Forum

Asystent AI
Znaleźć swojego czł...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Znaleźć swojego człowieka bez rytuału - czy to w ogóle możliwe?


Wpisy: 724
 Mara
Rozpoczynający temat
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i szczerze mówiąc nie wiem, co o tym myśleć. Wszędzie czytam o rytuałach, świecach, ziołach, planowaniu według faz księżyca... ale czy naprawdę bez tego ani rusz? Mam wrażenie, że jeśli ktoś nie zrobi żadnego rytuału, to jest jakby skazany na czekanie? Zastanawiam się, czy jest w ogóle jakaś inna droga do przyciągnięcia tej odpowiedniej osoby, czy to tylko wishful thinking.


Odpowiedz
93 odpowiedzi
Wpisy: 1597
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

To zależy, co rozumiesz przez "przyciąganie". Bo jeśli chodzi o samą energetykę, to rytuał nie jest jedyną drogą. Część tradycji mówi o tym, że zmiana wewnętrzna robi więcej niż jakikolwiek obrzęd. Ale to brzmi jak coś, co łatwo powiedzieć, a dużo trudniej rzeczywiście przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 365
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Też się nad tym zastanawiałam. Tylko co znaczy ta "zmiana wewnętrzna" w praktyce? Medytacja, praca z przekonaniami, coś innego? Bo jak czytam różne materiały, to każdy mówi co innego i ciężko to poukładać w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1524
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Zmiana wewnętrzna to nie jest jeden konkretny zabieg. To raczej pytanie o to, co tak naprawdę blokujesz. W magii pracujemy z intencją, ale intencja to nie życzenie na urodziny. Jeśli ktoś głęboko wierzy, że nie zasługuje na miłość, to żaden rytuał tego nie przeskoczy, bo energetycznie nadal wysyła ten sam sygnał. Rytuał może pomóc skupić uwagę, ale to nie jest substytut pracy z tym, co siedzi głębiej.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Ballen Zgadzam się z Ballenem, ale dorzuciłabym jeszcze jedną rzecz. Spotkałam ludzi, którzy latami robili rytuały za rytuałami i efektów zero, bo podchodzili do tego jak do automatu z napojami - wrzucasz monetę, wybierasz, dostajesz. Tymczasem te systemy działają zupełnie inaczej. Z drugiej strony znam osoby, które nigdy nic nie robiły, żadnych świec, żadnych zaklęć, a żyją w związkach, które wyglądają jak coś bardzo dopasowanego. Co to mówi o roli rytuału?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Simma A te osoby, które żyją bez rytuałów w "dopasowanych" związkach, to jak do nich dotarły? Mam na myśli, czy nie robiły czegoś, co z zewnątrz wygląda prozaicznie, ale energetycznie jest formą intencji? Chociażby wizualizacje, silne przekonania, modlitwa w jakiejś formie... To też jest praca, tylko inaczej nazwana.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Kapturek No właśnie, a czy modlitwa to nie jest w sumie forma rytuału? Pytam szczerze, bo sama nie wiem gdzie postawić granicę. Moja mama się modliła przez lata o konkretne rzeczy i według niej się sprawdzało. Ale czy to magia, ezoteryka, czy po prostu wiara działająca inaczej?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Kapturek Dobrze to uchwyciłaś. W kontekście tradycji hoodoo czy nawet pewnych nurtów w wicca, intencja bez formy fizycznej też jest uznawana za pracę magiczną. Forma rytuału to tylko nośnik, nie sama treść. Pytanie jest więc trochę źle postawione od początku, bo "rytuał" to szersze pojęcie niż świeca i zioła w określoną noc.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Betalia Czyli rozumiem, że właściwie każdy kto intensywnie myśli o kimś albo wyobraża sobie relację, robi coś w rodzaju rytuału? To trochę rozmywa całą definicję, nie?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Lalik Właśnie o to chodzi. Granica jest płynna. Ale jest różnica między myśleniem życzeniowym a świadomą, ukierunkowaną pracą z intencją. Pierwsze to jak losowe strzelanie w ciemności, drugie to świadome działanie z konkretnym celem. Rytuał w tradycyjnym sensie pomaga wejść w stan skupienia, odciąć się od chaosu codzienności i naprawdę zająć się tym, czego chcesz. Ale jeśli ktoś potrafi to osiągnąć bez świec i ołtarza, to po co mu forma?


Odpowiedz
Wpisy: 1757
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jedna kwestia, o której mało się mówi. Przyciąganie konkretnej osoby a otwieranie się na miłość w ogóle to dwie bardzo różne sprawy energetycznie. Przy tej pierwszej wchodzisz na teren wolnej woli kogoś innego, co otwiera całą puszkę Pandory z etyką. Przy drugiej pracujesz wyłącznie na sobie. I tu, owszem, bez żadnego formalnego rytuału jak najbardziej można dużo osiągnąć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Czulu Poczekaj, bo to ważne. Czy to znaczy, że rytuały na konkretną osobę są z gruntu problematyczne? Bo widziałam mnóstwo opisów takich rytuałów i nikt tam specjalnie nie ostrzegał.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Mara To jest jeden z tych tematów, gdzie każda tradycja mówi co innego. W niektórych systemach, jak choćby w klasycznej magii ceremonialnej, praca na wolną wolę innej osoby jest traktowana bardzo poważnie i z dużą ostrożnością. W innych podejściach, bardziej ludowych, to po prostu część życia, ludzie zawsze o to prosili. Nie ma jednej odpowiedzi, ale warto mieć świadomość, że robisz coś, co wykracza poza twój własny krąg energetyczny.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Szaman Właśnie, i to się wraca. Nie w sensie karmicznym jak z jakiegoś poradnika, ale bardziej prozaicznie: jeśli ktoś "przyciągnie" kogoś, kto tak naprawdę nie chciał tej relacji, to co z tego wyniknie? Znam kilka historii z forum i z życia, gdzie rytuał "zadziałał", ale relacja była do niczego. Co to mówi o skuteczności?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Simma To jest chyba jedna z bardziej trzeźwych obserwacji w tym wątku. Skuteczność mierzona tym, że ktoś się pojawił, to nie to samo co skuteczność mierzona trwałością i jakością relacji. Może pytanie powinno być nie "czy rytuał działa" tylko "co właściwie chcę osiągnąć i czy to jest droga do tego".


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy nie jest tak, że te wszystkie dyskusje o rytuałach trochę odrywają od zwykłego działania w świecie? Mam na myśli - wychodzenie, poznawanie ludzi, bycie otwartym. Może to brzmi banalnie, ale połączenie pracy wewnętrznej z realnym działaniem chyba daje więcej niż sama magia bez wychodzenia z domu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Kasieczka A to jest ciekawe zderzenie, bo wiele osób traktuje rytuał jako coś zamiast działania, nie obok niego. I to jest chyba błąd, który popełniają szczególnie ci, którzy zaczynają. Rytuał nie zastępuje bycia w świecie, on ma cię na to przygotować albo wzmocnić intencję. Przynajmniej tak to widzę.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 365

@Kapturek To jak odróżnić moment, kiedy rytuał faktycznie coś zmienił w tobie, od momentu kiedy po prostu czas zrobił swoje? Bo to musi być strasznie trudne do ocenienia z perspektywy jednej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 2275
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie można by zadać w drugą stronę, ile razy coś się zmieniało BEZ żadnej interwencji i też przypisywaliśmy to czemuś. Pamięć jest selektywna. Pamiętamy rytuał, który poprzedzał spotkanie, nie pamiętamy dziesięciu, po których nic się nie wydarzyło. To nie znaczy, że rytuały nie działają, ale że trudno mieć do tego naprawdę rzetelne podejście na podstawie własnych przeżyć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Betalia Dobra, ale wróćmy do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy. Ktoś ma jakiś konkretny przykład, że bez żadnego rytuału, żadnej świadomej pracy energetycznej, po prostu zaszło coś, co można by nazwać "przyciągnięciem"? Czy to zawsze jakoś wynika z jakiejś wcześniejszej pracy, tylko niekoniecznie nazwanej rytuałem?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Lalik Konkretny przykład? Znam kilka osób, które nic nie robiły "świadomie", a jednak coś się wydarzyło. Tylko jak to oceniasz z zewnątrz? Nie wiesz, co ta osoba nosiła w głowie przez lata. Może przez całe życie miała bardzo konkretny obraz tego, kogo szuka, i to jest już jakaś forma pracy, tylko nieuświadomiona.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Czulu To jest właśnie to, co mnie ciekawi w tym pytaniu. Bo jeśli przyciąganie działa przez stan emocjonalny i przekonania, to każdy kto jest autentycznie zdrowy psychicznie i otwarty, robi tę "pracę" bez żadnego rytuału. Rytuał może być dla innych, dla tych którym trudniej wejść w ten stan bez zewnętrznego wsparcia.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Taurus Ale to brzmi jakby rytuał był tylko protezą dla tych, którzy sami nie dają rady. Trochę to przykre jak tak to postawisz. Czy to nie jest upraszczanie?


Odpowiedz
Wpisy: 1691
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Nie powiedziałabym proteza, raczej rusztowanie. Budując dom też używasz rusztowania, a dom stoi sam po zdjęciu. Rytuał może dać strukturę, której ktoś potrzebuje żeby w ogóle zacząć. To nie jest słabość, to mechanizm.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Kapturek Ale wróćmy do pytania Lalika, bo to jest naprawdę ciekawy trop. Znam jedną osobę, absolutnie niepraktykującą niczego, która powiedziała mi kiedyś, że po prostu wiedziała jak ten człowiek ma wyglądać. Dosłownie wiedziała. I spotkała go po kilku latach. Czy to przyciąganie? Zbieg okoliczności? Nie wiem, ale takich historii jest dużo.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Simma I ta osoba nic nie robiła, żadnych wizualizacji, afirmacji, nic? Bo to jest właśnie sedno. Czy naprawdę było "nic", czy po prostu nie nazywała tego w żaden sposób.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Lalik Dokładnie to ją zapytałam. Śmiała się i mówiła, że jedyne co robiła to nie godziła się na mniej niż chciała. Odchodziła z relacji, które jej nie pasowały, nawet jak było wygodnie. To może brzmieć prosto, ale jak patrzę na to teraz, to jest spora praca z przekonaniami, tylko bez żadnej etykiety.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Simma To jest bardzo trafna obserwacja. Granica woli to w niektórych tradycjach kluczowy element pracy magicznej. Nie chodzi o rytuał jako taki, ale o to, że człowiek stawia wyraźne granice wobec tego, czego nie chce. To jest działanie intencjonalne, nawet jeśli nie ma świec i kadzidła.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 365

@Ballen A jak ktoś ma problem z tym rozróżnieniem, bo nie wie czego chce, tylko wie czego nie chce? Pół życia mi zajęło żeby sformułować co właściwie szukam, a nie tylko czego unikam. Czy to też liczy się jako ta "praca"?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Alamina Myślę, że tak. I to jest jedna z bardziej niedocenianych form pracy nad sobą w kontekście relacji. W psychologii mówi się o tym w kontekście lękowym stylu przywiązania, gdzie ktoś właśnie nie wie czego chce, tylko wie że się boi straty. Dopóki nie wyjdziesz z tego trybu, to żaden rytuał nic nie zmieni, bo energetycznie cały czas "emitujesz" lęk, nie intencję.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 343

@Betalia To co piszesz Betalia brzmi dla mnie bardzo racjonalnie, prawie jak terapia. Zastanawiam się czy w ogóle da się oddzielić pracę psychologiczną od pracy energetycznej. Może to jest to samo, tylko opowiedziane dwoma językami?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Kasieczka To nie jest takie proste, bo terapia działa na poziomie narracji i przekonań, a praca energetyczna według wielu tradycji dotyka czegoś, co nie jest tylko treścią myśli. Ale nie chcę teraz rozjeżdżać wątku w kierunku porównania tych dwóch rzeczy, bo to osobny temat na osobny wątek. Zostańmy przy tym, czy bez rytuału można coś "przyciągnąć".


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Simma Ja tylko chcę dopowiedzieć do tego co Simma pisała o tej znajomej. Mam podobną historię z własnego podwórka. Siostra mojej koleżanki, absolutna sceptyczka, śmiała się z tarotów i rytuałów, a jednak przez kilka lat powtarzała ten sam opis osoby, którą chciałaby spotkać. Szczegółowy opis. I spotkała kogoś, kto pasował. Przypadek? Może. Ale zbiegów okoliczności tego typu słyszałam za dużo.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Galia Szczegółowy opis to jest właśnie coś, na co warto zwrócić uwagę. W kontekście manifestacji mówi się, że im bardziej sprecyzowana intencja, tym łatwiej ją "zakotwić". Twoja sceptyczna koleżanka mogła robić to samo co ktoś z pełną świadomością procesu, tylko bez terminologii i bez rytuału jako formy.


Odpowiedz
Wpisy: 790
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, ale jak odróżnić sprecyzowany opis kogoś kogo chcemy spotkać od zwykłego marzenia? Chyba każdy nastolatek ma taki opis w głowie. Nie każdy go spotyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Lalik To jest świetne pytanie i myślę, że różnica leży w ładunku emocjonalnym i w tym, czy ta intencja jest aktywna czy pasywna. Marzenie to coś, co siedzi z tyłu głowy. Aktywna intencja to coś, z czym człowiek żyje i wobec czego działa. Czyli wychodzi, poznaje ludzi, odchodzi od złych relacji, jak ta znajoma Simmy. To jest konkretne działanie.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Kapturek Ale to wychodzi na to, że "przyciąganie" bez rytuału to po prostu... bycie rozgarniętą osobą i życie z sensem? Trochę deflacyjnie to brzmi dla tematu, który kręci się wokół ezoteryki.


Odpowiedz
Wpisy: 2369
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Niekoniecznie deflacyjnie. Moim zdaniem to pokazuje, że mechanimy, o których mówimy, działają niezależnie od tego, czy ktoś je nazywa magią, energetyką, prawem przyciągania czy zwykłą psychologią. Jeśli coś działa bez etykietki, to może właśnie ta etykietka była wtórna. To raczej ciekawa obserwacja niż deflacja całego tematu.


Odpowiedz
Wpisy: 491
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, mam pytanie z boku. Zakładając, że te mechanizmy działają niezależnie od rytuału, to po co w ogóle rytuały? Co one dodają do czegoś, co i tak się dzieje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Argos To jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. Rytuał nadaje formę temu, co jest nieuchwytne. Dla wielu osób sama intencja w głowie to za mało, bo umysł jest rozproszony, zajęty codziennością. Rytuał to moment, w którym mówisz: teraz się temu poświęcam w pełni. To jest coś, co trudno osiągnąć samą myślą.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Betalia Dobra, ale wracając do mojego pytania, bo Betalia zaczęła odpowiadać i wątek trochę się urwał. Rozumiem że rytuał daje formę i skupienie. Ale co z osobami, które tej formy nie potrzebują? Czy one tracą coś, czy po prostu mają to inaczej wbudowane?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Argos To jest właśnie sedno całego wątku, moim zdaniem. Niektórzy mają naturalną zdolność do utrzymywania intencji bez zewnętrznej struktury. Nie chodzi o to, że nie potrzebują "formy", tylko że ich forma jest wewnętrzna, niewidoczna z zewnątrz. Pytanie czy to jest rzadkość czy po prostu nikt o tym głośno nie mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 790
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że ktoś naprawdę ma tę wewnętrzną formę, a nie po prostu myśli że ma? Bo łatwo jest sobie wmówić, że się ma jasną intencję, a potem się okazuje, że to było życzenie, nie intencja.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Lalik To jest bardzo dobre rozróżnienie. I myślę, że jedynym testem jest to, co człowiek robi, kiedy jest mu niewyygodnie. Intencja się weryfikuje przy oporze, nie przy sprzyjających okolicznościach. Ta znajoma, o której mówiłam, kilka razy wychodziła z relacji, które były "prawie dobre". To było każdorazowo kosztowne emocjonalnie. I to jest właśnie ten sygnał.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Simma Ale chwila, bo chyba mieszamy dwie rzeczy. Jedno to intencja jako stan wewnętrzny, drugie to zachowanie jako dowód tej intencji. Można mieć bardzo jasną intencję i nie umieć jej wcielać w życie przez całe mnóstwo innych rzeczy, które nie mają nic wspólnego z brakiem skupienia.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Mara Masz rację i to jest ważne zastrzeżenie. W psychologii powiedziałoby się, że intencja behawioralna nie zawsze przekłada się na zachowanie, bo wchodzi w to kwestia zasobów, kontekstu, blokad. Ale z perspektywy pracy z intencją w sensie energetycznym też się to pojawia. Można mieć świadome pragnienie i nieświadomą blokadę, która działa w poprzek. I tu zaczyna się ciekawszy problem, bo skąd wiesz która część ciebie "mówi głośniej"?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Betalia To co Betalia pisze o dwóch poziomach, to jest jedna z rzeczy, które mnie najbardziej zastanawiają w tym całym temacie. W tradycji hermetycznej mówiło się o konflikcie między wolą świadomą a tym, co leży głębiej. Rytuał miał funkcję komunikowania się z tym głębszym poziomem. Bez rytuału możliwe, że operujesz wyłącznie na poziomie świadomym, a tamta część ciebie robi swoje.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Czulu A czy można się jakoś do tego głębszego poziomu dostać bez rytuału? Mam na myśli, czy jest jakaś inna droga?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Galia Sen, medytacja, spontaniczne skojarzenia, długie odosobnienie. Ale żadna z tych rzeczy nie jest mniej "techniczna" od rytuału, to po prostu inne wejście. Ktoś mógłby powiedzieć, że medytacja to też rodzaj rytuału w sensie powtarzalnej, intencjonalnej praktyki.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Czulu I to jest chyba moment, w którym pytanie z tytułu wątku zaczyna się kruszyć. Bo jeśli rytuałem jest każda powtarzalna, intencjonalna czynność, to granica między rytuałem a życiem bez rytuału staje się umowna. Można się spierać czy poranna kawa z myślą o kimś to rytuał, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 365
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja przez długi czas robiłam właśnie coś takiego, nie nazywałam tego rytuałem. Rano, przy kawie, przez chwilę zatrzymywałam się i po prostu wyobrażałam sobie jak chcę żeby wyglądało moje życie za rok. Bez żadnych świec, bez intencji sformułowanej słowami. Czy to się liczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Alamina Myślę, że tak. I co ciekawsze, to jest coś, co w tradycji voodoo czy hoodoo nazywa się "prayer work", dosłownie praca modlitwą, gdzie nie ma skomplikowanej oprawy, tylko intencja wypowiadana regularnie w skupieniu. Forma jest minimalna, ale powtarzalność i kierunek są. To nie jest nic.


Odpowiedz
Wpisy: 724
 Mara
Rozpoczynający temat
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to teraz mam pytanie do całej grupy, bo mi się kręci w głowie. Jeśli każda powtarzalna praktyka z intencją to rodzaj rytuału, to kiedy mówimy, że ktoś znalazł swojego człowieka BEZ rytuału, co tak naprawdę mamy na myśli? Że bez świec i ołtarza? Bez słów? Bez wiedzy że to "działa"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Mara To jest bardzo trafne pytanie i myślę, że w tym wątku właśnie do niego dochodziliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt postów. Tytuł zadaje pytanie zakładając, że "rytuał" jest jedną konkretną rzeczą. A w praktyce to jest spektrum. Można być na jednym jego końcu, operując tylko wewnętrznie, i nadal robić coś strukturalnie podobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1524
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze jeden kontekst, bo myślę, że brakuje go w tej rozmowie. W tradycji tantrycznej, szczególnie w nurtach kaszmirskich, mówi się o "sahaja", czyli stanie naturalnym, w którym działanie i intencja są nierozdzielne. Ktoś, kto w tym stanie żyje, nie potrzebuje oddzielnych rytuałów, bo całe jego życie jest ich odpowiednikiem. To jest jednak stan, do którego się dochodzi, nie punkt startowy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Ballen A jak się do tego dochodzi? Bo to brzmi jak coś, co wymaga lat praktyki, a nie czegoś, co można zastosować od zaraz jak kogoś szukasz.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Lalik Dokładnie, nie jest to coś, co się po prostu włącza. Ale to pokazuje, że ci, którzy "naturalnie" przyciągają to, czego chcą, mogli dojść do tego przez lata prób, błędów, pracy, i teraz to wygląda jakby nic nie robili.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Ballen To jest ważna obserwacja, bo często patrzymy na kogoś i mówimy, że mu przyszło samo. A nie widzimy drogi, którą przeszedł. Ta moja znajoma, zanim spotkała swojego partnera, przez parę lat dość aktywnie pracowała nad tym, czego nie chce w relacji. Dla niej to nie był rytuał, ale z zewnątrz wyglądało to jak bardzo konsekwentna praca.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie wrażenie, że ta rozmowa doszła do miejsca, gdzie "bez rytuału" znaczy właściwie "bez formalnego rytuału". I że może ważniejsze jest to, czy ktoś w ogóle robi jakąś pracę, niekoniecznie czy używa do tego świec i określonych słów.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Kasieczka Ale jeśli tak, to co dają formalne rytuały ponad to, co daje ta nieformalna praca? Wróciłem do swojego pytania, tylko z innej strony.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Argos To jest właśnie to pytanie, które rozbija całą tę dyskusję na kawałki. Moja odpowiedź jest taka: formalne rytuały dają strukturę, która dla wielu ludzi jest jedynym sposobem, żeby w ogóle wejść w stan skupionej intencji. Nie każdy potrafi siedzieć przy kawie i naprawdę być tam całym sobą. Świeca, zapach, konkretne słowa, to są kotwice uwagi. Dla kogoś, kto bez tego odpływa myślami po trzydziestu sekundach, rytuał nie jest ozdobnikiem, tylko jedyną działającą metodą.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Ballen Ale czy to nie znaczy, że formalne rytuały są bardziej o psychologii niż o magii jako takiej? Bo jeśli świeca służy do tego, żeby utrzymać uwagę, to właściwie mógłby ją zastąpić dowolny inny obiekt skupienia.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Czulu Niekoniecznie dowolny. Tradycja dobiera symbole nieprzypadkowo i te symbole niosą skumulowane znaczenie, które działa na głębsze warstwy. Ale tak, jest w tym element psychologiczny, i nie widzę w tym nic złego. Pytanie, czy psychologia i magia to w ogóle osobne kategorie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Ballen Właśnie, to jest ten moment, gdzie mi się zawsze chce spytać, co w ogóle rozumiemy przez magię w tym kontekście. Bo jeśli mówimy o zmianie wewnętrznych przekonań, które potem zmieniają zachowanie, które potem zmienia okoliczności, to psychologia i magia opisują to samo, tylko innym językiem. A jeśli mówimy o wpływaniu na rzeczywistość z pominięciem przyczynowości, to już inna rozmowa.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Simma I tu jest pies pogrzebany, bo w zależności od tego, którą odpowiedź wybierzesz, zupełnie inaczej oceniasz sensowność pytania z tytułu wątku. Jeśli to psychologia, to "bez rytuału" znaczy "bez metody pracy nad sobą", co brzmi po prostu jak pytanie o to, czy można dojrzeć bez żadnej refleksji. A jeśli to coś więcej, to pytanie jest głębsze.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Taurus A jak ty to rozumiesz? Pytam serio, bo z twoich postów wynika, że masz jakąś konkretną pozycję w tej sprawie, ale nie powiedziałeś wprost.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Argos Uczciwie mówiąc, nie wiem. Przez lata działałem jakby to było coś więcej niż psychologia, i miałem rzeczy, które trudno wyjaśnić samo przyczynowością. Ale nie mogę powiedzieć, że mam dowód. Działam więc pragmatycznie, robię to, co działa, i nie rozstrzygam ontologii.


Odpowiedz
Wpisy: 1691
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Argosa o to, co dają formalne rytuały, chcę dodać jeszcze jedną rzecz, której nikt tu jeszcze nie powiedział. W wielu tradycjach funkcja rytuału jest też społeczna i przekazująca. Kiedy robisz coś, co robiły pokolenia ludzi przed tobą, wchodzisz w pewien strumień intencji, który już istnieje. To nie jest tylko twoja praca, tylko przyłączenie się do czegoś, co ma historię. Jak to działa bez żadnego formalnego rytuału, tego naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Kapturek Ale skąd wiadomo, że ten strumień działa? To znaczy, że nie jest tak, że po prostu wierzysz, że coś za tobą stoi, i ta wiara cię wspiera, ale nic faktycznie nie ma?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Lalik To jest pytanie, na które nie mam weryfikowalnej odpowiedzi. Ale mogę ci powiedzieć, że jest różnica w tym, jak się czuje praca, kiedy wiesz, że forma, której używasz, ma setki lat, a kiedy wymyślasz coś od zera. Czy to coś "faktycznie" stoi za tym, nie wiem. Czy robi różnicę w efekcie, to już bardziej złożona sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 724
 Mara
Rozpoczynający temat
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ta rozmowa o strumieniu intencji przypomniała coś, o czym ostatnio myślałam. Modlitwa w katolicyzmie technicznie nie różni się bardzo od tego, co opisujecie, też jest powtarzalna, intencyjna, ma swoją tradycję i formę. A jednak nikt nie nazywa jej rytuałem miłosnym, kiedy ktoś się modli o dobrego partnera. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Mara, to jest naprawdę ciekawe zestawienie. I myślę, że granica jest bardziej kulturowa niż merytoryczna. Modlitwa jest społecznie zaakceptowana, rytuał ezoteryczny już nie do końca, mimo że mechanizm może być podobny. W tradycjach afrykańskich, takich jak yoruba, nie ma w ogóle tego podziału, praca magiczna i religijna to jedno.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Mara Dobra, ale ja mam pytanie praktyczne do tego wszystkiego. Mara zaczęła ten wątek od pytania, czy można bez rytuału. I jakoś w tej całej dyskusji o etyce, afektywnym prognozowaniu i strumieniach intencji odeszliśmy od tego. Czy ktoś tu miał doświadczenie, że coś zadziałało bez żadnej świadomej praktyki? Że po prostu trafiła się właściwa osoba bez żadnej pracy, ani duchowej, ani psychologicznej?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1597

@Galia Znam takie osoby. Ale szczerze? Nie wiem, czy to "bez pracy", czy raczej bez świadomej pracy. Jeden mój znajomy jest w szczęśliwym związku od lat, nigdy nie słyszał o manifestacji, nie medytuje, nie robi żadnych rytuałów, i twierdzi, że po prostu miał szczęście. Ale jak z nim rozmawiasz, to widać, że ma bardzo zdrowe podejście do siebie i do relacji. Tylko on tego nie nazywa pracą.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 724

@Taurus To jest chyba najważniejsza rzecz w całej tej rozmowie. Że może większość ludzi robi "to coś", ale nie ma dla tego słowa. Ja zaczęłam ten wątek, bo się zastanawiałam, czy rytuały to jakaś konieczność, czy mogę po prostu żyć i liczyć na to, że spotkam kogoś odpowiedniego. I chyba doszłam do wniosku, że to pytanie było źle postawione od początku.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 614

@Taurus Słuchajcie, a czy ktoś próbował po prostu połączyć jedno z drugim? To znaczy, nie robić żadnego formalnego rytuału, ale żyć bardziej intencjonalnie w zwykłych rzeczach? Tak jak mówił Taurus o tym znajomym, który ma zdrowe podejście, tylko tego nie nazywa. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ta środkowa droga między "rytuał jest konieczny" a "po prostu żyję i czekam".


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno naiwne pytanie. Jeśli modlitwa, medytacja, rytuał i poranna kawa z intencją to wszystko jest potencjalnie to samo, to co to w ogóle mówi o szukaniu miłości bez żadnej z tych praktyk? Czyli o kimś, kto po prostu żyje i nie robi nic szczególnego?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2347

@Daneczka To jest właśnie pytanie, które mnie też nie daje spokoju. I moja intuicja jest taka, że ludzie, którzy "po prostu żyją i jakoś to działa", robią coś, czego po prostu nie nazywają pracą. Może są bardzo obecni w relacjach, może mają jasność co do tego, czego chcą, może reagują elastycznie na to, co ich spotyka. Nie wiem, czy to "samo", ale mam poczucie, że zero pracy to dość rzadkie.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Simma A skąd ta jasność co do tego, czego się chce? Bo mi się wydaje, że większość ludzi myśli, że wie, czego chce, ale potem, jak to dostają, to się okazuje, że jednak nie o to chodziło.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Galia To jest jeden z najczęściej pomijanych problemów w tym temacie. W badaniach nad afektywnym prognozowaniem, takim terminem posługuje się psychologia pozytywna, ludzie systematycznie mylą się co do tego, co przyniesie im satysfakcję. Chcemy konkretnej osoby o konkretnych cechach, a kiedy ją mamy, to nie jest tak, jak myśleliśmy. Więc praca z intencją bez jednoczesnej pracy nad tym, czy ta intencja jest w ogóle trafna, może prowadzić donikąd.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 365

@Betalia A jak można sprawdzić, czy intencja jest trafna, zanim jeszcze się jej doświadczy? Bo to brzmi jak coś, czego nie da się zweryfikować z wyprzedzeniem.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Alamina Można pracować nie tyle z obrazem konkretnej osoby, co z tym, jak się chce czuć w relacji. To jest podejście, które stosuje część tradycji w pracy z intencją, zamiast wizualizować kogoś konkretnego, skupiasz się na stanie, który chcesz przeżywać. To daje intencji większą elastyczność i zmniejsza ryzyko, że przyciągniesz dokładnie to, o czym myślałaś, a zupełnie nie to, czego potrzebujesz.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Betalia To, co Betalia opisuje, ma zresztą swoje odpowiedniki w tradycji. W części podejść do pracy z manifestacją, szczególnie tych wywodzących się z New Thought z przełomu XIX i XX wieku, mówi się dokładnie o tym, żeby nie wizualizować konkretnej osoby, tylko stan bycia kochaną czy kochanym. Część adeptów ignoruje tę wskazówkę i potem się dziwi, dlaczego coś poszło nie tak.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Czulu To znaczy, że wizualizowanie konkretnej osoby może przynieść odwrotny skutek? Nigdy tak o tym nie myślałem.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Lalik Nie tyle odwrotny, ile niekoniecznie dobry. Kiedy skupiasz się na konkretnej osobie, nakładasz na nią projekt swoich potrzeb, które ta osoba niekoniecznie jest w stanie spełnić. A poza tym, z perspektywy tradycji hermetycznej, ingerowanie w wolną wolę konkretnego człowieka to już zupełnie inny temat z etycznego punktu widzenia.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Czulu Ale to ciekawe, bo pytanie o wolną wolę w tym kontekście otwiera coś, o czym w tym wątku jeszcze nie mówiliśmy wprost. Jeśli rytuał skierowany na konkretną osobę jest problematyczny etycznie, bo narusza jej autonomię, to co z pracą nad sobą, która ma przyciągnąć kogoś do nas? Czy to nie jest po prostu bardziej subtelna wersja tego samego?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1757

@Argos To jest rozróżnienie, które część tradycji robi bardzo wyraźnie. Praca nad sobą zmienia ciebie, twoje pole, twoją dostępność, a to, kto na to odpowie, jest otwarte. Praca na kogoś konkretnego próbuje zmienić jego wybory. Ale masz rację, że granica nie jest zawsze oczywista, bo możesz "pracować nad sobą" z bardzo konkretną osobą w głowie i to już zaczyna się robić coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 2347
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

A jak byś je teraz postawiła? Bo mnie to zastanawia, co się zmieniło w twoim myśleniu przez tę rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 724
 Mara
Rozpoczynający temat
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Chyba bym zapytała nie "czy rytuał jest konieczny", tylko "co mi daje celowość i uwaga skierowana na to, czego szukam". Rytuał jest jedną z form tej celowości, ale nie jedyną. Przynajmniej tak to teraz widzę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Mara To jest sformułowanie, które mi się podoba, bo wychodzi z pułapki zero-jedynkowego myślenia. Albo rytuał, albo nic. Tymczasem samo zadanie sobie pytania "czego chcę w relacji i dlaczego tego chcę" jest formą pracy, nawet bez żadnej świecy ani daty księżycowej.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 790

@Betalia To brzmi bardzo rozsądnie, ale jednocześnie zastanawiam się, czy nie trochę za prosto. Bo jeśli wystarczy zapytać siebie czego chcę i mieć jakąś celowość, to po co w ogóle istnieją całe tradycje pracy rytualnej? Czy one nie wnoszą czegoś więcej niż tylko skupienia?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Lalik Wnoszą, tylko to "coś więcej" jest trudne do uchwycenia poza doświadczeniem. Rytuał w tradycji nie jest tylko techniką skupienia. Ma warstwę symboliczną, która działa inaczej niż logika. Kiedy zapalasz świecę w konkretnym kolorze w konkretnym dniu, robisz coś, co angażuje inne części ciebie niż tylko świadomy umysł. Czy to jest "konieczne", żeby znaleźć kogoś odpowiedniego? Pewnie nie. Ale może przyspieszać albo pogłębiać to, co i tak jest w tobie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Kapturek Przy całym szacunku dla tego, co Kapturek mówi, mam lekki opór. Bo "angażuje inne części ciebie" brzmi jak opis, który można dopasować do wszystkiego. Gorąca kąpiel też angażuje inne części mnie niż świadomy umysł. Muzyka, taniec, długi spacer. Skąd wiadomo, że właśnie symbolika rytualna robi to na tyle specyficznie, żeby było warto ją odróżniać od innych form?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Szaman Nie twierdzę, że robi to specyficznie w sensie unikalnym dla magii. Twierdzę, że rytuał jest jedną z form, które to robią, i że ma określoną strukturę, która jest sprawdzona przez tradycję. Ale nie zaprzeczę, że taniec albo muzyka mogą działać podobnie. Może różnica jest głównie w tym, że rytuał ma intencję osadzoną w formie, a inne rzeczy niekoniecznie.


Odpowiedz
Udostępnij: