Forum

Asystent AI
Czy można wykonać r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można wykonać rytuał miłosny podczas menstruacji - perspektywy różnych tradycji

Strona 1 / 3

Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy w ogóle wypada robić rytuał miłosny jak się ma okres? Czytałam gdzieś, że krew menstruacyjna to jakiś szczególny składnik w niektórych tradycjach, ale z drugiej strony spotkałam się też z tym, że kobieta w tym czasie jest "nieczysta" i nie powinna w ogóle podchodzić do ołtarza. Macie jakieś przemyślenia? Bo mi się to wszystko gryzie.


Odpowiedz
219 odpowiedzi
Wpisy: 353
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Temat jak najbardziej ciekawy. Tylko od razu zaznacze, że to "nieczysta" to wymysł póżniejszych religii patriarchalnych, a nie samej magi. W starych tradycjach krew miesięczna była uważana za jeden z najsilniejszych składników, jaki kobieta może wykorzystać do siebie i swoich intencji. Pytanie tylko, do jakiego rytuału chcesz to zastosować, bo to nie jest tak, że pasuje do wszystkiego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Kostroma a skąd właściwie wiadomo, że tak było w starych tradycjach? Pytam serio, bo wszędzie czytam takie ogólniki, że "kiedyś", "dawniej", a konkretów mało. Jakieś źródła? Bo na razie brzmi to dla mnie jak współczesna interpretacja przerobiona na modłę wicca.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Glogowa masz rację, że dużo z tego co krąży po necie to rekonstrukcja w stylu "jak by mogło być". Ale akurat w przypadku krwi menstruacyjnej mamy konkretne ślady w hinduizmie tantrycznym, gdzie tzw. rajas był uznawany za substancję o dużej mocy stwórczej. W tradycji słowiańskiej z kolei nie mamy bezpośrednich tekstów, bo nikt nam tego nie spisał, ale etnografia XIX-wieczna notowała zabiegi z domieszką krwi do napoju ukochanego. Tyle że to była już ludowa magia, zmieszana z chrześcijaństwem.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@becia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czekaj, czyli kobiety naprawdę dodawały to do picia? Brzmi to dla mnie obrzydliwie, nie wiem jakbym mogła komuś coś takiego podać. A pytanie z innej beczki, bo skoro mówimy o cyklu, to czy znak zodiaku ma tu jakieś znaczenie? Bo czytałam, że Skorpiony są jakoś szczególnie związane z tą energią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Becia to o czym mówi Mokosza to praktyki tzw. zadawania, opisane m.in. u Pełki i Moszyńskiego. Dziś nikt o zdrowych zmysłach tego nie robi, bo to ingerencja w wolną wolę i krótka droga do tego, żeby się to obróciło przeciwko tobie. Co do Skorpiona to bym nie mieszała tego z menstruacją, bo to dwie różne sprawy. Skorpion to archetyp transformacji, a cykl to fizjologia. Można je łączyć, ale na zasadzie skojarzenia, nie tożsamości.


Odpowiedz
Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli rozumiem, że są dwie szkoły. Jedna mówi, że to czas mocy i można działać, druga że lepiej odpuścić. A co z tymi rytuałami, które są typowo na przyciągnięcie kogoś, ale bez ingerencji w jego wolę? Takie bardziej na siebie, żeby otworzyć się na miłość. W tym czasie też nie powinno się tego robić?


Odpowiedz
Wpisy: 1245
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Tu już zależy od konkretnej szkoły. W większości ceremoniałów ciężkiego kalibru, jak np. wysokomagiczne rytuały z kręgu hermetycznego, kobiety tradycyjnie powstrzymywały się od pracy w trakcie krwawienia. Nie dlatego, że są "brudne", tylko dlatego, że uznawano, iż energia ciała idzie wtedy do wewnątrz, na oczyszczenie, i każde rzucanie jej na zewnątrz osłabia i operatorkę, i samą operację. Ale rytuał skierowany do siebie, otwierający, to zupełnie inna bajka i akurat tam ten zwrot do wewnątrz pomaga.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szymek84)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 372

@Kobalt a skąd ten podział że na zewnątrz źle a do wewnątrz dobrze? Bo dla mnie to brzmi troche jak wymówka żeby raz tak raz tak. Jak energia jest to jest, nie?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Szymek84 to nie wymówka, tylko obserwacja działania ciała. Pomyśl o tym tak: jak masz katar, to też masz energię, ale nie pójdziesz biegać maratonu, bo organizm robi co innego. Z cyklem jest podobnie, faza krwawienia to faza zamknięcia i regeneracji, więc praca zgodna z tym kierunkiem idzie gładko, a praca wbrew temu kierunkowi po prostu mniej wychodzi. Sprawdzałam to wielokrotnie na sobie.


Odpowiedz
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 565

@Kminek dokładnie tak to działa u mnie. Próbowałam kiedyś robić rytuał świecowy na przyciągnięcie konkretnej sytuacji w pierwszym dniu okresu i zwyczajnie nie dałam rady się skupić, świeca gasła dwa razy, a potem przez kilka dni czułam się wykończona. Teraz pierwsze dwa dni mam wyłączone z aktywnej magii, robię tylko medytacje i pracę na zamiar, bez wyrzucania energii na zewnątrz.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Ninka a nie wydaje ci się, że to mógł być efekt samej menstruacji? Wiele kobiet czuje się wtedy słabo z czysto hormonalnych powodów. Skąd wiesz, że to nie była po prostu autosugestia połączona z PMS-em, a nie żadna "zła energia"?


Odpowiedz
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 565

@Glogowa szczerze? Nie wiem na sto procent i tego się nie da rozdzielić. Ale po latach robienia rytuałów w różnych fazach widzę pewną powtarzalność i to mi wystarcza. Nie udowodnię ci tego, podobnie jak nie udowodnisz mi, że to wyłącznie hormony. Pewnie prawda jest gdzieś pomiędzy.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@radomir)
Połączone: 5 dni temu

Wracając do wątku tradycji, u Słowian sprawa była dwuznaczna. Z jednej strony kobieta krwawiąca nie wchodziła do świętych miejsc, nie dotykała narzędzi rolniczych ani ognia domowego. Z drugiej strony to ona miała w sobie moc, której się obawiano, i dlatego ją izolowano. To nie była pogarda, tylko respekt zmieszany z lękiem. Czytałem o tym u Strzelczyk i u Gieysztora, choć obaj traktują temat raczej pobocznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Radomir no właśnie, u Słowian to było tak, że kobieta w tym czasie była uważana za wiedźmę w pozytywnym sensie, miała kontakt z zaświatami. Słyszałam, że dlatego najlepsze wróżby wychodziły akurat wtedy, bo była jakby na granicy dwóch światów. Więc rytuał miłosny robiony przez taką kobietę powinien być nawet skuteczniejszy.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Jadzia88 ostrożnie z takimi twierdzeniami, bo to już jest skrót myślowy, który krąży po internecie, ale w źródłach etnograficznych nie ma tego tak postawionego. Owszem, kobieta menstruująca była uważana za stojącą bliżej sfery sacrum, ale to nie znaczyło automatycznie, że jej rytuały działały lepiej. Często wręcz przeciwnie, odsuwano ją od jakiejkolwiek aktywności obrzędowej. Mieszasz dwie różne tradycje.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że w tym wątku zderzają się trzy zupełnie różne podejścia. Pierwsze to ludowe, gdzie kobieta jest izolowana "bo tak". Drugie to tantryczne, gdzie krew jest substancją obrzędową. Trzecie to współczesny nurt kobiecej duchowości, gdzie cały cykl jest dowartościowywany jako naturalny rytm pracy magicznej. Helenka pytała o rytuał miłosny i moim zdaniem odpowiedź zależy od tego, w której z tych szkół się porusza. Bo każda z nich powie co innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 309

@Iwetka01 dobrze to ujęłaś, bo mi się to wszystko mieszało. Ja chyba najbliżej mam do tego trzeciego podejścia, bo nie chcę nikomu nic "zadawać" ani robić ciężkiej ceremonii. Bardziej chodzi mi o pracę z sobą, otwarcie się, może praca z lustrem albo świecą. Czy w takim razie pierwsze dni okresu to jest dobry moment, czy lepiej poczekać do końca krwawienia?


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

jak mówisz o pracy na otwarcie i przyjęcie, to pierwsze dwa-trzy dni są wręcz dobre na to, żeby usiąść w ciszy, popatrzeć w lustro i spytać siebie, co cię blokuje. To czas, kiedy łatwiej zobaczyć własne schematy, bo ciało samo cię ciągnie do środka. Aktywne wołanie, przyciąganie, palenie świec na konkretną intencję, to bym przesunęła na fazę po krwawieniu, najlepiej pod rosnący ksieżyc.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Z perspektywy pracy z kartami dodam tylko jedną rzecz, bo widzę, że dyskusja idzie głównie wokół samego rytuału. Otóż wiele osób próbuje sobie "sprawdzić" tarotem efekt rytuału miłosnego zrobionego w trakcie okresu i wychodzą im totalnie sprzeczne rozkłady. Moim zdaniem to nie karty kłamią, tylko pytająca jest w stanie, w którym sama nie wie, czego chce, więc i odpowiedź jest mętna. Może to też jakaś wskazówka, że pewnych rzeczy w tej fazie po prostu się nie rozstrzyga.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 309

@Hubert72 a co konkretnie wychodzi w tych rozkładach? Bo brzmi to ciekawie, że karty same pokazują niespójność. To znaczy że rytuał się rozjeżdża na kilka linii czy że pokazuje pustkę?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

najczęściej wychodzi tak, że jedna karta mówi "tak, działa", a obok leci coś w stylu Wieży albo Ósemki Mieczy, czyli sygnał że coś się sypie albo blokuje. Jakby intencja poszła, ale energia ją gdzieś zatrzymała po drodze. Robiłem takie rozkłady kilkanaście razy dla różnych osób i zawsze był ten sam motyw rozjazdu między chęcią a realizacją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@becia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 94

@Hubert72 a robiłeś takie same rozkłady dla rytuałów wykonywanych poza okresem? Bo bez porównania to trochę wisi w powietrzu. Może to po prostu tarot pokazuje że rytuały miłosne ogólnie są ryzykowne, niezależnie od fazy cyklu?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Becia robiłem i dlatego mówię z jakimś porównaniem. Poza okresem rozkłady są bardziej spójne, nawet jak pokazują problem, to pokazują go w jednym kierunku. W trakcie krwawienia karty jakby się kłóciły między sobą. Ale zgodzę się, że to nie jest dowód twardy, tylko pewna tendencja, którą zauważyłem.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie z innej strony. A jeśli ktoś ma nieregularne cykle albo bierze hormony i właściwie nie wie kiedy mu krwawienie wypadnie, to jak się do tego ma planować rytuały? Bo wychodzi że trzeba mieć kalendarz w głowie i jeszcze pasować do faz księżyca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Anesja5 u mnie było tak samo zanim odstawiłam tabletki, w ogóle nie czułam swojego cyklu i wszystko wypadało jak popadnie. Wtedy pracowałam głównie z księżycem i to mi wystarczało. Teraz jak mam naturalny cykl, to faktycznie łączę jedno z drugim, ale to nie jest warunek konieczny. Jak ciało nie daje sygnałów, to słuchasz innych rytmów.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Kostroma a właśnie, bo cały czas mówimy o tym jakby cykl był jakąś niezmienną sprawą, a u połowy kobiet to jest loteria. Czy nie jest tak że ten cały kult cyklu w kobiecej duchowości jest po prostu wymyślony przez kobiety które mają regularne 28 dni i nie biorą hormonów? Bo dla mnie to brzmi trochę elitarnie.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Glogowa to trafna uwaga i sama o tym myślałam. Większość książek o świętym cyklu zakłada idealny rytm, a rzeczywistość jest taka, że spora część kobiet ma PCOS, endometriozę, bierze antykoncepcję albo jest po menopauzie. I co wtedy, magia ich nie obowiązuje? Moim zdaniem trzeba to traktować jako jedną z opcji pracy, a nie regułę.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@jasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pytanie z boku, bo facet jestem, ale ciekaw jestem. Czy są jakieś analogiczne cykle u mężczyzn które wpływają na rytuały? Bo skoro kobieta ma fazy, to my mamy co, sezony? Czy to jest tylko babska sprawa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Jasiek mężczyźni też mają cykle, tylko dobowe i sezonowe. Poziom testosteronu wahasię w ciągu doby, najwyższy rano, najniższy wieczorem, i to ma przełożenie na to kiedy lepiej pracować z intencją męską. Niektóre szkoły mówią też o cyklu około 33 dniowym, ale to już mniej udokumentowane. Więc nie, to nie jest tylko babska sprawa.


Odpowiedz
(@szymek84)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 372

@Kminek o ten 33 dniowy to pierwsze słysze. Skąd to wogóle wzieło sie? Bo brzmi jak coś co ktos sobie wymyślił żeby było symetrycznie do kobiet.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Szymek84 to akurat z biorytmiki, koncepcji z początku XX wieku, gdzie wyróżniano cykl fizyczny 23 dniowy, emocjonalny 28 i intelektualny 33 dniowy. Naukowo to nie ma potwierdzenia, więc traktuj jako ciekawostkę, a nie pewnik. Wspomniałam, bo czasem ludzie to przenoszą do pracy magicznej, ale sama bym się na tym nie opierała.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do pytania Helenki o pracę z lustrem, czy ktoś faktycznie robił coś takiego w trakcie krwawienia i miał potem efekty? Bo dużo teorii leci, a konkretnych historii mało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 565

@Bronek54 ja robiłam, ale nie nazwałabym tego rytuałem w pełnym znaczeniu. Bardziej długie siedzenie przed lustrem i patrzenie sobie w oczy z pytaniem co mnie blokuje w relacjach. Pierwszego dnia płakałam jak bóbr, drugiego było już spokojniej, a po kilku dniach miałam taki dziwny przebłysk, że zrozumiałam jeden swój schemat z dzieciństwa. Czy to magia czy psychoterapia za darmo, nie wiem.


Odpowiedz
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Ninka dzięki ogromne za to że się tym podzieliłaś, bo to mi pokazuje że można pracować ze sobą bez całego sztafażu. Mam pytanie, czy używałaś jakichś świec albo kadzideł przy tym, czy zupełnie na sucho?


Odpowiedz
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 565

@Zlata_83 tylko jedna świeca po mojej lewej stronie, żeby twarz w lustrze była lekko oświetlona z boku. Bez kadzideł, bo i tak miałam zatkany nos przez tę całą fazę. Im prościej tym lepiej, naprawdę nie trzeba budować ołtarza.


Odpowiedz
Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

To mi się podoba, bo nie mam siły ani głowy do skomplikowanych ceremonii. A pytanie do tych co pracują z księżycem, bo Kostroma o tym wspomniała. Co jeśli krwawienie wypada na pełni, a chciałabym zrobić coś na przyciąganie? Bo niby pełnia to klasyczny moment, a tu ciało mówi co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 864
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten konflikt księżyca i ciała to klasyk i większość praktyczek prędzej czy później na to wpada. Część szkół mówi że wtedy ciało wygrywa, bo to twój osobisty zegar, a księżyc jest zewnętrzny. Inne mówią że można podzielić pracę, czyli na pełni zrobić część intencyjną w głowie, a fizyczną część rytuału przesunąć o kilka dni. Sama robię to drugie i nie widzę problemu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Eliksira a ja słyszałam że kobiety które krwawią na pełni to tak zwane białe czarownice, a te co na nowiu to czerwone, i że to ma znaczenie dla typu magii którą najlepiej praktykują. Słyszał ktoś o takim podziale?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Jadzia88 ten podział na białe i czerwone krwawienie krąży po internecie od jakichś dziesięciu lat i jest typowym przykładem nowej mitologii, która udaje starą. Nie ma tego ani w źródłach etnograficznych, ani w klasycznych tekstach tantrycznych, ani u Hildegardy. To koncept wymyślony współcześnie i powtarzany jako mądrość przodków. Można z tym pracować jako z metaforą, ale nie jako z faktem historycznym.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Mokosza no dobra, czyli skąd to się wzięło konkretnie? Bo skoro krąży to musi mieć jakieś źródło, ktoś to musiał wymyślić i nazwać. Pytam serio, bo sama to powtarzałam i teraz głupio mi że bez sprawdzenia.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Jadzia88 najwięcej tego jest w książkach z nurtu Red Tent i u takich autorek jak Miranda Gray, lata dziewięćdziesiąte i dwutysięczne. Ona pisała o czterech archetypach kobiety w cyklu i to się potem rozlało po blogach i warsztatach. Pomysł że biała czarownica krwawi z pełnią a czerwona z nowiem to już rozwinięcie tego w polskim internecie, nie znajdziesz tego w starych źródłach. Nie mówię że to bez wartości jako metafora, ale to nie jest mądrość przodków.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytałam Mirandę Gray i u niej to bardziej chodzi o cztery fazy wewnętrzne, dziewicę, matkę, czarodziejkę i staruchę, a nie o podział kobiet na typy. Ktoś to potem przerobił na etykiety i wyszło coś innego niż autorka pisała. Plus pytanie do Helenki, czy ty w ogóle myślisz o księżycu przy planowaniu, czy bardziej improwizujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Improwizuję totalnie, dopiero z tego wątku łapię że w ogóle są jakieś fazy do uwzględnienia. Wcześniej myślałam że jak mam ochotę coś zrobić to robię. Teraz widzę że to chyba jest bardziej skomplikowane.


Odpowiedz
Wpisy: 864
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Improwizacja nie jest zła, czasem nawet lepsza niż przekombinowanie. Jak ktoś za bardzo wchodzi w tabele faz, dni tygodnia, godzin planetarnych i jeszcze cyklu, to często traci poczucie po co w ogóle to robi. Intencja i obecność biją kalendarz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Eliksira zgodzę się tylko częściowo. Improwizacja jest ok kiedy masz już w sobie wyczucie, ale ktoś kto dopiero zaczyna i nie ma punktów odniesienia, łatwo wpada w przypadkowość i potem dziwi się że nic się nie dzieje. Trochę struktury na początku pomaga zbudować ten wewnętrzny kompas.


Odpowiedz
(@szymek84)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 372

@Kobalt a jak ty osobiście podchodzisz do tej kwestji menstruacji przy rytuałach miłosnych? Bo facet jesteś, więc patrzysz z boku, ciekaw jestem co myślisz.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Szymek84 patrzę tak że dla mnie to jest pytanie o stan energetyczny osoby która rytuał wykonuje, a nie o sam fakt krwawienia. Jak ktoś jest osłabiony, rozdrażniony, ma migrenę, to nie jest dobry moment niezależnie od płci i cyklu. Jak ktoś czuje się skoncentrowany i jasny, to jest. Krew to dla mnie sygnał do sprawdzenia stanu, nie do automatycznego zakazu.


Odpowiedz
(@becia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 94

@Kobalt to brzmi rozsądnie, ale ja bym dopytała jeszcze o jedno. Czy w tradycjach z którymi pracujesz są jakieś konkretne zakazy dotyczące krwi miesięcznej, czy to wszystko jest bardziej miękkie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Becia w hermetyce i tradycji ceremonialnej zachodniej są stare teksty które mówią że kobieta menstruująca nie powinna brać udziału w rytuałach grupowych, ale to jest dziedzictwo średniowiecznego myślenia o nieczystości, nie jakaś głębsza zasada. W praktyce dzisiaj większość lóż to ignoruje. W tradycji wiccańskiej krew miesięczna bywa traktowana jako składnik szczególny, do pracy na własną korzyść.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@radomir)
Połączone: 5 dni temu

U Słowian temat krwi miesięcznej jest niejednoznaczny. Z jednej strony zakazy wstępu do cerkwi, do studni, do warzywnika, z drugiej strony konkretne zabiegi miłosne właśnie z użyciem kropli krwi dodawanej do napoju ukochanego. Czyli ta sama krew była i tabu i składnikiem czaru, zależnie od kontekstu i kto z niej korzysta.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Radomir to dodawanie krwi do napoju to jest coś co realnie się działo czy raczej legenda ze zbiorków? Bo brzmi jak coś czym się straszyło chłopaków a niekoniecznie się robiło.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 474

@Glogowa są zapisy etnograficzne z dziewiętnastego wieku, między innymi u Kolberga i u rosyjskich folklorystów, gdzie kobiety opisywały takie praktyki swoim spowiednikom albo babom wiejskim. Czy każda to robiła, nie wiem, ale w ludowej świadomości to istniało jako realna opcja, nie tylko jako bajka.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Radomir ciekawe że to się powtarza w różnych kulturach. W krajach śródziemnomorskich jest dokładnie ten sam motyw, kropla krwi w winie albo w kawie podana mężczyźnie. W Brazylii też, w tradycjach afro. To sugeruje że nie chodziło o jedną konkretną kulturę tylko o coś bardziej uniwersalnego w ludowym myśleniu o tym co wiąże.


Odpowiedz
Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Brrr, szczerze mówiąc to mi się wydaje obrzydliwe i trochę przerażające. Czyli ludzie naprawdę dosypywali sobie nawzajem krwi do jedzenia? To już nie jest rytuał miłosny tylko jakaś manipulacja na poziomie horroru.


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu jest właśnie cała etyka tego tematu. Większość tradycyjnych rytuałów miłosnych z krwią to nie było działanie na siebie, tylko na drugą osobę bez jej wiedzy. Dlatego dzisiaj większość praktyczek od tego odchodzi i pracuje raczej z własną krwią na własnej intencji, nie na cudzym jedzeniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Ninka dzięki wielkie za to rozróżnienie, bo to mi dużo wyjaśnia. Czyli można pracować z tą krwią, ale na siebie, na swoje otwarcie i przyciąganie, a nie żeby kogoś podporządkować. Tak to rozumiem?


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Zlata_83 dokładnie tak to działa w nowszym podejściu. Krew jako symbol twojej własnej mocy życiowej, dodajesz ją do ziemi pod rośliną którą hodujesz z intencją, albo do swojej wody do kąpieli, nie do cudzej kawy. Cała filozofja się przesunęła z magii wpływu na magię obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak to się ma do pytania Helenki o pełnię? Bo zaczęliśmy od konfliktu księżyca i ciała, a skończyliśmy przy krwi w kawie. Wracając, jeśli ktoś krwawi akurat na pełni i chce coś robić na przyciąganie, to jakie są realne opcje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Bronek54 opcje są trzy w praktyce. Pierwsza, pracujesz z tym co masz, czyli z połączoną energią krwi i pełni, i to bywa najmocniejsze ale wymaga doświadczenia żeby tego nie spalić. Druga, dzielisz, na pełni siedzisz cicho i obserwujesz, a aktywną część odsuwasz na kilka dni do przodu. Trzecia, ignorujesz cykl i jedziesz po księżycu jakby nic się nie działo. Każda ma swoje minusy i nie powiem ci która jest właściwa, bo to zależy od ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli ta trzecia opcja to jest po prostu poczekać aż przejdzie krwawienie i wtedy działać? Bo to brzmi najbezpieczniej dla kogoś takiego jak ja, kto nie ma wprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 864
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mniej więcej tak, z tym że nie chodzi o samo przeczekanie, tylko o świadome wykorzystanie tych dni na coś innego. Wyciszenie, robienie listy tego co tak naprawdę chcesz przyciągnąć, oczyszczenie przestrzeni. Potem jak energia wraca, masz grunt przygotowany.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Eliksira u Hildegardy z Bingen jest podobna myśl, że dni krwawienia to czas modlitwy i kontemplacji, a nie działania na zewnątrz. Średniowieczna mistyczka chrześcijańska a wychodzi jej to samo co współczesnym praktyczkom, ciekawe zbieżności.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Jadzia88 u Hildegardy to akurat była teologia ciała oparta na ówczesnej medycynie, a nie żadna praktyka rytualna. Ona pisała o humorach i równowadze sokow, nie o przyciąganiu miłości. Lubię jak ludzie zestawiają różne tradycje, ale trzeba uważać żeby nie zlepiać wszystkiego na siłę.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Hubert72 no dobra, ale chodzi mi o intuicję że w te dni się robi mniej i bardziej do wewnątrz. Niezależnie czy to humory czy energia, wniosek praktyczny ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 518
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

U Słowian jest jeszcze jeden wątek którego nikt nie poruszył. Krew miesięczna była uznawana za substancję chroniącą przed urokami. Kobiety nosiły kawałek materiału z taką krwią w zanadrzu jak szły na targ albo do obcej wsi. Czyli ochrona, nie atak.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Mokosza serio? Czyli to działało jak amulet? Pierwsze słyszę, zawsze mi to przedstawiano jako coś czego trzeba się wstydzić i ukrywać.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Glogowa wstyd to późniejsza warstwa, kościelna i mieszczańska. W kulturze wiejskiej krew miesięczna miała status ambiwalentny, jednocześnie tabu i ochrona. Te dwie rzeczy nie są sprzeczne, tabu często oznacza moc której się szanuje.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Mokosza Wracam jeszcze do tego co Mokosza pisała o krwi jako ochronie. Jest jakiś sposób żeby to zrobić bez noszenia faktycznie nasączonego materiału przy sobie? Bo szczerze mówiąc psychicznie bym tego nie udźwignęła.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Glogowa oczywiście. Sama intencja ochrony postawiona w te dni działa, materiał był po prostu fizycznym nośnikiem dla ludzi którzy potrzebowali czegoś namacalnego. Możesz zamiast tego nosić czerwoną wstążkę albo kamień, naładowany w pierwszy dzień krwawienia samym dotykiem i intencją. Funkcja ta sama.


Odpowiedz
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Mokosza dzięki ogromne za to wyjaśnienie, dla mnie to też było blokujące jak czytałem wcześniejsze posty. Ta wersja z kamieniem albo wstążką brzmi dużo bardziej do zrobienia. A czy kolor wstążki musi być czerwony czy może być inny odcień?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 518

@Zlata_83 czerwony jest klasyczny u Słowian bo łączy się z krwią i życiem, ale ciemny bordowy też pasuje, niektóre kobiety używały też czarnego. Biały zdecydowanie nie do tej funkcji, biały był do innych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 309
Rozpoczynający temat
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

To zmienia mi trochę optykę. Czyli jak chcę zrobić coś na miłość a akurat krwawię, to mogę to wykorzystać jako ochronę swojego procesu, a nie jako przeszkodę?


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak bym to ujęła. Postaw sobie intencję ochronną w te dni, że to co budujesz jest chronione przed cudzymi wpłyami i zazdrością, a samo przyciąganie aktywuj jak skończysz krwawić. Ja tak robię od lat i to mi się sprawdza znacznie lepiej niż sztywne trzymanie się kalendarza księżyca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Kostroma a jak liczysz dni do tej aktywacji? Od ostatniego dnia krwawienia czy od pierwszego dnia bez? Bo to ważny szczegół dla kogoś kto chce próbować.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Bronek54 ja liczę od pierwszego dnia czystego, czyli jak już wiem że nie wróci. Czekam jeszcze ze dwa dni żeby ciało się wyrównało i wtedy zaczynam aktywną część. Ale to moje wyczucie, nie jakaś reguła z książki.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: