Mam do was pytanie czy to normalne że po rytuale spotkała się że mną dwa razy pisała codziennie przez dwa tygodnie a teraz o 10 dni cisza nie wiem czy to wachania czy może coś poszło nie tak
Czytam o Jelonci i mam nadzieję że może i u mnie kiedyś tak będzie. Na razie cisza ale przynajmniej wiem że rytuały działają.
Środa wieczór. Oglądam serial żeby nie myśleć. Ale myśli i tak wracają. Ciekawe co on teraz robi.
Czwartek. Jakoś idzie. Praca, dom, serial. Staram się nie sprawdzać jego profili. Czasem mi się udaje.
Widzimy się jutro znowu, jest bardzo intensywnie. To takie dziwne po pół roku przerwy. Ale fajne dziwne.
Znajomi zapraszają na imprezę, chyba skorzystam z tego, będę miała okazję żeby się od tego oderwać.
Dzisiaj znowu u niego. Weekend spędzamy razem. Ciągle nie mogę uwierzyć że to się dzieje. Dziękuję wam za wsparcie przez ten cały czas.
U mnie niestety nadal cisza. Czarne wesele trwa, połowa za mną chyba. Staram się nie liczyć dni. Ale ciężko.
Cześć wszystkim. Jestem nowa. Dzisiaj zaczęłam feniksa u pana Roberta. Rozstaliśmy się miesiąc temu po roku razem. Nie mogę się z tym pogodzić. Macie jakieś rady?
Poszłam wczoraj na tę imprezę. Było ok ale cały czas myślałam o niej. Wróciłam wcześniej. Przynajmniej spróbowałam.
Tak się jeszcze zastanawiam, czy zaglądają tu osoby u których rytuały zadziałały i jak ich sytuacja po jakimś czasie. Czy uczucia nadal się utrzymują, czy wszystko jest ok. Wiadomo w życiu są różne sytuacje ale czy uczucia nie słabną z tej drugiej strony jak energia przestaje działać.
Wiecie coś na ten temat?
Ja próbuję nie myśleć o tym wszystkim ale myśli i tak wracają. Oglądam coś żeby zabić czas.
Próbuję się czymś zająć ale ciężko. Posprzątałam mieszkanie, teraz nie wiem co ze sobą zrobić.
Niedziela mija, kolejny dzień czekania. Staram się nie tracić nadziei ale czasem ciężko.
Dziewczyny powiedzcie mi czy na równi z feniksem można inne rytuały robić???
Wracam do pracy. Weekend był ciężki, dużo myślenia. Ale jakoś przetrwałam.
W pracy ciężko się skupić. Koleżanki gadają o swoich facetach a ja siedzę i udaję że wszystko ok.
Weekend z nim był cudowny. Wracam do siebie na chwilę po rzeczy i znowu do niego. Praktycznie już u niego mieszkam. Szybko to poszło ale tak naturalnie.
Próbuję normalnie funkcjonować. Widziałam że ona dodała nowe zdjęcie. Sama gdzieś na spacerze. Nie powinnam sprawdzać ale nie mogłam się powstrzymać.
Ja sie łapie na tym ze ciagle sprawdzam czy jest dostępny i ile czasu siedzi na whatsupp. To obsesja jakas czy co?
Wieczór, oglądam jakiś film. Próbuję nie myśleć. Ale jak tylko cisza to myśli wracają.
U mnie ex drugi dzień ciszy. Na weselu były wyznania, zabiegał o mnie a teraz ochłodzenie. Wiccanski i egipski trwają. Dzisiaj czuję zmęczenie tą walką, niewiadomą, tymi zmianami. Myślałam że na weselu był przełom a tu wycofanie i znowu brak zainteresowania.
Jutro miejmy nadzieję będzie lepszy dzień.
Usunęłam FB z telefonu. Zobaczymy ile wytrzymam. Przynajmniej nie będę odruchowo sprawdzać.
Środa, połowa tygodnia. Jakoś idzie. Staram się zajmować czymś po pracy żeby nie siedzieć i nie myśleć.
Dzisiaj chyba ostatni dzień czarnego wesela. I dalej nic. Kompletna cisza. Tak samo jak po lustrach. Chyba muszę się pogodzić że to po prostu nie działa w moim przypadku.
Witajcie, zostawię to tu dla oczekujących.
wiem, ze to trudne. Walczę od sierpnia i to niecierpliwość niszczyła wszystko. Ale ze łzami w oczach dzisiaj, chcę wam dać nadzieję bo chyba moja walka powoli dobiega końca.
Kiedyś pokazywały mi się jakieś liczby, nie pamiętam jakie teraz. Sprawdziłam i było napisane: czekaj cierpliwie na zmiany, nawet jeśli są nie widoczne one nadchodzą i są.
i to byla prawda. Bądźcie cierpliwi. Zagryźcie żal i inne emocje. Słuchajcie partnera lub partnerki i powoli zacznijcie od nowa. Niech mojadluga historia będzie nadzieją dla was.
jeszcze troszkę muszę poczekać ale już blisko…
gdyby ktoś pytał to miałam wszystkie możliwe rytuały po kilka razy.
Dziwnie się żyje bez FB ale idzie się pzryzwyczaić. No i jego nie obserwuję non stop. Mniej stresu.
