Zastanawiam się nad czyms co chhodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy to że nigdy nie byłam w zwiazku, albo przynajmniej nie miałam głębszej relacji, może sprawić, że rytuał miłosny po prostu... nie zadziala? Pytam, bo czytałam gdzies że intencja musi być zakorzeniona w prawdziwym uczuciu, a nie wyobrazeniu o nim. Tylko jak wtedy osoba która nie wie jak to uczucie w ogole smakuje, ma to przekazac podczas rytuału? Troche mnie to blokuje zanim w ogóle zacznę.
To pytanie pojawia się regularnie i rozumiem skąd się bierze, ale nie do końca zgadzam się z tym założeniem. Intencja w rytuale miłosnym nie musi opierać sie na wspomnieniu konkretnej osoby czy przeżytego uczucia. Chodzi raczej o to, czego chcesz doświadczyć, nie o to, co już znasz. Tęsknota za czymś, czego jeszcze nie miałaś, bywa szczerszym paliwem niż próba odtworzenia czegoś, co było. 😉
Ale tu jest pewien paradoks bo w wielu tradycjach magicznych, szczegolnie w tych opierajacych sie na prawie przyciągania, mówi się o wibracji stanu. To znaczy, że musisz w jakis sposób wejść w emocjonalny stan "bycia w miłości", żeby przyciągnąć milosc. Jeśli ktoś nigdy tego nie doświadczył to jak ma ten stan wygenerowac? Nie mówię że to niemozliwe ale zastanawiam się, czy nie jest trudniejsze. 🙂
Mnie bardziej interesuje praktyczna strona tego. Bo okej, filozofia filozofią ale jeśli ktoś jest sam i robi rytuał zeby przyciagnac miłość to czy powinien skupic się na konkretnej osobie czy raczej zostawic to otwarte? I czy to w ogóle zmienia sile całej tej pracy?
Oj, czytam i myślę sobie, że może problem leży w tym, jak w ogóle rozumiemy co rytuał "robi". Jeśli traktujemy to jako zewnętrzną siłę, która zrobi robotę za nas, to faktycznie brak wewnętrznego doświadczenia może czemuś przeszkadzać. Ale jeśli rytuał to bardziej praca z wlasna psychiką i podświadomością, to brak doświadczenia miłosnego jest wtedy problemem do przepracowania, a nie przeszkodą magiczną.
Troche z innej strony bo przyznam że nie znam się za bardzo na samych rytualach. Ale zastanawiam sie, czy astrologia mialaby tu coś do powiedzenia. Tzn. czy układ planet w momencie urodzenia wpllywa na to jak latwo komuś wywołać te emocje, o których mówicie? Bo moze dla jednych to naturalniejsze niż dla innych niezależnie od doswiadczenia.
O mętnej intencji to można by długo. Ale powiem tylko tyle że w tarocie, kiedy pytanie jest mętne, karty też dają mętną odpowiedź. Podejrzewam, że z rytuałem jest podobnie. Nie tyle nie zadziala, co skieruje energie gdzieś, tylko nie wiadomo gdzie dokładnie. To może być gorsze niż brak rezultatu.
Slucham tej rozmowy i mam pytanie, może naiwne czy w takim razie nie lepije byłoby najpierw zrobic jakiś rytuał na klarowność intencji albo na poznanie siebie, zanim w ogole birze się za miłosny? Tylko nie wiem czy takie coś w ogole istnieje.
I tu mam wrażenie, że wróciłyśmy do sedna pytania z początku wątku, tylko z innej strony. Czy osoba bez doświadczenia milosnego ma mniej do przepracowania, czy może po prostu inaczej poukładane rzeczy do przepracowania? Bo brak związków nie równa się brak emocjonalnych wzorców z dzieciństwa, relacji z rodzicami itd. A to chyba idzie do rytuału razem z intencją czy tego chcemy czy nie.
Ale czy to nie jest trochę elitaryzm? Jakby tylko ci którzy "umieja" czuc wlasciwie, maja prawo robić rytuały? Mam wrazenie że ta rozmowa zmierza w strone, że rytual milosny to zaawansowana sztuka dostepna po przejściu kursu z emocji. A chyba nie o to chodzi. 🙂
No wlasne i tu wracamy do mojego pytania z poczatku, bo jakos nigdy nie doszłyśmy do puenty. Czy jest sposób na zrobienie takiego rytuału, gdy intencja jest... niejednoznaczna? Albo czy zamiast tego powinnam najpierw coś innego? Basieńka pisala o rytuale na klarowność Dobrochnaa potwierdzzila że coś takiego istnieje, ale nie rozwinęłyśmy tego.
Ech to nie jest jeden konkretny rytuał, ktory wygląda tak samo u każdego. Mowie raczej o świadomej pracy z energią Wenus jako zasadą, nie jako ceremonią. Chodzi o to, żeby zanim zaczniesz cokolwiek przyciągać, zobaczyć co ty wnosisz do relacji i czego faktycznie oczekujesz. Nie od konkretnej osoby, ale w ogóle. Niebieska świeca piątek, lista bez autocenzury. To tyle i aż tyle.
Czytam i mam pytanie z perspektywy faceta. Bo tu glownie kobiety gadaja i ciekawi mnie czy ta cala praca z klarownoscia intencji jest tak samo ważna dla mężczyzn? Mam wrażenie, że mężcyźni podchodza do rytualow z inną energia i nie wem czy to jest minus czy plus w tym kontekscie.
A czy to co piszecie o klarownosci intencji ma jakis odpowiednik w astrologii? Konkretnie mam na myśli apsekty Wenus i Neptuna bo slyszalem, że ten uklad moze dawac idealziowanie partnera. Czy ktoś z tym u siebie cos robil przed rytualem? Tzn. czy w ogole da się "obejść" predyspozzycje z wykresu? 🙂
Tak to jest dokladnie ten punkt, przy którym utknelam. Nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego w sobie. I czy to w ogóle da się rozroznic zanim się człowiek sam w to nie wplacze i nie poczuje na zywym organizmie?
No i tu widzę jakis sens. Tarot ma coś podobnego. Rozkład na gotowość do relacji i rozklad na przyciągnięcie relacji to dwie różne rzeczy, które mówią o czymś innym i stawiają inne pytania. Analogia do rytualow wydaaje mi się trafna. Ale ciekawi mnie czy ta różnica jest uznawana w tradycjach, z których te rytuały miłosne pochodzą, czy to bardziej współczesna interpretacja?
To ciekawe zestawienie czyli w pewnych tradycjach rytuał przygotowawczy byl bardziej praktyczny niz psychologiczny? Kąpiel, zioła konkretne rzeczy a nie kontemplacja nad soba przez miesiac?
Dobra, ale czy nie jest tak, że część tej niepewności po prostu znika kiedy się zaczniesz działać? Mam wrażenie że analizuję to w glowie za badzo i że jak zaczne, cokolwiek to może cos się wyklaruje samo?
Mam podobne odczucie do Pentaklii. Ja jak za duzo mysle nad czymkolwiek, to w kolko chodzę. Ale to razcej moj styl bycia nie wiem czy to dobra strategia akurat przy rytualach.
Wejdę w słowo, ale troche mi ginie w tej dyskusji główne pytanie wątku. Czy ta niepewnosc intencji to jest faktycznie przeszkoda czy nie. Bo czytam cala tę rozmowę i widzę argumenty w obiie strony i nie wiem co z tego wyciągnąć praktycznie.
Zagladam w ten watek od poczatku i mam jedno pytanie, moze glupie. Czy ktoś w ogóle próbował zapytać siebie samego przez chwile milczenia albo medytacje co tak naprawdę chce? Zanim sie siegnie po rytual? Pentaklia, nie wiem czy to robiłaś, ale to co opisujesz brzmi jak klasyczne "za dużo myslenia za mało sluchania siebie".
A ja wracam do wątku z Wenus i Neptunem, bo mi to siedzi. Anastazja wcześniej miala cos powiedziec na ten temat. Czyli jeśli mam predyspozycję do idealizowania partnerów w horoskopie to te ziolowe kapiele ani praca z lista nic mi nie pomogą z tym konketnym wzorcem?
No i tu jest clou tej rozmowy chyba. Bo jeśli rytual moze wzmocnic tendencję zamiast jej przeciwdziałać to znaczy że sama intencja "chcę milosci" jest za mało precyzyjna. tylko że to wraca do pytania Pentaklii - ona wlasnie nie wie czego chce i moze właśnie dlatego jest w tym miejscu
Ech, a jak te wzorce milosne to właśnie to co blokuje? Tzn. wyobraź sobie kogoś kto z domu wyniósł model, że miłość to cierpienie albo poświęcenie. I robi rytuał przyciagajacy. To co przyciągnie?
O rany, to teraz się zastanawiam nad soba. Bo slysze że wzorce są, nawet bez doswiadczenia. I że rytuał moze z nimi pracowac albo je wzmocnic. Ale jak mam zobaczyc wlasne wzorce jeśli nigdy ich nie przetestowałam w realnej relacji? Mam po prostu zgadywać?
Ojoj, nie zgadywać, ale moze patrzeć na to jak reagujesz w sytuacjach z ludzmi w ogóle, niekoniecznie romantycznych. Jak ktos cie zawiedzie jak ktos daje ci uwagę jak ktoś odchodzi te reakcje cos mówią nawet bez zwiazku
Dobra ale to jest już rozmowa bardziej psychologiczna niż o rytuałach mnie interesuje konkretnie czy brak doświadczenia zmienia cokolwiek w samym mechanizmie rytuału nie w przygotowaniu nie w introspekcji ale w tym co się dzieje w trakcie i po. 😉
