Cześć, zamówiłam ostatnio rytuał miłosny u pewnej rytualistki i od kilku dni mój partner dziwnie się zachowuje. Mówi, że ma wrażenie że ktoś na niego patrzy, że czuje jakiś wzrok na sobie kiedy jest sam w domu. Nie powiedziałam mu oczywiście o rytuałe, więc nie może to być sugestia. Czy to w ogóle normalne? Czy ktoś miał coś podobnego po zamówieniu czegoś dla kogoś?
Wiele osób od razu łączy takie odczucia z rytuałem, ale ja bym z tym nie spieszyła. W pierwszych dniach po zamówieniu pracy najbardziej zmienia się zwykle sam zamawiający, jest bardziej skupiony na tej osobie, częściej na nią patrzy, inaczej się zachowuje. I to partner najczęściej wyczuwa, a nie jakąś energię. Ile mniej więcej czasu minęło od rytuału do momentu, kiedy on zaczął o tym mówić?
A może to po prostu przypadek i on ma jakiś stres albo coś? Ja bym nie łączył od razu z rytuałem, bo ludzie czasem tak mają bez żadnej magii. Nie wiem, wydaje mi się że za szybko się wyciąga wnioski.
To uczucie bywa chętnie przypisywane pracy z energią, ale szczerze, w większości przypadków, które znam, dało się je wytłumaczyć bez sięgania po magię. Najczęściej to sam zamawiający zaczyna się po cichu inaczej zachowywać wobec tej osoby, częściej na nią patrzy, jest bardziej uważny, a ona to po prostu wychwytuje. W tradycji hoodoo rzeczywiście mówi się, że osoba objęta pracą zaczyna "wyczuwać ruch" wokół siebie, ale ja bym do takich tłumaczeń podchodził ostrożnie. Ważniejsze pytanie jest inne: czy rytualistka mówiła ci cokolwiek o tym, czego się spodziewać?
Mnie też kiedyś ktoś bliski mówił że ma wrażenie że nie jest sam w mieszkaniu i to było właśnie w czasie kiedy ja dużo myślałam o tej osobie i... no, pracowałam nad pewnym połączeniem. Nie wiem na ile to zbieżność, ale uderzyło mnie wtedy.
Ja mam pytanie trochę z boku, przepraszam że wchodzę, ale zastanawiam się właśnie nad zamawianiem czegoś podobnego. Czy takie odczucia partnera to coś niepokojącego? Tzn. czy to może mu zaszkodzić, czy to przejdzie samo?
to ma znaczenie, ale nie dramatyczne przy prostych rytuałach świecnych. Ogólnie przy pracy z samymi świecami i ziołami ta obecność energetyczna jest zwykle łagodna i mija. Przy bardziej rozbudowanych metodach z pośrednikami bywa intensywniej.
Uczucie obserwacji po rytuale to jedno, ale bym się zapytał o coś konkretniejszego: jak on to opisuje, czy to jest dla niego przyjemne, neutralne, czy raczej niepokojące? Bo to już zmienia interpretację. Jeżeli czuje się nieswojo i ma lęk, to jest inny sygnał niż jak mówi że mu po prostu dziwnie, ale nie stresuje się tym.
A czy to uczucie obserwacji może się pojawić tylko u osoby docelowej, czy czasem też u kogoś zamawającego? Pytam bo sama rozważam zamówienie i zastanawiam się jak to wygląda od środka.
Wracając do Golty i jej partnera, ważne jest żeby go nie alarmować i nie sugestionować. Jeżeli zacznie drążyć temat, możesz mu powiedzieć żeby po prostu przez ten czas zadbał o spokojny sen i nie skupiał się na tym uczuciu. To naprawdę najczęściej samo wygasa, kiedy energia się ustabilizuje.
A jak długo to zwykle trwa? Pytam bo nigdy nie słyszałam żeby efekty rytuału były tak fizycznie odczuwalne przez osobę docelową. Myślałam że to działa bardziej na poziomie emocji i myśli, a nie że ktoś dosłownie coś czuje w ciele.
Bo ja zawsze myślałam że te efekty są bardziej subtelne, że ktoś po prostu zaczyna myśleć o osobie albo czuje jakiś pociąg i tyle. A tu słyszę że dosłownie ma poczucie obecności fizycznej. To brzmi prawie jak nawiedzenie, nie jak rytuał miłosny.
Chcę tu wrócić do pytania Daneczki o czas trwania, bo myślę że to kluczowe dla Golty. To poczucie obecności zwykle jest najsilniejsze w ciągu pierwszych kilku dni, bo energia jest wtedy najświeższa. Potem albo się wbudowuje i zaczyna działać na poziomie emocji, albo wygasa. Jeżeli mija bez żadnej zmiany w zachowaniu, to może znaczyć że blokada jest głębsza.
Obserwuj czy przy tym uczuciu obecności pojawiają się jakiekolwiek inne sygnały. Czy zaczął szukać kontaktu, choćby błahego pretekstu do rozmowy? Czy jest bardziej zamyślony niż zwykle? Jeśli to tylko obecność i nic poza tym, a po kilku dniach znika bez śladu, powiedz rytualistce. Ona powinna wtedy coś powiedzieć o stanie pracy.
Mnie z kolei zastanawia coś innego. Czy on to poczucie ma tylko w domu czy też na zewnątrz? Bo to może zmieniać interpretację. W domu to mógłby być wpływ miejsca, a jeśli gdziekolwiek, to coś innego.
Obiektywna ocena w sensie naukowym? Nie, tego tu nie ma. Ale praktyczna ocena jest jak najbardziej możliwa. Patrzysz na zmiany w zachowaniu, na to czy są spójne, czy pasują do wzorca efektów pracy, i wyciągasz wniosek na poziomie: coś tu się dzieje albo nic tu się nie dzieje. To nie jest nauka, ale nie musi być.
Kilka drobnych rzeczy też się zmieniło, ale nie chciałam na razie o tym mówić bo nie wiem czy to związane. Jest trochę bardziej skłonny do rozmowy, chociaż normalnie jest dość zamknięty w sobie. Może to nic, może coś.
On inicjuje. Właśnie ostatnio... znaczy, ostatnio, sam zaczął rozmowę o tym że musimy gdzieś razem wyjść, co jest dla niego zupełnie niestandardowe. Zazwyczaj to ja musiałam wyciągać z niego takie propozycje.
Kontaktowałam się, powiedziała że pierwsze efekty mogą być właśnie takie nieoczywiste, że energia zaczyna działać stopniowo. Ale nie mówiła konkretnie o tym uczuciu obserwowania, to pojawiło się samo.
To uczucie obserwowania to akurat jeden z tych efektów które są trudne do wyjaśnienia nawet w środowisku. Jedni mówią że to efekt tego że świadomość osoby zaczyna rejestrować coś czego wcześniej nie rejestrowała. Inni że to jest coś co przychodzi z zewnątrz. Nie ma tu jednej wykładni.
To właśnie mi nie dało spokoju. Jakby powiedział to mimochodem, ale powiedział. Nie szukał wytłumaczenia, nie śmiał się z siebie, po prostu stwierdził fakt.
Dopytałaś w końcu czy to ma wszędzie, czy tylko w domu?
Dobra, to chyba na razie zostanę przy obserwowaniu. Mam zamiar porozmawiać z nim w ciągu kilku najbliższych dni i wtedy zapytam o to uczucie obserwowania, ale tak jakby mimochodem. Zobaczymy czy sam wróci do tematu, czy będę musiała naprowadzić.
A jak w ogóle zamierzasz naprowadzić, żeby nie wyszło na to że siedzisz i analizujesz każde jego słowo? Bo to może być trudniejsze niż myślisz.
To naturalny sposób. Nie musisz konstruować jakiejś strategii, te rozmowy same się zdarzają jeśli jesteś na nie otwarta. Często wychodzi przy zupełnie przypadkowej okazji.
To uczucie obserwowania pojawia się w opisach różnych tradycji i nie ma jednej spójnej narracji dlaczego. W niektórych ujęciach związanych z pracami nakierowanymi na konkretną osobę mówi się że ta osoba zaczyna odczuwać coś w rodzaju niespecyficznej czujności. Nie strach, nie niepokój, tylko takie tło że coś jest w polu. Ale to nie musi być wynik samego rytuału, to może być też efekt tego że ktoś na nią intensywnie myśli, niezależnie od jakiejkolwiek pracy.
Muszę przyznać że to jest trudne. Przez pierwsze dni po rytuale sprawdzałam każde jego zachowanie pod lupą. Potem trochę odpuściłam i paradoksalnie wtedy zaczęło się dziać więcej.
