Odpowiedz
Wpisy: 526
Rozpoczynający temat
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Ja zaczęłam od prostego dziennika, nie ezoterycznego, tylko zwykłego. Pisałam, kto mi wchodził w życie po rytuale i co do mnie czułam. I dopiero jak to zobaczyłam na piśmie przez kilka miesięcy, zobaczyłam wzorzec. Wcześniej nie miałam pojęcia, że ciągle wybierałam ten sam typ.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

i co z tym wzorcem zrobiłaś potem? Czyli jak się przeszłaś na RTT albo NLP o którym pisałaś wcześniej, to skupiałaś się konkretnie na tym, co widziałaś w dzienniku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Kappi To jest właśnie ta pętla, o której chyba cały czas rozmawiamy, tylko nikt tego tak nie nazwał. Rytuał działa, coś przyciąga, obserwujesz, widzisz wzorzec, pracujesz z nim, robisz kolejny rytuał już z innym poziomem świadomości. To nie jest jednorazowe działanie, to jest proces i chyba dlatego tak trudno to zmierzyć albo porównać.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Paradoxa Właśnie o tym myślę od kiedy Paradoxa to opisała. Że to jest pętla, nie jednorazowy strzał. I teraz mi się układa, czemu moje pierwsze rytuały kompletnie nie dawały tego, czego chciałam, a dopiero po tym dzienniku zaczęło się coś zmieniać. Ale mam pytanie do grupy, bo mnie to ciekawi, czy ta pętla ma jakiś naturalny koniec? Czy w pewnym momencie dochodzi się do miejsca, gdzie wzorce są na tyle przepracowane, że rytuał działa... inaczej? Spokojniej? Bez tych zaskoczeń?


Odpowiedz
Wpisy: 2094
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem, czy to ma koniec w sensie "skończyłem i teraz jest czysto". Raczej zmienia się charakter zaskoczeń. Zaczynają być mniejsze, bardziej subtelne. Nie przyciągasz już kogoś, kto powtarza cały schemat, tylko kogoś, kto powtarza jeden jego element. I to już jest postęp, choć wtedy trudniej to rozpoznać, bo wydaje się, że to inna historia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Krysztal to jest ważne rozróżnienie. W tradycji gnostycznej mówi się o warstwach, które schodzą stopniowo, nie jednorazowo. I to, co opisujesz, pasuje do tej struktury. Pytanie, czy robi to ten sam rodzaj rytuałów, czy zmienia się też ich forma wraz z tym poziomem pracy?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Vladi czekaj, czyli rytuały miłosne też powinny ewoluować wraz z nami? W sensie, że to samo zaklęcie zrobione rok temu i teraz może działać zupełnie inaczej, bo ja się zmieniłem?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Kappi Tak, i to jest jedna z tych rzeczy, które ludzie rzadko biorą pod uwagę. Wracają do sprawdzonego rytuału, ale sami już nie są tym samym człowiekiem. Efekty ich dziwią, bo nie pasują do poprzedniego doświadczenia, ale to nie rytuał się zmienił.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

To trochę zmienia perspektywę na dokumentowanie. Bo jeśli wracam do rytuału po roku pracy nad sobą, to nie powinam oczekiwać tego samego, co ostatnio. A ja chyba właśnie tego oczekiwałam i stąd to rozczarowanie. Miałam jeden, który wcześniej dawał wyraźne efekty, zrobiłam go ponownie i było cicho. Myślałam, że coś zepsułam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Arkania cisza po rytuale to nie zawsze brak efektu. Czasem znaczy, że coś jest przetwarzane głębiej albo że obszar, do którego rytuał był skierowany, nie wymaga już tak intensywnej pracy. Znam osoby, które interpretują brak dramatycznych zdarzeń jako porażkę, a to po prostu inne tempo.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Bylica Ale jak odróżnić ciszę jako efekt od ciszy jako brak czegokolwiek? Bo to brzmi jak argument, który można zastosować do każdej sytuacji i zawsze wyjdzie, że jednak coś się dzieje.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Lubon masz rację, że samo sobie można wmówić cokolwiek. Dlatego ten dziennik, o którym mówiła Nastie, jest sensowny, bo daje punkt odniesienia spoza interpretacji. Jeśli w dzienniku nie ma żadnej zmiany w obszarze, w którym robiłeś rytuał przez trzy miesiące, to jest jednak inne niż zmiana subtelna ale widoczna.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś z was próbował w ogóle porównać wyniki ze sobą, czyli zrobić ten sam rytuał dwa razy, raz przed intensywną pracą nad przekonaniami i raz po, i zobaczyć, co się zmienia? Bo to byłoby coś bardziej konkretnego niż ogólne obserwacje.


Odpowiedz
Wpisy: 526
Rozpoczynający temat
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Ja to właściwie zrobiłam, tyle że niezamierznie. Rytuał na przyciągnięcie bliskiej relacji, raz przed jakąkolwiek pracą, raz po kilku miesiącach RTT. Różnica była wyraźna, nie tylko w tym, kto się pojawił, ale w tym, jak ja na to reagowałam. Wcześniej byłam podekscytowana i jednocześnie przestraszona. Po RTT byłam po prostu... spokojna. I ta relacja, która przyszła, była spokojniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

to interesujące, że zmieniła się twoja reakcja, nie tylko wynik. Jakby to ty podeszłaś do sytuacji inaczej, a to zmieniło całą dynamikę. Tylko zastanawiam się, czy to naprawdę rytuał zrobił różnicę, czy po prostu RTT i ta spokojna ty przyciągnęłaś spokojniejszą osobę niezależnie od rytuału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Kappi Nie wiem i szczerze przestałam się o to kłócić sama ze sobą. Może i tak, i tak. Może jedno wzmocniło drugie. Mnie interesuje praktyczny efekt, nie czysta teoria.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Nastie I to jest zdrowe podejście. Bo ta debata o tym, czy to rytuał czy przepracowanie przekonań, to jest debata jałowa. W praktyce nikt nie robi rytuału w próżni odizolowanej od siebie. Zawsze wnosi do niego to, czym jest w danym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 1171
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Tylko warto dodać, że są tradycje, które celowo rozdzielają te dwie warstwy. Praca operatywna i praca inicjacyjna. Jedna zmienia zewnętrzne warunki, druga zmienia operatora. Zachód ezoteryczny, szczególnie ceremonialny, dość precyzyjnie to rozróżniał, żeby nie mieszać celów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2094

@Vladi ale w praktyce i tak się to przeplata, bo zmiana wewnętrzna wpływa na to, jak prowadzisz pracę operatywną. Czysta separacja tych dwóch warstw to teoria. Nikt kto robi rytuały przez kilka lat i jednocześnie pracuje nad sobą, nie potrafi powiedzieć, gdzie jedno zaczyna się, a drugie kończy.


Odpowiedz
Wpisy: 1225
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy tu nie wchodzi też kwestia tego, do kogo robisz rytuał, znaczy jakie bóstwo, siła, archetyp? Bo mam wrażenie, że w tej rozmowie dużo mówiliśmy o przekonaniach i psychice, ale nie o tym, z czym w ogóle pracujemy ritualnie. Czy to nie wpływa na to, jak głęboko "trafia" rytuał?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, to jest dobry trop. Bo ja np. pracuję z Wenus i od jakiegoś czasu mam wrażenie, że ta praca wymaga ode mnie więcej niż początkowo myślałam. Jakby sama obecność tej energii podnosiła te obszary, które mam nieuporządkowane. To jest nieprzyjemne, ale chyba właśnie o to chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Arkania tak właśnie działa praca z patronatem w tym obszarze. Wenus w kontekście miłosnym nie jest tylko o przyciąganiu, jest też o tym, jak wartościujesz siebie. I ta praca często najpierw obnaża miejsca, w których tego brakuje, zanim cokolwiek dobrego zacznie wchodzić. To bywa nieprzyjemne, ale jest spójne z tym, o czym tutaj rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

To teraz mam pytanie, bo skoro Wenus robi takie porządki, to czy jest sens robić rytuały miłosne z jej pomocą, zanim się to przepracuje? Czy to nie trochę jak wchodzenie do wyremontowanego pokoju z błotem na butach?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Kappi to pytanie o błoto na butach jest dobre, ale mam wrażenie, że źle zakłada kierunek. Jakbyś sugerował, że można najpierw wysprzątać, a potem wejść. Tyle że praca z Wenus nie działa liniowo, nie ma momentu, w którym jesteś gotowy i możesz zaczynać. Ona sama zaczyna sprzątać, jak tylko nawiązujesz kontakt.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Vladi czyli i tak nie mam wyjścia i muszę przez te porządki przejść, niezależnie kiedy zacznę?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ta analogia z błotem jednak trochę broni. Bo jak robię rytuał na przyciągnięcie czegoś, do czego podświadomie nie czuję się godna, to co tak naprawdę wysyłam? Sprzeczny sygnał. Nie wiem, czy to kwestia Wenus konkretnie, ale przekonania chyba filtrują intencję, zanim ta w ogóle gdziekolwiek dotrze.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2292

@Arkania I tu jest sedno. Intencja to nie to samo co słowa rytuału. Można perfekcyjnie przeprowadzić cały rytuał technicznie, mieć świece, kolory, timing planetarny, i jednocześnie głębiej mieć przekonanie, że to i tak nie dla ciebie. Pytanie, które z tych dwóch głosów jest głośniejszy w danym momencie.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Paradoxa ale skąd wiesz, który jest głośniejszy? Serio pytam, bo nie mam do tego żadnego wskaźnika. Mogę myśleć, że wierzę w rytuał, a tak naprawdę gdzieś w środku mam blokadę i w ogóle o tym nie wiem.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 526

@Lubon Właśnie to było dla mnie odkrywcze w RTT, że te przekonania są często kompletnie nieświadome. Nie chodzi o to, że wiesz o blokadzie i ją ignorujesz. Chodzi o to, że w ogóle nie masz do niej dostępu normalną drogą. I dopiero jak się z tym popracuje, to zaczynasz widzieć, jak dużo było schowane.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trwało zanim poczułaś różnicę po RTT? Bo zastanawiam się, czy to jest coś, co widać szybko, czy to jest długi proces.


Odpowiedz
Wpisy: 526
Rozpoczynający temat
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Różnie. Pierwsze sesje dawały efekt dość szybko, w ciągu tygodnia czy dwóch coś się ruszało. Ale głębsze warstwy to były miesiące. I szczerze, część rzeczy zobaczyłam dopiero w kontekście rytuałów, bo dopiero tam wyszło, że coś się zmieniło albo nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2094

@Nastie To co opisuje Nastie zgadza się z modelem, który rozumiem jako przeprogramowanie na poziomie limbicznym, nie tylko kognitywnym. Sama analiza nie wystarczy. I dlatego hipnoza czy praca somatyczna działa tam, gdzie samo myślenie sobie nie radzi. Rytuał może działać podobnie, bo angażuje ciało, zmysły, symbolikę, nie tylko głowę.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Krysztal to ciekawe zestawienie, bo często słyszę, że rytuał to magia a nie psychologia, jakby to były osobne tory. A ty sugerujesz, że mechanizm może być po prostu podobny, tylko inaczej opisany.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2094

@Bylica nie sugeruję, że to to samo. Mówię, że oba podejścia mogą dotykać tego samego obszaru. Czy to przez obraz, symbol i intencję rytualną, czy przez indukcję i sugestię. Efekt zmiany przekonania może być podobny. To nie znaczy, że rytuał jest tylko psychologią.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: