pies starszy to bym zwracał uwagę nie tyle na energetykę, co na sól i zioła. Mięta dla psów w większych ilościach drażni żołądek, a sól im szkodzi. Energetycznie zwierzęta same wiedzą czego nie chcą - jak coś dla nich za mocne, omijają. Mój kot kiedyś nie wszedł do pokoju przez trzy doby po jednym rytuale i tyle z jego strony była recenzja.
Dobra, czyli z psem rozumiem, że muszę uważać głównie na sól i zioła. A czy mogę wytrzeć podłogę po umyciu, żeby nie zostawała mokra? Bo babcia chyba zostawiała do wyschnięcia samo, ale ja mam panele i nie chcę żeby pęczniały.
Wytarcie nie psuje rytuału, jeśli robisz to świadomie, a nie z nerwów typu "szybko wytrzeć i lecę". U mnie zasada jest taka, że myję od najdalszego kąta w stronę drzwi wejściowych, a potem suchą ścierką idę tą samą drogą. Tylko ścierka osobna, nie ta od codziennego sprzątania.
A nie jest tak, że jak się wyciera, to się ściąga z podłogi to co miało wsiąknąć? Bo logika mi podpowiada, że jak coś naładowanego nakładasz a potem ścierasz, to ściągasz razem z brudem to dobre.
Bardzo mi to porównanie z oknem trafia do głowy, dziękuję Zielarz, bo właśnie miałem podobną wątpliwość co Slawek. A co z wodą po umyciu - wylewa się normalnie do kanalizacji, czy gdzieś poza dom?
Czekajcie a co jak mieszkam u rodzicow i nie moge tak chodzic z wiadrem przez dom bo by sie smiali? Robic to jak nikogo nie ma, czy obecnosc innych nie przeszkadza?
A jak nie udało mi się wystawić w noc pełni, bo była pochmurna i lało, to czy chmury blokują czy to przesąd? Bo następna pełnia dopiero za miesiąc, a ja chciałabym to ogarnąć szybciej.
Chmury nie blokują, księżyc dalej jest tam gdzie jest, a jego cykl działa niezależnie od tego co widzisz oczami. Można wystawić mimo deszczu, jeśli woda jest pod przykryciem. Niektórzy nawet uważają, że deszcz w noc pełni dodaje wodzie swojego, ale to już kwestia podejścia.
Czytam to wszystko i mam pytanie totalnie laickie - czy jak ktoś nie wierzy w to do końca, ale chce spróbować, to ma sens? Bo mam wrażenie że pół rytuału to wasza wiara w niego, a jak ja podejdę z dystansem to umyję podłogę i tyle będzie z tego.
No dobra, ale jak rozpoznać że coś rzeczywiście się zmieniło po takim myciu, a co jest tylko wmówieniem sobie? Bo ja jak posprzątam mieszkanie to też mam lepszy humor, a żadnej intencji w tym nie ma.
Wracając do mojego przypadku - czyli jeśli dobrze rozumiem, to nawet jeśli pomylę kolejność albo coś przeoczę, to nie jest tragedia, byleby było skupienie? Bo ja mam tendencję do tego, żeby się stresować że źle zrobię i wtedy w ogóle nie zaczynam.
Ten stres to jest największy wróg, serio. Lepiej zrobić niedoskonale ale ze spokojem, niż perfekcyjnie i z trzęsącymi się rękami. U mnie pierwsze razy też były takie, że musiałam mieć kartkę z listą obok, żeby nie zapomnieć. Po kilku podejściach idzie z głowy.
jak się boisz że coś przeoczysz, to napisz sobie wcześniej cały przebieg na kartce. Nie żeby czytać w trakcie, tylko żeby przed startem mieć w głowie poukładane. Mnie to bardzo pomogło na początku. Potem kartka idzie do szuflady albo się ją pali, zależy jak ci pasuje.
A jak ktoś chce dostosować taki gotowy schemat do swojej sytuacji, to od czego zacząć - od zmiany ziół, czy od zmiany słów które się wypowiada? Bo widzę że schematy zwykle podają jedno i drugie, a nie wiem co jest ważniejsze.
Czyli można sobie napisać własną formułę i to nie jest gorsze niż przepisywanie ze starych zapisków? Bo zawsze myślałam, że im starsza tradycja, tym lepiej, a tu wychodzi że własne też ma sens.
To teraz mam jeszcze pytanie o samą wodę - czy lepiej brać z kranu, ze studni, butelkowaną? Bo widziałam że niektórzy bardzo nalegają na źródlaną, a ja w mieście dostępu do takiej nie mam i nie wiem czy to bardzo psuje sprawę.
