Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio nurtuje przy robieniu rytuałów miłosnych. Chodzi o pisanie - petycje, listy do energii, imiona na papierze. Czy to musi być po angielsku, łacinie albo jakimś konkretnym języku? Ostatnio widziałam kilka filmów, gdzie ludzie piszą po angielsku i zastanawiam się, czy to dlatego, że tak trzeba, czy po prostu dlatego, że te osoby są anglojęzyczne. Bo z jednej strony czytałam, że intencja jest najważniejsza, a z drugiej gdzieś widziałam, że łacina ma jakieś "specjalne" działanie. Nie wiem czy to mit, czy jest w tym coś więcej.
To jest naprawdę dobre pytanie i sama się nad tym kiedyś głowiłam. Moim zdaniem angielski w tych filmikach to po prostu kwestia tego, że większość materiałów pochodzi ze Stanów i ludzie to po prostu kopiują bez zastanowienia. Ja piszę po polsku i nie widzę żadnej różnicy w działaniu. Język to tylko nośnik dla intencji.
No ale nie do końca. Łacina i hebrajski mają długą historię w magii ceremonialnej i to nie jest przypadek - te języki były używane w środowiskach, gdzie naprawdę dbano o precyzję słowa. Kabała opiera się na hebrajskim bo każda litera ma wartość numeryczną i dodatkowe znaczenie, a w łacińskich zaklęciach chodziło o to, że to był język wykształconych, czyli tych którzy wiedzieli co robią. Teraz jak piszesz po polsku to jest ok, ale nie mówmy że to identyczne.
Feliks ma rację, to są dwie różne rzeczy. W Grimoirium Verum czy Kluczach Salomona łacina pojawia się dlatego, że to były teksty pisane przez Europejczyków w konkretnym kontekście kulturowym - Kościół, szkolnictwo, alchemia, wszystko szło po łacinie. Nie ma żadnego dowodu że łacina działa lepiej niż jakikolwiek inny język. Jest za to sporo argumentów że język w którym myślisz i czujesz, czyli twój ojczysty, jest bardziej bezpośredni dla intencji. Papirus Greka Magika - najstarszy zachowany zbiór magicznych tekstów - jest pisany po grecku z wstawkami demotycznymi i koptyjskimi, więc nawet starożytni mieszali języki.
To zbiór tekstów magicznych głównie z Egiptu, datowanych mniej więcej na II-V wiek naszej ery. Jest tam absolutnie wszystko - rytuały miłosne, przekleństwa, wróżenie, zaklęcia na sen i choroby. I właśnie w tej miłosnej części są bardzo konkretne instrukcje co pisać, na czym i jak. Ciekawe jest to, że tam imię osoby, na którą kierujesz rytuał, jest kluczowe - i to imię, nie żaden konkretny język.
Poczekajcie, ja się trochę gubię. Czy w takim razie w tych rytuałach w ogóle trzeba coś pisać? Myślałam że to bardziej o świeczkach i ziołach. Skąd w ogóle wzięło się to pisanie?
Pisanie w rytuałach to jedna z najstarszych praktyk - defixiones, czyli tak zwane tabliczki przekleństw z antyku, były zakopywane przy grobach albo wrzucane do studni. W kontekście miłosnym robiono to samo - pisano imię osoby, której uczucia chciano przyciągnąć, czasem też swoje, i to fizyczne zapisanie miało wiązać dwie energie. W tradycji Hoodoo z kolei masz petition papers - papierowe petycje składane pod świeczkę - i to jest żywa tradycja do dziś. Więc to nie jest jakaś nowa moda z TikToka.
A co się pisze na tych papierach petycji? Bo widziałam różne wersje i nie wiem która jest właściwa. Raz że tylko imiona, raz że całe zdania, raz że trzeba pisać w kółko to samo.
A czy ma znaczene na czym sie pisze? Pytam bo gdzies czytalem ze papier musi byc specjalny jakis, pergamin czy cos takiego. Czy zwykly bialy bedzie ok?
No właśnie i tu wchodzimy w temat który mnie interesuje od dłuższego czasu - czy forma gramatyczna ma znaczenie? Jak piszę po polsku to mam odmianę, przypadki. 'Kocham Annę' to co innego gramatycznie niż 'Anna mnie kocha' nawet jeśli litery są podobne. W angielskim to jest prostsze bo nie ma przypadków. Czy ktoś o tym myślał?
To faktycznie ciekawy problem z polskim. Ale jeśli mówimy o intencji a nie o gramatycznej strukturze zaklęcia, to chyba ważne jest żeby zdanie wyrażało dokładnie to co chcesz, a nie to co chcesz uniknąć. Stąd w różnych tradycjach mówi się o pisaniu w czasie teraźniejszym - nie 'chcę żeby X mnie pokochał' tylko 'X mnie kocha'. Ale to czy piszesz po polsku czy angielsku nie powinno mieć znaczenia, o ile ty to rozumiesz i czujesz.
Ja miałam taką sytuację że zaczęłam pisać petycję po angielsku bo wzór wyczytałam z angielskiej strony i w połowie zdałam sobie sprawę że właściwie tłumaczę słowa których dobrze nie czuję. Przerwałam i zrobiłam od nowa po polsku. Nie wiem czy to miało jakiś wpływ na efekt, ale przynajmniej pisząc po polsku byłam naprawdę skupiona na tym co chcę, a nie na tłumaczeniu.
To jest dobra obserwacja. Chyba chodzi o to że jezyk ktorego nie rozumiesz wychodzi poza twoj umysł analityczny i działa bardziej na podświadomosc. Przynajmniej tak to kiedyś słyszałam wyjaśniane. Nie wiem czy to ma sens naukowy ale jakoś intuicyjnie to do mnie trafia. Choć przyznam że sama i tak piszę po polsku bo mi prościej skupić się na tym co ważne.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie z zewnątrz, bo podchodzę do tego sceptycznie. Skoro intencja jest najważniejsza, to po co w ogóle pisać? Czemu samo myślenie nie wystarczy? Co fizyczne zapisanie tekstu ma dodawać do tego procesu?
Oskar zadał pytanie które wydaje się proste, ale tak naprawdę dotyka czegoś istotnego. Myślę że fizyczne zapisanie uruchamia coś innego niż samo myślenie - akt pisania to decyzja, zaangażowanie ciała, ruchu, czasu. Kiedy tylko myślisz, możesz to łatwo cofnąć. Kiedy piszesz, jest jakiś próg do przekroczenia. Chociaż nie wiem czy to psychologia czy coś więcej.
Właśnie to miałam na myśli. Jak piszesz coś co rozumiesz za dobrze, to trochę odpływasz myślami. A przy nieznanym języku każda litera jest jak małe zatrzymanie. Nie wiem czy to pomaga rytuałowi, ale na pewno pomaga skupieniu.
Ale jest w tym jakiś paradoks, nie? Z jednej strony mówimy że intencja jest najważniejsza i masz pisać to co czujesz. Z drugiej że lepiej pisać w języku którego nie rozumiesz bo bardziej uważasz. To się trochę gryzie.
Dobra, to mam kolejne pytanie - bo słyszę tutaj dużo o skupieniu, intencji, uwadze. To brzmi jak po prostu opis medytacji albo afirmacji. Czy magia w tym rozumieniu to nie jest po prostu silne skupienie życzenia? Bo jeśli tak, to nie rozumiem po co cały ten ceremoniał z papierem i językami.
Mam pytanko bo sie trohe zgubilem. Czy jezeli pisze petycje po polsku normalnie, to jest jakis jezyk lepszy do takich rzeczy czy naprawde nie ma to znaczenia? Bo czytam te posty i raz wynika ze nie ma znaczenia, raz ze ma.
A co jeśli pracujesz z kilkoma tradycjami naraz? Ja trochę czerpię z różnych źródeł i nie wiem czy to jest problem jeśli chodzi o język. Tzn. czy można mieszać?
Ja mam takie podstawowe pytanie bo przeczytałem cały wątek i ciekawi mnie jedna rzecz - co się dzieje z tym papierem po rytualne? Czy to ma jakieś znaczenie dla tego co jest napisane? Bo np. jeśli spalisz petycję, to czy intencja się uwalnia czy ginie razem z papierem?
Ciekawi mnie to co Rafalek napisał bo sama się nad tym zastanawiałam. Ostatnio spaliłam i miałam wrażenie że to był dobry wybór do tej konkretnej intencji, ale nie umiałabym powiedzieć dlaczego. Chyba bardziej intuicja niż wiedza.
Buławka dotknęła czegoś ważnego - intuicja przy wyborze metody to nie jest coś gorszego od wiedzy teoretycznej. W Papirusie Greka Magika instrukcje są szczegółowe, ale to teksty pisane przez konkretnych ludzi w konkretnym czasie. Nie ma tam jednego słusznego sposobu. Zresztą sam papirus zawiera warianty tych samych rytuałów różniące się detalami, jakby zbierał różne lokalne wersje tej samej praktyki.
To jest w sumie pytanie o to czy magia działa przez świadome konstruowanie czy przez coś głębszego. Bo można napisać tekst gdzie każde słowo jest precyzyjnie dobrane i przemyślane, a i tak nic się nie wydarzy. I można napisać coś na pół intuicyjnie i trafić w sedno. Nie wiem czy to jest sprzeczność czy dwie różne drogi do tego samego.
Mam pytanie bo troche pogubilem sie w tym watku - jak ktos pisze petycje, to czy powinien tez dbac o to jak wygldada pismo? Tzn. charakter pisma, czy ładnie, czy moze to nie ma znaczenia?
A propos tej obecności - właśnie o to mi chodziło kiedy zaczęłam ten wątek. Bo jak piszę coś na komputerze, to czuję się jakbym wypełniała formularz. Ręka pisząca odręcznie to jest zupełnie inne odczucie. Pytanie czy to tylko psychologia czy coś więcej.
Wiesia dotknęła czegoś co mnie samego zastanawia - ta różnica między pismem ręcznym a maszynowym w kontekście rytuału. Czytałem kiedyś że w niektórych współczesnych tradycjach wicca zupełnie nie ma zakazu pisania na komputerze, bo uważają że intencja ważniejsza niż medium. Ale wiem też że są praktycy którzy mówią dokładnie odwrotnie.
