Serio pytam bo coraz bardziej żałuje ze w ogole zaczełam. czy jest jakis sposob zeby to cofnac bez konsekwencji dla tej osoby?
Przy pracy z miodem cofniecie jest akurat dość prosta sprawa - spalenie resztek materialu i intencja zakonczenia działa w wiekszosci przypadkow wystarczajaco. Ja tak robiłam przy jednym ze swoich rytualow i nie czułam zeby zostały jakies skutki uboczne.
Nie, wczesniej pisał dość spojnie. Teraz to jest jakies inne, jakby był gdzie indziej głowa. Ale moze faktycznie ma cos w zyciu, nie wiem. Nie rozmawiamy na tyle blisko zebym mogła wprost zapytac co sie dzieje.
Ale jak nie rozmawiasz z nim na tyle blisko, to skad wiesz ze spi kiepsko? Powiedziałas wczesniej ze sam wspomniał - ale w jakim kontekscie to wyszło jesli nie rozmawiacie bliziej?
Napisał to w wiadomosci, mimochodem. Ze ma ostatnio kiepskie noce i nie wie czemu. Nie pytałam go o to, po prostu to napisał.
A czy on wie ze robisz jakies rytualy? Bo jak nie wie i sam pisze ze ma kiepskie noce to chyba wlasnie to jest ten sygnał o ktorym tu mowicie, nie? ze cos czuje ale nie wie co.
No własnie i dlatego mam problem z cała ta dyskusja. Urywane wiadomosci, kiepski sen, rozproszenie - to jest opis połowy populacji w dzisiejszych czasach. Jak z tego wyciagnac wniosek ze to efekt rytuału a nie zwykle zycie?
To jest naprawde dobra obserwacja. Jest takie zjawisko w psychologii poznawczej, cos w rodzaju selektywnej uwagi - kiedy skupiamy sie na czyms intensywnie, zaczynamy to widziec wszedzie. Nie mowie ze tak jest w tym przypadku, ale warto wziąc to pod uwage zanim sie wyciagnie wnioski.
Ale jak tak jest, to znaczy ze własciwiej nigdy nie da sie stwierdzic czy rytuał zadziałał czy nie? bo zawsze mozna powiedziec ze to tylko nasza selektywna uwaga
Wiec po co w ogole to robic skoro nie wiadomo czy działa i nie wiadomo czy objawy to objawy czy nie objawy? Serio pytam, bo nie rozumiem logiki.
A mi wraca pytanie Nagietki ktore troche zaginelo - co z tym cofaniem? moze byc tak ze ktos robi rytuał, widzi dziwne rzeczy i chce przestac, ale nie wie czy zatrzymanie w połowie nie jest gorsze niz dokonczenie.
Dobra, muszę zapytac wprost - bo czytam i czytam i troche sie gube. Jesli chce zatrzymac, to mam czekac az samo wygasnie czy aktywnie cos zrobic? I czy jesli cos zrobie zeby zatrzymac, to tej osobie nie bedzie gorzej?
To zalezy od tego co i jak długo było aktywne. Przy swiecy i miodzie jesli to była jednorazowa praca to nie ma co dramatyzowac - takie rzeczy naturalnie traca moc po jakims czasie. Ale Romcia, Ty własciwie nie powiedziałas jak dawno to robiłas.
Ok, to przynajmniej rozumiem. Czyli ten efekt jest bardziej u osoby ktora robi, nie u tej docelowej? Bo przez cały czas gadacie głównie o tej drugiej osobie jakby ona na pewno cokolwiek odbierała.
Właściwie to jest dobre rozroznienie. I o ile efekt na osobie robiacej jest łatwiejszy do zaobserwowania i sensowniejszy do dyskutowania, o tyle temat watku jest własnie o tej drugiej stronie. Romcia, wracajac do Ciebie - ten kiepski sen i urywane wiadomosci trwaja od kiedy mniej wiecej? Bo to by pomagało ocenic czy jest jakas korelacja czasowa z rytuałem.
