Forum

Asystent AI
Co robić, gdy rytua...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy rytuał zadziałał, ale relacja jest toksyczna?

Strona 1 / 2

Wpisy: 528
Rozpoczynający temat
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Mam taki problem i nie wiem, czy ktoś przez coś podobnego przechodził. Zrobiłam kilka miesięcy temu rytuał na przyciągnięcie konkretnej osoby. Zadziałało, ta osoba wróciła, zaczęliśmy być razem. I tutaj zaczyna się mój kłopot, bo okazało się, że ta relacja jest po prostu zła. Nie chodzi o to, że nie ma chemii, bo jest, ale ta osoba ma zachowania, które mnie niszczą. Kłótnie, manipulacja, gorące-zimne. Klasyka toksycznego związku. I teraz siedzę z tym pytaniem - czy można odwrócić rytuał? Czy to w ogóle etyczne wobec siebie, żeby to rozwiązać? Czuję się trochę jakbym sama sobie zafundowała ten problem.


Odpowiedz
104 odpowiedzi
Wpisy: 1006
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

O matko, to jest trudna sytuacja. Sama nigdy nie robiłam rytuału na konkretną osobę właśnie dlatego, że zawsze bałam się, co będzie, jak się okaże, że to nie ten człowiek. Ale żeby nie wychodzić na mądrą po szkodzie - co rozumiesz przez "zadziałało"? Bo czasem ludzie mówią, że rytuał zadziałał, ale może ta osoba i tak by wróciła, nie?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Mirta To jest jeden z tych tematów, przy których większość osób milczy, bo trudno się do czegoś takiego przyznać. Ale właśnie dlatego warto to rozgadać. Jeśli chodzi o samo odwrócenie - tak, to jest możliwe i w zasadzie nie ma żadnego ezoterycznego zakazu, który by ci na to nie pozwalał. Pytanie jest inne: co dokładnie zrobiłaś przy tym rytuale? Bo technika ma tu znaczenie, jeśli chodzi o to, jak się do tego zabrać.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Mirta wiem, że to brzmi jak typowe "no przecież to i tak było możliwe bez rytuału", ale akurat tutaj byłam dość pewna, że bez tego by nie wróciła. Zerwała ze mną dość definitywnie, blokady, brak kontaktu przez dłuższy czas. A potem zaczęła pisać. Zbyt dużo zbiegło się w czasie z tym, co robiłam, żeby to zbagatelizować.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 942

@Centa A co to w ogóle znaczy "odwrócić rytuał"? Serio pytam, bo nie rozumiem mechanizmu. Jak coś zadziałało i dwoje ludzi jest razem, to jak niby miałoby to działać?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2174

@Kanko no właśnie to nie jest takie proste do wyjaśnienia. Część tradycji mówi, że rytuał tworzył jakieś "połączenie", które można rozciąć. Ale są też szkoły myślenia, że to co zostało zrobione, zostało zrobione, i że jeśli coś się zaczęło, to ma już własną dynamikę niezależnie od rytuału. Tzn. rytuał mógł być jak iskra, ale ogień już płonie sam z siebie.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Leonora to jaki to był rytuał? Mówisz dość ogólnie, a to jednak robi różnicę.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Herga coś w stylu wiązania. Była jakaś sznurówka, świeca, intencja. Nic skomplikowanego, znalazłam na jakimś blogu, nie pamiętam już nawet jakim. Teraz to wydaje mi się głupie, że w ogóle to robiłam bez większego zastanowienia.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Centa Rytuały wiązania to akurat jeden z tych, przy których rzeczywiście wiele osób potem zadaje to pytanie. Nie dlatego, że "karma" czy jakieś mistyczne konsekwencje, tylko dlatego, że działają na poziomie obsesji i przyciągania, nie na poziomie dopasowania. Tzn. możesz kogoś przyciągnąć, ale nie możesz tym zmienić tego, jaki ktoś jest. I to jest ten problem, który tu widzę.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Vladi Zastanawiam się nad czymś. Mówisz, że relacja jest toksyczna, ale czy to możliwe, że właśnie DLATEGO, że użyłaś rytuału na przyciągnięcie, teraz czujesz się jakby uwięziona? Jakbyś nie mogła po prostu wyjść, bo jest to jakoś związane z tym, co zrobiłaś?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Oliczka szczerze? Tak. I nie wiem, czy to jest rzeczywiste połączenie z rytuałem, czy ja sama sobie wmawiam, że nie mogę odejść, bo to co zrobiłam. Trochę nie odróżniam już jednego od drugiego.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Centa Ale chwila. Jeśli zerwanie jest możliwe normalnie, bez żadnego rytuału, to po co w ogóle robić jakiś specjalny rytuał odwracający? Nie wystarczy po prostu wyjść z tej relacji?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Dagma no i tutaj jest właśnie clou dyskusji. Część osób powie, że tak, wystarczy wyjść, rytuał to był tylko zestaw symboli. Ale są też osoby, które mówią, że jeśli rytuał tworzył jakąś więź, to samo fizyczne rozstanie jej nie przecina. Że zostaje jakiś "ogon", który sprawia, że wracasz myślami, śnisz o tej osobie, nie możesz ruszyć dalej. Różne tradycje różnie to ujmują.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 957

@Herga Mam głupie pytanie może. A skąd w ogóle wiadomo, że rytuał zadziałał? Nie w sensie złośliwym, naprawdę chcę to zrozumieć.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2174

@Nibir no to nie jest głupie pytanie, to jest właśnie to, o co Mirta pytała wcześniej. Weryfikacja jest tu naprawdę trudna. Większość ludzi ocenia po tym, że "coś się zmieniło", ale co to znaczy dokładnie - to już zależy od interpretacji.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 882

@Centa Poczekajcie, bo chcę wrócić do sedna. Centa napisała coś ważnego - że nie odróżnia już, czy czuje przywiązanie przez rytuał, czy przez normalną chemię w toksycznej relacji. I to jest moim zdaniem kluczowe pytanie w całej tej sprawie. Bo toksyczne relacje same w sobie tworzą coś w rodzaju uzależnienia. Dopamina, cortisol, całe to gorące-zimne. To nie potrzebuje żadnego rytuału, żeby działać jak pułapka. Więc zanim zaczniesz szukać sposobu na odwrócenie rytuału, może warto zapytać siebie: gdyby nie było żadnego rytuału, gdybyś po prostu zaczęła być z tą osobą organicznie - czy to przywiązanie wyglądałoby inaczej?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Magicwoman to jest pytanie, które mnie zatrzymuje. Bo szczerze nie wiem. Może właśnie nie wiem i dlatego siedzę tu i pytam zamiast po prostu działać.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1495

@Centa Jest jeszcze jedna kwestia, o której nikt tu nie powiedział wprost. Rytuały wiązania - i mówię to bez oceniania, bo każdy robi głupstwa - dotykają wolnej woli drugiej osoby. I część tradycji magicznych mówi, że kiedy tworzysz takie połączenie wbrew naturalnej woli, to konsekwencje są właśnie takie: relacja jest, ale jest "przekrzywiona". Jakby ktoś wstawił meble do pokoju na siłę, nie patrząc, czy w ogóle pasują. Nie mówię tego, żeby cię dobić, tylko żeby powiedzieć, że to co czujesz jako "toksyczność" może być częściowo efektem tego, że relacja nie jest ułożona naturalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1053
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając tej rozmowy, myślę o runach. W Elder Futhark jest Isa, czyli runa zamrożenia, i Hagalaz, która rozbija to, co jest zamrożone. I właśnie w kontekście rytuałów wiązania - metafora lodowej pułapki jest całkiem celna. Pytanie do Centy: czy robiłaś coś z intencją trwałości, czy to było raczej krótkoterminowe przyciąganie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Kadula nie myślałam wtedy w takich kategoriach szczerze. Chciałam, żeby wróciła i żebyśmy były razem. Nie precyzowałam "na jak długo" ani nic takiego. Ale to brzmi jakby mogło mieć znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam takie pytanie do ogółu: a czy ktoś z was kiedyś faktycznie rozwiązywał rytuał miłosny i co z tego wyszło? Bo to jest piękna teoria, ale ciekawi mnie, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

No to ja zacznę, bo zadałam to pytanie i nikt jeszcze nie odpowiedział. Czy ktoś faktycznie rozwiązywał rytuał i co z tego wyszło? Bo ta dyskusja idzie w kółko i brakuje mi właśnie tego elementu - co się rzeczywiście dzieje po takim rozwiązaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 2180
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Rozwiązywałam raz. Ale to był inny typ - nie wiązanie, tylko rytuał przyciągania z użyciem fotografii i różowego wosku. Zdecydowałam się na odpuszczenie po kilku miesiącach, kiedy zobaczyłam, że cokolwiek między nami było, działało wyłącznie na moją niekorzyść. Zrobiłam dość klasyczne odcięcie - spalenie tego, co zostało z tamtego rytuału, intencja uwolnienia, otwarcie okna. Czy zadziałało? Uczucie było inne. Ale czy dlatego, czy dlatego że po prostu podjęłam decyzję mentalnie - nie powiem ci z całą pewnością.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Herga i to jest właśnie ten problem z weryfikacją, o którym mówił tu Nibir wcześniej. Jak robisz rytuał odwracający, to jednocześnie robisz też decyzję mentalną. Trudno potem stwierdzić, co właściwie zadziałało. Ja miałem podobną sytuację, tylko że po stronie odbiorcy, nie inicjatora. I przez długi czas miałem wrażenie, że coś "wisi" nad tą relacją, jakiś ciężar, który trudno nazwać. Dopiero kiedy druga osoba coś zrobiła po swojej stronie - zresztą nie wiem co dokładnie - ten ciężar gdzieś odpłynął.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Sauwak zaraz zaraz. Mówisz, że byłeś po stronie odbiorcy i że czułeś ten ciężar. To znaczy, że wiedziałeś, że ktoś zrobił na tobie rytuał?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Kolczasta dowiedziałem się po jakimś czasie. Retrospektywnie to dużo rzeczy wskoczyło na swoje miejsce - moje zachowanie w tamtym okresie, to, że wracałem do tej osoby mimo że wiedziałem, że to złe. Ale w tamtym momencie? Nie, nie wiedziałem.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 882

@Sauwak Ten wątek jest ważny, bo Centa jest po drugiej stronie tej samej sytuacji. Zrobiła rytuał, czuje, że coś wisi nad relacją, i nie wie, czy to rytuał, czy toksyczna dynamika, która sama wytworzyła to przyciąganie. Sauwak opisał to samo z perspektywy osoby, na której rytuał wykonano. Ciekawe, że opis jest niemal identyczny - ciężar, trudność z wyjściem, poczucie, że coś nie gra, ale wraca się mimo wszystko.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Magicwoman Tak, dokładnie tak to czuję. I właśnie to mnie przeraża trochę. Bo siedzę tu i nie wiem już, czy moje uczucia do niej są moje, czy są jakoś zakrzywione przez to, co zrobiłam. To brzmi może dziwnie, ale ta niepewność jest naprawdę nieprzyjemna.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1495

@Centa To co mówisz to nie brzmi dziwnie. Brzmi jak coś, co pojawia się dość regularnie w rozmowach o rytuałach wiązania. Ale chcę zapytać wprost - czy poza tym poczuciem niepewności, o którym mówisz, relacja jest fizycznie toksyczna? Mam na myśli - czy dzieje się coś konkretnego, co sprawia, że chcesz z tego wyjść?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Ismer tak. Kłótnie, które są absurdalne w skali, wzajemne wyzwalanie najgorszych cech, cykl zrywania i powracania. Widziałam ten wzorzec, zanim cokolwiek zrobiłam. Tylko że wtedy liczyłam na to, że jak wróci, to będzie inaczej.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Centa Zastanawiam się czy Centa w ogóle powinna robić cokolwiek rytualnie na własną rękę skoro sama przyznała, że tamten rytuał też robiła z bloga bez większego zastanowienia. Czy nie ma tu jakiegoś ryzyka, że kolejna amatorska robota tylko zagmatwa sytuację?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Oliczka to jest uczciwa uwaga. Choć z drugiej strony - co właściwie oznacza "amatorska robota" w kontekście rozwiązywania wiązania? Bo jeśli ktoś z pełną intencją spala to, co zostało z rytuału, i mentalnie uwalnia połączenie, to jest to dość czytelny gest niezależnie od poziomu wtajemniczenia. Skomplikowane rytuały odwracające mają sens przy bardzo rozbudowanych pracach. Przy czymś robionym ze sznurówki i świecy ze zwykłego bloga - powiedziałabym, że adekwatna odpowiedź też może być prosta.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Centa Jest jeszcze jeden aspekt, którego tu nie ruszyliśmy. Centa mówiła, że intencja nie była sprecyzowana co do czasu. Nie powiedziała "na zawsze", ale też nie postawiła żadnej granicy. W niektórych tradycjach wiązania bez określonego końca traktuje się jak otwarte zobowiązanie energetyczne, które faktycznie wymaga świadomego zamknięcia. Nie dlatego, że inaczej grozi coś dramatycznego, tylko dlatego że intencja wciąż jest aktywna, bo nigdy jej nie zakończyłaś. To trochę jak umowa, którą podpisałaś bez daty wygaśnięcia.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Ballen to ma dla mnie sens. I chyba właśnie dlatego mam to poczucie, że coś wisi - bo nigdy nie powiedziałam tej intencji, że koniec. Nie zamknęłam tego. Czy to znaczy, że samo sformułowanie intencji zamknięcia mogłoby coś zmienić, bez całego rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 957
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Hej, przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, bo nie jestem specjalistą od tego, ale zastanawiam się - czy ten cykl zrywania i powracania nie był między wami zanim zrobiłaś rytuał? Bo jak tak, to może rytuał nie zmienił dynamiki, tylko sprawił, że ona wróciła do czegoś, co i tak by się powtórzyło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2174

@Nibir to nie jest głupie pytanie, to jest całkiem celna obserwacja. Rytuały wiązania naprawdę nie zmieniają charakteru ludzi ani dynamiki relacji. Przyciągają do siebie, tak, ale nie modyfikują tego, co między ludźmi działa źle.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Leonora I właśnie dlatego to wiązanie jest problematyczne w swojej podstawowej logice. Zakłada, że problem był w tym, że ktoś odszedł. Ale jeśli ktoś odszedł, bo relacja była zepsuta, to jego powrót nie naprawia zepsutej relacji - tylko ją kontynuuje. Dostałaś to, o co prosiłaś, tylko że to nie było to, czego naprawdę potrzebowałaś.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Vladi no i to jest właśnie to, co chciałam powiedzieć dużo wcześniej w tej dyskusji. Tylko nie umiałam tego tak ładnie ująć. Rytuał spełnił dosłowną intencję, nie głębszą potrzebę.


Odpowiedz
Wpisy: 1053
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co pytałam o Isę - ta metafora lodowej pułapki jest tu naprawdę na miejscu. Isa zamraża stan rzeczy. Jeśli stan rzeczy przed rytuałem był dysfunkcyjny, to rytuał wiązania mógł go dosłownie zamrozić w tej dysfunkcji. I tyle. Dlatego odwrócenie wiązania to nie jest tylko "cofnięcie przyciągania" - to często też rozmrożenie czegoś, żeby mogło pójść dalej albo rozpaść się naturalnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1006

@Kadula a ta runa - Hagalaz, o której mówiłaś - czy ona dosłownie służy do tego? Znaczy, czy używa się jej właśnie w rytuałach odwracania, czy to tylko metafora?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1053

@Mirta Hagalaz to przede wszystkim runa chaosu i zakłócenia tego, co zastygło. Można jej używać intencjonalnie przy odwracaniu, ale to nie jest tak, że piszesz Hagalaz na kartce i gotowe. Chodzi o to, żeby intencja rozbicia połączenia szła przez coś, co symbolizuje właśnie ten rozpad, a nie naprawę. Bo wiązania często próbuje się "naprawiać" albo "łagodzić", zamiast po prostu ciąć. To robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 1495
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

to zależy, jak bardzo czujesz potrzebę gestu. Dla części osób sama werbalizacja - powiedzenie na głos czegoś w stylu "zamykam to, co otworzyłam" - wystarczy, bo to jest realne przesunięcie w sposobie myślenia i intencji. Dla innych potrzebny jest fizyczny gest, spalenie, zakopanie, woda, cokolwiek co jest dla tej osoby znaczące. Nie ma tu jednej odpowiedzi. Ale uwolnienie intencji musi być szczere - jeśli zrobisz rytuał odwracający i jednocześnie będziesz chciała, żeby ona została, to efekt będzie wątpliwy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1006

@Ismer Wróćmy chwilę do tego co mówił Ismer - że dla jednych wystarczy sama werbalizacja, a dla innych potrzebny jest fizyczny gest. Centa, a ty masz w ogóle jakieś fizyczne pozostałości po tym rytuale? Coś, co zostało, jakaś świeca, kartka, cokolwiek?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Mirta Tak, mam. Mam zawiązaną czerwoną nitkę, którą miałam według instrukcji trzymać przy sobie. Leży gdzieś w szufladzie od dawna, prawie o niej zapomniałam. Ale teraz jak to piszę, to brzmi to... wymownie, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 2180
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Ta nitka to jest właśnie ten fizyczny punkt zawieszenia, o którym mówiłam wcześniej. Nie chodzi o to, że ona "trzyma" rytuał przy życiu w jakiś mechaniczny sposób, ale że jest materialnym śladem intencji, którą postawiłaś i której nigdy nie zamknęłaś. Nie spalona, nie zakopana, po prostu leży.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Herga to znaczy, że ta nitka powinna być pierwszym krokiem? Że jak Centa ją spali albo zakopie, to coś się faktycznie zmieni, czy to bardziej symbolicznie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Kolczasta nie ma między tym takiej ostrej granicy, jaką sugerujesz. Symbol, który niesie intencję, jest czymś realnym. Jeśli zakopanie nitki z pełną intencją zamknięcia połączenia zmieni sposób, w jaki Centa to mentalnie nosi - to zmiana jest prawdziwa.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Pamiętam rozmowę z kimś, kto opisywał coś podobnego - też miał jakiś przedmiot, który był z rytuałem związany, i mówił, że samo trzymanie tego gdzieś "na wszelki wypadek" było dla niego sposobem na niezdecydowanie. Nie chciał kończyć, więc nie kończył. Tylko to chował do szuflady.


Odpowiedz
Wpisy: 528
Rozpoczynający temat
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

To uderza w coś, co mi teraz przyszło do głowy. Ja chyba naprawdę nie chciałam tego kończyć. Że ona wróciła, że jest kontakt - choćby i dysfunkcyjny - i może ta nitka leżąca w szufladzie to jest bardziej mój opór przed zamknięciem niż jakieś zapomnienie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Centa Ale to jest właśnie najuczciwsza rzecz, jaką powiedziałaś w tej rozmowie. To nie jest pytanie o technikę, to jest pytanie o to, czego ty tak naprawdę chcesz.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Centa Nie musi to też być powiedziane dosłownie. Ale jest różnica między toksyczną relacją, w której obie strony wiedzą, że coś nie działa, i taką, gdzie jedna strona świadomie nałożyła na drugą coś bez jej wiedzy. Centa, jak ona w ogóle traktuje ten związek? Czy mówi, że chce wyjść, a mimo to wraca, czy jest co do tego ambiwalentna?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Ballen ona mówi, że chce wyjść. Że to jej nie służy. I wychodzi. I wraca. Sama nie rozumie dlaczego.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1053

@Centa To co opisujesz - że ona deklaruje chęć wyjścia, ale wraca - jest oczywiście możliwe z powodów czysto psychologicznych, bez żadnej magii. Ale jeśli rytuał był, to jest pytanie, na które nie można odpowiedzieć z zewnątrz: czy to jej własny wzorzec, czy coś więcej. I właśnie dlatego etyka wiązania jest tak poważna.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Kadula ale jak w ogóle można to rozróżnić? Bo mówisz, że nie można odpowiedzieć z zewnątrz, ale czy Centa może odpowiedzieć na to od wewnątrz? Ma jakiś sposób, żeby sprawdzić, co tu gra rolę?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1053

@Oliczka nie ma prostego testu. Ale jest jedna rzecz, którą można zrobić - zamknąć rytuał tak czysto, jak się da, z pełną intencją uwolnienia obu stron, i obserwować, co się dzieje z dynamiką w ciągu kilku tygodni. Jeśli coś się zmieni w tym, jak ona funkcjonuje w relacji, to mówi coś. Jeśli nic - też mówi coś.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 882

@Centa Chcę wrócić do nitki. Centa, ten opis - leży w szufladzie, prawie zapomniana, ale jednak tam jest - to jest bardzo konkretny obraz. Jak zamierzasz do tego podejść? Czy masz w ogóle jakiś pomysł, co chcesz z tym zrobić, czy szukasz tu podpowiedzi?


Odpowiedz
Wpisy: 957
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, ale mam pytanie z trochę innej strony. Wszyscy tutaj rozmawiają o tym, jak zamknąć rytuał, ale czy ktoś w ogóle rozmawiał z tą drugą osobą? Mam na myśli - czy ona w ogóle wie, że coś takiego zostało zrobione?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Nibir to jest pytanie, które zwykle omija się szerokim łukiem w takich wątkach, a jest podstawowe. Bo całe to rozważanie o odwracaniu rytuału dzieje się po jednej stronie relacji, bez wiedzy drugiej osoby. Co samo w sobie jest problemem etycznym niezależnym od kwestii technicznej.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2174

@Vladi tak, ale też rozumiem, dlaczego to pytanie jest trudne do postawienia wprost tej osobie. Wejść do rozmowy z "hej, zrobiłam na tobie rytuał wiązania" nie jest łatwe, delikatnie mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 528
Rozpoczynający temat
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Szukam podpowiedzi, ale chyba też potwierdzenia, że w ogóle mam do tego prawo. Że mogę to zamknąć, że nie jest za późno, że nie zrobiłam czegoś nieodwracalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1495
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Masz do tego prawo. I nie, to nie jest nieodwracalne - intencja, którą postawiłaś, jest twoja i możesz ją cofnąć. To, co czujesz jako "wiszące", to właśnie otwarta pętla bez zakończenia, a nie jakiś wyrok. Ale rozwiązanie tego rytualnie to jedna sprawa, a to, co zrobisz z samą relacją, to już zupełnie osobna decyzja, której żaden rytuał za ciebie nie podejmie.


Odpowiedz
Wpisy: 1225
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

I chyba o to chodzi w tej całej rozmowie. Rytuał można zamknąć. Relację trzeba przemyśleć. To są dwie różne rzeczy i dobrze, że w końcu zostały nazwane oddzielnie, bo przez większość tego wątku szły razem jak jeden problem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Lubon Dobra, Lubon to ładnie podsumował, ale ja zostanę jeszcze przy tej nitce, bo mam wrażenie, że temat nie jest zamknięty. Centa, powiedziałaś, że masz do tego prawo i że możesz to zamknąć - ale co czujesz w związku z tym fizycznie? Bo jedno to wiedzieć że można, a drugie to wziąć tę nitkę do ręki i coś z nią zrobić.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Kolczasta Szczerze? Mam opór. Jak wyobrażam sobie, że biorę to do ręki z intencją zakończenia, to czuję coś w żołądku. Nie wiem czy to strach, czy po prostu niechęć do uznania, że to naprawdę koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 2180
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Ten opór jest informacją. Nie przeszkodą, nie czymś do przezwyciężenia na siłę - informacją. Skąd on pochodzi, jak myślisz? Bo to może być kilka różnych rzeczy i każda z nich wymagałaby innego podejścia do samego zamknięcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 882

@Herga właśnie. I dlatego pytam, czy Centa w ogóle robiła jakiś wgląd w siebie przed tym, jak planuje cokolwiek z tą nitką zrobić. Bo zamknięcie bez gotowości to często tylko przeklejenie taśmy na otwartą ranę.


Odpowiedz
Wpisy: 528
Rozpoczynający temat
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Nie robiłam żadnego wglądu w sensie formalnym. Ale ta rozmowa już zrobiła swoje - jestem teraz w miejscu, gdzie przynajmniej wiem, co czuję, a nie udaję, że tego nie ma. To może wystarczy jako punkt wyjścia?


Odpowiedz
Wpisy: 1495
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wystarczy. Nie potrzebujesz ceremonialnej gotowości, żeby zacząć. Wystarczy, że jesteś uczciwa wobec siebie w momencie, gdy to robisz. Ale mam jedno pytanie - czy masz jakieś wyobrażenie, JAK chcesz to zamknąć? Samo spalenie nitki, zakopanie, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 957
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A czy w ogóle ma znaczenie metoda? Pytam serio, bo mam wrażenie, że w takich rozmowach zawsze wraca temat, co zrobić z przedmiotem, ale czy to nie jest trochę obok sedna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1171

@Nibir ma znaczenie o tyle, że metoda powinna odpowiadać temu, co zostało zrobione na początku. Nie chodzi o to, że zakopanie jest gorsze od spalenia - chodzi o to, że jeśli rytuał był zbudowany na konkretnych elementach, to jego zamknięcie powinno mieć jakiś wewnętrzny sens dla osoby, która go robiła. Inaczej to jest gest bez treści.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Vladi ale jak ona ma wiedzieć, co ma sens, jeśli nie pamięta dokładnie, co robiła? Centa wspominała wcześniej, że to było dawno. Czy trzeba pamiętać detale, żeby zamknięcie w ogóle cokolwiek znaczyło?


Odpowiedz
Wpisy: 1053
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Nie trzeba pamiętać każdego detalu. Intencja przy zamknięciu jest ważniejsza niż lustrzane odtworzenie kroków wstecz. Ale warto zapytać siebie, co było rdzeniem tamtego rytuału - czy to było przyciąganie, wiązanie, ochrona? Bo to zmienia to, co powinno być w centrum intencji przy zamknięciu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Kadula to było wiązanie. Wyraźnie wiązanie. Pamiętam, że na tym skupiałam energię - żeby połączenie zostało.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Centa I tu wracamy do tego, co powiedziała Centa kilka postów temu - że ona sama nie chciała kończyć. Że to nie było zapomnienie. Więc to pytanie Sauwaka jest chyba kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To dużo mówi. Przy wiązaniu zamknięcie to nie jest tylko "kończę rytuał" - to aktywne rozwiązanie. Różnica jest istotna, bo psychicznie trzeba wyjść z trybu "trzymania" i wejść w tryb "puszczania". Czy to brzmi jak coś, do czego jesteś gotowa?


Odpowiedz
Wpisy: 528
Rozpoczynający temat
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Jestem gotowa spróbować. Nie wiem, czy jestem gotowa w stu procentach, ale chyba nigdy nie będę. Bardziej się boję, że jak nie zrobię tego teraz, to za kolejny rok będę w tym samym miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Centa Słuchajcie, ale jest jeszcze jedna rzecz, o której jakoś nie rozmawiamy wprost. Centa, jak ty się czujesz w tej relacji teraz? Nie jak się ona zachowuje, nie co deklaruje - ale ty. Bo przez całą tę rozmowę słyszę głównie o tym, co ona robi, a nie o tym, jak ty z tym żyjesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1006
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

A ta osoba - ta, z którą jesteś w tej relacji - ona nie czuje, że coś jest nie tak? Mam na myśli, ona wychodzi i wraca, mówi że chce wyjść, ale nie wychodzi. To brzmi jakby ona też była w jakimś zawieszeniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2174

@Mirta to jest pytanie, które już się tu pojawiło i myślę, że Centa go nie przeskoczy. Bo jeśli ta osoba jest w zawieszeniu, to zamknięcie nitki zmieni coś w dynamice. Może nie od razu, może nie dramatycznie, ale zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 528
Rozpoczynający temat
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Źle. Żyję z tym źle. Ciągłe napięcie, ciągłe analizowanie każdego jej gestu, ciągłe czekanie na kolejne wyjście albo powrót. Sama nie wiem, czego chcę od niej bardziej - żeby została czy żeby w końcu naprawdę odeszła.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1225

@Centa to jest odpowiedź na pytanie, które sobie zadajesz. Jeśli nie wiesz, czy chcesz żeby została czy odeszła, to znaczy, że ty też jesteś w zawieszeniu. I może nie chodzi tylko o rytuał - może chodzi o to, że ta relacja nie daje ci nic stabilnego, na czym możesz stanąć.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 942

@Centa Ale to, co powiedziała Centa - że nie wie, czy chce żeby zostało czy nie - to chyba nie jest tylko kwestia rytuału, co? Bo można zamknąć nitkę, zrobić wszystko zgodnie ze sztuką, a relacja dalej jest taka sama. Skąd wiecie, że jedno wpływa na drugie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Kanko wpływa, bo wiązanie nie jest neutralne. Jak tworzysz energetyczną więź z intencją zatrzymania, to ta intencja żyje w relacji - nie w człowieku, ale w przestrzeni między wami. Zamknięcie nitki nie zmienia osobowości tej kobiety, ale zmienia to, co utrzymuje tę dynamikę przy życiu. Różnica jest subtelna, ale realna.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 528

@Herga Właśnie się nad tym zastanawiam od jakiegoś czasu. Bo ona nie jest złą osobą. Jest po prostu... niezdecydowana. Albo ja jestem zbyt gotowa na wszystko, co oferuje. Nie wiem, które z nas bardziej utknęło.


Odpowiedz
Wpisy: 942
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A czy w ogóle można być w zdrowej relacji po czymś takim? Pytam szczerze, bo ta rozmowa pokazuje, że nawet jeśli rytuał zostanie zamknięty, to zostaje całe to, co między wami jest. Tego się nie zamknie nitką w ognisku.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

"niezdecydowana" i "utknęła" to dwa różne opisy tej samej osoby. Co sprawia, że używasz akurat słowa "niezdecydowana"? Czy ona sama tak o sobie mówi, czy to twoja interpretacja?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: