Trzeci dzień rytuału. Poziom mojej koncentracji wynosi zero.
Właśnie dostałam od niego wiadomość. Pisze że musi wszystko przemyśleć, że potrzebuje przerwy żeby poukładać sobie w głowie. Nie wierzę że to się dzieje po wczorajszym spotkaniu!
Napisała że potrzebuje jeszcze kilku dni żeby wszystko przemyśleć. Że nie chce podjąć pochopnej decyzji. Co to znaczy?
Przyjechał na chwilę. Powiedział że żona się wyprowadza do rodziców. Ma tydzień żeby podjąć decyzję co dalej.
Po spotkaniu. Powiedział że boi się że znowu coś zepsujemy. Zaproponował żebyśmy zaczęli od przyjaźni i zobaczyli co z tego wyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć.
Napisała do mnie dzisiaj, takie ogólne pytania, co u mnie. Czekam co dalej.
Czwarty dzień rytuału. Obudziłem się o 4 rano i nie mogłem zasnąć. Myślałem o niej non stop.
Nie odzywam się do niego od wczoraj. Niech sobie przemyśli. Jestem załamana że najpierw się spotyka a potem potrzebuje przerwy.
Wczoraj pisaliśmy do siebie cały wieczór. Było miło. Chyba faktycznie powoli ale do przodu.
Rozmawialiśmy wczoraj przez telefon! Zadzwoniła wieczorem, gadaliśmy z godzinę. To przełom
Cisza od wczoraj. Czuję się jak na huśtawce emocjonalnej.
Napisała że chciałaby częściej się widywać. Zaproponowała środę i weekend. Idzie do przodu!
Ja mogę tylko potwierdzić że wszystko bardzo dobrze się układa między nami. Mam nadzieję że będzie już tak dalej. Więcej czasu jestem u niego niż u siebie, dzisiaj na chwilę wróciłam żeby dom trochę ogarnąć a jutro znowu u niego 🙂
Piszemy ze sobą od samego rana, ona zaczęła pisać. Ciekawe co z tych rozmów wyjdzie.
Dalej się nie odzywam. Niech myśli. Chociaż ciężko mi wytrzymać i nie napisać.
Wczoraj pisaliśmy jako "przyjaciele". Było miło ale czuję że to za mało. Chcę więcej.
Napisał. Żona zaczyna mu robić pod górkę ale i tak chce ją zostawić.
Piąty dzień rytuału. Nie wiem czym się zająć, co robić. Ciągle o tym myslę.
Jutro się widzimy. Już nie mogę się doczekać.
Wracam z kolacji z nim, jestem zadowolona i to nawet bardzo 🙂
Trzeci dzień jak się nie odzywam. Wczoraj wieczorem napisał że tęskni. Nie odpisałam.
Wczoraj była 3 sesja. Obudziłam się z "płonącą " twarzą i okropnymi skurczami brzucha. Czy ktoś miał podobnie?
Godziny lustrzane, wiele osób widziałem że ta ma, mi się wydaje że też. To rzeczywiście rytuał?
Szykuję się na spotkanie, trzymajcie kciuki.
Żona prosi go żeby został. Nie będzie łatwo. Zamówiłam ddoatkowo rytuał separacyjny na nią, ma być wykonywany od dzisiaj.
Piszemy do siebie cały dzień. Czuję że to idzie w dobrym kierunku. Powoli ale pewnie.
W weekend mamy się zoabzctć! Po 3 miesiącach! Nie mogę uwierzyć!
