Kurcze zastanawiam sie od jkaiegos czasu nad jedna rzeczą i chcialam zapytac, co wy o tym myślicie. chodzi mi o liczbę swiec w rytuale miłosnym. Słyszałam że trzy to klasyk, bo symbolizuje połączenie dwóch osob i czegos trzeciego intencji losu, nie wiem jak to nazwać. Ale widziałam tez opisy rytualow z dwiema świecami, z siedmioma, a gdzieś nawet z dziewiecioma. Czy to w ogóle robi różnicę, czy bardziej chodzi o intencję i resztę elementów? 🙂
Ja też się nad tym glowilem ostatnio. Roobilem rytual z dwiema świecami bo tak bylo opisane i nie wiedziałem czy dobrze serio nie ma znaczena czy to dwie czy trzy?
No właśnie bo ja czytałam że dwie śwwiece to symbol dwojga ludzi i jeśli zbliżasz je do siebie w trakcie to symbolicznie łączysz te dwie osoby. ale czy to nie jest przypadkiem za proste? Jak to działa przy zwiazkach gdzie jedna strona nie wie o rytuale?
Liczba świec to nie jest tylko estetyka ani przypadkowy wybór. W tradycji słowiańskiej ogień sam w sobie był pośrednikiem, ale to, ile ogni zapalano, zależało od kontekstu. Przy obrzędach dotyczących dwojga ludzi najczęściej pojawiały się dwie lub trzy pochodnie, płomienie. Trójka zamykała pewien krąg, inicjacja, przejście, dopełnienie. Dwójka to para, ale bez domknięcia, bez tej trzeciej siły, która ma to spiąć. Dlatego wiele dawnych praktyk woliło trzy od dwóch, nawet jeśli rytuał dotyczył dwóch osób.
Ciekawe co mówisz o tej trzeciej sile. Bo jak rozumiem, ta trzecia swieca nie symbolizuje zadnej konkretnej osoby tylko sama relację albo intencję? Pytam bo widziałem rozne interpretacje i nie mogę tego poukladac.
No ale ja słyszałem że siódemka jest najsilniejsza w rytuałach miłosnych bo to liczba Wenus. Ponoć siedem dni, siedem swiec i siedem zaklęć to standard w tradycji srodziemnomorskiej. może warto się tym kierować zamiast dwójką czy trojka?
Wlasnie o to mi chodziło teoria kontra praktyka. Bo ja widziałam kilka opisów rytuałów z pięcioma swiecami i autorzy pisali że akurat ta liczba dawała im inny rodzaj skupeinia niz przy trzech. Jeddna osoba pisała wprost, że przy pięciu świecach czula rytual jako bardziej otwarty, mniej zamknięty na jeden konkretny wynik. Nie wiem czy to sugestia czy coś realnego
To co opisujesz o tym "bardziej otwartym" odczuciu przy pięciu świecach nie jest bez sensu. Przy ceremonialnych rytuałach z tradycji hermetycznej liczba świec bywa dobierana do konkretnego układu, ustawiasz je w kształt, który sam w sobie ma znaczenie. Pięć świec w pentagramie to co innego niż pięć świec ustawionych przypadkowo w rzędzie. Forma rozmieszczenia potrafi zmienić całe odczucie rytuału, nawet jeśli świece są te same.
O rany, a czy kloor swiec też wchodzi w gre przy tej liczbie? Bo spotkalam sie z opisami gdzie do rytualu milosnego brało się dwie różowe i jedna czerwoną i ta kombinacja kolorow z liczbą miala coś znaczyc razem. Zastanawiam się czy liczba i kolor to jeden system.
Obserwuję ten watek i mam wrażenie, że kazdy pracuje troche inaczej. Mnie osobiście bardzij odpowiada praca z mniejszą liczba świec bo łatwiej mi się skupić. Przy sześciu czy siedmiu zacznya mi uciekac uwaga od intencji na sam rytual nie wiem czy to kwestia wprawy czy po prostu tak mam
Ale skoro tak, to po co w ogóle uzywac więcej niż trzech? Czy jest coś co można zrobic z siedmioma czego nie da sie z trzema? 🙂
To zależy czego szukasz w rytuale. Siedem świec w pewnych tradycjach odpowiada siedmiu dniom, przez które rytuał miał trwać, zapalasz jedną każdego dnia. To nie jest kwestia liczby świec naraz, tylko rozłożenia w czasie. Trzy naraz to co innego niż jedna dziennie przez siedem dni, choć suma jest różna. I jedno i drugie ma swoje uzasadnienie, ale nie są zamienne.
W tradycji ceremonialnej ten dylemat rozwiązuje się przez tzw. węzeł intencji, zanim zaczniesz sekwencję, formulujesz intencję raz, a każda kolejna świeca jest jej przedłużeniem, nie powtórzeniem. Trochę jak zaciągnięta pożyczka, którą spłacasz w ratach. Ale to wymaga bardzo precyzyjnego sformułowania tej pierwszej intencji.
Ale to by oznaczało, że liczba świec jest czysto subiektywna i zależy tylko od koncentracji danej osoby. Nie zgadzam się z tym całkowicie. Liczby maja wasne właściwości numerologiczne niezależnie od tego czy osoba wykonująca rytuał je czuje czy nie. Dwójka i piątka to nie jest to samo nawet jesli ktoś zapali obie z rówine silną intencją. 😀
A jak to sie ma do koloru który poruszałam wczesniej? Bo jeśli kolor i liczba razem tworza jeden system, to czy mozna mowic o numerologicznej wartosi świecy bez uwzglednienia jej koloru? Piątka w czerwieni chyba nie jest tym samym co piątka w rozu.
Jeśli mówicie o modyfikowaniu znaczenia przez kolor to w runach działa podobny mechanizm sama runa ma znaczenie, ale jej barwa albo materiał na którym jest wyryta zmienia odcień przy swiecach wyobrazam sobie że analogia jest podobna. Liczba daje strukturę kolor daje temperaturę tej struktury.
Ale jeśli kolor i liczba są nierozerwalnie złączone, to jak w ogóle testować wpływ liczby osobno? Zawsze będziesz miał świece jakiegoś koloru. Chyba że używasz bialych jako neutralnych?
Ojej śledzę ten watek od początku i dziękuję wszystkim za tyle konkretnych rzeczy nigdy nie pomyślałam że zestawienie koloru z liczbą moze być tak zlozone. mam pytanie może naiwne: czy jest jakaś jedna kombinacja ktora pojawia się najczesciej w roznych tradycjach? Cos w rodzaju wspolnego mianownika? 🙂
Ojej nigdy bym na to tak nie wpadl. że tróójka to ten nowy byt między dwiema osobami. Ale to znaczy że jak ktoś robbi rytuał żeby przyciagnac kogoś kto jeszcze nie jest w relacji, to trójka by pasowała, a jak chce wzmoncić to co już jest to dwie świece?
O rany, to ciekawe rozróżnienie które zrobił Wincenty, choć nie jestem pewna czy tradycje faktycznie aż tak precyzyjnie to rozgraniczają. W praktykach słowiańskich nie spotkałam się z taką zasadą żeby etap relacji decydował o liczbie. Raczej liczyło się o co konkretnie prosisz, nie gdzie jesteś w procesie.
Ojej zastanawiam się czy nie robimy z tego za dużego problemu teoretycznego. Jak siedzę przy trzech śiecach to po prostu inaczej się skupiam niż przy siedmiu. Moze efekt jest właśnie taki przyziemny, mniiej świec, lepsza koncentracja, silniejsza intencja. I dlatego trójka dziala
Dokładnie to miałem na myśli kiedy mówiłem o węźle intencji. Tradycja nie jest przypadkowa, ona koduje doświadczenie pokoleń. Pytanie brzmi czy my, robiąc rytuał dziś, aktywujemy ten sam mechanizm co ktoś kto uczył się tego przez mistrza.
No właśnie, i tu jest sęk. My większość rzeczy wiemy z internetu albo z książek, nie z bezpośredniego przekazu. Czy to w ogóle ma znaczenie przy rytuałach skąd pochodzi wiedza? 🙂
Skąd świeca pochodzi to akurat obszar w którym tradycja słowiańska ma dużo do powiedzenia. Świece woskowe z uli o których wiedziałeś czyje były, miały inną rangę niż kupne. Nie dlatego żeby mit, ale dlatego że wchodził element relacji i intencji producenta. Przy dzisiejszych świecach z supermarketu ten kontekst oczywiście nie istnieje.
Wracam do pytania Znachorza bo urwało się w połowie, nie sądzę żeby rytuał z kupną świecą był słabszy. Tylko że w tradycji, o której mówiłam, ta relacja z pszczelarzem, z ulami, z miejscem, wchodziła w obrzęd jako element który rozumieli wszyscy uczestnicy. Dziś tego nie mamy i nie możemy udawać że mamy. Ale można skompensować przez intencję włożoną w samą świecę przed rytuałem, poświęcenie jej, namaszczenie, zatrzymanie się z nią. Zanim w ogóle dojdziemy do liczby.
Dobra, bo trochę zgubiam wątek, rozmawiamy teraz o przygotowaniu swiecy czy o tym czy liczba ma samodzielne znaczenie? Bo mam wrażenie że im dalej, tym bardziej wychodzimy na to że liczba dziala tylko w zestawie z innymi elementami. czy ktos uwaza że liczba świec sama, bez niczego, robi różnicę? 🙂
Szczerze? Nie wiem czy można to rozdzielić. Liczba bez przygotowania, bez intencji, bez kontekstu, to jest po prostu kilka płonących knotów. Ale to samo dotyczy każdego elementu rytuału osobno. Rytuał to całość, nie suma części. I może właśnie dlatego to pytanie jest trudne, bo zależy od czego liczymy "samo".
