Po spotkaniu. Decyzja jest taka że jesteśmy oficjalnie razem. Powiedziała że dużo o tym myślała ostatnio, widziała że się staram i że możemy spróbować jeszcze raz. Walka się opłacała. W końcu oficjalnie razem.
Nie wytrzymałam. Odpisałam mu. Teraz rozmawiamy. Przeprasza za tę przerwę, mówi że się przestraszył.
Siódmy dzień lustra. Śniła mi się dzisiaj. Nie pamiętam dokładnie o czym był sen ale była w nim ona.
Widzę, że wielu osobom się w ostatnim czasie poszczęściło i mogą cieszyć się efektami rytuałów. Gratulacje! Obym mogła niebawem dołączyć do tego grona. Póki co mój ukochany ma duże wahania i ledwo rozmawiamy. Ostatnio zadzwonił po 3 dniach ciszy, jednak kontakt w sprawach dzieci to dla mnie za mało. Huśtawka emocjonalna mnie wykańcza, słabo śpię, mało co jem...
Pisaliśmy do późna w nocy. Powiedział że chce się spotkać w weekend ale boję się że znowu potem będzie chciał przerwy.
Nie mogę się skupić na niczym. Sobota wydaje się być za milion lat.
Żona dzwoni do niego co godzinę. On przestał odbierać. Jutro ma się pakować i przyjeżdża do mnie.
Mieliśmy się spotkać dzisiaj jako "przyjaciele" ale odwołał. Mówi że ma dużo pracy. Zaczynam mieć dość tej przyjaźni.
Pokłóciliśmy się dzisiaj o bzdury,w nerwach powiedziałam że nie chcę z nim być. Jestem załamana, nie wiem co mam robić. A było już tak fajnie :((
Pierwszy dzień jako oficjalna para. Czuję się jakbym fruwał. Spędzamy wieczór razem.
Witam wszystkich. Dzisiaj zaczyna się mój rytuał feniksa. Rozstaliśmy się 4 miesiące temu po 5 latach związku. Zerwał ze mną dla młodszej. Mam nadzieję że to zadziała.
Napisałam do niego rano. Przeprosiłam za wczoraj. Odpisał że on też przeprasza i że porozmawiamy wieczorem.
Pakuje się. Żona pojechała do rodziców wczoraj wieczorem. Za parę godzin będzie u mnie.
Jutro spotkanie. Będzie nasza ulubiona restauracja. Może to coś jej przypomni.
Ósmy dzień lustra. Dalej nic poza snami. Chyba to jeszcze za wcześnie.
Napisał że jutro ma czas i możemy się spotkać. Ale dalej jako przyjaciele. Męczy mnie to.
Potwierdziliśmy jutrzejsze spotkanie. Ciekawe co z tego wyjdzie. Może tym razem nie będzie chciał przerwy.
Rozmawialiśmy przez telefon. Wyjaśniliśmy wszystko. Jutro się spotykamy. Mam nadzieję że już bez kłótni.
Pierwsza noc z rytuałem. Spałam może 4 godziny, ciągle się budziłam. Myślałam o nim całą noc.
Stresuję się przed dzisiejszym spotkaniem. Chyba nawet bardziej niż przed egzaminem na studiach.
Ja też szykuję się na spotkanie. Ciekawa jestem jak to wszystko pójdzie.
Jest u mnie od wczoraj ale jest taki nieobecny, nie wiem co robić ani o tym myśleć.
Na spotkaniu "przyjacielskim". Jest miło ale czuję że to nie to czego chcę. Jak długo mam tak funkcjonować?
Dziewiąty dzień, dłuży się.
Po spotkaniu. Porozmawialiśmy na spokojnie, bez kłótni. Pocałowaliśmy się na pożegnanie. Czuję że wracamy do siebie.
Właśnie wróciłem, ogolnie było ok. Mamy się spotkać w przyszłym tygodniu.
U mnie było lepiej niż ostatnio. Mniej dystansu. Czekam co będzie dalej.
