Forum

Asystent AI
Magiczne przywary -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magiczne przywary - czy rytuał miłosny może je ujawnić lub wzmocnić?

Strona 1 / 2

Wpisy: 913
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio myślałam o czymś, co mnie trochę niepokoi i chciałam to gdzieś wyrzucić z siebie. Zrobiłam kilka miesięcy temu rytuał na zbliżenie z konkretną osobą, a po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać w tej osobie rzeczy, których wcześniej kompletnie nie widziałam albo nie chciałam widzieć. Taką nagłą impulsywność, zamknięcie na rozmowę, jakiś dziwny egocentryzm. I zaczęłam się zastanawiać, czy to rytuał coś ujawnił, czy może odwrotnie, czy sam coś zmienił. Czy wy w ogóle macie wrażenie, że praca magiczna z człowiekiem może pokazać jego prawdziwą naturę? Albo że może te cechy wyciągnąć na wierzch?


Odpowiedz
115 odpowiedzi
Wpisy: 2275
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To jest akurat bardzo ciekawe pytanie i nie ma na nie jednej prostej odpowiedzi. Sama spotkałam się z opinią, że rytuały przyciągające działają jak lustro, tzn. energetycznie eksponują to, co w człowieku jest, zamiast to zmieniać. Ale mam też inne zdanie w tej sprawie. Myślę, że czasem po prostu zaczynamy widzieć więcej, bo zwiększa się nasza czujność i uważność na tę konkretną osobę. I wtedy to co zawsze było, nagle staje się widoczne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Betalia ale właśnie to rozróżnienie, które robisz, jest kluczowe. Bo jedno to, że my zaczynamy więcej widzieć, a drugie to, że rytuał faktycznie coś uruchamia w osobie, na którą jest skierowany. I to są dwie zupełnie różne rzeczy energetycznie. Ja osobiście skłaniam się ku temu, że te cechy, które Gabka opisuje, były w tej osobie od zawsze, tylko relacja miała inny kształt i nie dawała im przestrzeni do ujawnienia się. Po rytuale intencja zostaje wzmocniona, kontakt się zacieśnia i nagle człowiek zachowuje się jak na co dzień, tylko w pełnej odsłonie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Shangie tzn. mówisz, że to bliskość po prostu zdjęła maskę, a nie że rytuał coś zmienił w jego zachowaniu? To brzmi logicznie, ale coś mi tu nie gra. Bo ta zmiana była dość gwałtowna. Nie stopniowa, jak to zwykle bywa jak człowiek się otwiera.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Gabka Ja się tu wtrącę, bo to co opisuje Gabka kojarzy mi się z czymś, co czytałem o rytuale przyciągania a efekcie cienia. W psychologii jungowskiej jest taki mechanizm, że intensywna bliskość z kimś, wymuszona albo przyspieszona, powoduje szybsze ujawnienie się cech, które normalnie są tłumione przez osobę w kontaktach powierzchownych. W magii podobno działa coś analogicznego. Rytuał skraca ten czas, który w normalnym związku trwałby miesiącami. Więc to może być właśnie to.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Faddi to ciekawe co mówisz o cieniu Junga w kontekście rytuałów. Ale mam pytanie, czy to znaczy, że rytuał miłosny zawsze przyspiesza ten proces ujawnienia? Bo to by znaczyło, że każdy rytuał przyciągający niesie ryzyko zobaczenia czegoś, czego nie chcielibyśmy widzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Nie każdy i nie zawsze, ale tak, to ryzyko jest realne. I powiem więcej, w tradycji hoodoo na przykład jest dość powszechna wiedza, że niektóre prace miłosne, szczególnie te oparte na dominacji albo tzw. commanding work, mogą destabilizować zachowanie osoby, na którą są skierowane. To nie jest żadna metafizyczna tajemnica, po prostu jeśli ingerujesz w wolę kogoś, to nie wiesz co przy okazji nakręcisz. Ta osoba może być bardziej pobudzona, bardziej reaktywna, mniej kontrolowana. I to wygląda właśnie jak nagłe wyskoczenie złych cech.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1011

@Kunia czekaj, to znaczy, że sam rytuał może kogoś zmienić na gorsze? Ja zawsze myślałam, że takie rytuały po prostu przyciągają uczucie, a nie że mogą coś w człowieku rozregulować.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Larkis no to zależy od tego, czego dotyczy rytuał i jak jest wykonany. Rytuał oparty na naturalnym przyciąganiu, na czymś w stylu honey jar czy różowych świecach z intencją harmonii, raczej nie destabilizuje. Ale praca z olejem compelling albo z korzeniem jalap, która jest typowym przykładem pracy dominacyjnej, to już inny kaliber. I tu właśnie jest różnica, która często umyka. Nie wszystkie rytuały miłosne działają tak samo, a wrzucanie ich do jednego worka to błąd.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Kunia Dokładnie tak. I do tego dochodzi kwestia intencji, która jest w rytuał wpisana. Jeśli ktoś robi pracę z energią posiadania albo kontroli, to nawet przy użyciu łagodnych składników może wywołać napięcie w osobie, bo energetycznie ta praca niesie ze sobą presję. A presja zawsze wyzwala reakcję. Nie zawsze tę, której się spodziewamy.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Betalia właśnie, presja, to chyba dobre słowo. Ja nie robiłam niczego dominacyjnego, to był raczej rytuał przyciągania. Ale może intencja była jednak bardziej desperacka niż harmoniczna i to właśnie wywarło presję. Hm, nie pomyślałam o tym w ten sposób.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Gabka I tu dochodzimy do sedna, które często przemilczamy w tych rozmowach. Rytuał jest jak wzmacniacz. Wzmacnia to, co do niego wnosisz. Jeśli do pracy wchodzisz z lękiem, z desperacją, z potrzebą kontroli, to te energie idą razem z intencją. I to nie jest tak, że rytuał je wygładza. On je bierze i pracuje z tym, co dostał. Więc efekt może być skrzywiony dokładnie w tę stronę, w którą skrzywiona była twoja intencja.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Shangie Dobra, ale jak to rozróżnić z perspektywy osoby, która zrobiła rytuał? Bo jak mam przed sobą efekty i widzę, że coś jest nie tak, to skąd mam wiedzieć, czy to był błąd po mojej stronie w intencji, czy rytuał ujawnił naturę tej osoby, czy może po prostu ta osoba po prostu taka jest i rytuał z tym nie ma nic wspólnego?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Argos szczerze? Ciężko to rozróżnić bez spojrzenia z zewnątrz. Sama zawsze radzę, żeby w takich sytuacjach zrobić oddzielne odczytanie albo po prostu usiąść i uczciwie prześledzić, co robiłaś albo robiłeś przed rytuałem i podczas niego. Jaki był twój stan emocjonalny, z jakiego miejsca wychodziłaś. To często więcej mówi niż sam efekt.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Bylica no tak, ale to wymaga dużej uczciwości ze sobą. I właśnie zastanawiam się, czy to nie jest jeden z głównych problemów w pracy rytuałami miłosnymi, tzn. że robimy je w momencie, kiedy jesteśmy emocjonalnie zaślepieni, i dlatego efekty są nieprzewidywalne.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt tu nie wspomniał. Czasem to co widzimy po rytuale nie jest ani efektem zmiany w osobie, ani naszą nową uważnością. Zdarza się, że praca miłosna, szczególnie taka robiona na kogoś, kto nie jest na to gotowy energetycznie, wywołuje rodzaj tarcia. I ta osoba zaczyna reagować w sposób, który jest sprzeczny z jej normalnym zachowaniem, właśnie dlatego, że energetycznie coś na nią naciska. To nie jest jej prawdziwa natura. To jest reakcja obronna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Sauwak to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost i to mnie zastanawia. Czy to znaczy, że te agresywne albo zimne zachowania, które się pojawiają, mogą być de facto sygnałem, że osoba odpycha narzuconą energię, a nie że taka po prostu jest?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Faddi właśnie tak to rozumiem. I to jest o tyle problematyczne, że wykonawca rytuału może to zinterpretować jako sukces, bo osoba zaczyna więcej reagować, jest bardziej obecna w myślach. A to w rzeczywistości może być konflikt, nie przyciąganie.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i trochę mnie to wszystko przeraża. Tzn. w sensie, wchodziłam tu z przekonaniem, że rytuały miłosne to po prostu sposób na pomoc sobie w miłości, a tu okazuje się, że to znacznie bardziej złożona sprawa. Mam pytanie do kogoś, kto ma większe pojęcie, czy jest jakiś sposób, żeby zrobić taką pracę bezpiecznie, tak żeby nie wpaść w te wszystkie pułapki, o których mówicie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Kasia_W pełne bezpieczeństwo w tym temacie to iluzja, szczerze mówiąc. Ale jest spora różnica między pracą, która jest przemyślana i robiona ze spokojnej, jasnej intencji, a pracą robioną z rozpaczy albo obsesji. Ta pierwsza ma znacznie mniejszy potencjał wywołania tych efektów ubocznych, o których tutaj rozmawiamy. Ale zero gwarancji nadal nie ma, bo do równania zawsze wchodzi druga osoba, a nad jej energią nie masz kontroli.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Betalia I właśnie dlatego zawsze, jak myślę o rytuałach miłosnych, to pierwsza moja myśl idzie w stronę pytania, czy intencja jest na przyciąganie czy na zatrzymanie kogoś wbrew naturze. To fundamentalna różnica. Bo praca, która idzie z nurtem energii, może naprawdę działać łagodnie. A praca przeciwko czemuś, albo na utrzymanie kontroli, to właśnie ta, która potrafi ujawnić albo wzmocnić to co ciemne, i po obu stronach, nie tylko w tej osobie.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Shangie mam pytanie do tego co napisałaś, bo zostałem z tym. Mówisz o pracy, która idzie z nurtem energii, ale jak to właściwie ocenić przed rytuałem? Bo na papierze każdy powie, że jego intencja jest piękna i harmonijna, a potem okazuje się, że była desperacja.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Argos no właśnie, i tu nie ma prostej odpowiedzi, bo to wymaga naprawdę szczerego wglądu w siebie. Ja zazwyczaj sprawdzam, jak się czuję w środku, gdy wyobrażam sobie, że ta osoba jednak nie przyjdzie. Jeśli pojawia się panika albo poczucie, że bez niej życie traci sens, to sygnał, że nie jestem gotowa do pracy.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Shangie ale czy to nie jest tak, że prawie każda osoba, która sięga po rytuał miłosny, jest w jakimś stopniu desperacka? Bo jeśli wszystko jest super, to po co rytuał. Trochę mi to wygląda jak błędne koło.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Zorka nie zgodziłabym się z tym w stu procentach. Są osoby, które sięgają po pracę miłosną nie z desperacji, tylko żeby trochę ułatwić sobie otwarcie się na kogoś, albo żeby wzmocnić coś, co już istnieje i jest stabilne. Ale masz rację, że znacząca część tych rytuałów rodzi się z bólu lub lęku, i to jest problem, bo te emocje wchodzą razem z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 913
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Kurczę, to jest bardzo dosadny test. I uczciwy. Ja bym oblała, gdybym go wtedy sobie zrobiła.


Odpowiedz
Wpisy: 1011
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie głupie pytanie, ale czy w takim razie w ogóle jest bezpieczny moment na rytuał miłosny? Tzn. czy ktoś z was miał poczucie, że robi to z dobrego miejsca i że efekty były OK?


Odpowiedz
Wpisy: 2275
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Miałam raz taką sytuację, że robiłam pracę, kiedy byłam naprawdę spokojna, nie obsesyjnie zakochana, po prostu chciałam się otworzyć na nowe relacje w ogóle, bez konkretnej osoby. I to był całkiem inny rodzaj energii. Nie czekałam na konkretny efekt, nie śledziłam każdego ruchu. I rzeczywiście coś się poruszyło, ale naturalnie, bez dramatów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Betalia czyli sugerujesz, że rytuały skierowane na ogólne otwarcie są bezpieczniejsze niż te celowane w konkretną osobę? Bo to trochę zmienia perspektywę całej tej dyskusji.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Faddi raczej tak to widzę, tak. Przy konkretnej osobie dochodzi czynnik, że ta osoba ma własną wolę, własne wzorce, własne cienie, i to wszystko wchodzi do równania. Przy ogólnym otwarciu pracujesz głównie ze sobą.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Betalia To co mówi Betalia ma dużo sensu, ale chciałbym dodać coś od siebie. Nawet przy rytuałach na konkretną osobę można pracować w sposób, który nie jest natrętny energetycznie. Różnica polega na tym, czy intencją jest przyciąganie tego, co harmonijne, czy wymuszanie obecności. To nie zawsze zależy od samej techniki, ale od tego, co stoi za intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie rytuał nie ujawnił żadnych ciemnych cech u osoby, na którą był zrobiony, ale za to ujawnił coś u samego wykonawcy? Bo wydaje mi się, że ten wątek gdzieś nam umknął.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Helena82 och, to jest bardzo dobre pytanie i szczerze, to mnie to spotkało. Robiłam kiedyś pracę na zbliżenie z kimś, z kim byłam w trudnym momencie, i po tym rytuale sama zaczęłam zachowywać się inaczej. Bardziej obsesyjnie, bardziej kontrolująco. Jakby rytuał wyciągnął moje własne wzorce lęku.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Bylica i jak to wtedy zinterpretowałaś? Myślałaś, że to efekt rytuału, czy że po prostu byłaś w złym stanie?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Zorka przez chwilę zrzucałam to na rytuał, ale potem uczciwie powiedziałam sobie, że te wzorce tam były. Rytuał stworzył intensywną przestrzeń i w tej przestrzeni wszystko, co w sobie miałam, stało się wyraźniejsze. Jak pod lupą.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Bylica To jest chyba jedna z najbardziej szczerych wypowiedzi w tym wątku. I rozumiem to, bo ja też chyba przeżyłam coś podobnego, tylko nie chciałam się do tego przyznać samej sobie.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 461

@Gabka Ale to trochę przeraża, że rytuał może takie rzeczy wyciągać. Tzn. z jednej strony rozumiem, że to może być okazja do poznania siebie, ale z drugiej, jak ktoś jest w złym emocjonalnym miejscu, to ta lupa chyba nie jest niczym dobrym.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Kasia_W i dlatego w wielu tradycjach przed podjęciem jakiejkolwiek pracy magicznej mówi się o potrzebie gruntowania. Nie chodzi tylko o technikę rytuału, ale o to, żebyś ty sama stała na solidnym gruncie zanim zaczniesz cokolwiek kierować na zewnątrz. Lupa, o której mówi Bylica, może być darem, jeśli jesteś gotowa to zobaczyć. Może być katastrofą, jeśli nie jesteś.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Shangie a jak to gruntowanie wygląda w praktyce? Bo to brzmi jak ogólne hasło, ale co konkretnie robisz zanim w ogóle zaczniesz myśleć o rytuale?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Argos dla mnie to kilka dni obserwowania siebie. Nie medytacji koniecznie, po prostu notowania, co czuję, skąd idzie ta potrzeba zrobienia rytuału, czy to jest płynące z serca, czy z bólu. Czasem robię odczytanie dla siebie, żeby sprawdzić, w jakim jestem miejscu. I jeśli widzę, że jestem w spirali lęku, to odkładam pracę.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Gabka Dołączam do tej rozmowy, bo akurat przerabiałam coś podobnego do tego, co opisywała Gabka na początku wątku. Mój rytuał też był z intencją przyciągania, nie dominacji, ale coś poszło nie tak. I po tym co tu czytam, zaczynam myśleć, że może problem był właśnie w moim stanie emocjonalnym podczas pracy, nie w samej technice.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Agatha.1 i co konkretnie się zmieniło po twoim rytuale? Mam na myśli w zachowaniu tej osoby albo w relacji między wami.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe podejście, bo chyba większość ludzi robi odwrotnie, tzn. najpierw działa, potem analizuje. Szczególnie w emocjonalnym kryzysie.


Odpowiedz
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

osoba zaczęła być bardziej obecna, ale w dziwny sposób. Tzn. kontaktowała się, ale z każdej rozmowy czułam napięcie. Jakby chciała być blisko i jednocześnie uciekać. I nie wiem do tej pory, czy to był jej własny wewnętrzny konflikt, który istniał wcześniej, czy coś, co rytuał wywołał albo uwydatnił.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Agatha.1 to co opisujesz, ten ambiwalentny wzorzec, chcę być blisko i jednocześnie uciekam, to dokładnie to, o czym mówiłem wcześniej. Czasem praca na kogoś, kto nie jest energetycznie gotowy na tę bliskość, wywołuje właśnie taki dysonans. I to nie znaczy, że ta osoba jest z gruntu zła, tylko że dostała coś, z czym nie potrafi sobie poradzić.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Sauwak ale jak to rozróżnić od zwykłego, emocjonalnego chaosu kogoś, kto ma lęk przed bliskością niezależnie od rytuału? Bo to zachowanie, które opisuje Agatha, brzmi jak klasyczny styl lękowo-unikający.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Zorka i właśnie to jest sedno. Bardzo trudno to rozróżnić. Ja osobiście patrzę na to, czy ten wzorzec pojawił się nagle, po rytuale, czy był obecny już wcześniej. Jeśli wcześniej ta osoba była spokojna, a po pracy zaczęła się miotać, to jest sygnał, że coś zostało wywołane z zewnątrz. Jeśli zawsze tak reagowała, to mamy do czynienia z jej własnym wzorcem.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1011

@Sauwak Ale jak w ogóle ocenić, jak ktoś zachowywał się przed rytuałem, jeśli byłaś w nim zakochana i pewnie i tak nie widziałaś wszystkiego jasno?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Larkis no właśnie, i tu dochodzimy do sedna. Zakochanie samo w sobie zniekształca percepcję. Więc ocena sprzed rytuału jest już z definicji subiektywna. Dlatego mówię, że w takich sytuacjach zewnętrzne spojrzenie jest na wagę złota.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

I chyba dlatego tak wiele osób po rytuałach miłosnych jest zdezorientowanych, co w ogóle się stało. Bo jest przynajmniej kilka nakładających się warstw, własny stan emocjonalny, energia rytuału, natura tej drugiej osoby, i żadnej z tych warstw nie da się łatwo oddzielić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Helena82 tak i to jest właśnie powód, dla którego nie lubię, kiedy rytuały miłosne są traktowane jak prosta sprawa. Słyszę czasem, że to tylko różowe świece i intencja i wszystko będzie OK. A to nie jest takie proste, bo angażujesz nie tylko siebie, ale też drugą osobę, która ma swoje całe życie wewnętrzne i swoją energię.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Betalia To brzmi jakbyście mówiły, że rytuał miłosny to trochę jak wchodzenie w czyjąś przestrzeń bez zaproszenia. Nawet jeśli intencja jest dobra.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Argos w pewnym sensie tak, i to jest właśnie etyczny ciężar tych prac. Szczególnie gdy jest zrobiony na kogoś, kto nie wyraził zgody i nie wie, że cokolwiek jest robione. Ale to jest już zupełnie inny wątek, bo można by się spierać godzinami o to, czy w ogóle wolno takie prace robić.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Argos A wracając do tego co powiedział Argos, bo to mnie uderzyło. Ja robiłam ten rytuał z przekonaniem, że jego efekty będą dobre dla nas obojga. Ale on o tym nie wiedział. I teraz mam wrażenie, że może to właśnie było to wchodzenie bez zaproszenia, o którym mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

i co, masz teraz poczucie winy? Bo się zastanawiam, czy takie retrospektywne analizy nie są bardziej szkodliwe niż pomocne. Tzn. czy to nie jest pułapka, że im więcej wiesz, tym bardziej siebie obwiniasz za efekty, których i tak do końca nie znasz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Faddi nie powiedziałabym, że winy, bardziej pytanie, czy zachowałam się odpowiedzialnie. I chyba nie do końca. Ale masz rację, że nie da się wiedzieć na sto procent, co spowodowało co.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Gabka Myślę, że ta rozmowa doszła do bardzo ważnego miejsca. To pytanie o odpowiedzialność, które zadała sobie Gabka, jest chyba najważniejszym pytaniem przed każdą taką pracą. Nie czy zadziała, ale czy naprawdę mam prawo to robić i czy biorę na siebie konsekwencje tego, co mogę wywołać.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Shangie i co zrobić, jeśli te konsekwencje już są i siedzisz z nimi? Bo pytanie przed rytuałem brzmi pięknie, ale co z sytuacją, gdy już jest po wszystkim i widzisz, że coś poszło nie tak?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Agatha.1 to jest trudniejsze pytanie. Niektóre tradycje mówią o możliwości cofnięcia pracy, o cięciu powiązań energetycznych. Inne mówią, że jeśli praca się zadziała, to konsekwencje po prostu trzeba przejść. Ja osobiście skłaniam się ku podejściu, że można pracować nad uwolnieniem energii, którą się wpuściło, ale to wymaga nie mniejszej uwagi niż sama pierwotna praca.


Odpowiedz
Wpisy: 2453
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A macie może jakieś doświadczenie z tym cofaniem? Bo słyszałam o tym, ale nigdy nie znałam nikogo, kto by to robił świadomie i z efektem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Zorka robiłam raz coś w tym rodzaju, pracę na rozwiązanie węzła energetycznego, i nie będę mówić, że to proste. Ale poczucie ulgi po było wyraźne, przynajmniej po mojej stronie. Czy po drugiej stronie też coś się zmieniło, szczerze nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Czyli rozwiązuje się to, co się wywołało? Tzn. jeśli rytuał wzmocnił jakieś cechy albo wywołał napięcie, to można to jakoś wycofać?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Kasia_W chciałabym powiedzieć, że tak, ale prawda jest bardziej złożona. Możesz uwolnić własną energię, własną intencję. Ale tego, co uruchomiłaś w drugiej osobie, nie kontrolujesz. Jeśli rytuał wyciągnął na wierzch jej własne wzorce, to te wzorce tam zostaną niezależnie od tego, co potem zrobisz.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 543

@Bylica I to chyba jest odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku. Rytuał może ujawnić. I jak już ujawni, to nie ma przycisku cofnij.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Helena82 To co powiedziała Helena82 na końcu trochę mnie zatrzymało. Że rytuał może ujawnić i nie ma przycisku cofnij. Ale czy to zawsze jest złe? Bo jakby spojrzeć na to inaczej, może to, co wychodzi na wierzch, i tak by wyszło, tylko przy innej okazji?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Argos no właśnie, i to jest pytanie, które mnie też od dawna chodzi po głowie. Część tradycji wręcz zakłada, że ujawnianie jest punktem, nie efektem ubocznym. Że praca energetyczna na związek z definicji wyciąga na powierzchnię to, co już jest. Tylko że ludzie zazwyczaj tego nie chcą słyszeć przed rytuałem.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Kunia a mówiłaś kiedyś o tym wprost komuś, kto prosił cię o radę przed taką pracą? I jak reagował?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Zorka różnie. Część słuchała, część machała ręką i mówiła, że sobie poradzi z konsekwencjami. Zwykle ci drudzy wracali potem z pytaniami, co teraz zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A mnie zastanawia, czy w ogóle można to jakoś z góry przewidzieć, co wyjdzie. Tzn. czy patrząc na kogoś, sytuację, relację, można ocenić, że tu rytuał coś odsłoni, a tu nie? Czy to zawsze jest trochę loteria?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Faddi myślę, że można mieć pewne przesłanki. Jeśli relacja jest oparta na bardzo niestabilnym fundamencie, dużo napięcia, sprzecznych sygnałów, to szansa, że coś wypłynie, jest większa. Ale pełnej pewności nie ma nigdy. I chyba właśnie dlatego doświadczone osoby pytają o kontekst, zanim cokolwiek doradzą.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Shangie Tylko że ten kontekst sami opisujemy przez własny filtr. Tzn. jak ktoś jest przekonany, że relacja jest dobra i ma potencjał, to powie o niej zupełnie inaczej niż osoba z zewnątrz. I Shangie, mam do ciebie konkretne pytanie, bo pracujesz z tym od dawna. Czy kiedyś miałaś sytuację, gdzie ktoś opisał relację jako piękną, a praca pokazała coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Agatha.1 tak, i to nie raz. I to są najtrudniejsze sytuacje, bo nie możesz po prostu powiedzieć wprost, że to, co widzisz, rozmija się z tym, co ta osoba chce widzieć. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie, tak, zdarzało się, że praca ujawniała wzorzec, który klientka kompletnie pomijała. Najczęściej wychodzi coś wokół kontroli albo bardzo nierównego zaangażowania.


Odpowiedz
Wpisy: 913
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Ten nierówny poziom zaangażowania to chyba jeden z tych wzorców, które najłatwiej zamieść pod dywan. Sama przez długi czas tłumaczyłam sobie, że on po prostu inaczej okazuje uczucia. I chyba rytuał nie zmienił tej nierównowagi, tylko ją bardziej wyostrył. Albo sprawił, że przestałam ją ignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 1011
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak, że jak zaczęłaś robić rytuał, to skupiłaś się na nim bardziej, i to skupienie samo w sobie zmieniło twój odbiór sytuacji? Tzn. rytuał nie musiał nic ujawniać, bo ty sama zaczęłaś patrzeć uważniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Larkis to jest bardzo dobre pytanie i szczerze nie wiem. Może masz rację. Może sam fakt, że wzięłam się za to aktywnie, sprawił, że przestałam być bierna i to zmieniło perspektywę. Ale wtedy mam wrażenie, że efekt i tak był, tylko że nie energetyczny, tylko psychologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 2098
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

a czy to musi być albo, albo? Mnie się wydaje, że w wielu przypadkach oba poziomy działają równolegle. Coś się uruchamia energetycznie i jednocześnie ty sama przechodzisz jakiś proces przez samo przygotowanie, intencję, skupienie. I efekty się nakładają.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Bylica Zgadzam się z tym, co mówi Bylica. I myślę, że problem polega na tym, że większość osób chce wiedzieć, który poziom zadziałał. Bo to by im powiedziało, czemu ufać w przyszłości. Tymczasem to rozdzielenie jest chyba niemożliwe.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Betalia no właśnie, ale to nie jest odpowiedź, którą łatwo przyjąć. Ludzie, i ja też tak miałam, chcą wiedzieć, czy to działa naprawdę, czy to tylko oni sami coś przerobili w głowie. Bo jeśli tylko w głowie, to po co rytuał?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Zorka a co jeśli pytanie jest źle postawione? Tzn. co znaczy, że coś działa naprawdę w przeciwieństwie do w głowie? Jeśli zmiana w percepcji, w tym jak patrzysz na relację, przynosi realny efekt w realnym życiu, to chyba nie jest mniej prawdziwe?


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

To trochę jak pytanie, czy placebo działa naprawdę. Działa, bo efekt jest, tylko mechanizm inny niż myślisz. Ale nie wiem, czy to nie jest trochę rozczarowujące jako odpowiedź dla kogoś, kto liczy na coś więcej niż zmianę perspektywy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Kasia_W ale tu jest pułapka myślenia. Zakładasz, że zmiana perspektywy to mało. A ja patrzę na to inaczej, zmiana w tym, jak widzisz siebie i relację, może być absolutnie fundamentalna. I wcale nie mówię, że to wszystko, co robi rytuał. Ale bagatelizowanie tego poziomu to błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

I wracając do tytułu, bo chyba trochę odpłynęliśmy. To, o czym mówimy, jest właśnie odpowiedzią na pytanie, czy rytuał ujawnia, czy maskuje. Bo skoro zmiana perspektywy jest prawdziwa, to ujawnienie też jest prawdziwe. Nawet jeśli nie wiemy, jaki mechanizm za tym stoi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Helena82 ale to nadal nie odpowiada na drugą część pytania z tytułu. Czy może wzmocnić przywary. Bo ujawnienie to jedno, ale co z sytuacjami, gdzie ktoś po pracy stawał się, powiedzmy, bardziej zazdrosny, bardziej obsesyjny? To nie brzmi jak ujawnienie, to brzmi jak coś nowego.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Agatha.1 i tu się zahaczamy o coś, o czym myślę od jakiegoś czasu w kontekście tej rozmowy. Zazdrość, obsesja, to rzadko kiedy biorą się z niczego. Częściej są już gdzieś w tle i dopiero zmiana stanu emocjonalnego, wzmożona uwaga, podniesiona intensywność w relacji, wysuwa je na pierwszy plan. Czyli i tu wrócimy do ujawniania, nie tworzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie o to mi chodziło w tym, co napisałem wcześniej. Zazdrość czy obsesja po rytualne to nie jest coś, co rytuał stworzył od zera. To jest raczej intensyfikacja czegoś, co już leżało w tej osobie uśpione. Pytanie, które mnie nurtuje, brzmi: czy to jest w ogóle problem rytuału, czy problem człowieka, który nie był gotowy na to, co wyjdzie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Sauwak no ale tu się robi problem z odpowiedzialnością, prawda? Jeśli ktoś przychodzi po pomoc albo sam robi pracę, i wychodzi z tego bardziej obsesyjny niż wszedł, to kto odpowiada za ten stan? Ja rozumiem, że rytuał nie stworzył obsesji, ale ją wzmocnił. I to chyba właśnie o to pyta tytuł tego wątku.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Agatha.1 Ale to znowu zakłada, że rytuał jest sprawczą przyczyną. A co jeśli myśleć o tym bardziej jak o procesie, który się zaczął niezależnie od rytuału, i rytuał po prostu zbiegł się w czasie z jego rozwinięciem? Nie mówię, że tak jest zawsze, ale to pytanie o korelację kontra przyczynowość.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Bylica a jak w praktyce można to odróżnić? Tzn. skąd wiadomo, czy ktoś stał się obsesyjny przez rytuał, czy to tylko zbieżność czasowa?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Zorka szczerze? W większości przypadków nie wiadomo. Można tylko obserwować wzorzec. Jeśli ta tendencja pojawiała się wcześniej w innych relacjach, to raczej nie rytuał jest źródłem. Jeśli to coś absolutnie nowego i pojawia się wyłącznie po tej konkretnej pracy, to już jest bardziej zastanawiające. Ale i tak nie ma pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A mam wrażenie, że pomijamy jeden wątek, który może być kluczowy. Chodzi o to, czym jest intencja w momencie wykonywania rytuału. Jeśli ktoś wchodzi w pracę miłosną z pozycji lęku przed utratą, to czy rytuał nie wzmacnia właśnie tej energii lęku zamiast miłości? I wtedy obsesja to nie tyle efekt uboczny, co logiczny wynik tego, co zostało wpuszczone do pracy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 461

@Faddi to znaczy, że efekt zależy od tego, w jakim stanie psychicznym się jest, kiedy się zaczyna? Że ta sama praca zrobi coś innego u osoby spokojnej i u kogoś, kto jest w środku paniki emocjonalnej?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Kasia_W tak to właśnie rozumiem i z tym się zgadzam. Stan emocjonalny w momencie intencji jest jak gleba, w którą wchodzisz. Co wrzucisz, to wyrośnie. Dlatego mówię od lat, że praca miłosna z miejsca desperacji jest jedną z bardziej ryzykownych decyzji. Nie dlatego, że nie zadziała, ale dlatego, że może zadziałać dokładnie tak, jak ją ustawisz.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Faddi To mnie uderza, bo ja robiłam tę pracę właśnie z takiego miejsca. Może nie skrajnej paniki, ale gdzieś w tle był lęk. I w sumie to, co wyszło, mogło być właśnie tym, co Faddi opisuje. Nie wzmocnienie miłości, tylko wzmocnienie niepewności, która już była.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 543

@Gabka I to jest chyba odpowiedź na pytanie z tytułu, prawda? Rytuał może wzmocnić przywarę nie przez jakiś błąd techniczny, ale przez to, co osoba do niego wnosi. Ujawnia i wzmacnia to, co jest w fundamencie intencji. Czy to brzmi dla kogoś zbyt uproszczone?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Helena82 trochę tak, bo to sugeruje, że wystarczy mieć czystą intencję i wszystko pójdzie dobrze. A znam przypadki, gdzie ludzie wchodzili w pracę z jak najbardziej otwartą głową i też wychodziły rzeczy, których się nie spodziewali. Więc intencja to nie jedyna zmienna.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Zgodzę się z Betalią. Są jeszcze okoliczności zewnętrzne, charakter samej relacji, energia drugiej osoby. I tutaj jest coś, o czym rzadko się mówi wprost: rytuał pracuje na tym, co jest, nie na tym, co chciałabyś, żeby było. Jeśli relacja jest toksyczna, rytuał to uwydatni, bez względu na to, jak czysta jest intencja po twojej stronie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1011

@Kunia a czy to znaczy, że przed taką pracą powinno się w ogóle zrobić jakieś rozeznanie w tym, jak relacja naprawdę wygląda? Mam na myśli coś w rodzaju kart albo innego spojrzenia z zewnątrz, żeby nie wchodzić ślepo?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Larkis tak, i to nie jest żadna nowość. Wiele osób pracujących z rytuałami miłosnymi robi właśnie taki wstępny wgląd. Żeby wiedzieć, na czym stoisz. Ale to nadal nie eliminuje niespodzianek, bo karty też pokażą ci obraz w danym momencie, a nie stałą prawdę o relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tej obsesji, o której mówiłam wcześniej. Mam wrażenie, że to jest konkretna kategoria, którą warto traktować osobno. Bo zazdrość, lęk, zaborczość to są rzeczy, które mogą eskalować stopniowo i da się powiedzieć, że rytuał je uwydatnił. Ale obsesja potrafi skoczyć nagle. I to mnie bardziej niepokoi, bo tu już nie brzmi jak ujawnienie, tylko jak coś innego.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Agatha.1 masz rację, że to inna kategoria. I myślę, że obsesja po pracy może się wiązać z tym, co w hermetycznych tradycjach opisywane jest jako efekt nadmiernego przywiązania energetycznego między dwiema osobami. Nie ujawnienie istniejącej cechy, ale coś, co powstaje na styku dwóch pól. To jest akurat jeden z argumentów, które pojawiają się przy omawianiu ryzyka rytuałów wiązania.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1957

@Sauwak a to brzmi już jak zupełnie inna mechanika niż to, o czym mówiliśmy do tej pory. Tzn. nie wzmocnienie czegoś wewnętrznego, ale wytworzenie czegoś nowego przez sam kontakt energetyczny? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Faddi tak, w pewnym uproszczeniu. Chociaż trudno to rozdzielić w praktyce, bo nigdy nie wiadomo, czy obsesja to efekt wytworzonego kontaktu, czy aktywacja czegoś, co już było. Ale sama możliwość istnieje i dlatego część ludzi pracujących z rytuałami wiązania podchodzi do tego bardzo zachowawczo.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Sauwak I tutaj się zaciera granica między przywarą ujawnioną a przywarą wzmocnioną albo wytworzoną, o czym mówił Sauwak. A to z kolei zmienia całkowicie odpowiedź na pytanie z tytułu. Bo jeśli rytuał może nie tylko ujawniać, ale też aktywnie coś kreować, to rozmowa o odpowiedzialności robi się dużo bardziej skomplikowana.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Bylica i chyba właśnie dlatego ten temat nie ma prostej odpowiedzi. Co mnie trochę frustruje, bo weszłam do tego wątku licząc, że gdzieś w środku będzie jakiś punkt, od którego można zacząć oceniać ryzyko. A tu każdy wniosek prowadzi do kolejnej niewiadomej.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Sauwak No i właśnie w tym miejscu utknęłam. Bo z jednej strony Sauwak mówi, że rytuał może coś wykreować, a nie tylko ujawnić. A z drugiej strony, jeśli to prawda, to pytanie z tytułu robi się znacznie trudniejsze. Bo jak oceniasz ryzyko czegoś, czego nie możesz przewidzieć na podstawie własnej historii?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Zorka nie możesz. I myślę, że to jest ta odpowiedź, której szukasz, tylko nie brzmi tak, jak byś chciała. Ryzyko w pracy miłosnej nie jest policzalne jak w tabelce. Możesz je redukować, ale nie zerować.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 913

@Shangie A mnie to co Shangie pisze trochę uspokaja, paradoksalnie. Bo ja długo myślałam, że coś zrobiłam źle technicznie i dlatego wyszło to, co wyszło. A tu się okazuje, że może to było zupełnie niezależne od techniki.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Sauwak Wracam jeszcze do tej obsesji, bo mi to nie daje spokoju. Sauwak mówił o przywiązaniu energetycznym jako osobnej kategorii. Ale mam pytanie do niego albo do Bylicy, która chyba też zna te tradycje. Czy w takim razie rozwiązanie jest symetryczne? Tzn. jeśli rytuał wytworzył ten kontakt, to czy tylko rytuał może go rozwiązać?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Agatha.1 z praktyki powiem, że nie zawsze. Są sytuacje, gdzie kontakt energetyczny słabnie sam z czasem, szczególnie jeśli nie jest podtrzymywany. Ale są też takie, gdzie zostaje i faktycznie wymaga świadomej pracy, żeby go zamknąć. Problem w tym, że nie zawsze wiadomo, w którym scenariuszu się jest.


Odpowiedz
Wpisy: 1957
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

tylko że to też jest wygodna interpretacja, nie? Mam na myśli, że można nią przykryć każdy błąd w pracy. Że to nie ja zrobiłam coś nie tak, tylko tak miało być, bo rytuał pracuje na tym, co jest. Gdzieś musi być granica między rzeczywistym działaniem energetycznym a racjonalizacją własnych decyzji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Faddi i to jest chyba jedna z lepszych uwag w tym wątku. Bo środowisko ezoteryczne ma tendencję do tłumaczenia wszystkiego jako coś, co miało się wydarzyć. Tymczasem część efektów to po prostu konsekwencja wejścia w intensywny proces emocjonalny bez przygotowania, i to nie wymaga żadnej metafizycznej przyczyny.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Betalia Ale Betalia, czy to rozróżnienie w ogóle ma znaczenie praktyczne? Tzn. jeśli efekt jest ten sam, niezależnie od tego, czy przyczyną jest energetyczny kontakt czy psychologiczna spirala, to czy osoba, która przez to przechodzi, powinna podejść do tego inaczej?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2275

@Bylica ma znaczenie, bo zmienia to, gdzie szukasz wyjścia. Jeśli uważasz, że to kwestia energetyczna, idziesz do kogoś, kto ją przepracuje rytuałem oczyszczającym. Jeśli to psychologiczna spirala, to idziesz do terapeuty. I jedno z tych podejść może być zupełnie nieadekwatne do sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, które jest właściwe? Tzn. czy jest jakiś znak, że to bardziej ten energetyczny kierunek, a nie psychologiczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Kasia_W uczciwie? Zazwyczaj nie wiadomo i często potrzeba obu jednocześnie. Ale jeśli muszę szukać jakiegoś wskaźnika, to patrzę na to, czy reakcje osoby mają sens w kontekście jej wcześniejszej historii. Jeśli ktoś zawsze reagował podobnie w relacjach, to raczej nie rytuał jest punktem wyjścia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: