Zakładam ten temat bo widzę że pytania o to są porozrzucane po całym forum i nikt tego jakoś nie zebrał w całość. Chodzi mi o to co dzieje się z osoba docelowa po rytuale miłosnym - czytałam rozne rzeczy i juz szczerze nie wiem co jest "normalne" a co powinno niepokoic. Niedawno robiłam rytuał na konkretna osobe i od kilku dni obserwuje pewne zmiany w jej zachowaniu ale nie umiem stwierdzic czy to efekt rytuału czy zwykly zbieg okolicznosci. Słyszałam ze osoba moze byc bardziej rozkojarzona, miec problemy ze snem, czesciej myslic o nas - ale czy zawsze tak to wyglada? I co jesli dzieje sie cos mocniejszego, np. ktos zaczyna chorowac albo ma dziwne sny? Interesuje mnie gdzie jest granica miedzy "rytuał działa" a "cos poszło nie tak". Napiszcie co wiecie albo co same przezyłyscie.
Dobre pytanie i rzadko sie o tym mowi wprost. Z tego co obserwowałam i z roznych opisow jakie zbierałam - te objawy dziel sie mniej wiecej na takie ktore sugeruja ze energia dotarła i cos sie ruszylo, i takie ktore moga oznaczac ze rytuał był za agresywny albo zle skierowany. Do tej pierwszej grupy zaliczam własnie rozkojarzenie, wzmozoone mysli o osobie ktora robiła rytuał, czasem nagłe przypomnienie starych wspomnien. Ale najbardziej interesuja mnie sny jako wskaznik - podobno sny z osoba wykonujaca rytuał pojawiaja sie dość czesto i sa bardzo wyrazne. Mozesz napisac konkretniej co zauwazyłas? Bo to mocno zmienia odpowiedz.
Powiem szczerze - zawsze podchodze do tego z pewna ostroznoscia, bo te "objawy" bardzo łatwo nadinterpretowac. Jesli ktos jest rozkojarzon, to moze byc rytuał, ale moze tez byc zwykły stres w pracy. Problem w tym ze kiedy bardzo chcemy zeby cos działało, zaczynamy przypisywac rytuałowi kazde zachowanie osoby docelowej. I to juz nie jest ezoteryka, tylko zwykła psychologia. Nie mowie ze rytuały nie dzialaja - ale zanim ktos zacznie sie zastanawiac czy u tej osoby "cos poszło nie tak", niech najpierw zapyta siebie: czy naprawde wiem ze to przez rytuał, czy tylko chce w to wierzyc?
Ale czy nie jest tak ze jak rytuał jest zrobiony poprawnie to objawy sa dość charakterystyczne i da sie je odroznic od przypadku? Czytałam ze nagłe sny o konkretnej osobie, szczegolnie jesli osoba docelowa sama o nich mowi, to dość mocny sygnał. Tylko skad niby mamy wiedziec co jej sie sni - no chyba ze sama nam powie...
Tu dochodzimy do sedna problemu z cała ta kategoria "objawow u osoby docelowej" - bo to z definicji jest wiedza z drugiej ręki albo wrecz interpretacja zachowania kogos, kto nie ma pojecia ze ktokolwiek cos na niego robił. W tradycji hoodoo, w starszych tekstach o love workings, nie ma zadnej listy objawow ktore powinien prezentowac target. To nie jest diagnostyka medyczna. Owszem, czesc praktykow pisze ze osoba docelowa moze byc bardziej niestabilna emocjonalnie, szczegolnie jesli rytuał dotknał jej wolnej woli - i tu sie zgadzam, ze to wymaga ostroznosci. Ale łaczenie czyjejs zwykłej choroby czy problemow ze snem z rytuałem to juz duze naduzycie interpretacyjne.
Nie zgodziłabym sie z tym do konca. Sa konkretne rzeczy ktore w praktyce pojawiaja sie na tyle regularnie ze trudno to tlumaczyc zbiegiem okolicznosci. Przede wszystkim nagłe kontaktowanie sie po długiej ciszy - to klasyk. Ale tez to rozkojarzenie, problemy z koncentracja w pierwszych kilku dniach po rytuale, czasem bole głowy. Widziałam to kilka razy i nie da sie tego zbic słowem "przypadek".
A co z chorowaniem? bo Romcia_91 wspomniała o tym na poczatku i jakoś nikt sie do tego nie odniósł. czytałam ze jak osoba zaczyna chorowac po rytuale to moze to oznaczac ze jej ciało "odpiera" energie. czy to w ogole ma sens
I własnie dlatego ta lista "objawow" jest taka problematyczna. Bo kazdy objaw mozna wytlumaczyc na dwa sposoby - albo rytuał działa, albo działa za mocno, albo ktos sie broni, albo cos poszło nie tak. To jest system bez mozliwosci falsyfikacji. Cokolwiek sie wydarzy, pasuje do jakiejs teorii. Rozumiem ze ludzie szukaja znakow i to jest ludzkie - ale wchodzimy tu na naprawde grzaski grunt.
Mnie ciekawi co to znaczy "rytuał za agresywny" bo kilka razy to słyszałem ale nikt nie tłumaczy co konkretnie sie przez to rozumie. chodzi o intencje? o składniki? o to jak była skierowana energia?
Zaraz zaraz, to brzmi jak psychiczny atak na drugą osobę. I tu mam szczery problem - bo rozumiem ze ludzie robia te rytuały z roznych powodow, ale jesli efektem ma byc to ze ktos ma natarczywe mysli i bole głowy bez swojej zgody, to gdzie jest granica etyczna? Pytam serio, nie zeby kogos atakowac.
To co opisujesz - czestszy kontakt ale z nerwowym zabarwieniem - to jest własnie ta szara strefa o ktorej trudno wyrokowac. W opisach z roznych tradycji, szczegolnie w tym co dotyczy pracy z atraktorem Wenus albo rytualow bazujacych na magnesie miłosnym, mowi sie ze na poczatku osoba docelowa moze byc troche rozbita, bo energia destabilizuje jej dotychczasowy stan emocjonalny. Ma byc przejsciowe. Ale "przejsciowe" to pojecie wzgledne - ile dni, ile tygodni?
No własnie, ile to powinno trwac? Bo jesli ktos ma kiepski sen od tygodnia i jest rozdrązniony to juz nie jest przejsciowe, to jest problem. Czy sa jakies orientacyjne ramy czasowe ktore gdzies funkcjonuja w tej tradycji?
W starszych anglojezycznych zrodłach - mam na mysli materiały z tradycji Southern Conjure - mowi sie ze reakcja osoby docelowej powinna pojawic sie w ciagu jednego cyklu ksiezycowego od rytuału, a jesli jest intensywna to po kilku dniach powinna zacząc opadac. Ale to dotyczy rytualow robionych z intencja przyciaganiai a nie obsesji. Jak ktos uzywał składnikow o silnym działaniu kompulsywnym, to ramy sa inne i trudno powiedziec ile trwa "normalne" działanie. Poza tym zadne z tych zrodel nie pisało tego jako diagnozy - to były obserwacje przekazywane ustnie i zapisywane przez badaczy folkloru, nie instrukcja obslugi.
Ale serio, jest jakis konkretny sygnał ze rytuał NIE działa i trzeba cos zmienic? Bo wszystko co tu piszecie to duzo "moze tak, moze nie". Mnie interesuje co jest jasnym sygnałem alarmowym.
A ja mam troche inne pytanie bo zagubilam sie w tej rozmowie - jesli osoba docelowa zaczyna sie dystansowac zaraz po rytuale, to znaczy ze rytuał zadziałał odwrotnie czy ze jeszcze nie zadziałał? Bo słyszałam ze czasem na poczatku jest własnie opor i dystans zanim przyjdzie zblizenie.
Milczacy raczej. tzn. nie odpowiada na wiadomosci albo odpowiada bardzo krotko, ale nie pisze ze cos sie dzieje. własnie to mnie zastanawia bo wczesniej był normalny kontakt.
No to jest własnie to o co pytałem wczesniej i nikt mi nie odpowiedział wprost - jesli oba scenariusze wyglądają tak samo, to jak w ogole wiadomo co robic dalej? czekac? powtarzac? odpuscic? Bo to brzmi jak sytuacja bez wyjscia.
Kartami sie nie zajmuje. Horoskopy czasem sprawdzam ale to chyba inna bajka. Czyli nie ma zadnego obiektywnego sygnału, tylko interpretacja kolejnej interpretacji?
Troche tak niestety. Ale powiedziałabym ze sa pewne rzeczy ktore naprawde trudno zbic - np. jesli po rytuale osoba sama zaczyna inicjowac kontakt po długiej ciszy i robi to bez konkretnego powodu, to jest to inny kaliber niz jej odpowiadanie na Twoje wiadomosci. Ten drugi przypadek nic nie mowi, ten pierwszy juz troche wiecej.
Wroćmy na chwile do pytania Romci o te kiepskie sny i nerwowosc w wiadomosciach, bo mi sie wydaje ze to jest konkretniejszy przypadek niz te ogolne rozważania. Romcia, ta nerwowosc w wiadomosciach to jest cos nowego w porownaniu do tego jak ta osoba pisała do Ciebie wczesniej? Bo to ma znaczenie.
Tak, wczesniej jak pisał to był raczej spokojny. Teraz wiadomosci sa takie... urywane? Jakby pisał w pospiech albo był czym rozproszony. I raz napisał cos co nie miało sensu w kontekscie rozmowy, jakby mu sie watki pomieszały. Ale nie wiem czy to rytuał czy po prostu ma ciezki okres w pracy.
I tu jest własnie ten problem o ktorym mowiłem wczesniej - bez wiedzy co sie dzieje w jego zyciu nie da sie tego rozdzielic. Romcia, skad wiesz ze spi kiepsko? Bo jesli sam Ci to powiedział, to jest jedna kwestia, a jesli domyslas sie po czyms, to zupelnie inna.
Sam powiedział ze ostatnio nie moze spac normalnie. Nie wiazał tego z niczym konkretnym, po prostu to wspomniał przy okazji.
To chyba jest wazne ze sam powiedział, nie? Znaczy ze to nie jest Twoja projekcja tylko cos realnego co przezywa. Choc z drugiej strony - jesli ktos ma problemy ze snem to raczej pierwsza mysl to stres, nie rytuał. Jak to w ogole odroznic?
A co jesli ta osoba ma jakis własny rytuał ochronny bez swojej wiedzy? czytałem gdzies ze np. medaliki czy amulety noszone przez lata moga działac jak ochrona i wtedy objawy sa inne albo oslabione. czy to ma sens?
A mnie interesuje cos innego - czy jesli ta osoba zaczełaby sie nagle interesowac ezoteryką albo magia, to tez byłoby jakims objawem? słyszałam ze czasem ludzie nieswiadomie szukaja odpowiedzi kiedy czuja ze cos sie z nimi dzieje
A nikt tu nie napisał co zrobic jesli juz widac te objawy i chce sie je zatrzymac bo za mocno idzie. Czy jest cos w stylu "anulowania" rytuału? Bo zaczeam załowac ze w ogole zaczełam.
