Forum

Asystent AI
Rytuał na własną mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał na własną miłość do siebie - czy to działa inaczej niż na drugą osobę?


Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu. Robiłam różne rytuały - na przyciągnięcie partnera, na poprawę relacji, na pojednanie. Ale nigdy nic stricte na siebie - na miłosc do siebie, na akceptację własnej osoby. I teraz siedzę i myślę: czy to w ogóle działa tak samo jak rytuały skierowane na kogoś z zewnątrz? Intuicyjnie czuję że coś tu jest inaczej, ale nie umiem tego ubrać w słowa. Może ktoś miał doświadczenie z czymś takim skierowanym do wewnątrz?


Odpowiedz
53 odpowiedzi
Wpisy: 137
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Robiłam coś takiego mniej więcej rok temu i moje odczucia są takie, że mechanizm jest zupełnie różny. Przy rytuałach na drugą osobę jest jakiś cel zewnętrzny, coś poza tobą. A przy miłości własnej pracujesz z oporem który jest w środku - i to jest dużo trudniejsze, bo nie możesz po prostu wysłać intencji gdzieś tam i czekać. Musisz być jednocześnie nadawcą i odbiorcą. Nie wiem czy to ma sens, ale tak to czułam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Mocarnaa to co piszesz o byciu nadawcą i odbiorcą jednocześnie - czy to nie jest właśnie ten problem, ze sami sobie blokujemy? Czytałam gdzieś ze rytuały na miłosc własną często nie działają właśnie dlatego że wewnetrzny krytyk jest silniejszy niż intencja którą próbujemy ustawić. Jakby jedna część nas sabotowała drugą.


Odpowiedz
Wpisy: 791
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ciekawe podejście, ale z mojej perspektywy to pytanie "czy działa inaczej" zakłada ze oba typy rytuałów w ogóle działają na porównywalnej zasadzie. Nie jestem przekonany do tej symetrii. Przy rytuałach skierowanych na siebie dochodzi coś co w psychologii nazywają efektem placebo połaczonym z intencją - ale to nie jest pejoratywne, bo zmiana wewnetrznego dialogu to realna zmiana. Przy rytuałach "na kogoś" mechanika jest zupełnie inna i dużo bardziej dyskusyjna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Halny77 okej, ale czy to znaczy ze rytuały na siebie są łatwiejsze do wytłumaczenia bo efekt jest wewnętrzny? Bo mam wrażenie że niektórzy traktują je jak gorszy typ - takie psychologiczne ćwiczenie opakowane w symbolikę, a nie prawdziwy rytuał. Mnie to zawsze irytowało szczerze mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten podział na "prawdziwy" i "nieprawdziwy" rytuał to mit który krąży od lat. W tradycjach nordyckich galdr - śpiewane zaklęcia - były uzywane zarówno na zewnętrzne cele jak i do wewnętrznej pracy i nikt nie hierarchizował tych zastosowan. Idea ze rytuał musi działać na świat zewnętrzny żeby być "prawdziwym" to raczej wpływ myślenia magicznego z XIX-wiecznych lóż niż cokolwiek starszego.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem różnica jest taka, że przy rytuałach miłosnych na siebie używa się głównie kwarcu różowego i różowych świec - dokładnie tak samo jak przy ryciałach na przyciągnięcie partnera. Symbolicznie to ta sama energia, tylko skierowana do wewnątrz. Nie ma tu żadnej fundamentalnej różnicy technicznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Turkusowa.pl to jest dosyć powierzchowna analogia. Kwarcowe i różane świece to konwencja, nie mechanizm. Możesz użyć czarnej świecy w rytuale miłości własnej jeśli dla ciebie czarna symbolizuje odpuszczanie autocenzury. Symbolika jest umowna i kulturowo zmienna, więc sprowadzanie całej różnicy do kolorów i kamieni to uproszczenie które może kogoś naprowadzić na zły trop.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i myślę że brakuje tu jednego wymiaru - numerologicznego. Data rozpoczęcia rytuału na siebie ma inne znaczenie niż przy rytuale na relację. Przy pracy z własnym "ja" najsilniej działa liczba życiowa w połączeniu z cyklem personalnym. Jeśli ktoś jest w roku osobistym 2 albo 6, takie rytuały mają inną głębię niż w roku 1 czy 8. Robiłam kilka takich zestawień i różnica była naprawdę odczuwalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Mimoza czekaj, to jak obliczasz ten rok personalny? Słyszałam różne metody i nigdy nie byłam pewna która jest ta właściwa. I czy to znaczy że są lata kiedy w ogóle nie warto się za takie rytuały brać?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Mocarnaa rok personalny to data urodzenia bez roku zsumowana cyfrowo, do której dodajesz rok bieżący. Np. jeśli urodziny to 15 marca, masz 1+5+0+3 = 9, plus 2+0+2+5 = 9, razem 18, czyli 9. Rok personalny 9 to rok zamykania cykli - świetny na rytuały odpuszczania starych przekonań o sobie. Rok 1 to dobry czas na nowy początek, ale często jest za dużo zewnętrznego skupienia żeby wejść głęboko do wewnątrz. Nie powiedziałabym że są złe lata, ale są lepsze i mniej sprzyjające.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Jestem sceptyczna jeśli chodzi o tę numerologię, ale zapytam bo jestem ciekawa - skad w ogóle to przekonanie ze liczby maja wpływ na skutecznosc rytuału? Czy ktoś kiedykolwiek to porównywał, robił ten sam rytuał w różnych cyklach i notował różnice? Bo to brzmi jak coś co mozna by sprawdzic.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie prowadzę notatki z każdego rytuału - zapisuję datę, fazę księżyca, stan emocjonalny przed i po, materiały których używam. Ale do tej pory nie zbierałam danych pod kątem roku personalnego. Iwonka ma rację że to byłoby ciekawe porównanie, ale to są lata obserwacji i każdy ma inne życie, więc ciężko to kontrolować jak eksperyment.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 67

@Stokrotunia67 mam pytanie bo zaczęłaś ten temat - jak piszesz że intuicyjnie czujesz iż coś jest inaczej, to masz na myśli samą intencję ustawioną przed rytuałem, czy też jak wygladają materiały i przebieg? Zastanawiam sie czy można wziąć gotowy rytuał miłosny i po prostu przestawić go na siebie zamiast na kogoś drugiego, czy to wymaga głębszej przeróbki.


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Augurka52 dobre pytanie bo sama się nad tym zastanawiałam zanim zaczęłam pisać. Chodzi mi o jedno i drugie właściwie. Intencja ustawiona na siebie czuje się zupełnie inaczej - trudniej ją sformułować, jest jakiś wewnętrzny opór. Ale też same materiały czasem intuicyjnie wybieram inne. Niedawno robiłam coś na relację i sięgnęłam po różowy kwarc automatycznie. Jak robiłam coś dla siebie, stanęłam przed tym kwarcem i jakoś nie chciał mi "wejść", skończyłam na malachicie. Nie wiem czy to ma sens czy to był tylko nastrój.


Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Stokrotunia67 ja mam inaczej - zawsze sięgam po obsydian przy pracy z sobą. Brzmi może dziwnie w kontekście miłosnym, ale dla mnie obsydian to lustro, pokazuje to czego nie chcę w sobie widzieć. I właśnie to jest w rytuałach na miłość własną - wbrew nazwie nie ma tam za dużo ciepłej różowej energii, przynajmniej nie na początku. Najpierw trzeba się z czymś skonfrontować.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@balbina79)
Połączone: 2 miesiące temu

hej, czytam i sie zastanawiam - czy rytuał na miłosc własną moze miec efekty uboczne? tzn. czy jak robisz coś żeby lepiej siebie traktować to moze to zmienić też jak patrzysz na innych? pytam bo słyszałam ze ktoś po takim rytuale stał sie mniej tolerancyjny na złe traktowanie i skończyła związek. nie wiem czy to dobry czy zły efekt 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 791

@Balbina79 to co opisujesz to raczej nie efekt uboczny tylko cel. Jeśli rytuał na miłość własną naprawdę działa, jednym z naturalnych następstw jest zmiana tego co akceptujesz od innych - to dość logiczne. Nie mozesz jednocześnie zadbać o siebie i tolerowac sytuacji które ci szkodzą. Pytanie czy ta osoba była na to gotowa, a nie czy rytuał "zadziałał źle".


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

to mnie trochę przeraża jak tak to ujmujesz. Czyli zanim zrobię taki rytuał powinnam być gotowa na to że moje życie moze się zmienić w kierunku którego nie przewiduję? Brzmi poważnie jak na coś co część ludzi traktuje jak ćwiczenie z afirmacjami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Ewunia każda głębsza praca ze sobą - rytuał, medytacja, terapia - może wyciągnąć rzeczy których się nie spodziewasz. To nie jest specyfika rytuałów magicznych, to jest specyfika zmiany w ogóle. Ci wszyscy kwarcowo-różowoświecowi rytualiści obiecujący samo pozytywne ciepło i zero turbulencji trochę mijają się z prawdą o tym jak zmiana wewnętrzna działa.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

No ale można to przeprowadzić tak żeby było bezpieczne. Wystarczy dodać intencję ochronną na początku i zamknąć krąg po skończeniu. To podstawa przy każdym rytuale i wtedy nie ma co się obawiać żadnych nieprzewidzianych efektów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Turkusowa.pl intencja ochronna nie kontroluje tego co rytuał wyciągnie na powierzchnię z twojej psychiki. to nie jest zabezpieczenie przed konfrontacją z własnymi wzorcami - to jest zabezpieczenie przed czymś zewnętrznym, i to też jest dyskusyjne. Mylisz dwie zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

O, to ciekawe z tym malachitem - on kojarzy się raczej z sercem ale też z transformacją. Czy czułaś coś konkretnego co nie grało z różowym kwarcem? Bo zastanawiam sie czy te intuicyjne wybory kamieni przy rytuałach na siebie są jakims sygnałem o tym czego naprawde potrzebujemy, czy po prostu nastroj dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@trzmielina00)
Połączone: 2 lata temu

Też słyszałam o obsydianie, ale zawsze byłam ostrożna bo czytałam że jest bardzo intensywny dla osób wrażliwych energetycznie. Czy przy rytuale na siebie to nie jest za duże wyzwanie naraz? Bo i tak samo bycie nadawcą i odbiorcą jest trudne, a tu jeszcze kamień który wyciąga rzeczy na wierzch.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Trzmielina00 właśnie dlatego że jest intensywny. Nie wiem skąd wziął się trend żeby rytuały na miłość własną były miękkie i przyjemne. Może dla kogoś są, ale jeśli masz głęboko zakorzeniony wzorzec odrzucania siebie, to różowa świeca i afirmacja tego nie ruszy. Trochę jak przyklejanie plastra na coś co wymaga szwów.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 791

@Mocarnaa zgadzam się z tym, ale chciałbym doprecyzować jedną rzecz. Ta intensywność obsydianu to nie argument za tym że "głębszy" równa się "lepszy". Znam ludzi którzy siedzą latami z superintensywnymi praktykami i krecą się w kółko, bo intensywność zastępuje im faktyczną zmianę. Czy intensywnosc samego procesu ma znaczenie, czy liczy się to co z nim robisz potem?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Halny77 bardzo trafne. W pracy z runami jest podobnie - mozna robić zaawansowane układy na samorozwój, ale jeśli po sesji odkładasz runy i wracasz do tych samych schematów myślenia, rytuał był tylko estetycznym przeżyciem. Działanie po rytuale jest chyba bardziej istotne niż dobór kamienia czy świecy. Macie jakieś konkretne rzeczy które robicie po?


Odpowiedz
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Runolog70 ja najczęściej nie wiem co robić po. Siedzę chwilę w ciszy, może zapiję herbatę i tyle. Mówisz o działaniu - ale co to w ogóle znaczy po rytuale na miłosc własną? Przy rytuale na relację wyobrażam sobie że np. wychodzisz i podejmujesz jakies kroki żeby kogoś poznać. Ale przy pracy z sobą to gdzie to działanie ma się skierować?


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@balbina79)
Połączone: 2 miesiące temu

właśnie! to mnie zawsze zastanawia. jak robiłam taki rytuał to nie wiedziałam czy cos sie w ogole zmieniło. przy rytuale na cos zewnetrznego czekasz na znak z zewnątrz. a tu na co czekasz? na to ze wstaniesz rano i nagle bedziesz siebie lubić? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 791

@Balbina79 i to jest właśnie sedno trudności w ocenianiu tych rytuałów. Nie ma zewnetrznego wskaźnika sukcesu. Mozesz poczuć coś w trakcie, ale nie wiesz czy to zmiana czy tylko stan relaksacji po samym ceremoniale. Stąd mój wcześniejszy sceptycyzm wobec porównywania obu typów - kryteria oceny są fundamentalnie różne.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego zaczęłam prowadzić te notatki. Wiem że Halny77 powie że to subiektywne i ma rację, ale przynajmniej widzę pewne wzorce po czasie. Na przykład po kilku tygodniach od rytuału wróciłam do notatek i zobaczyłam że przestałam przepraszać za rzeczy za które przepraszałam wcześniej odruchowo. Nie był to nagły zwrot, ale coś się przesunęło. Czy to rytuał? Może nie tylko, ale zbiegło się w czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

to jest akurat bardzo konkretna obserwacja i właśnie takie rzeczy mnie przekonują bardziej niż opisy energii. Ale jak odróżniasz to że sie coś zmieniło przez rytuał od tego że po prostu minął czas i sama przepracowałaś? Mówię poważnie, nie ironicznie - to jest właśnie to pytanie które mnie zatrzymuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Iwonka szczerze? Nie odróżniam i nie wiem czy to w ogóle możliwe. Ale przestało mnie to jakoś dręczyć. Rytuał działa na mnie jak forma skupienia intencji - zamiast mieć w głowie mglistą myśl że chcę lepiej siebie traktować, robię z tego konkretny akt. Może to tylko ceremonia nadawania sensu, ale to też coś.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Ceremonia nadawania sensu to bardzo trafne określenie i ma głębsze uzasadnienie niż mogłoby się wydawać. W wielu tradycjach nie rozróżniano między rytuałem a zmianą psychologiczną bo traktowano je jako jedno. Liminalność rytuału - ten moment między starym a nowym - była uznawana za realny czas zmiany, nie tylko symboliczny. Van Gennep opisywał to jako fazę przejścia w której stare reguły tymczasowo przestają obowiązywać. W rytuale na siebie ta liminalność jest skierowana do wewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 67

@Mimoza czekaj, czyli mówisz że sam rytuał - bez żadnej magii w dosłownym sensie - już przez to zawieszenie starych schematów może coś zmieniać? I czy to działa tylko jeśli naprawdę w to wierzysz, czy ten mechanizm liminalności jest niezależny od wiary?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Augurka52 to jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi nawet w antropologii. Van Gennep i Turner badali rytuały przejścia w kontekście społecznym gdzie liminalność działa przez wspólnotę - wszyscy razem przechodzą przez ten próg. Przy rytuale samotnym skierowanym do wewnątrz musisz być jednocześnie tym który prowadzi i tym który przechodzi. I tu wracamy do tego o czym mówiła Ewunia - bycie nadawcą i odbiorcą jednocześnie. Może właśnie dlatego jest trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ale przecież można te trudności obejść zapraszając przewodnika - archanioła, bóstwo, cokolwiek jest zgodne z twoją tradycją. Wtedy nie jesteś sama w tej liminalności, masz zewnętrzny punkt odniesienia który prowadzi rytuał. Właśnie po to są inwokacje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Turkusowa.pl to zależy od podejścia do tego czym te byty w rytuałach są. Jeśli traktujesz archanioła jako zewnętrzną siłę która przejmuje odpowiedzialność za twój wewnętrzny proces - to jest problematyczne. Inwokacja to zaproszenie do wspólnej pracy, nie delegowanie. W tradycjach nordyckich seidr wołtwa prowadziła siebie, a nie przekazywała się pod czyjąś opiekę. Zewnętrzny przewodnik może wspierać, ale nie zastępuje twojego zaangażowania.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

mam pytanie bo troche sie zgubiłam - czy w takim razie uwazacie ze rytuał na miłosc własną wymaga jakichs specjalnych przygotowan których nie ma przy standardowym rytuale miłosnym? czy jest jakas lista rzeczy ktore trzeba zrobic inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 791

@Wiedunia "lista rzeczy" to trochę zbyt uproszczone ujęcie. Ale jeśli miałbym powiedzieć co jest inne - przygotowanie mentalne jest ważniejsze niż materialne. Przy rytuale na kogoś zewnętrznego możesz skupić się na wyobrażeniu tej osoby, sytuacji. Przy pracy z sobą musisz mieć dość klarowności żeby wiedzieć z czym właściwie pracujesz. Bez tego możesz zrobić piękny rytuał i nie wiedzieć nawet co chciałeś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@balbina79)
Połączone: 2 miesiące temu

to jak to wiedziec? tzn jak sie przygotowac zeby wiedziec z czym sie pracuje? bo jak próbowałam to miałam takie ogólne "chcę sie lubić" i czułam ze to mało konkretne ale nie wiedziałam jak to bardziej sprecyzowac


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@balbina79)
Połączone: 2 miesiące temu

tzn czy chodzi o to ze najpierw trzeba wiedziec co konkretnie nie lubie w sobie? bo jak siade i mysle "chce sie lubic" to jest jakies ogólne i puste. ale jak zaczynam myslec co konkretnie to robi sie lista rzeczy do naprawienia i to tez chyba nie o to chodzi


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Balbina79 dokładnie w to wpadłam na początku. Zaczęłam od ogólnego "chcę lepiej siebie traktować" i to nie działało jako punkt wyjścia. Pomogło mi to że wybrałam jedną konkretną sytuację z ostatniego czasu gdzie ewidentnie siebie skrzywdziłam - na przykład zgodziłam się na coś czego nie chciałam i potem się złościłam. I z tym jednym konkretnym momentem szłam do rytuału, nie z całą sobą.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 791

@Balbina79 to co opisujesz to klasyczna pułapka - albo za ogólnie, albo zaczynasz inwentaryzować wady. Trzecie wyjście które ma więcej sensu: idź od strony ciała. Co czujesz fizycznie kiedy robisz sobie coś nieprzyjemnego - ścisk w gardle, napięcie w klatce? To jest konkretniejszy punkt niż abstrakcyjna lista. Rytuał na własną miłość to praca z tymi miejscami, nie z pojęciem.


Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Halny77 zgadzam się z tym podejściem od ciała, ale mam wrażenie że to jest właśnie różnica między rytuałem a medytacją somatyczną. Rytuał dodaje zewnętrzną formę do tego co jest w środku. Jak już wiesz z czym pracujesz - czy to napięcie w klatce, czy konkretna sytuacja jak u Stokrotunia67 - rytuał jest nadaniem temu rangi. Ceremonialne powiedzenie: to jest ważne, tym się zajmuję teraz.


Odpowiedz
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 67

@Mocarnaa a to "nadanie rangi" - czy musi być coś rozbudowanego? Pytam bo czasem czytam opisy rytuałów które mają dwadzieścia kroków i zaczynam sie gubić w samej procedurze zamiast skupić na intencji. Czy naprawdę minimalny rytuał może mieć tę samą funkcję?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Augurka52 w pracy z runami jest zasada że forma powinna służyć skupieniu, nie zastępować je. Widziałem rytuały jednoelementowe które robiły więcej niż wielogodzinne ceremoniale, bo osoba była naprawdę obecna w tym jednym akcie. Złożoność procedury często jest substytutem skupienia - szczególnie kiedy ktoś jest na początku i nie umie inaczej wejść w stan gotowości niż przez działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

mam pytanie trochę z boku - czy jak robicie rytuał na miłosc własną to mówicie o sobie w trzeciej osobie, jakby o kimś innym? Czytałam gdzieś ze to pomaga w dystansowaniu sie i łatwiej wtedy wysyłać sobie życzliwość, bo jakby byłaś kimś zewnętrznym dla siebie. Zastanawiam sie czy to ma sens w rytuale czy tylko w medytacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Ewunia to jest akurat coś o czym pisano w kontekście psychologii języka i narracji terapeutycznej. Ethan Kross badał to co nazywa illeizmem - mówieniem o sobie w trzeciej osobie - i wykazał że zmniejsza reaktywność emocjonalną, bo uruchamia inne procesy poznawcze. W rytuale to ma dodatkowy wymiar - jeśli traktujesz siebie jako odbiorcę intencji, ta perspektywa trzeciej osoby faktycznie może pomóc przekroczyć opór. Chociaż nie wiem czy każda tradycja by to zaakceptowała jako poprawną formę.


Odpowiedz
(@trzmielina00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Mimoza to jest bardzo ciekawe, bo właśnie próbowałam pisać do siebie list w drugiej osobie - "ty zasługujesz na..." i czułam się z tym lepiej niż z "ja zasługuję na". Ale rytuał w trzeciej osobie to inna sprawa - czy to nie rozbija intencji? Jak robię dla siebie i mówię o sobie jak o kimś innym, to gdzie ta intencja jest zakotwiczona?


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to nurtuje mnie od początku tego wątku. Przy rytuale na kogoś zewnętrznego masz obraz tej osoby, wyobrażenie, czasem coś materialnego - zdjęcie. Przy pracy z sobą co jest tym zakotwiczeniem? Twoje własne ciało? Imię napisane na papierze? Lustro? Każda z tych opcji brzmi inaczej i podejrzewam że robi inną robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Lustro jest chyba najczęściej używane i rozumiem dlaczego, ale mnie osobiście totalnie nie idzie. Patrzę i zamiast skupić się na intencji zaczynam analizować twarz. Znam kogoś kto zamiast lustra używał nagrania własnego głosu - nagrał wcześniej słowa które chciał sobie powiedzieć w rytuale i odtwarzał w trakcie, żeby nie mówić do siebie na żywo. Podobno łatwiej było odebrać to jak coś zewnętrznego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 791

@Turkusowa.pl to akurat ciekawa obserwacja i nie chodzi tu chyba o żaden mechanizm magiczny, tylko o to że mózg inaczej przetwarza swój głos z nagrania niż na żywo. Własny głos na nagraniu brzmi obco bo słyszymy go przez powietrze zamiast przez kości czaszki. Więc ten efekt "zewnętrzności" który opisujesz jest realny fizjologicznie, niezależnie od podejścia do samego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@balbina79)
Połączone: 2 miesiące temu

okej ale czy to nie idzie za bardzo w psychologie a za mało w magie? tzn rozumiem ze to dziala przez te mechanizmy ale czy wtedy to jest jeszcze rytuał czy to jest po prostu technika terapeutyczna ze swieczkami


Odpowiedz
Udostępnij: