Mam takie pytanie, bo ostatnio zastanawiałem się nad tym dłużej i nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi nigdzie. chodzi o to czy można wykonywać rytual miłosny po alkoholu, albo nawet w trakcie picia. Nie mówię o totalnym urżnięciu się, tylo o takim lekkim rozluznieniu, jednym, dwóch drinkach. Gdzies czytałem że niektóre tradycje wręcz wlaczaja alkohol jako element rytuału np. jao ofiare albo do rozluźnienia skupienia. Ale z drugiej strony słyszałem opinie, że to kompletnie rozbija intencje i można narobic sobie problemow. Co wy na to? Ktoś próbował albo wie cos na ten temat?
No to jest tak, że alkohol to w sumie od bardzo dawna był używany w różnych praktykach rytualnych, ale nie w roli jakiegoś pomocnika skupienia, tylko jako ofiara albo element sakralny. W starożytnej Grecji podczas Dionizjów wino było dosłownie częścią ceremonii, ale tam chodziło o coś innego niż ustawianie intencji na konkretną osobę. To był trans zbiorowy, nie rytuał z listą składników i określonym celem. przy rytuałach miłosnych sprawa jest według mnie inna, bo tu musisz trzymać wizję w głowie, a alkohol ją rozmywa. Przynajmniej mnie tak
Ale wlasnie o to mi chodzi, jak to jest z tym rozmywaniem? Bo ja raz robiłam coś po kieliszku wina i szczerze mówiąc, bylam bardziej skupiona na tym czego chcę niz normalnie. Jaakby bariera między mna a tym co robię była cieńsza. Troche tak jakby latwiej mi było poczuc to emocjonalnie to chyba źle działa na rytuał? 😛
To co opisujesz, to jesst efekt obniżenia kontroli korowej, nie głębsze skupienie. Mózg pod wpływem alkoholu po prostu mniej filtruje, stąd wrazenie, że jestes bliżej emocji. Problem w tym, że rytuał miłosny wymaga czegoś innego niż emocjonalne rozluźnienie. Potrzebujesz precyzyjnej intencji skierowanej w konkretne miejsce, a nie generalnego stanu otwarcia. Alkohol te dwa stany myli, bo subiektywnie czujesz się jakby bardziej zaangażowana, ale obiektywnie twoja intencja jest mniej spojna.
A to nie zależy od rodzaju rytuału? Bo chyba nie wszystkie wymagają tego samego poziomu skupienia. jakieś proste afirmacje przy świecach to co innego niz coś bardziej rozbudowanego nie?
Dobre pytanie i tu bym powiedziała, że warianty są trzy. Albo rytuał po prostu nie ma żadnego skutku, bo brakowało spójności. Albo skutek jest, ale nie taki jaki chciałaś, bo intencja byla nieprecyzyjna. Albo, i tu jest ten fragment który mnie osobiście najbardziej niepokoi przy takich pytaniach, robisz coś z silnym ładunkiem emocjonalnym w stanie obniżonej kontroli i nie pamiętasz potem dokładnie czego właściwie chciałaś. A to przy rytuałach miłosnych bywa kłopotliwe.
Hej wchodze w to bo to ciekawe. Ja sie zastanawiam czy ten stan pod alkoholem to nie jest podobny trochę do pewnych stanow ze snow? Mam na myśli takie sny, gdzie bardzo intensywnie coś pragnę i to pragnienie jest jakby bardziej surowe, bez warstw racjonalizacji. podobno sny mają duże znaczenie dla intencji, więc może alkohol robi cos podobnego?
A mnie zastanwia cos innego, bo czytałam że w szamanizmie roznych kultur używano substancji zmieniajacych świadomość wlasnie do rytualow. więc skad to przekonanie ze alkohol przeszkadza? Czy to nie jest taki troche mit z czasów gdy magia "musiala byc powazna i czysta"?
No nie wiem przepraszam, że wchodzę, bo ja sie na tych rytualach nie znam za bardzo ale wydaje mi się że to troce jak z numerologia. Jak liczysz coś na własny horoskop, to musisz być skupiona bo jeden błąd i całość się sypie. Nie wyobrażam sobie robić tego po lmapce wina. Może to nie jest ta sama zasada?
Ale czy to nie jest tak, że alkohol po prostu pomaga niektorym ludziom w ogóle zacząć? Bo czesc osob jest tak spięta przed rytualem że ta spinka sama w sobie blokuje intencję więc moze kieliszek to rodzaj pomostu, a nie przeszkody?
Dobra to ja zapytam wprost bo jestem tu po odpowiedź na konkretne pytanie. Zrobilem raz cos takiego po moze dwóch piwach i nic sie nie stało, ani zlego, ani dobrego czy to znaczy że po prostu zmarnowalem materialy czy może jednak cos weszło w ruch tyle że wolniej?
Ja patrzę na to z innej strony. Są tradycje, w których uznaje się, że pewne stany zmienionej świadomości otwierają na kontakt z konkretnymi energiami, nie wszystkimi. Alkohol w folklorze słowiańskim był zresztą kojarzony z duchami i pewnym przenikaniem granicy między światami, stąd obrzędy zaduszkowe gdzie wystawiano trunki. Tylko że to byl kontakt otwarty, nie ukierunkowany. przy rytuale miłosnym chcesz coś konkretnego, więc otwarte bramy to niekoniecznie twój sprzymierzeniec
Sledze ten wątek od poczatku i mam takie wrażenie że wszyscy zakładają że rytuał albo działa albo nie. a może to jest bardziej skala? Że pod wplywem dziala na 30% zamiast na 100% ale jednak coś tam sie dzieje? Albbo odwrotnie że nie ma zadnego proug i to jest zero-jedynkowe?
To znaczy że ten rytuał ktory robiłam po winie to po prostu poszło w proznie? Bo jak słucham Soni to wychodzi, że zmarnowałam czas.
Mnie caly czas zastanwia ta róznica między intencją a pragnienim. Bo w taroctie jak robię spread miłosny, to też musze być spokona i skupona, a jak jestem zbyt emocjonalnie zaangażowana to karty mi wychodzą chaotyczni. Czy tu nie jest podobnie? Ze rytuał pod alkohlem to jak czytanie kart jak sie bardzo chce konkretnej odpowiedzi?
Mam tu notatki z kilku roznych podejść i jak porównuję to wychodzi że tradycje ceremonialnej magii zachodniej jak Thelema czy Złoty Świt, byly dość rygorystyczne w kwestii trzeźwości przy pracy rytualnej. Crowley pisal o tym bezposrednio, chociaz jego własna praktyka byla z tym trochę w kontrze, zeby nie powieedziec wprost. Natomiast w cunning folk z Anglii czy w części wiejskiej magii europejskiej, piwo czy miód pitny pojawiaja się jako element samego rytualu albo jako ofiara. Wiec naprawde zalezy od szkołki.
A ja mam inne pytanie do Soni bo ona mowi że ocena sytuacji jest zaburzona, ale w rytuale miłosnym po co mi ocena sytuacji? To nie jest zadanei matematyczne chodzi o emocje i energie, nie?
Też mam to pytanie co Hipolit, bo jak robie coś zwiazanego z konkretną osoba to i tak caly czas o niej myślę i chyba alkohol by tego nie zmienił. Myślę sobie że bardziej zalezy mi na tym żeby naprawdę chciec tego kontaktu a nie na tym żebym byla w stu procentach trzeźwa.
Wlasnie o to chodzi, że sama nie wiem czy te moje kieliszek wina to jest "lekki" bo czułam się normalnie, ale to chhyba nie jest miarodajne. Z drugiej strony zrobiłam ten rytual w kierunku konkretnej osoby z bardzo konkretną datą w głowie i bardzo wiedzialam czego chcę. Czy to że wiedzialam czego chcę nie jest waazniejsze niż to ile wypiłam?
Dobra, bo to jest właśnie to czego się nie spodziewałem pytając. Myślałem że pytam o skutecznosc a okazuje się że jest jeszcze cały osobny temat z bezpieczeństwem. Ale Mniszek jak mówisz "dziura którą trzeba łatać" to co konkretnie masz na myśli? Bo to brzmi powazniej niz to co zakladalem.
Hmm, nie chcę tego za bardzo dramatyzować, bo to nie jest tak że zapalasz swieczke po kieliszku i od razu coś złego. Ale z perspektywy słowiańskiej która mnie interesuje, praca rytualana w zmienionym stanie świadomości bywa opisywana jako coś co otwiera na więcej niż tylko to na co celujesz. teraz czy to jest "dziura" czy po prostu "szersze okno", to juz zależy od tego co potem z tym robisz.
A czy to szersze okno jest zawsze złe? Bo mi się wydaje że może to być też coś co pomaga, nie? Że jak jesteś bardziej otwarty to i więcej możesz odebrac wysłać cokolwiek.
Kurczę, slucham tego od jakiegos czasu i mam wrażenie że im dłużej czytam tym bardziej mam wątpliwości co do mojego rytuału ale jednocześnie nic złego się nie stało po tym nie mam żadnych dziwnych snow, żadnych wrażeń że cos jest nie tak. Czy to nie jest jakiś argument że przesadzamy z tym strachem?
Ale jak to rozpoznąć po fakcie czy rytuał zadziałał czy nie? Mam na myśli jak odroznic że coś sie zmienilo przez rytuał, od tego że po prostu życie poszło swoim biegiem? Pytam bo mi zawsze trudno to ocenic po rozukladach tarotowych tez. 🙂
Wejde w słowo bo nie znam sie na rytualach w ogole, ale mam pytanie z innej strony. Czy to nie jest trochę tak jak z horoskopami, że jesli robisz coś pod wplywem emocji to interpretujesz inaczej? Bo jak czytam horoskop kiedy jestem zdenerwowana to widze w nim cos innego niż jak jestem spokojna może z rytualem podobnie że alkohol zmienia odbiór nie sama energie?
Powiem szczerze ta analogia Klementynki jest całkiem sensowna, choć ona działa tylko jesli zakładamy że rytuał ma też element interpretacyjny po fakcie. I ma. Jak coś się wydarzy po rytuale to ty oceniasz czy to jest odpowiedź na rytuał. pod wpływem możesz to oceniać inaczej. ale to jeszcze nie jest jedyny problem. Problem jest też wczesniej w trakcie. 🙂
To znaczy że nawet jeśli sam rytuał przebiegl w porządku to i tak możemy go źle zinterpretowac potem jeśli jesteśmy pod wplywem? Chyba nie rozumiem, bo zazwyczaj rytuał robi się i potem odchodzi od tematu, nie?
