I to mnie wlasnie zawsze konfunduje w rozmowach o rytualach. bo każda tradycja mówi coś innego, a potem człowiek siedzi i nie wie czego się trzymać. Jak ktoś na przykład korzystał z roznych systemow naraz i próbował to pogodzić to jak wyszlo?
Ojoj ja mam podobny problem z ciszą po rytuale i nie wiem jak to interpreować. Znaczy, cisza może znaczyć tyle rzeczy. Że nie zadzialalo że zadziałało ale wolno, że osoba się blokuje że czas nie byl dobry. Jak w ogóle zawezic to do jednej przyczyny?
No to w takim razie jak ktokolwiek w ogole decyduje że warto robić drugi rytual skoro nie wiadomo co poszło nie tak za pierwszym razem? To brzmi jak dzialanie po omacku.
Ja bym dodala, że jeśli ktoś ma problem z ustaleniem czy to dobry moment, to warto wykonać nie jeden, ale dwa rzuty runami w odstępie kilku dni. Jeśli odpowiedź się powtarza, to jest coś na rzeczy. Jeśli za każdym razem dostajesz inny przekaz, to znaczy że sytuacja jest niestabilna i sam timing nie wystarczy, żeby cokolwiek przesądzić.
Ech, trochę z boku patrzę na tę dyskusje bo mnie bardziej interesuje astrologia niż runy, ale mam pytanie ogolne. Czy ktoś w ogole uwzględnia pozycje Wenus albo Marsa przy planowaniu ponowienia rytuału? Wydaje mi sie, że retrogradacja Wenus to by był narpawde zły moment na jakikolwiek rytual miłosny, nie?
Bo wlasnie Wenus retrograde to jest coś o czym malo kto mówi w kontekście rytuałów milosnych a mi sie wydaje że to nie jest błahostka. Jak Wenus jest w retrogradacji to energia milosna generalnie się cofa, sprawy z przeszłości wychodzą na wierzch, ale nowe inicjatywy... nie wiem slyszalam różne rzeczy. Kttoś mi mówił, że to akurat dobry czas na rytualy dotyczace poowrotu kogoś, kto byl wcześniej w życiu. ktoś innny że absolutnie nie że to przepis na chaos. Saama nie wiem co myśleć. 🙂
I właśnie to mnie najbardziej uderzylo w tej rozmowie. że byłam gotowa tylko na jeden wynik. Doslownie jeden. I teraz myślę że to moglo zablokować cokolwiek innego, co moglo próbować sie wydarzyc. ale nadal mam pytanie które mnie trapi czyli to pierwotne, od ktorego zaczelam ten wątek. ile czasu między jednym a drugm rytualem na tę samą osobę? 🙂
Ech nie ma jednej liczby, i kazdy kto ci poda konkretną liczbę dni jako regule, mija się z prawda. ale jest logika, którą można stosować. Pierwszy rytual to jak rzucony kamień w wodę. Fale idą. Jeśli zaraz rzucisz drugi kamień w to samo miejsce, zaburzasz te fale zanim zdazyly cokolwiek zrobic. Mnimum to tyle czasu, żeby móc uczciwie ocenić czy coś się w ogóle ruszyło.
No ale jak dlugo to jest "uczciwie ocenić"? Tydzień? Miesiąc? Bo to jest wlasnie to czego nikt nie precyzuje i co mie doprowadza do szału kady mowi "daj czas" ale nikt nie mowi ile.
Ja do tego dodam perspektywę numerologiczną, bo nikt o tym nie mowil. Daty maają znaczenie przy planowaniu powtórzenia. Jeśli twój osobisty rok numerologiczny jest w fazie zamknięcia, to nowe rytuały miłosne mają ciężej. Rok 9 w numerologii osobistej to czas kończenia cykli, nie rozpoczynania. Rok 1 to nowy początek. Rok 6 jest wyjątkowo sprzyjający dla spraw uczuciowych. To nie jest coś, o czym powinno się zapominać planując cokolwiek w tej sferze.
No dobra, dodajesz swoją datę urodzenia miesiac i dzień do aktualnego roku kalendarzowego i sprowadzasz do jednej cyfry. na przyklad urodziny 15 marca, rok 2013: 1+5+3+2+0+1+3 = 15, potem 1+5 = 6. To rok 6 dla tej osoby. Proste
Ech, dobra, ale mam pytanie bo chyba troche odpłynęliśmy czy ktoś w ogóle probowal połączyć te wszystkie czynniki naraz numerologie, astrologię fazę ksiezyca, i wybrać na tej poodstawie date powtornego rytualu? Bo to brzmi jak zonglerka i zastanawiam się czy da się to w ogóle pogodzić, zeby wszystko pasowało jednoczesnie.
To jest bardzo uczciwa refleksja Franek05 i dobrze że ją masz. Bo właśnie ten lek przed powtórną porazka jest częścią tego co nie powinno towarzyszyć drugiemu rytualowi. Jeśli wchodzisz w niego z poczuciem "moze tym razem, ale pewnie znowu nic", to już na starcie masz problem niezaleznie od daty i fazy księżyca.
Ojoj, obserwuję tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do wszystkich. czy ktokolwiek tu rozwazal po prostu odpuszczenie zamiast powtarzania? Nie jako porażkę ale jako decyzje. bo slucham i widzę, że wiele osób kręci się wokół tego samego: jak to zrobic żeby zadziałało, a nikt nie pyta czy w ogóle powinno
Slysze cię, Dosia67 i nie będę udawac, że to mnnie nie uderzylo bo uderzylo. Tylko wlsanie nie wiem jak odróżnić "to juz nie ten czlowiek" od "to jeszcze nie ten moment". I to jet chyba sedno tego co mnie tu trzyma. jak to rozpoznać?
No dobra ale to troche za latwa odpowiedź, Niedziela. "Czujesz kiedy" to jest cos co mowi każdy i co nic nie znaczy bo jak ktoś jest w środku emocji, to nie czuje nic wyraznie albo czuje wszystko naraz i nie wie jak to posortowac. mnie to nigdy nie pomaga
Słucham tej rozmowy i zdaje sobie sprawe że ja w ogole nie myslalam o zamknięciu poprzednich prób. Po prostu przestalam i tyle. Czy to mogło coś zostawic? Teeraz troche sie zastanawiam czy to nie jest powod dla ktorego kolejne podejscie moze nie działać bo poprzednie jest nadal jakby otwarte.
No proszę, mam pytanie do Edmunda, bo trochę wcześniej powiedział coś o zamykaniu pracy przez spalenie składników. czy to znaczy że jeśli pierwszego rytuału nigdy się nie zamknęło to drugi rytuał na tę samą osobę jest robiony na bazie pierwszego, czy obok niego? Bo to by mogło tlumaczyc dlaczego efekty bywaja dziwne i nieprzewidywalne.
Chcę tylko dopowiedzieć że te sny to niekoniecznie wskaźnik działania rytuału, tylko wskaźnik tego ile miejsca ta osoba zajmuje w twojej głowie. Mózg przetwarza w nocy to, co go absorbuje w dzień. Więc jeśli myślisz obsesyjnie o kimś po rytuale, to będziesz go śnić, ale to nie znaczy że rytuał zadziałał. To znaczy że jesteś mocno skupiony emocjonalnie.
