Forum

Asystent AI
Czy rytuały miłosne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały miłosne mogą zagrozić już istniejącemu związkowi osoby?

Strona 2 / 2

Wpisy: 94
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

W trakik jak czytam tę rozmowe, mysle tez ze z perspektywy tarota widac czasem cos takiego w rozkladach dla par. Karte ktora wskazuje na trzecia sile, na wplyw z zewnatrz. Nie mowie ze to zawsze rytuał, ale pattern energetyczny jest podobny do tego co tu opisujecie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Sylvana80 Ciekawe, bo to by oznaczało, że tarot może wyłapywać coś zanim para sama to zauważy. Tylko że interpretacja tej trzeciej siły w rozkładzie to chyba spore pole do błędu, nie?


Odpowiedz
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Szeptacz Oczywiscie ze jest. Trzecia sila to moze byc wiele rzeczy, teściowa, praca, stres. Dlatego nie wyciagam wnioskow z jednej karty, patrze na calosc kontekstu. I pytam o cos wiecej, zanim w ogole powiem co widze.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@lada-x)
Połączone: 1 rok temu

Okej ale wróćmy do tego co Astrea mówiła, bo mam pytanie praktyczne. Jeśli ten wzorzec jest, jeśli kilka tych sygnałów się zgadza, to co się z tym robi? Czy jest w ogóle jakiś sposób żeby tę asymetrię w parze naprawić, czy to samo przechodzi?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Lada.x To zależy od tego co spowodowało tę asymetrię i jak głęboko weszła. Jeśli to rzeczywiście efekt zewnętrznego działania, to samo nie przejdzie, albo przejdzie bardzo długo. Widziałam pary, które przez rok funkcjonowały w takim zawieszeniu i dopiero jak ktoś zaczął aktywnie czyścić, coś się ruszyło. Ale są też przypadki gdzie to jednak samo ustępuje, szczególnie jeśli rytuał był słabo osadzony energetycznie.


Odpowiedz
(@lada-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 54

@Laurencja99 A co znaczy aktywnie czyścić w kontekście pary? Jedna osoba robi coś dla siebie, czy oboje muszą być w to zaangażowani?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Lada.x Z mojego doświadczenia, najlepiej działa kiedy przynajmniej jedna osoba świadomie pracuje z tą przestrzenią. Niekoniecznie oboje muszą wiedzieć co się dzieje. Praca z własnym polem wpływa też na to co jest wspólne między partnerami. Choć oczywiście świadome zaangażowanie obojga daje inny efekt.


Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Pranava Tylko że to zakłada że ta jedna osoba w ogóle wie co się dzieje. A w większości przypadków, które tu opisywano, oboje są w ciemno. Więc skąd ta osoba ma wiedzieć że powinna zacząć czyścić?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Szeptacz No właśnie. I tu wracamy do tego dziennika, o którym mówiła Laurencja. Wzorzec który się powtarza przez kilka tygodni to sygnał wystarczający żeby zacząć działać, nawet bez stuprocentowej pewności co do przyczyny. Oczyszczenie nie zaszkodzi jeśli nic nie ma, a pomoże jeśli coś jest.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

A mnie zastanawia co z tym robi ta druga osoba, ta która nie jest bezpośrednim celem rytuału. Bo ona przecież też odczuwa tę asymetrię, może nawet bardziej boleśnie, bo nie ma żadnego wytłumaczenia dlaczego partner się zmienił. Siedzi z tym sama.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zuzka_p)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 8

@Henius Tak, i to jest chyba najgorsze w tej sytuacji. Partner który nie jest celem myśli że to jego wina. Zaczyna analizować co zrobił źle, skoro ta druga osoba nagle jest gdzieś indziej. I ta spirala może być bardziej destrukcyjna niż sam pierwotny efekt rytuału.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Zuzka_P Nie pomyślałam o tym w ten sposób wcześniej, dziękuję że to powiedziałaś. Więc nawet jeśli sam rytuał dotyczy tylko jednej osoby, to ta druga może się rozpaść od środka przez to jak zaczyna siebie postrzegać?


Odpowiedz
Wpisy: 23
Rozpoczynający temat
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I to jest jeden z argumentów za tym, że takie działanie uderza w związek jako całość, nawet jeśli formalnie jest skierowane tylko na jednego z partnerów. Para to system. Wystarczy że jeden element zacznie się inaczej zachowywać, a cały system zaczyna szukać nowej równowagi. Nie zawsze ją znajduje.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

To co Astrea mówi o systemie, to mi mocno siedzi. Bo ja patrzyłam zawsze na to bardziej indywidualnie, czyli co się dzieje z osobą pod wpływem rytuału. A tu jest jeszcze ten efekt odbicia na partnera, który niczego nie doświadcza bezpośrednio, a jednak też jest w tym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Fiolek99 I co, ta nowa równowaga którą szuka system, to może być rozpad? Czyli że para nieświadomie zmierza do rozstania bo tak system próbuje się ustabilizować?


Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jaryla Może, ale niekoniecznie. Równowaga może być też taka, że para zostaje razem ale na innym poziomie bliskości niż wcześniej. Jakby coś się wyciszyło w tej relacji. Nie zawsze to rozpad, czasem to takie zamrożenie.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że za dużo tutaj zakładamy że rytuał zawsze coś robi. Statystycznie rzecz biorąc, większość relacji przechodzi przez kryzysy zupełnie bez udziału jakiegokolwiek działania z zewnątrz. Zanim zaczniemy szukać rytuałów, może warto sprawdzić czy para po prostu nie weszła w naturalny kryzys.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Gawel Oczywiscie, i dlatego mowilam o kontekscie w tarocie. Jedna karta nic nie mowi. Ale jak masz w rozkladzie trojkat, blokade komunikacji, jakies zamrozenie emocjonalne i jeszcze zewnetrzna sile w jednym rozkładzie, to to nie jest zwykly kryzys relacji. Chociaz rozumiem twoj sceptycyzm.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Sylvana80 Nie jestem sceptyczny, tylko ostrożny. Bo widziałem jak ludzie zaczęli szukać rytuałów i działań zewnętrznych tam gdzie problem był zupełnie przyziemny. Praca, stres, brak komunikacji. I ten trop sprawił że nie zajęli się tym co realne.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ważna uwaga, bo to może być pułapka. Jak ktoś zaczyna wszystko tłumaczyć rytuałem, to przestaje patrzeć na siebie i na relację. A rytuał staje się wytłumaczeniem na wszystko, co zwalnia z odpowiedzialności za własne zachowanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 377

@Plejada Ale jak to rozróżnić? Bo co jeśli ktoś ma właśnie tę racjonalną przyczynę, stres, pracę, i jeszcze na to nakłada się działanie zewnętrzne? Czy jedno nie może się dziać równocześnie z drugim?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Wikusia76 Jak najbardziej może. I to właśnie sprawia że diagnoza jest tak trudna. Stres obniża odporność energetyczną, więc działanie zewnętrzne może łatwiej wejść właśnie wtedy gdy para jest już osłabiona innymi czynnikami. To nie są zjawiska wzajemnie się wykluczające.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

No tak, ale to oznacza że nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie z tytułu. Czy rytuał zagraża związkowi, to zależy od tysiąca zmiennych i chyba zawsze będzie indywidualnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Henius Może i tak, ale to nie znaczy że nie da się nic powiedzieć ogólnie. Pewne wzorce się powtarzają. To że każdy przypadek jest indywidualny nie wyklucza tego że można rozmawiać o tym jak to zazwyczaj działa.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Szeptacz No tak, wzorce się powtarzają, zgoda. Ale właśnie to mnie niepokoi w tej całej rozmowie. Mówimy o systemie, o zamrożeniu, o tym że jedna osoba się rozpada od środka, a nie powiedzieliśmy tak wprost: jak odróżnić skutek rytuału od zwykłego kryzysu relacji, który przyszedł sam z siebie? Bo jeśli nie ma żadnej metody na to, to możemy gadać w kółko i nic konkretnego z tego nie wyniknie.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 481

No właśnie i tu jest ten problem który Gawel podniósł. Jeśli nie wiemy, to możemy przypisywać rytuałowi coś co jest zupełnie innej natury. I ta niewiedzą robi z nas trochę... bezradnych. Bo nie ma jak potwierdzić ani zaprzeczyć.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 377

@Plejada Ale czy to znaczy że w ogóle nie warto próbować sprawdzić? Skoro i tak nie ma pewności, to może lepiej od razu zacząć działać zamiast czekać na potwierdzenie którego i tak nie będzie?


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba fundamentalne pytanie tej dyskusji i trochę dziwne że dopiero teraz je stawiamy. Ja bym powiedziała że nie ma jednego pewnego kryterium, ale jest kombinacja cech. Nagłość początku to jedno, brak poprzedzającego konfliktu to drugie. Ale nawet to nie jest niezawodne, bo są kryzysy które wybuchają pozornie bez przyczyny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Laurencja99 A to nagłe pojawienie się, to jak nagłe? Bo w relacjach chyba rzadko coś jest naprawdę z dnia na dzień, zazwyczaj jednak coś narastało i ludzie po prostu tego nie zauważali wcześniej?


Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jaryla Właśnie o to chodzi, że przy działaniu zewnętrznym ta nagłość jest inna jakościowo. Nie narastanie którego nie zauważono, tylko rzeczywiście zmiana stanu w krótkim czasie. Ktoś był zaangażowany, blisko, a po kilku dniach jest jak za szybą. Bez żadnego zdarzenia między nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Miałam raz taką sytuację i do dziś nie wiem co to było. Nie zamówiony rytuał, nie wiem czy ktoś coś robił, ale ta zmiana była właśnie taka jak opisuje Laurencja. Jedno spotkanie normalne, następne i ta osoba jakby patrzyła przez mnie. Zero konfliktu między tym. I ta bezprzyczynowość mnie chyba bardziej przerażała niż sama zmiana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Fiolek99 I co zrobiłaś z tym wtedy? Szukałaś przyczyny w ogóle, czy dałaś temu przejść samo?


Odpowiedz
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Szeptacz Dałam przejść, bo nie miałam wtedy żadnych środków żeby to sprawdzić ani wiedzy żeby to nazwać. Teraz myślę że może poszłam po linii najmniejszego oporu i to był błąd. Ale z drugiej strony może nie było żadnego rytuału i po prostu ta osoba miała coś własnego.


Odpowiedz
Wpisy: 23
Rozpoczynający temat
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

Problem z działaniem bez diagnozy jest taki, że możesz wzmocnić coś co chcesz usunąć. Jeśli bez sprawdzenia zaczniesz intensywnie oczyszczać przestrzeń relacji, a tak naprawdę problem jest komunikacyjny, to możesz napięcie w tej relacji jeszcze bardziej zagęścić. Oczyszczanie nie jest neutralne, ono porusza. I jeśli nie wiesz co poruszasz, możesz to przesunąć w złym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Boże, nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Czyli działanie bez diagnozy może być gorsze niż niedziałanie? To jak w ogóle podejść do czegoś, jeśli nie mamy pewności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Kaplanka A co, zawsze musisz mieć pewność zanim coś zrobisz? Bo ja rozumiem ryzyko o którym pisze Astrea, ale z drugiej strony przez szukanie pewności można siedzieć i nic nie robić przez długi czas, a sytuacja się pogłębia.


Odpowiedz
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 23

@Henius Nie chodzi o czekanie na stuprocentową pewność, tylko o minimum rozeznania. Obserwacja przez jakiś czas, próba rozmowy jeśli to możliwe, sprawdzenie czy zmianie towarzyszą inne sygnały. Dopiero potem ewentualne działanie. To nie jest paraliż, to jest higiena.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

I tu wlasnie tarot jest uzyteczny jako poczatkowy krok, zanim cokolwiek sie zrobi. Nie jako wyrocznia, ale jako mapa sytuacji. Zrobiłam ostatnio rozklad dla kogos z podobna historia i wyszedł silny motyw bledu z zewnatrz plus zablokowanie naturalnego przepływu w relacji. To nie bylo tylko moje zalozenie, klient sam poczul ze cos sie nie zgadza.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Sylvana80 Ale to klient 'poczuł' - a czy to nie jest potwierdzenie czegoś co już zakładał? Pytam poważnie, bo znam to zjawisko gdzie czytający i czytany wspólnie budują narrację która pasuje do tego co oboje chcą zobaczyć, a nie do tego co jest.


Odpowiedz
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Gawel To jest uczciwe pytanie. Tak, to ryzyko jest zawsze. Dlatego staram sie nie pytac klienta o nic przed rozkladem. On mi potem mowi czy pasueje, nie odwrotnie. Ale oczywiscie zero procent pewnosci nigdy nie bedzie, masz racje.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Gawel to co mówisz o wspólnym budowaniu narracji, to jest znane zjawisko w psychologii, tzw. confirmation bias działa i u wróżących i u pytających. Ale czy to oznacza że diagnoza energetyczna jest bezwartościowa? Nie sądzę. Chodzi raczej o to żeby mieć kilka niezależnych odczytów, a nie opierać się na jednym.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@lada-x)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wróćmy do pytania z tytułu bo trochę zeszliśmy na metodologię. Czy ktoś tu ma konkretne doświadczenie gdzie widział że rytuał skierowany na jedną osobę wyraźnie wpłynął na cały jej związek, nie tylko na nią samą? Bo cała ta dyskusja o systemach i zamrożeniu to teoria, a chciałabym usłyszeć coś bardziej z życia wziętego.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@jasnoslyszka_o)
Połączone: 8 miesięcy temu

Znam taką historię z bliskiego otoczenia. Nie wiem czy to był rytuał, ale zachowanie osoby zmieniło się bardzo gwałtownie i jej partner zaczął mówić że czuje się jak z kimś obcym. I ta para się rozeszła kilka miesięcy później, choć wcześniej wszystko wskazywało na stabilną relację. Oczywiście nie ma dowodu że to było coś zewnętrznego, ale timing był dziwny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zuzka_p)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 8

@Jasnoslyszka_O I jak się dowiedziałaś że partner tak to opisywał? Bo właśnie to zdanie, że czuje się jak z kimś obcym, brzmi dokładnie jak to co opisywała wcześniej Laurencja jako sygnał ostrzegawczy.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@jasnoslyszka_o)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dowiedziałam się od wspólnej znajomej, która rozmawiała z tym partnerem już po rozstaniu. On sam użył tego określenia, że czuł jakby mieszkał z kimś kogo nie zna. I to nie było jednorazowe zdanie, powtarzał to kilka razy w tej rozmowie. Czy to coś wskazuje na zewnętrzną ingerencję, nie wiem, ale zgadza się z tym co tu piszecie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jasnoslyszka_O A ta zmiana w tej osobie, którą znasz, czy była nagła w sensie dosłownym, tak jak opisywała wcześniej Fiolek? Czy raczej partner patrzył wstecz i dopiero po fakcie interpretował to jako nagłość, bo musiał jakoś wytłumaczyć sobie co się stało?


Odpowiedz
(@jasnoslyszka_o)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 8

@Laurencja99 Szczerze? Nie wiem. Nie znam tej pary od środka. Słyszałam tylko co mówił on po wszystkim. Może rzeczywiście to była racjonalizacja po fakcie, a może naprawdę coś się zmieniło. Nie mam jak tego zweryfikować.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

No i to jest właśnie ten problem o którym mówiłem. Relacje między ludźmi są interpretowane wstecznie. Pamięć jest rekonstruktywna, nie odtwórcza. To co partner opisywał po rozstaniu mogło być inaczej zabarwione niż to samo zdarzenie oglądane na bieżąco. Nie mówię że nie było żadnej ingerencji, mówię że po fakcie nie da się tego oddzielić od naturalnej narracji o rozstaniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Gawel To samo zjawisko działa przy przepracowywaniu żałoby po związku, mózg szuka sensu i retroaktywnie układa zdarzenia w historię, która ma jakiś punkt kulminacyjny. Ale pytanie do ciebie, czy uważasz że ta tendencja całkowicie wyklucza możliwość realnej zmiany energetycznej w tym czasie? Czy tylko utrudnia jej udowodnienie?


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Pranava Utrudnia, nie wyklucza. Ale to zasadnicza różnica, bo przy trudności można szukać innych śladów, przy wykluczeniu w ogóle nie ma sensu iść dalej. Więc tak, zostawiam otwarte, tylko mówię że samo wspomnienie kogoś po rozstaniu to za mało jako dowód czegokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś innym. Mówimy cały czas o tym jak rytuał może wpłynąć na związek z zewnątrz, ale co z sytuacją odwrotną, kiedy ktoś robi rytuał na osobę, która jest singliem, i ta osoba potem wchodzi w nowy związek? Czy ta nowa relacja jest od początku jakoś skrzywiona tym działaniem?


Odpowiedz
Wpisy: 23
Rozpoczynający temat
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawy kierunek bo większość dyskusji o rytuałach miłosnych zakłada istniejącą relację jako punkt odniesienia. A co jeśli ktoś jest objęty działaniem zanim ta relacja w ogóle powstała? Energetycznie to oznaczałoby że nowy partner wchodzi w przestrzeń która już jest w jakiś sposób ukierunkowana. Pytanie czy on to czuje, czy działa to na niego nieświadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to brzmi jak że ten nowy partner jest z góry skazany na przegraną, bo wchodzi w coś co już jest ustawione. Czy tak to rozumieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 23

@Wikusia76 Nie powiedziałabym skazany, bo to zbyt deterministyczne. Raczej że wchodzi w relację gdzie dynamika może być od początku nienaturalna i oboje mogą to czuć nie wiedząc skąd. Nowe relacje budowane na podłożu z działaniem zewnętrznym często mają specyficzny rytm, albo bardzo intensywny start który nagle urywa się bez powodu, albo odwrotnie, dziwna powolność mimo że oboje chcą czegoś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@lada-x)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to jak w ogóle taki nowy partner miałby to rozpoznać? Skoro wchodzi w coś nie wiedząc że coś jest, to po czym by poznał że to nie jest po prostu trudna relacja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Lada.x A skąd zakładasz że w ogóle powinien to rozpoznać? Może właśnie brak tego rozpoznania jest częścią mechanizmu. Jeśli działanie zewnętrzne sprawia że ktoś nie pyta o przyczyny, to jest skuteczniejsze niż takie które zostawia czytelne ślady.


Odpowiedz
(@lada-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 54

@Szeptacz To trochę przerażające jak to ujmujesz. Czyli ci na których coś działa, mogą być ostatnimi którzy to widzą?


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zdanie Szeptacza mnie zatrzymało. Że brak rozpoznania jest częścią mechanizmu. Czy to jest gdzieś opisane, w jakichś tradycjach, czy to raczej intuicja z praktyki? Bo to jest coś zupełnie innego niż to co dotąd słyszałam.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Kaplanka W tradycjach hoodoo jest cos takiego jak confusion work, celowe zaciemnienie percepcji osoby, na ktora sie działa, zeby ona sama nie szukała sposobu wyłamania sie. To nie jest tylko milosna magia, ale w kontekscie rytuałow przyciągania bywa uzywane zeby cel nie szukal innych relacji. To jest dosc ciemna strona tego wszystkiego.


Odpowiedz
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Sylvana80 Czyli istnieje coś co dosłownie utrudnia osobie myślenie o innych opcjach? To jak to działa, na czym to polega energetycznie?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Henius To nie tyle blokuje myślenie co zawęża pole uwagi. Przynajmniej tak to rozumiem z tego co czytałem. Nie chodzi o kontrolę umysłu w sensie dosłownym, tylko o to że energia skierowana na kogoś może tworzyć rodzaj grawitacji, punkt skupienia który sprawia że ta osoba naturalnie wraca myślami do konkretnego kierunku. To może wyglądać jak obsesja, może wyglądać jak silne przywiązanie, ale generowane nie od środka.


Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Pranava poczekajcie, bo ja tu trochę z boku, ale to co opisujesz, to nie brzmi jak magia tylko jak psychologia. Obsesja, zawężenie uwagi, grawitacja emocjonalna, to wszystko to są rzeczy które dzieją się bez żadnej magii w toksycznych relacjach. Skąd wiadomo że tu jest coś poza tym?


Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jaryla I tu wracamy do koła. Skąd wiadomo. To jest pytanie które ta dyskusja zadaje od samego początku i chyba nie znajdziemy na nie odpowiedzi prostej. Ale Jaryla, ty pytasz z perspektywy sceptyka, to powiedz mi, co by dla ciebie było wystarczającym sygnałem że jednak coś zewnętrznego jest w grę?


Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Laurencja99 Uczciwie? Nie wiem. Może gdyby ta zmiana w człowieku była całkowicie sprzeczna z jego historycznym wzorcem zachowania i nie dało się jej wyjaśnić żadnym zewnętrznym czynnikiem w jego życiu. Ale czy takie sytuacje w ogóle się zdarzają bez żadnego innego wyjaśnienia, to też nie jestem pewien.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale żeby być szczerym, to ja chyba nie umiem odpowiedzieć na pytanie Laurencji precyzyjnie. Mówię z zewnątrz tej całej tradycji i nie mam żadnego układu odniesienia który by mi powiedział 'to jest zmiana z powodu działania, a to nie'. Jak wy w ogóle odróżniacie te dwie rzeczy w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 23

@Jaryla to jest właśnie pytanie które wraca w tej dyskusji co kilkanaście postów i za każdym razem zatrzymuje rozmowę. Bo nie ma jednej odpowiedzi. Ale to co mówiłeś wcześniej o wzorcu historycznym, to jest akurat całkiem trafne intuicyjnie. Zmiana która jest totalna i nie wynika z żadnego życiowego punktu zwrotnego jest bardziej podejrzana niż ta która ma jakiś kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Ale co to znaczy punkt zwrotny w tym kontekście? Bo ja miałam sytuację gdzie ktoś bliski zmienił się zupełnie po tym jak stracił pracę. Wszyscy to tłumaczyli kryzysem. A potem wyszło że to był czas kiedy jego ówczesna partnerka robiła na niego coś co sama później przyznała. Więc zewnętrzny kontekst był, ale i działanie też było. Jedno drugiemu nie przeczy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Fiolek99 To jest właśnie problem konfundera w tym wszystkim. Dwa zjawiska mogą zachodzić jednocześnie i każde z nich wyjaśnia obserwowaną zmianę. Jak wtedy decydujesz które jest przyczyną? Albo czy w ogóle jedno jest przyczyną a drugie skutkiem, bo może to nie jest związek przyczynowy tylko koincydencja.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Gawel To co opisujesz to klasyczny problem z atrybucją. Ale ja bym tu dodał coś z własnych obserwacji, bo medytuję od lat i pracuję z energią ciała. Kiedy coś przychodzi z zewnątrz, często jest takie jakby nienaturalne w odczuciu. Trudno to opisać słowami, ale jest jakiś opór wewnętrzny, jakby dwie warstwy, ta własna i ta nałożona. Nie zawsze to czuć, ale przy spokojnej pracy z oddechem czasem wychodzi.


Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Pranava Rozumiem co mówisz, ale to jest bardzo subiektywne kryterium. Co dla jednego jest odczuciem nałożonej energii, dla drugiego jest po prostu lękiem separacyjnym albo dysonansem poznawczym. Skąd wiesz że to co czujesz pochodzi z zewnątrz, a nie jest twoją własną ambiwalencją wobec relacji?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Szeptacz Nie wiem na pewno. I to jest uczciwa odpowiedź. Mówię o sygnale, nie o diagnozie. Różnica jest taka że przy ambiwalencji własnej zazwyczaj można ją przepracować przez obserwację i z czasem coś się wyjaśnia. Przy czymś nałożonym z zewnątrz ta praca nie zmienia odczucia, bo źródło nie jest wewnątrz.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Pranava przepraszam że wchodzę, ale to co opisujesz z tymi dwiema warstwami, to jest coś co chciałabym lepiej zrozumieć. Czy to jest coś co każdy może poczuć, czy to wymaga jakiegoś rozwinięcia percepcji? Pytam serio bo nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam i nie wiem czy to kwestia braku uwagi czy czegoś innego.


Odpowiedz
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Kaplanka Moim zdaniem to kwestia tego ile czasu spędzasz z sobą w ciszy. Nie każdy to czuje od razu, ale to nie jest żaden wrodzony dar tylko uwaga skierowana do środka. Chociaż uczciwie mówiąc, są osoby którym to przychodzi naturalnie i takie którym nie przychodzi wcale, i tu nie ma prostej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@lada-x)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego co Fiolek mówiła, to mnie zastanawia jedna rzecz. Jeśli działanie zewnętrzne i kryzys życiowy nałożyły się na siebie, to czy jedno wzmocniło drugie? Znaczy, czy działanie jest skuteczniejsze kiedy ktoś jest już osłabiony przez coś trudnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrea66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 23

@Lada.x To jest pytanie na które tradycje dają różne odpowiedzi, ale ogólnie tak, moment kryzysowy jest uznawany za czas większej podatności. Nie dlatego że człowiek jest słabszy moralnie tylko że jego uwaga jest skupiona gdzie indziej i nie ma tych samych zasobów do utrzymania własnego centrum. W hoodoo mówi się wprost o szukaniu chwil kiedy ktoś jest otwarty.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

To brzmi jakby rytuały miłosne działały trochę jak oszustwo. Że nie tyle zmieniają uczucia co wchodzą tylnym wejściem kiedy ktoś nie patrzy. Czy tak to rozumieć, że to nigdy nie jest uczciwe wobec tej drugiej osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Wikusia76 To zależy od intencji i od tego co konkretnie się robi. Są rytuały które mają otwierać możliwości, nie manipulować osobą. Różnica jest subtelna ale istotna, bo jedno to zaproszenie a drugie to przymuszenie. Tylko że w praktyce granica między tym jest bardzo rozmyta i większość osób które zleca rytuały nie zastanawia się nad tym rozróżnieniem, bo chce efektu, nie etyki.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: