Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a wk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a wkład emocjonalny - ile siebie trzeba włożyć, by działało?


Wpisy: 258
Rozpoczynający temat
(@runika)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam ostatnio do czegoś, co od dawna mi chodzi po głowie, ile tej swojej energii, emocji, skupienia trzeba naprawdę włożyć w rytuał miłosny, żeby w ogóle miał sens? Pytam serio, bo słyszałam totalnie różne podejścia. Jedni mówią, że emocje to paliwo i bez nich nic nie drgnie. Inni twierdzą, że za duże zaangażowanie wręcz przeszkadza, bo przywiązanie do wyniku blokuje przepływ. I szczerze, po różnych własnych doświadczeniach nie wiem, które bliżej prawdy. Macie jakieś swoje spostrzeżenia?


Odpowiedz
21 odpowiedzi
Wpisy: 75
(@akacja-x)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jedno z tych pytań, gdzie prosta odpowiedź będzie myląca. Emocje są potrzebne, ale nie każde i nie w dowolnym natężeniu. Strach, desperacja, obsesja, to nie jest żadne paliwo, to szum. Rytuał z pozycji "muszę to mieć, bo inaczej się posypię" rzadko idzie w dobrą stronę. Natomiast to, co bym nazwała spokojną intencją, takie pełne, pewne chcenie bez trzęsących się rąk, to zupełnie inna jakość. Problem w tym, że większość ludzi sięga po rytuały miłosne właśnie gdy są emocjonalnie roztrzęsieni. Trochę błędne koło.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zastanawia, bo jak robiłam swoj pierwszy rytuał, to byłam totalnie roztrzesiona. Nie byłam w stanie być spokojna, zalezało mi za bardzo. I teraz myślę, czy dlatego nic się nie wydarzyło, czy moze po prostu za mało czekałam. Akacja.x, a skąd wiadomo ze ta intencja jest "spokojna" a nie tylko udawana? Bo mozna sobie wmowic spokój, a w środku nadal być w rozsypce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja-x)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 75

@Jadzienka W tym właśnie tkwi sedno. Udawany spokój to chyba najczęstszy błąd jaki widzę. Ciało wie, że kłamiesz, i jeśli w tej tradycji cokolwiek działa przez realne stany wewnętrzne, to sztuczna powłoka niewiele zmieni. Jedna rzecz, którą zauważyłam u siebie i u innych: jest różnica między "chcę, żeby to zadziałało" a "wiem, że to zadziała". To drugie ma inną teksturę. Nie desperację, nie nerwowość, bardziej takie zakorzenione przekonanie. Trudno to opisać bez popadania w banał, ale myślę, że każdy czuł coś podobnego kiedyś, w zupełnie innym kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie bo się tu trochę gubię. Mówicie o emocjach jako o czymś co albo napędza albo blokuje, ale na jakiej zasadzie emocje miałyby w ogole wpływać na efekt rytuału? Chodzi o koncentracje uwagi, jakiś przekaz energetyczny, czy cos jeszcze innego? Bo jak mi ktoś mówi "bądź spokojny", to mogę się postarać, ale bez zrozumienia dlaczego to trochę strzelanie w ciemno.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

To zależy od systemu w którym pracujesz. W tradycji ceremonialnej punkt ciężkości leży na precyzji działania, skupieniu woli i jasności intencji, emocje są wtedy tłem, nie centrum. W magii opartej na tradycjach ludowych, albo w części podejść neopogańskich, emocja jest dosłownie tym co "ładuje" przedmiot, zaklęcie, świecę. Tak jakby informacja zakodowana w uczuciu przekazywała się w materię lub przestrzeń. Ale żadne z tych podejść nie zakłada, że płakanie nad świecą przynosi lepszy efekt niż spokojne skupienie. Emocja jako jakość, nie jako intensywność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Mocarna05 Zapisuję to, bo ładnie podsumowałaś, emocja jako jakość, nie intensywność. Nigdzie tego tak konkretnie nie spotkałam. Ale mam pytanie: skoro w ceremonialnej mniejszy nacisk na emocje, to jak to wygląda przy rytuałach miłosnych, gdzie temat z natury jest emocjonalny? Czy pracujący w tym systemie mają podejście bardziej... zimne do intencji?


Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Dagmarka "Zimne" to nie jest trafne słowo. Powiedziałabym raczej: zdystansowane wobec wyniku. Chcesz tego, ale nie jesteś przywiązana do tego czy nadejdzie za tydzień, za rok, czy w ogóle. O tym właśnie mówiła wcześniej Akacja, że przywiązanie do efektu blokuje. W ceremonialnym pracuje się z jasno sformułowaną wolą, która jest skierowana, a potem puszcza się ją. Jak wypuścić strzałę i odwrócić wzrok.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@bratek58)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to "puścić i nie patrzeć"? To brzmi jak teoria którą łatwo powiedzieć, a w praktyce jest niemożliwa. Jak mi zależy na konkretnej osobie, to nie jestem w stanie po prostu przestac sie tym zajmowac po jednym rytuale. Ktos to faktycznie osiągnął?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@guslarz94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 105

@Bratek58 Próbowałem i powiem szczerze, to wymaga czegoś więcej niż silnej woli. Mnie pomogło przekierowanie uwagi na coś równoległego, zacząłem praktykować inne rzeczy które angażowały mnie emocjonalnie. Niekoniecznie ezoteryczne. Po prostu im bardziej twoje życie jest wypełnione czymś na czym ci zależy, tym łatwiej nie przyklejać się do jednego punktu. Ale racja, że "po prostu puść" bez kontekstu to rada bezużyteczna.


Odpowiedz
(@runika)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 258

@Guslarz94 Ciekawe to z tym przekierowaniem. Zastanawiam się, czy to nie staje się wtedy częścią samego rytuału, że twoje dalsze działania jakoś kontynuują energię którą uruchomiłeś. A może to naciągane, nie wiem. Ale miałam raz sytuację, gdzie kompletnie zapomniałam o rytuale na kilka tygodni, zajęłam się czymś zupełnie innym, i właśnie wtedy coś ruszyło. Nie wiem co z tym zrobić analitycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z zapomnieniem po rytuale przewija się w różnych miejscach, nie tylko tu. Czytałam o koncepcji "lust for result", termin chyba od Austina Osmana Spare'a, maga z początku XX wieku. Chodzi mniej więcej o to, że pragnienie uzyskania efektu jest samo w sobie sabotażem, bo utrzymuje w swiadomości przekonanie o braku. Trochę przewrotne, ale ma sens, jeśli non stop myślisz "chcę żeby to zadziałało", to zarazem potwierdzasz że tego nie masz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 204

@Lelja76 Okej, ale to brzmi jak klasyczna pułapka myślenia magicznego. Bo z racjonalnego punktu widzenia to ze pragniesz czegos nie sprawia ze tego nie masz, to nie jest zadna sprzecznosc logiczna. Pytam serio bo ten temat ciekawi mnie właśnie od strony mechanizmu. Nie mówię ze to nie działa ale ta konkretna argumentacja jest dla mnie słaba.


Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Benedyk Spare nie argumentował tego jako logikę, raczej jako opis działania podświadomości. Zakładał że magia działa przez warstwy poniżej świadomego rozumu i że nadmierna świadoma chciwość wyniku blokuje głębszy poziom pracy. Racjonalnie, nie da się tego udowodnić. Ale też racjonalnie nie da się udowodnić, że tego efektu nie ma. To jedna z tych hipotez które trzeba testować na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@klimek00)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do całej tej dyskusji, czy ktoś zauważył zależność między tym ile sie zna obiekt rytuału, a jakoscią tej intencji o której tu mówicie? Teoretycznie emocja do kogoś bliskiego powinna być inna, pełniejsza niż do kogoś kogo sie ledwo zna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja-x)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 75

@Klimek00 Tak, i to ważna obserwacja. Przy kimś bliskim masz materiał, obraz, głos, wspomnienia, całą historię emocjonalną. To daje substancję intencji. Przy kimś nieznanym operujesz właściwie projekcją. I tu pytanie, czy twój rytuał faktycznie dotyczy tej osoby, czy twojego wyobrażenia o niej. To nie jest retoryczne. Naprawdę myślę, że to się rozchodzi i może wpływać na to, w jakim kierunku idzie energia.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@morganitka04)
Połączone: 9 miesięcy temu

O tym w ogóle nie myślałam. Robiłam ostatnio cos dla kogoś kogo znam krótko i teraz sie zastanawiam, czy skupiałam sie faktycznie na nim, czy na tym co sobie o nim wyobraziłam. Trudno to odróżnić w trakcie. Jest jakis sposób żeby zweryfikować z czym sie faktycznie pracuje podczas rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę dorzucić jedno do tej dyskusji, bo trochę nam sie wszystko zlewa. Rozmawiamy o emocjach jakby były jedną kategorią. Ale w pracy z czakrami rozróżniamy skąd emocja pochodzi, czy z poziomu solarnego czyli wola i ego, czy z poziomu sercowego czyli miłość bez kontroli. I te dwie rzeczy dają radykalnie różne efekty w rytułach miłosnych. Ktoś pracujący z poziomu woli może cos uruchomić, ale to nie będzie to samo co u kogoś pracującego z miejsca autentycznego uczucia. Nie mówię ze jedno jest złe, ale to są różne intencje i różne efekty.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Edek_60 Nie spodziewałam sie tego w tym wątku, dobrze że dodałaś. Mam pytanie, jak w praktyce rozróżnić, z którego miejsca się działa? Bo można mieć przekonanie że działa sie z serca, a tak naprawdę to ego udaje miłość.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 667

@Augurka I to właśnie najtrudniejsza część, nie ma prostego testu. Jedna rzecz którą stosuję, sprawdzam czy w mojej intencji jest akceptacja wolności drugiej osoby. Jeśli moje pragnienie zakłada że "ta osoba musi" albo "chcę żeby nie miała wyboru", to jest sygnał solarny, nie sercowy. Miłość bez przymusu ma inną strukturę niz chęć posiadania. Oczywiście to uproszczenie, ale daje punkt wyjscia do refleksji przed rytuałem.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Edek_60 Okej, ale to co mówisz o akceptacji wolności drugiej osoby, to mogę sobie zadeklarować werbalnie, a zupełnie inaczej czuć głębiej. Mózg jest dobry w racjonalizowaniu. Mogę powiedzieć sobie "akceptuję jej wybór", a pod spodem siedzieć czyste "ale niech jednak wróci". 🙂 Jak to odróżnić, skoro obie warstwy mogą działać jednocześnie?


Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Augurka To co opisujesz to właściwie rdzeń całej tej dyskusji o wkładzie emocjonalnym, i nie ma tu jednej odpowiedzi. Ale powiem jak ja to rozumiem: to nie jest kwestia czystości emocji w sensie "mam tylko dobre intencje". To raczej pytanie, która warstwa ma więcej energii w danym momencie. Bo obie mogą istnieć równocześnie. Akceptacja i przywiązanie mogą siedzieć obok siebie, i wtedy rytuał niesie w sobie to napięcie. I może właśnie dlatego efekty bywają takie niejednoznaczne.


Odpowiedz
Udostępnij: