Forum

Asystent AI
Jak rozmawiać z par...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak rozmawiać z partnerem o tym, że zrobiłaś/zrobiłeś rytuał - czy ujawniać czy nie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegos czasu i nie wiem czy to tylko mój problem czy ktoś jeszcze sie z tym zmagał. Zrobiłam rytuał na przyciągnięcie konkretnej osoby, wszystko poszło jak miało iść, relacja sie jakoś rozwija... ale on oczywiście nie wie że cokolwiek robiłam. I zastanawiam sie czy kiedykolwiek powinnam mu o tym powiedziec. Czy to jest w ogóle temat do poruszenia bez burzenia tego co sie buduje? Jak wy sobie z tym radzicie, bo wyobrażam sobie ze nie jestem jedyna która stanęła przed tym dylematem.


Odpowiedz
74 odpowiedzi
Wpisy: 882
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

To chyba jedno z bardziej niewygodnych pytań w tym temacie, bo wszyscy skupiają się na tym jak rytuał zrobić, a co potem - już nikt za bardzo nie chce gadać. Z mojego doświadczenia: to zależy od człowieka po drugiej stronie. Nie chodzi o to, czy zasługuje na prawdę albo cokolwiek w tym stylu - chodzi o to, co on w ogóle rozumie przez słowo "rytuał". Niektórzy słyszą to słowo i od razu myślą manipulacja, sekta, klątwa. Inni wzruszą ramionami i powiedzą "dziwne, ale okej". Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy wy uważacie ze rytuał miłosny to jest cos co "robimy komus" - czy raczej tworzymy przestrzen i ta osoba sama wchodzi albo nie? Bo jeśli to drugie, to właściwie nie ma czego ukrywac, prawda? To tak jakby powiedziec ze modliłam sie o miłosc i ze to manipulacja. Chetnie usłyszę jak inni na to patrza bo sama mam z tym metlik w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zaklinacz-ka)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie które piszesz jest ważne, ale trochę zbyt wygodne jako argument do usprawiedliwiania wszystkiego. Bo "tworzenie przestrzeni" brzmi neutralnie - ale rytuał kierowany na konkretną osobę, z jej imieniem, z jej zdjęciem, z intencją żeby to ona a nie ktokolwiek inny - to już inna historia. Nie mówię, że złe. Mówię, że nie warto sobie wmawiać, że to jest to samo co ogólna intencja przyciągnięcia miłości. Różnica jest i chyba warto ją widzieć uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Okej ale to nie odpowiada na pytanie Lelji. Mowic czy nie? Bo ja rozumiem filozofię tego wszystkiego ale to jest praktyczny problem - siedzisz obok tej osoby i wiesz cos czego ona nie wie. I to cos miało bezposrednio wpłynac na to ze w ogole tu jestescie. Nie czujecie ze to troche ciezko dźwigać?


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@frydka69)
Połączone: 3 lata temu

Ja powiedziałam swojemu partnerowi. Nie od razu, nie na początku, ale po jakimś czasie gdy już wiedziałam że jest między nami coś prawdziwego. Powiedziałam luźno, przy okazji rozmowy o tym w co wierzę. Jego reakcja była... zaskakująco spokojna. Powiedział coś w stylu "no to znaczy że naprawdę na mnie czekałaś" i przeszliśmy do kolejnego tematu. Ale mam świadomość że mogło wyjść zupełnie inaczej. To była loteria.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Frydka69 I nie miałaś wrażenia że on tak naprawde nie do końca zrozumiał co mu mowisz? Bo to jest cos czego sie boje - ze powiem, a on potaknie, a potem to będzie siedziało gdzies z tyłu głowy i będzie wracało w kazdej kłotni albo w kazdym momencie wątpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie to jest sedno. Można powiedzieć i technicznie się przyznać - ale jeśli ta osoba nie ma żadnego punktu odniesienia do tego, czym jest rytuał, to i tak skonstruuje własną narrację. I ta narracja będzie pewnie gorsza od rzeczywistości, bo ludzie bez wiedzy wypełniają luki strachem. Więc pytanie "mówić czy nie" jest trochę wtórne wobec pytania "jak mówić, żeby to miało sens".


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś miał sytuację odwrotna - ze to partner albo partnerka przyznał sie ze cos robił zanim sie zaczeliscie spotykac? Ciekawi mnie jak to wyglada z drugiej strony, bo my tu glownie mowimy o perspektywie osoby ktora rytuał robiła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 882

@Henius Znam kilka takich przypadków z opowieści. W jednym facet totalnie odskoczył, uznał że był "zahipnotyzowany" i że nie miał wolnej woli. W drugim przypadku kobieta powiedziała mężowi po kilku latach małżeństwa i on stwierdził, że miłość jest miłością niezależnie od tego co ją zapoczątkowało. Trzeci przypadek - para się pokłóciła, ale przeżyli i podobno teraz z tego żartują. Nie ma reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co mówisz o tej "wolnej woli", bo to chyba największa bomba w tej całej rozmowie. Jesli ta osoba uzna ze rytuał jej "zabrał wybor" - nawet jesli tak nie było - to mozecie miec naprawde powazny problem. I nie chodzi o to czy rytuał działa czy nie, tylko o percepcje. Ludzie potrzebuja czuc ze ich decyzje sa ich własne.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zaklinacz-ka)
Połączone: 2 lata temu

No i tu wraca pytanie Druidki o to czym właściwie jest rytuał miłosny. Jeśli sami jesteśmy przekonani, że nie steruje człowiekiem tylko zmienia energię wokół sytuacji - to czy możemy to przekazać komuś z zewnątrz tak, żeby naprawdę zrozumiał, a nie tylko udał? Większość ludzi nie ma żadnych ram pojęciowych do takiej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ja sie zastanawiam czy w ogole jest jakis obowiazek mowienia. Nie powiadamiamy przeciez partnera o kazdej modlitwie, o kazdej afirmacji, o kazdej mysli ktora wysłałysmy w jego strone. Skad ta granica miedzy "to jest moja prywatna praktyka duchowa" a "to jest cos co musze wyznac"? Moze to jest kwestia tego ile sami z tym chodzimy, nie ile on powinien wiedziec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Runiarka_57 No ale modlitwa to jedno a rytuał z konkretnym imieniem z intencja z ingredientami dobranymi pod te osobe - to chyba troche wiecej niz afirmacja przed lustrem? Mam wrazenie ze to porownanie troche rozmywa roznice i troche za bardzo upraszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodze troche z boku, bo mnie bardziej interesuje co sie dzieje z osoba ktora to w sobie nosi. Bo długoterminowe trzymanie takiej tajemnicy ma swoja cene energetyczna jesli mozna tak to ujac. Nie mowie ze trzeba mowic - mowie ze warto sprawdzic czy to milczenie nas obciaza czy nie. Sama miałam cos podobnego przez długi czas i dopiero kiedy to powiedziałam poczułam ze cos sie miedzy nami naprawde otworzyło. Ale nie wiem czy u innych byłoby tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Anusia_H To jest ciekawe bo właśnie o to chodzi - czy to co czuje to jest jakas intuicja ze powinnam powiedziec, czy to zwykłe poczucie winy ktore sobie buduje z niczego? Jak to w ogole odroznic?


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

to jest bardzo trudne do odroznienia, szczerze. intuicja i poczucie winy potrafia wygladac bardzo podobnie od srodka jedno pytanie ktore mi kiedys pomoglo w podobnym kontekscie: czy chce powiedziec dla siebie zeby mi ulzylo - czy chce powiedziec bo uwazam ze ta osoba powinna wiedziec? te dwie motywacje prowadza do roznych rozmow i roznych skutkow


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@jaroslawa)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam wrazenie ze nikt jeszcze nie powiedział wprost - a co jesli po prostu nie mowic i tyle? Ze to moze byc decyzja, a nie ucieczka od czegos? Nie kazda prawda musi byc wypowiedziana zeby relacja była prawdziwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 234

@Jaroslawa Zgadzam sie z tym do pewnego stopnia, ale jednocześnie - to zależy jak głęboka jest ta relacja i dokąd zmierza. Jeśli budujesz coś długoterminowego, to tajemnice takiego kalibru mają tendencję do wychodzenia w najmniej spodziewanych momentach. Nie dlatego że koniecznie powiesz, ale dlatego że żyjemy z tym i to gdzieś przesiąka przez zachowanie, przez napięcie, przez różne drobne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktos probował jakos połowicznie - nie tłumaczyc rytuału, ale powiedziec cos w rodzaju "wierze w takie rzeczy i praktykowałam je"? Zeby to nie była bomba tylko stopniowe oswajanie? Zastanawiam sie czy nie ma jakies drogi posredniej miedzy pełnym wyznaniem a pełnym milczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie Henia o drogę pośrednią jest dla mnie najciekawsze w tej rozmowie. Bo właśnie tak zacząłem - powiedziałem jednej osobie ze interesuję sie magią, ze praktykuję różne rzeczy, ze wierze w energie i intencje. I ona przyjęła to bez problemu. Ale zauważyłem ze jak potem chciałem pójść krok dalej - ta "miękka" wersja paradoksalnie utrudniła sprawę, bo ona myślała ze już wie o co chodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Astrolab czyli ona miała juz gotowy obraz tego czym sie zajmujesz - i ten obraz był niepełny ale "zamkniety". i potem nie miała juz przestrzeni na nowa informacje ktora by go przebudowała? to jest ciekawy mechanizm jak zareagowała kiedy wyszło cos konkretniejszego


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 279

@Dionizy Zreinterpretowała wszystko wstecz. Nagle każda jej decyzja z tamtego okresu była podejrzana. Jakby cofnęła sie i zaczęła sprawdzać co było jej a co nie. To było gorsze niż gdybym powiedział wszystko od razu - przynajmniej wtedy nie miałaby tego poczucia ze przez jakiś czas funkcjonowała z niepełną wersją historii.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co opisujesz ma swoją nazwę w psychologii - to jest efekt retrospektywnego zniekształcenia. Kiedy człowiek dostaje nową informację która zmienia kontekst, mózg automatycznie "poprawia" wspomnienia żeby pasowały do nowej wersji. I nie da się tego wyłączyć. Więc jeśli ktoś się dowie o rytuał z opóźnieniem - będzie reinterpretował wszystko, co uznał za zbieg okoliczności, za swoje decyzje. Naprawdę trudno to potem odkręcić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Brygida A czy to znaczy ze im szybciej sie powie tym mniejsze ryzyko tej reinterpretacji? Ze krotszą historię trzeba bedzie potem przerabiac?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 255

@Henius Niekoniecznie, bo na początku relacji człowiek jest bardziej podatny żeby wszystko traktować jako znaczące. Więc ryzyko jest inne w zależności od momentu - nie mniejsze, tylko inne. Wczesny etap: można uciec bo "nie było przywiązania". Późny etap: historia do przerobienia jest długa. Nie ma dobrego okna.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

To jest troche przerażające, bo sugeruje ze cokolwiek zrobie - i tak jest jakies ryzyko. Ale moze to jest właśnie odpowiedź na moje pytanie? Ze nie chodzi o znalezienie idealnego momentu, tylko o podjecie decyzji i wiedzenie jakie konsekwencje ona niesie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Lelja ale czy ty w ogole wiesz co chcesz przez to osiagnac? Bo ja czytam twoje posty i mam wrazenie ze pytasz czy mowic czy nie - ale gdzies pod spodem jest pytanie o to czy ta relacja jest "prawdziwa" skoro zaczela sie od rytualu. I to moze jest wazniejsze.


Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Runiarka_57 Właśnie to samo czułam czytając od początku. bo jesli Lelja jest przekonana ze relacja jest prawdziwa i dobra - to czemu w ogóle chce mowic? poczucie winy? uczciwość? A moze strach ze on kiedys sie dowie z innego zródła?


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Chyba troche wszystkiego po trochu. Nie wiem czy to poczucie winy czy cos innego - ale mam wrazenie ze nose cos czego nie powinnam nosic sama. I jednoczesnie boje sie ze jesli to powiem to zepsuje cos co teraz jest naprawde dobre.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

To "noszenie czegoś samej" jest konkretne i nie powinno byc bagatelizowane. Ale chce dopytac - czy to ciężar dlatego ze boisz sie konsekwencji ujawnienia, czy dlatego ze samo trzymanie tej informacji jest dla ciebie niezgodne z tym jak budujesz te relacje? Bo to sa dwa rozne powody i prowadza do roznych decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zaklinacz-ka)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta rozmowa krąży wokół jednego założenia, którego nikt nie sprawdził wprost - że rytuał miłosny jest czymś wyjątkowym etycznie i wymaga szczególnego traktowania. Ale co jeśli to założenie jest błędne? Ludzie nie wyznają partnerom każdej modlitwy, każdej prośby wysłanej w stronę wszechświata. Gdzie naprawdę leży ta granica?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Zaklinacz.ka Ale chyba sama intencja ukierunkowana na konkretnа osobę robi roznice? Bo modlitwa "niech pojawi sie ktos dobry" to co innego niz rytuał z imieniem, datą urodzenia i zdjeciem. Nie mozna tego wrzucac do jednego worka, to juz naprawde duza roznica.


Odpowiedz
(@zaklinacz-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Druidka_E No i to jest właśnie pytanie otwarte - czy ta różnica jest jakościowa, czy tylko ilościowa? Intencja ukierunkowana na konkretną osobę jest w każdym przypadku, nawet bez zdjęcia. Forma jest inna, to wszystko. Nie mówię, że etycznie neutralne - mówię, że nikt z nas tak naprawdę nie wie gdzie dokładnie przebiega ta granica i każdy ją przesuwa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@frydka69)
Połączone: 3 lata temu

Myślę że ta granica jest inaczej ustawiona dla różnych osób i nie da się jej ustalić abstrakcyjnie. Ważniejsze pytanie brzmi: czy ty sama czujesz że zrobiłaś coś, co wymaga wyjaśnienia? Jeśli nie - to po co mówić. A jeśli tak - to mówienie nie jest pytaniem "czy", tylko "kiedy i jak".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Frydka69 Ale to kładzie cały ciężar na wewnętrzne odczucie osoby która rytuał robiła. A to odczucie moze byc zafałszowane przez strach albo przez nadmierne usprawiedliwianie. Skad w ogole wiadomo ze własna ocena jest tu wiarygodna?


Odpowiedz
Wpisy: 882
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie ten węzeł wokół którego ta dyskusja chodzi od początku. Nie ma zewnętrznego arbitra który powie "tak, twoje odczucie jest słuszne". Dlatego pytanie "czy mówić" jest wtórne wobec pytania "dlaczego to noszę". Jeśli ktoś to nosi latami bez żadnego dyskomfortu - być może odpowiedź jest po prostu "nie". I to nie musi być ucieczką od czegoś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 15

@Magicwoman Właśnie. Milczenie nie zawsze jest czyms złym. Czasem jest po prostu decyzja ze pewne warstwy siebie zachowujesz dla siebie. To nie jest kłamstwo i nie trzeba z tego robić problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli problem jest jeszcze bardziej podstawowy - że ta osoba, której dotyczy rytuał, mogłaby mieć prawo wiedzieć, niezależnie od tego czy ty czujesz potrzebę mówienia? Pytam serio bo to jest ten aspekt który umknął w tej rozmowie. Mówimy dużo o osobie która rytuał robiła, a co z tym drugim człowiekiem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Zbyszek90 No właśnie, to jest pytanie które chciałem zadac wczesniej. Bo jesli sami wierzymy ze rytuał miał wpływ na te druga osobe - to czy ona nie ma jakiegos prawa wiedziec ze cos takiego sie wydarzyło? Nawet jesli ona w to nie wierzy?


Odpowiedz
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Henius No i tu jest ten moment gdzie różne osoby w tej rozmowie mają naprawdę różne założenia. Bo jeśli wierzę że rytuał cokolwiek zrobił - to ta osoba była podmiotem czegoś o czym nie wiedziała. I to jest inny ciężar niż "mam sekret o sobie".


Odpowiedz
Wpisy: 882
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że to "prawo do wiedzy" o którym mówisz - na czym miałoby polegać w praktyce? Co tej osobie daje informacja że ktoś zapalił świecę i myślał o niej intensywnie? Jeśli ona nie wierzy w rytuały, to zdarzenie nie ma dla niej żadnej wagi. Jedyne co dostaje, to obraz partnera jako kogoś, kto... no właśnie jak to ujmie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Magicwoman Ale czy to nie jest trochę paternalistyczne, żeby za nią decydować że ta informacja jej niepotrzebna, bo i tak nie wierzy? Ona może nie wierzyć w rytuały, ale może mieć własne zdanie na temat tego że partner coś przed nią ukrywał. To są dwie różne sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zaklinacz-ka)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobry punkt, Heniuś. Można rozdzielić dwie rzeczy - treść sekretu i sam fakt posiadania sekretu. Ona może nie wierzyć w rytuały i mieć to gdzieś, ale jednocześnie poczuć się naruszona tym że dowiedziała się iż partner żył z czymś w środku czego jej nie powiedział.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie to jest chyba mój największy strach. Nie to ze on oceni sam rytuał, ale to ze oceni mnie za milczenie. Ze przejdzie do porządku dziennego nad tym co robiłam - ale nie przejdzie nad tym ze nie powiedziałam przez cały ten czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frydka69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 234

@Lelja ale skad wiesz ze tak zareaguje? Mam na myśli - czy ty go znasz na tyle żeby przewidzieć co dla niego jest większym problemem? Bo to co mówisz brzmi trochę jak scenariusz który sobie napisałaś, a nie coś co wynika z tego jaki on jest.


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Frydka69 Ale chyba kazdy buduje sobie takie scenariusze przed trudna rozmowa? To nie znaczy ze sa fałszywe - moze Lelja go naprawde dobrze zna i wie jak zareaguje. Troche za szybko to odrzucasz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: