Forum

Asystent AI
Liczba powtórzeń ry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczba powtórzeń rytuału - czy wielokrotne wykonanie to lepiej czy gorzej

Strona 3 / 3

Wpisy: 38
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To teraz rozumiem czemu zawsze słyszałam że piątek to najlepszy dzień na takie rzeczy. Ale co jeśli nie możesz zacząć w piątek - na przykład twoja sytuacja jest pilna i nie możesz czekać? Czy wtedy lepiej zacząć w złym dniu czy poczekać?


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja bym czekała na piątek, serio. Robienie czegoś na siłę w złym dniu to jakby sadzić rośliny podczas przymrozku. Możesz próbować, ale warunki są przeciwko tobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Mistique to porównanie jest ładne, ale trochę upraszcza. W roślinie masz fizyczne procesy biologiczne zależne od temperatury. Tutaj rozmawiamy o intencji i energii rytualnej. Część tradycji mówi że pilność i silna intencja mogą nadpisać niesprzyjający dzień tygodnia. Inne mówią że nie. To nie jest tak jednoznaczne.


Odpowiedz
Wpisy: 76
Rozpoczynający temat
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

I tu mnie to ciekawi - bo jeśli pilność i intencja mogą nadpisać dzień, to czemu w ogóle przywiązujemy sie do liczby powtórzeń? Skoro stan wewnętrzny jest ważniejsy, to może jedno powtórzenie z wyjątkową intensywnością jest lepsze niż cały cykl na właściwych dniach, ale bez energii?


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@gnostyk)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest napięcie które pojawia się w każdej tradycji rytualnej między nurtem formalistycznym a intencjonalistycznym. Kabalah np. kładzie ogromny nacisk na precyzję formy, wierząc że struktura sama w sobie niesie moc niezależnie od subiektywnego stanu praktyka. Sufizm idzie w drugą stronę - liczy się stan serca, reszta to tylko ramka.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie spodziewałam się tu filozofii, ale to ciekawe. Mam pytanie bardziej przyziemne - jeśli zacznę cykl i po czterech dniach coś się zmieni w mojej sytuacji, to mam dokończyć cykl czy to już bez sensu? Chodzi mi o to że ta osoba może nagle dać znak i nie wiem czy przerywać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 537

@Marzanka to zależy od tego jaki był cel rytuału. Jeśli chodziło o przyciągnięcie kontaktu i kontakt przyszedł - możesz zakończyć z wdzięcznością zamiast kontynuować. Ale jeśli cykl był o czymś głębszym, o relacji a nie tylko znaku, to jeden kontakt to nie jest wypełnienie intencji i ma sens dokończyć.


Odpowiedz
(@bronislawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 13

@Selenka dziękuję za to rozróżnienie, naprawdę mi to rozjaśniło. Bo właśnie miałam taką sytuację i nie wiedziałam co robić. Jeszcze jedno - czy jak przerywasz cykl z powodu dobrego znaku, to jakoś go zamykasz czy po prostu przestajesz?


Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 275

@Bronislawa zamknięcie jest ważne nawet jeśli przerywasz w połowie. Niedomknięty rytuał to trochę jak otwarte okno - energia pracuje dalej, ale bez kierunku. Wystarczy krótkie zamknięcie z podziękowaniem i intencją że to co miało zostać wypełnione, zostaje wypełnione. Nie musi to być pełna ceremonia.


Odpowiedz
(@bronislawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 13

@Astrolozkaa dziękuję bardzo za to! Właśnie tego mi brakowało - konkretnego sposobu na zamknięcie. Robiłam tak że po prostu gasłam świecę i tyle, ale czułam że coś zostało niedopowiedziane. To chyba dlatego.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

A mnie zastanawia coś innego w tym co piszecie - czy zamknięcie rytuału to część samego cyklu, czy osobna czynność? Bo jeśli np. robisz dziewięć powtórzeń i po siódmym przychodzi dobry znak, to zamknięcie w ósmym dniu to właściwie powtórzenie numer osiem, tylko skrócone, czy coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Mieszko to jest dobre pytanie i myślę że odpowiedź zależy od tradycji. W pracy z runami zamknięcie jest traktowane jako osobna sekwencja, nie jako kolejne powtórzenie. Możesz zakończyć cykl po siedmiu z ośmiu dni i zamknąć go ósmego dnia nie jako kontynuację, ale jako wygaszenie. To jakby różnica między dopisaniem ostatniego zdania a postawieniem kropki.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@gnostyk)
Połączone: 3 tygodnie temu

I tu wychodzi kolejna różnica między tradycjami. W kabale każdy krok jest integralny - przerywanie cyklu w środku i zastępowanie go zamknięciem byłoby traktowane jako zakłócenie struktury, nie jako eleganckie wyjście. Ale hermetyzm zachodni jest tu elastyczniejszy, bo stawia intencję wyżej niż formę zewnętrzną.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ok ale ja się trochę gubię - jeśli przyszedł znak i przerywam cykl z wdzięcznością, to czy rytuał był skuteczny bo go skończyłam wcześniej, czy pomimo tego że skończyłam wcześniej? Bo to zmienia jak myślę o całej tej liczbie powtórzeń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Marzanka to jest właśnie pytanie o przyczynowość i tu uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Znak mógł przyjść niezależnie od rytuału, mógł przyjść przez rytuał, albo rytuał przyspieszył coś co i tak by się wydarzyło. Nie mamy jak tego oddzielić. Dlatego skupianie się na liczbie powtórzeń jako kryterium skuteczności jest trochę szukaniem pewności tam gdzie jej nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 76
Rozpoczynający temat
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie od początku niepokoi w tym temacie. Liczymy powtórzenia jakby liczba była gwarancją, a z tego co tu piszecie wynika że to bardziej szkielet niż silnik. Choć z drugiej strony ludzie z tych tradycji przez setki lat trzymali się tych konkretnych liczb i coś za tym musiało stać.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

A nie myślicie że część tych tradycyjnych liczb przetrwała po prostu dlatego że były powtarzalne i łatwe do przekazania? Trójka jest prosta do zapamiętania. Dziewiątka kojarzy się ze spełnieniem. To mogło utrwalić się kulturowo, niekoniecznie dlatego że akurat te liczby działają lepiej od sześciu czy ośmiu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Kornelka50 częściowo tak, ale z runami jest konkretne uzasadnienie geometryczne i astronomiczne. Dziewiątka w Eddzie pojawia się wielokrotnie jako cykl przemiany - dziewięć światów, dziewięć dni Odyna na drzewie. To nie przypadek kulturowy, to odzwierciedlenie obserwowanej struktury rzeczywistości jak ją pojmowali. Pytanie czy ta struktura jest prawdziwa, ale intencja była precyzyjna.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale jak to działa z tymi dziewięcioma światami w kontekście rytuału miłosnego? Przepraszam że pytam, bo chyba czegoś nie rozumiem. To znaczy czy przy takim rytuale ktoś rzeczywiście odwołuje się do tych dziewięciu czy to tylko analogia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Nelka w tradycji nordyckiej bezpośrednio tak, szczególnie przy pracy z Freyją i runami związanymi z miłością jak Gebo czy Wunjo. Dziewięć powtórzeń to przejście przez wszystkie poziomy tej rzeczywistości, żeby intencja dotarła do każdego z nich. Ale większość ludzi dziś używa tej liczby nie znając tego tła - po prostu skopiowali z przepisu.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

O rany, to ja zupełnie nie miałam pojęcia o czym mówię robiąc te swoje dziewięć powtórzeń. Myślałam że to po prostu jakaś ogólna zasada. Czy to znaczy że robiłam to bez sensu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 275

@Lumina_F nie bez sensu, po prostu bez kontekstu. To jest zresztą bardzo częste - przepisy rytualane wędrowały przez tradycje i traciły po drodze uzasadnienie. Sama liczba może dalej działać jeśli twoja intencja była spójna, ale znajomość tła daje ci możliwość świadomego wyboru zamiast kopiowania bez rozumienia.


Odpowiedz
Wpisy: 35
 Bolo
(@bolo)
Połączone: 2 lata temu

Czyli rozumiecie tak jak ja że właściwie każda liczba ma swoje uzasadnienie w jakieś tradycji i trzeba wiedzieć skąd pochodzi, żeby rozumieć co sie robi? Trochę jak z lekami - bierzesz i działa, ale lepiej wiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Bolo niezłe porównanie. Choć z lekami masz przynajmniej badania kliniczne. Tutaj masz tradycję i obserwacje pokoleniowe, co jest czymś, ale nie tym samym. To bardziej jak zielarstwo przed erą farmakologii - działało na wielu, ale mechanizm był rozumiany inaczej niż teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do sedna tematu który Baska postawiła na początku - czy wielokrotne powtarzanie pomaga czy przeszkadza. Myślę że po tej dyskusji widać że to zależy od tego co rozumiesz przez powtarzanie. Jeśli to mechaniczne odtwarzanie tej samej formy bez zaangażowania, to więcej nie znaczy lepiej. Ale jeśli każde powtórzenie buduje na poprzednim i masz świadomość cyklu - to liczba nabiera sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Janeczka68 ale jak rozróżnić czy budujesz na poprzednim czy tylko odtwarzasz? Bo z zewnątrz rytuał wygląda tak samo. To coś co możesz chyba tylko sama ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@selenka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mnie tu zastanawia jeszcze jeden aspekt którego chyba nie ruszyliśmy - co z powtarzaniem tego samego rytuału po długiej przerwie, nie jako cyklu ciągłego, ale jako powrotu. Czy to jest liczenie się do tej samej sumy czy zacznij od zera?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Selenka powrót po przerwie to zupełnie nowy rytuał według mnie. Energia się rozproszy po tygodniu, nie ma kontynuacji. Trzeba zacząć od początku, a nie kontynuować liczenie.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 670

@Mistique a skąd tydzień jako granica? To brzmi jak bardzo arbitralny próg. W tradycji hermetycznej przerwa musi być rozpatrywana w kontekście faz księżyca, nie dni kalendarzowych. Przerwa między pełnią a kolejną pełnią może być zasadna, bo jesteś w tym samym cyklu astralnym. Przerwa która przecina fazę - to już inna sprawa.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 670

@Mistique ale skąd tydzień jako granica? Serio pytam, bo to brzmi jak coś wziętego z powietrza. W tradycji hermetycznej nie ma mowy o tygodniu jako jednostce rozpadu energii rytualnej. To nie fizyka, gdzie możesz zmierzyć rozpad. Cykl księżycowy daje ci naturalny punkt odniesienia, bo i tak pracujesz w ramach tych cykli. Przerwa między nowiami to co innego niż przerwa między środą a środą.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Gnostyk no może tydzień to trochę na wyczucie, ale chodzi o to że jak przerwa jest długa, to coś się urywa. Czujesz to czy nie czujesz. Ja zawsze czuję że muszę zacząć od nowa jak zbyt długo nie robię nic.


Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Mistique 'czujesz to czy nie czujesz' to jest bardzo subiektywny punkt odniesienia przy pytaniu o coś technicznego jak ciągłość cyklu. To że coś czujesz nie oznacza że energia rytualana się rozproszy - możesz po prostu czuć dyskomfort z przerwy, co jest psychologicznie zrozumiałe.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@selenka)
Połączone: 2 tygodnie temu

A ja wracam do tego co zadałam jako pytanie bo chyba nie do końca dostałam odpowiedź - chodzi mi konkretnie o przypadek kiedy robisz rytuał, potem masz przerwę z przyczyn losowych, nie z wyboru, i wracasz. Czy tradycje w ogóle coś mówią o takich nieplanowanych przerwach? Bo różnica między 'postanowiłam poczekać na nów' a 'musiałam wyjechać na pogrzeb babci' wydaje mi się dość istotna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Selenka to jest bardzo dobre rozróżnienie i rzadko się o tym mówi wprost. W tradycji ceremonialnej zachodnioeuropejskiej rozróżnia się przerwę intencjonalną od przypadkowej i traktuje je inaczej. Przerwa z wyboru, w odpowiednim momencie cyklu, jest częścią struktury. Przerwa losowa jest... no właśnie, kwestią interpretacji. Część źródeł mówi że rytuał można 'zawiesić' jeśli przerwa wydarza się we właściwym momencie cyklu - i wtedy liczenie trwa. Ale nie znalazłam żadnej tradycji która by to precyzowała na poziomie dni.


Odpowiedz
Wpisy: 76
Rozpoczynający temat
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

No dobra ale jak ktoś ma przerwę przez pogrzeb babci to chyba ostatnie o czym myśli to czy rytuał jest zawieszony czy nie. To trochę abstrakcyjne rozważanie kiedy życie wchodzi w grę. Mnie bardziej interesuje czy ta przerwa cokolwiek psuje, bo sama miałam taką sytuację - zaczełam cykl, miałam serię nieplanowanych rzeczy i nie wiedziałam czy wracać do tego samego czy zaczynać od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

I co zrobiłaś wtedy Baska? Bo mnie też to dotyczy, ostatnio miałam podobną sytuację i po prostu zaczełam od początku bo nie wiedziałam co innego zrobić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Marzanka zaczełam od nowa. Ale szczerze to nie wiem czy słusznie. Po prostu ta przerwa była na tyle długa że nie czułam że to nadal 'ten sam' rytuał. Ale Ceniek by pewnie powiedział że to subiektywne 🙂


Odpowiedz
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

A czy ten znak może się pojawić w trakcie cyklu, nie na końcu? Bo wróciłam do tego co @Marzanka pisała wcześniej i zastanawiam się - jeśli znak przychodzi po czterech z dziewięciu powtórzeń, to jest to sygnał 'koniec' czy 'jesteś na dobrej drodze, kontynuuj'?


Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Kornelka50 i tu jest właśnie sedno interpretacji znaku w rytuale. Znak w połowie cyklu może być czymkolwiek - potwierdzeniem, ostrzeżeniem albo zupełnie niezwiązanym zdarzeniem które akurat rzuca się w oczy bo jesteś w trybie rytuału. Tradycja kabalistyczna powiedziałaby żebyś dokończyła cykl bo struktura jest ważniejsza niż interpretacja środka. Inne podejścia powiedzą że jeśli masz pewność co do znaku, to on jest odpowiedzią. Ale skąd masz tę pewność?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

No i powiedziałbym to samo - choć rozumiem że w praktyce musisz podjąć jakąś decyzję i nie będziesz miesiącami analizować czy zawiesiłaś właściwie. Zaczęcie od nowa jest zawsze bezpieczniejszym wyborem w sensie spójności intencji. To co tracisz to tylko czas, nie efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

Ale to trochę dziwne - jak możesz tracić czas a nie efekt, skoro te posty sugerują że liczba powtórzeń nie jest gwarancją efektu? To trochę jak powiedzieć że nie szkodzi że nie masz mleka do ciasta, bo ciasto i tak może nie wyjść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 670

@Lumina_F to jest całkiem niezłe porównanie. Problem polega na tym że w rytualistyce masz dwa poziomy: formalny i intencjonalny. Zaczęcie od nowa przywraca spójność formalną. Intencja i tak jest ciągła, bo ty dalej chcesz tego samego. To nie są rzeczy które się wzajemnie wykluczają.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam pytanie może głupie ale - czy są rytuały miłosne gdzie w ogóle nie ma z góry narzuconej liczby powtórzeń, tylko robisz dopóki coś nie nastąpi? Bo przez całą tę dyskusję zakładamy że jest jakaś liczba do wykonania, ale może to nie jest regułą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 275

@Nelka wcale nie głupie, wręcz przeciwnie. Są tradycje gdzie kryterium zakończenia nie jest liczba ale znak - zewnętrzny lub wewnętrzny. W niektórych podejściach sygnałem do zatrzymania jest sen, zbieg okoliczności albo konkretna zmiana w środowisku. To jest tak naprawdę inny model myślenia o rytuale - nie 'ile razy' ale 'do czego'. Problem w tym że bez jasnego kryterium znaku łatwo wpaść w pętlę czekania na coś czego nie ma.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: