Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne u o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne u osób z zaburzeniami osobowości - czy zmienia to efekt?


Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

Chodzi mi po głowie coś od jakiegoś czasu i w końcu muszę to wyrzucić. Robiłam ostatnio rytuał dla kogoś bliskiego i w pewnym momencie zaczełam się zastanawiac czy stan psychiczny tej osoby w ogóle ma znaczenie dla efektu. Konkretnie mam na myśli zaburzenia osobowosci - nie w sensie że ktoś jest trudny, tylko diagnozy kliniczne. Borderline, narcystyczne, może histrioniczne. Czy ktoś w ogóle mysłał o tym jak taka osoba jako podmiot rytuału wpływa na to co sie dzieje energetycznie? Bo mam wrażenie że różne szkoły magii to kompletnie pomijają, jakby odbiorca był neutralną, stałą zmienną. A nie jest.


Odpowiedz
37 odpowiedzi
Wpisy: 202
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Sama miałam taki przypadek - pracowałam z kimś kto prawdopodobnie ma NPD i efekty były... specyficzne. Coś zadziałało, ale nie tam gdzie powinno. Osoba zaczęła przyciągać uwagę, ale w taki sposób że odpychała ludzi zamiast zbliżać. Zastanawiam się, czy energia skierowana na kogoś z mocno zaburzoną strukturą ego nie ulega jakiemuś zniekształceniu przy przyswajaniu. To moje własne obserwacje, nie mam jak tego uzasadnić - ale coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem to kwestia aury. Zaburzenia osobowości to nie tylko coś w głowie, to sie odbija na polu energetycznym. Czytałam że osoby z borderline mają bardzo niestabilne pole aury, dosłownie fluktuuje w zależnosci od stanu emocjonalnego. Jeśli rytuał miłosny trafia do kogos takiego, może w ogóle nie mieć punktu zaczepienia bo aura sie ciągle zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Lesnica a skąd pochodzi ta informacja o fluktuacji aury przy borderline? Pytam serio, bo chcę zrozumieć czy to z konkretnej tradycji czy bardziej intuicyjne podejście. Bo jeśli tak, to kolejne pytanie jest takie: czy rytuał można jakoś "zakotwiczyć" mimo tej niestabilności? Bo jeśli nie, to całą strategię trzeba przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@natka_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Śledziłam sporo wątków o rytuałach miłosnych i nigdy nie spotkałam się z takim ujęciem. Zazwyczaj jest o wzmacnianiu intencji, fazie księżyca i tym podobne. Ale żeby brać pod uwagę psychologię samego odbiorcy - to jest zupełnie inny poziom myślenia o tym. Ciekawe że nikt wcześniej tego nie poruszał.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wrócę do początku, bo wydaje mi się że kluczowe jest tu rozróżnienie między dwiema sytuacjami. Czy pracujemy dla kogoś kto sam chce zmiany, czy dla kogoś bez jego wiedzy i zgody. Przy zaburzeniach osobowości to rozróżnienie jest jeszcze ważniejsze, bo część z nich - szczególnie narcystyczne - jest egosyntoniczna. Osoba nie postrzega swojego wzorca jako problemu. Jeśli ktoś nie widzi u siebie nic do zmiany, to pytanie czy rytuał mający go "otworzyć" na miłość ma w ogóle w co trafiać. Nie mówię że niemożliwe - ale to jest poważna komplikacja, o której się nie mówi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Pustelka_52 egosyntoniczność - to jest dokładnie ten termin którego szukałam. Sama od jakiegoś czasu myślę że rytuały miłosne zakładają pewną strukturę psychiczną odbiorcy - że jest coś co można "uruchomić", jakiś potencjał do bliskości, do przywiązania. A co jeśli ten potencjał jest strukturalnie zaburzony? Przy NPD grandiozja i brak empatii to nie jest blokada którą da się rozluźnić rytuałem, to głębszy schemat. Nie twierdzę że magia jest bezsilna, ale działałaby zupełnie inaczej - i myślę że mało kto bierze to na serio.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Świetny watek, sam sie nad czyms podobnym zastanawiałem. Mam pytanie troche z boku: czy ktos z was rozróznia czy znaczenie ma to ze osoba ma diagnoze, czy raczej to jak jej zaburzenie aktualnie wpływa na energię? Bo rozumiem ze to nie to samo. Ktos z borderline w fazie stabilizacji a ktos w kryzysie - to chyba dwie różne sytuacje dla rytuału, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Wincenty05 bardzo dobre pytanie, i trochę na to właśnie liczyłam otwierając ten temat. Sama skłaniam sie ku temu że dynamika jest ważniejsza niż sama diagnoza - ale mam wątpliwości. Bo przy niektórych zaburzeniach, właśnie borderline, zmienność jest wpisana w sam wzorzec, to nie jest chwilowy stan. Więc może sie tego po prostu nie da oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i trochę sie gubie - czy mówicie ze rytuał moze w ogole nie zadziałac na kogos z zaburzeniami, czy ze zadziała inaczej, czy ze moze nawet zaszkodzic? Bo to trzy różne rzeczy i nie wiem do którego wniosku zmierzacie. Moze warto to rozróżnić zanim pójdziemy dalej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Konwalka84 właśnie o to chodzi że nie ma jednej odpowiedzi. Z tego co obserwuję, zależy od rodzaju zaburzenia i od tego co rytuał miał robić. Rytuał przyciągania uwagi dla kogoś z histrionicznym zaburzeniem osobowości - gdzie uwaga jest i tak centralną potrzebą - może dać zaskakująco wyraźny efekt, bo działa zgodnie z dominującym wzorcem. Natomiast rytuał budowania głębokiej więzi dla kogoś z NPD to jak próba zasadzenia rośliny w betonie.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji mam pytanie które mnie nurtuje od początku: czy zaburzenia osoby wykonującej rytuał też mają znaczenie? Bo dotąd mówiłyśmy o odbiorcy - ale co z magiem? Jeśli ktoś pracuje dla kogoś bliskiego i sam ma np. lękowe wzorce przywiązania, czy to nie wpływa na intencję i energię którą wysyła? Bo wydaje mi sie że to równie ważna strona tej sprawy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Lesnica to ważne rozszerzenie tematu i powiem szczerze, że to mnie niepokoi bardziej niż strona odbiorcy. W tradycji hermetycznej mag pracuje swoją psychiką jako medium - i jeśli ta psychika jest zaburzona, zniekształcenia wchodzą do pracy od samego początku. Czytałam o tym u Gardinera, który analizował rytuały miłosne pod kątem projekcji psychologicznej. Twierdził że spora część "efektów" to nie zmiana w zewnętrznej rzeczywistości, ale zmiana w percepcji samego maga. Jeśli mag ma np. zależne zaburzenie osobowości, rytuał może go tylko głębiej wciągnąć w obsesyjne myślenie o osobie.


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Pustelka_52 to brzmi dla mnie bardzo prawdziwie z własnego doświadczenia, choć nie mam żadnej diagnozy. Po jednym z rytuałów robionych kilka lat temu dla siebie - nie dla kogoś innego - miałam poczucie że sie "otworzyłam" na kogoś emocjonalnie, ale jednocześnie myślenie o tej osobie stało sie bardzo obsesyjne. I do dziś nie wiem, czy to był efekt rytuału, moja własna psychologia, czy jedno napędzało drugie.


Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Ewelinka71 i właśnie o tym mało kto mówi wprost w tych środowiskach. Rytuały miłosne operują na emocjach i przywiązaniu, a to są obszary które u dużej części ludzi są po prostu nieuporządkowane - niekoniecznie klinicznie, ale wystarczająco żeby rytuał wzmocnił coś czego nie powinien. Mam wrażenie że niektóre szkoły magii mają tego świadomość i dlatego wymagają od maga pewnego stopnia równowagi wewnętrznej zanim w ogóle przystąpi do takiej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@natka_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czy ktoś wie czy istnieją tradycje które wprost uwzględniają stan psychiczny odbiorcy przy planowaniu rytuału? Nie mówię o intuicji, tylko o jakimś bardziej systematycznym sposobie podejścia do tego. Bo jeśli tak, to chętnie bym sie dowidziała gdzie to szukać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Natka_A hoodoo ma pewne protokoły oceny sytuacji przed przystąpieniem do pracy - ale bardziej w sensie "czy ta sprawa w ogóle nadaje sie do pracy magicznej", a nie diagnozy psychologicznej odbiorcy. Natomiast w niektórych nurtach chaos magic jest świadomość że mag pracuje z modelem rzeczywistości, nie z samą rzeczywistością - co siłą rzeczy wymusza refleksję nad tym co wnosi zarówno mag jak i osoba dla której pracuje. To chyba najbliżej tego o co pytasz.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam cały watek i mam pytanie może troche nie w tym kierunku ale: czy byłyscie w sytuacji gdzie wyszło podczas rytuału ze osoba dla której robicie pracę ma jakies powazne blokady i zdecydowałyscie sie przerwac? Pytam bo sama nie wiem czy to w ogóle sie robi czy to jest jakaś granica której sie nie przekracza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Runiarka_57 tak, byłam w czymś podobnym - nie przerywałam w trakcie, ale po pewnych sygnałach zdecydowałam nie kontynuować kolejnych etapów. Ciężko to opisać, bo to nie był żaden konkretny znak. Raczej poczucie że praca idzie w dziwnym kierunku i że mogę bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nie wiem na ile to intuicja, a na ile moja własna niepewność. I właśnie dlatego ten temat mnie tak zajmuje - chciałabym mieć jakiś bardziej ugruntowany sposób myślenia o tym, a nie tylko przeczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@icek61)
Połączone: 2 lata temu

Czytam od początku i mam wrażenie że cała ta rozmowa kręci sie wokół czegoś o czym jeszcze nikt nie powiedział wprost: że rytuały miłosne zakładają jakiś dość uproszczony model człowieka. Że jest jakaś "zdolność do miłości" którą można pobudzić z zewnątrz. A psychologia kliniczna mówi nam że te zdolności są kształtowane przez neurobiologię, wzorce przywiązania z dzieciństwa, traumy. Czy rytuał może to naprawdę objąć, czy zawsze będzie działał na samej powierzchni?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Icek61 i tu dotykasz czegoś co mnie od dawna uwiera. Ten "uproszczony model człowieka" to nie przypadek - to jest fundament na którym cały system rytuałów miłosnych jest zbudowany. Zakłada sie że jest jakaś wolna wola którą można skierować, jakaś otwartość emocjonalna którą można wzmocnić. Ale co jeśli ktoś ma narcystyczne zaburzenie osobowości i jego zdolność do empatii jest strukturalnie ograniczona? Rytuał nie zmienia struktury neurologicznej ani wzorców przywiązania. Mam do was pytanie: czy myślicie że rytuał działa na jakiś "potencjał", czy na to co aktualnie istnieje?


Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Pustelka_52 to jest właśnie to pytanie przy którym nie mam gotowej odpowiedzi, i przyznam że mnie to trochę irytuje bo lubię mieć grunt pod nogami. Intuicyjnie skłaniałabym się ku temu że działa na to co aktualnie istnieje - bo skąd by miało wiedzieć o potencjale który nigdy się nie ujawnił? Ale jednocześnie w astrologii są momenty tranzytów, gdzie coś "śpiącego" nagle się uaktywnia. Może rytuał może trafić w podobne okno. Choć przy zaburzeniach osobowości te okna są albo bardzo wąskie, albo w ogóle zabetonowane.


Odpowiedz
(@icek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 3

@Aeon_74 okno - to ciekawy obraz. Ale co to znaczy w praktyce że okno jest zabetonowane? Ze rytuał po prostu nie przebija? Czy że przebija ale efekt jest inny niż zamierzony?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam o przypadkach - nie z pierwszej ręki, ale od kogoś kogo znam - gdzie rytuał przyciągania zrobiony dla osoby z cechami narcystycznymi zadziałał, tyle że nie w kierunku o który chodziło. Zamiast zbliżenia emocjonalnego było intensywniejsze zainteresowanie, ale czysto powierzchniowe. Jakby rytuał uruchomił to co ta osoba mogła dać, a nie to czego chciała osoba zlecająca. Więc może odpowiedź na pytanie Icka jest taka: przebija, ale w zdeformowany sposób.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Saturnella54 ale skąd wiadomo ze to efekt rytuału a nie po prostu normalny dla tej osoby wzorzec? Serio pytam bo nie rozumiem jak sie to w ogóle rozróznia. Skad ta pewnosc


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie coś z czym sama sie mierzę, bo nigdy nie jestem w stanie powiedzieć z całą pewnością czy coś sie wydarzyło przez rytuał czy i tak by sie wydarzyło. W tym konkretnym kontekście - zaburzeń osobowości - wydaje mi sie że to jeszcze trudniejsze, bo te osoby mają bardzo charakterystyczne wzorce które sie powtarzają. Więc nawet jak coś sie zmieni na chwilę, to jak odróżnić efekt pracy od zwykłej fazy w cyklu tej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Ewelinka71 właśnie o to chodzi że te zaburzenia często mają takie fazy - jak borderline na przykłd gdzie jest idealizacja i potem dewaluacja. Jak rytuał trafi w fazę idealizacji to może wyglądac jakby zadziałał, a potem ta osoba i tak zrobi swoje. I co wtedy? Wszystko wróci do punktu wyjścia i co, znowu zaczynasz?


Odpowiedz
(@rusalka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Runiarka_57 to co opisujesz to jeden z głównych problemów z ocenianiem efektywności takich prac. Robiłam kiedyś bardzo ostrożną pracę dla kogoś, kto jak sie okazało znacznie później, miał cechy borderline. Na początku wszystko wyglądało obiecująco, ale po kilku tygodniach było dokładnie tak samo jak przed. Zastanawiałam sie czy praca w ogóle dotarła, czy dotarła i przeminęła razem z fazą, czy może weszła w jakiś inny kanał. Do dziś nie wiem i chyba nie będę wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@willowa64)
Połączone: 2 lata temu

Odnoszę wrażenie że przy borderline trzeba byłoby w ogóle inaczej podejść do samego rytuału - zamiast jednorazowej pracy, coś bardziej procesowego, rozłożonego w czasie, żeby nie opierać sie na jednym oknie. Nie wiem czy ktoś tak pracuje, ale wydaje mi sie że to jedyna droga żeby cokolwiek miało sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Willowa64 brzmi logicznie, ale mam wątpliwość. Jeśli pole tej osoby jest rzeczywiście tak niestabilne jak sugerowała wcześniej Lesnica, to wielokrotna praca nie znaczy że każda kolejna buduje na poprzedniej. Może raczej każda zaczyna od zera bo nie ma na czym sie utrwalić. Jak budujesz na ruchomym piasku - każda warstwa po prostu zapada sie w poprzednią.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@natka_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czy ktoś wie czy istnieje jakaś praca która celuje nie tyle w zmianę konkretnej osoby, ile w - powiedzmy - zmianę dynamiki między dwiema osobami? Jeśli zmiana jednej osoby jest zablokowana przez zaburzenie, to może praca na relacji jako takiej, nie na jednostce, miałaby większy sens?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Natka_A w tradycji Salomonicznej i szerzej w hermetyzmie jest praca na "więzi" między osobami, nie na samych osobach. Ale to nie to samo co klasyczne love spells - to raczej praca ze strukturą relacji jako bytem samym w sobie. Problem jest taki że jeśli jedna ze stron ma strukturalnie zaburzoną zdolność do tworzenia trwałych więzi - co jest cechą niektórych zaburzeń klastra B - to nie bardzo wiadomo co ta praca ma chwycić. Więź wymaga dwóch stron które są w stanie ją utrzymać.


Odpowiedz
(@icek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 3

@Jadea96 to znaczy że w pewnych przypadkach praca na "więzi" mogłaby paradoksalnie bardziej obciążyć osobę zdrową, bo to ona utrzymuje całą strukturę?


Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Icek61 nie powiedziałabym że to reguła, ale tak - to jest ryzyko o którym mało kto mówi wprost. Jeśli jedna strona nie ma zdolności do podtrzymania energii relacji, druga może nieświadomie zacząć kompensować. I wtedy pytanie brzmi: czy rytuał pomógł, czy tylko bardziej wciągnął kogoś w nierówną dynamikę.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden wątek który pomijamy: co z osobą wykonującą rytuał jeśli sama jest emocjonalnie uwikłana? Bo w większości sytuacji gdzie ktoś robi pracę miłosną, nie jest obojętny wobec wyniku. A ta emocjonalna zależność od efektu chyba deformuje pracę bardziej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Lesnica rozmawiałam kiedyś z kimś w podobnej sytuacji i wyszło nam że największy problem jest właśnie taki: im bardziej zależy ci na efekcie, tym trudniej utrzymać intencję czystą, bez domieszki własnego lęku. I że ta domieszka lęku wchodzi do pracy jak zakłócenie w sygnale. Łatwo to powiedzieć, trudniej uniknąć.


Odpowiedz
(@reginka84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 43

@Ewelinka71 czytam i zastanawiam sie czy to co opisujesz nie dotyczy szczególnie takich sytuacji - gdzie ktoś robi rytuał dla osoby z zaburzeniami, bo jest w tej relacji i bardzo chce żeby sie zmieniła. Bo wtedy masz jednocześnie zaburzone pole odbiorcy, emocjonalne zaangażowanie wykonawcy, i pewnie jeszcze desperację na dokładkę. To brzmi jak bardzo trudna przestrzeń do jakiejkolwiek pracy.


Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Reginka84 i właśnie dlatego część tradycji w ogóle odradza robienie pracy dla kogoś z kim jest sie w aktywnej relacji. Nie dlatego że to zakazane, ale dlatego że trudno zachować jakikolwiek dystans do intencji. A bez tego dystansu praca łatwo zamienia sie w życzenie na wpół panikujące, a nie w coś stabilnego.


Odpowiedz
Udostępnij: