Trzy tygodnie to naprawdę nie jest długo, szczególnie przy rytuałach nastawionych na zmianę emocjonalną. Takie rzeczy potrafią pracować znacznie dłużej, zanim pojawi się cokolwiek widocznego. Pytanie co to był za rytuał i jaki miał konkretny cel - czy bardziej zbliżenie, powrót, pogłębienie czegoś co już istnieje?
A jak rozpoznać że te drobne sygnały to efekt rytuału, a nie po prostu normalny rytm relacji? Tego nigdy nie umiem ocenić.
mnie zawsze uczyłem sie po tym że te sygnały zwykle przychodzą z nieoczekiwanej strony. Jakby nie wprost. Osoba nie mówi nagle 'o, teraz cie lubię bardziej', tylko robi coś czego wcześniej nie robiła. Małe rzeczy. I to jest to.
Tu wychodzi podstawowa trudność z ocenianiem skuteczności w ogóle - nie mamy grupy kontrolnej. Nie wiemy jak potoczyłoby się bez rytuału. Ja sam to sobie zadaję przy każdej pracy i nie mam odpowiedzi. Mimo to coś robię, bo z moich obserwacji wzorce są powtarzalne.
Tola, a ta osoba coś skomentowała kiedy się dowiedziała? Czy po prostu milczała? Bo to chyba robi różnicę co do nastawienia.
Deklaracja braku wiary to jedno, a faktyczna reakcja energetyczna to drugie. Nie musisz wierzyć w elektromagnetyzm żeby magnes na ciebie działał. To trochę naciągana analogia ale chodzi o to że świadoma postawa intelektualna niekoniecznie jest tożsama z tym co się dzieje na poziomie nieświadomym czy energetycznym. Choć rozumiem dlaczego intuicyjnie to niepokoi.
To co napisał Gracjan jest dla mnie bardzo ważne, bo właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam Tolę o reakcję tej osoby. Deklaracja 'nie wierzę' brzmi jak zamknięcie drzwi, ale jeśli nie było złości ani zerwania kontaktu, to może ta osoba po prostu nie chciała pokazać że ją to ruszyło? Dziękuję że to rozwinąłeś, bo sama bym tego tak nie ułożyła.
Właśnie to mnie tu zastanawia najbardziej. Tola powiedziała że cel był na zbliżenie, na zmianę nastawienia. To jest jeden z trudniejszych do oceny celów, bo nie ma momentu zero kiedy nagle coś się zmienia. To jest proces. I to że ta osoba zareagowała spokojnie, bez złości, może samo w sobie coś mówić.
To jest właśnie ta granica którą ciężko ocenić z zewnątrz. Obojętność i otwartość wyglądają podobnie na początku. Ja bym patrzyła na to co dzieje się dalej, nie na tę jedną reakcję. Czy ta osoba w ogóle kontynuuje kontakt czy raczej go ogranicza?
Kontakt jest. Nie jest częstszy, ale nie jest rzadszy. Odpowiada na wiadomości, czasem sama coś napisze, ale rzadko. Powiedziałabym że jest podobnie jak przed, może odrobinę... nie wiem, trudno mi to opisać. Jakby trochę bardziej uważna w tym co pisze.
to własnie o tym pisałem wcześniej. 'odrobinę bardziej uważna' to jest sygnał, nie spektakl. tak to wygląda kiedy działa. nikt sie nie obudzi i nie powie 'o nagle cię lubię'. to sie przejawia w drobnych zmianach tonu.
Ja mam inne pytanie do Toli - czy przed rytuałem był jakiś wyraźny chłód z tej strony, jakaś konkretna zmiana na gorsze? Czy to był bardziej taki stan zawieszenia i chciałaś żeby coś się ruszyło?
To jest ważne co powiedziałaś, bo zmiana z powierzchownego kontaktu na głębszy jest zupełnie innym celem niż nawiązanie kontaktu od zera albo odwrócenie wyraźnego chłodu. Ten pierwszy typ zmian jest subtelniejszy, ale też moim zdaniem bardziej trwały kiedy już się zadzieje. Tylko czeka się dłużej na widoczne sygnały.
A mnie ciekawi czy to że ta osoba się dowiedziała i nie uwierzyła może jakoś wpłynąć na jej własne blokady energetycze? Bo czytałam gdzieś że sceptycyzm potrafi budować tarczę, ale nie wiem czy to prawda czy mit.
To rozróżnienie jest ciekawe. Mówisz że liczy się ładunek emocjonalny za tą deklaracją? Czyli gdyby ta osoba była zła i aktywnie odpychała myśl o rytuałe, to by robiło różnicę, ale neutralne 'nie wierzę' już nie?
To co Gracjan mówi o ładunku emocjonalnym trochę się zgrywa z tym co wcześniej Tola opisała - spokojna, zdystansowana reakcja, bez złości. Jeśli ta osoba naprawdę była obojętna emocjonalnie, to w tym modelu nie stanowiłoby to żadnego aktywnego oporu wobec rytuału.
Czyli rozumiem że ta spokojna reakcja jest raczej dobra niż zła? Bo przez chwilę myślałam że właśnie ta neutralność oznacza że rytuał nic nie zrobił, że ta osoba jest po prostu poza zasięgiem. Trochę mi ulżyło jak tak to czytam, choć i tak nie wiem co dalej.
To co Tola napisała na końcu - że nie wie co dalej - to chyba jest to pytanie którego tu jeszcze nikt wprost nie podjął. Okay, spokojna reakcja, kontakt się utrzymuje, drobne zmiany w tonie - i co z tym zrobić? Czy teraz po prostu się czeka, czy jest coś co można robić równolegle?
no ale to jest trochę błędne koło nie? bo jak ktoś ma nie wiedzieć co dalej i czekać, to naturalnie sie niepokoi. mówienie 'nie stresuj sie efektem' jest łatwe z zewnątrz. tola, a ty w ogóle masz teraz poczucie że coś jest 'w ruchu', czy raczej martwisz sie czy nie przepadło zupełnie?
To poczucie że się coś zepsuło przez ujawnienie - mnie to bardziej ciekawi niż sama kwestia czy rytuał działa. Skąd to poczucie pochodzi? Czy to intuicja że naprawdę coś się zachwiało, czy raczej lęk oparty na tym co gdzieś wyczytałaś albo usłyszałaś że 'ujawnienie niszczy rytuał'? Bo to są dwa różne źródła i nie znaczą tego samego.
