Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba każdy kto zaczyna pracę z runami prędzej czy później zauważa. Niektórzy biorą runę do ręki i dosłownie czują jak coś przepływa, mrowienie, ciepło, jakiś impuls. Inni nie czują kompletnie nic. Skąd ta różnica? Czy to kwestia predyspozycji z jakimi się rodzimy, czy da się to w sobie wyrobić? Sama przez długi czas nie czułam prawie niczego i zastanawiam się czy to ja robię coś nie tak, czy po prostu jestem jedną z tych osób, u których to dłużej trwa.
To jest temat, który pojawia się regularnie i nie ma na niego jednej prostej odpowiedzi. Zanim cokolwiek powiem - a co konkretnie próbowałaś robić z tymi runami? Bo "nie czuję niczego" może oznaczać zupełnie różne rzeczy w zależności od tego jak do tego podchodzisz.
Drewniane kontra kamienne to akurat nie jest bez znaczenia. Ale wróćmy do sedna - mrowienie i ciepło o których piszesz na początku, to nie jest jedyny możliwy sygnał. Część osób dostaje obrazy, słowa, uczucia emocjonalne, a nie fizyczne. Może nie brak ci wrażliwości, tylko spodziewasz się konkretnego rodzaju doznania, które u ciebie po prostu nie jest dominujące?
Dokładnie to samo pytanie miałam od siebie! Czytałam gdzieś, że wrażliwość na runy jest powiązana z tym jak generalnie odbieramy energię, tzn. że ktoś kto jest wzrokowcem będzie miał obrazy, a ktoś kto jest bardziej kinestetyczny poczuje fizycznie. Czy to ma sens?
A ja się zastanawiam czy to nie jest tak, że po prostu niektórzy mają naturalny kontakt z tymi energiami od urodzenia i nic z tym nie robili specjalnie, a inni muszą to sobie mozolnie wypracować? Moja koleżanka wzięła pierwszy raz runy i od razu wiedziała co jej mówią, bez żadnej nauki. To chyba nie jest kwestia techniki w jej przypadku.
Wracając do pytania z początku wątku - myślę że predyspozycje istnieją, ale są dużo bardziej złożone niż "jedni mają talent a inni nie". To co wpływa na wrażliwość to m.in. ogólne otwarcie na pracę intuicyjną, wcześniejsze doświadczenia z innymi systemami, stan emocjonalny w momencie pracy, a nawet jak długo ktoś pracuje z TYMI konkretnymi runami, nie z runami jako ideą. Runy trzeba oswoić. To zajmuje czas.
Czytam ten wątek i mam pytanie które może brzmieć naiwnie - czy jak się nic nie czuje trzymając runę, to znaczy że ona po prostu "nie działa" dla nas, czy że jesteśmy zbyt zamknięci? Bo to dwie różne sytuacje chyba?
Ale jak można robić wróżby z run jeśli nie ma tam żadnej energii? To chyba bez sensu. Jak to ma działać bez połączenia energetycznego?
Trochę mi to przypomina to co czytałam o pierwszej impresji w tarocie, żeby nie racjonalizować od razu. Czy praca z runami pod tym względem jest podobna, czy jednak inne zmysły wchodzą w grę?
Czy ktoś z was próbował porównywać swoją wrażliwość na różne zestawy run? Bo słyszałem że runa wyrzeźbiona w drewnie brzozowym to co innego niż ta sama runa na kamieniu czy wypalona w plastiku. Zastanawiam się czy materiał ma tu cokolwiek do rzeczy przy tej wrażliwości o której mówimy.
A ja mam akrylowe bo były najtańsze na start i zawsze mi trochę głupio o tym mówić 🙂 Ale szczerze - działają na mnie tak samo jak te kamienne u znajomej. Może dlatego że nie mam porównania i nie oczekuję różnicy?
A jeśli wyobraźnia jest kanałem, przez który przychodzi informacja? To nie jest takie proste jak "albo energia albo wyobraźnia". Większość systemów wróżebnych zakłada właśnie że wyobraźnia i intuicja to nie są przeciwieństwa.
Ten wątek z dziennikiem jest ważny. Wrażliwość na runy to też po części kwestia tego czy w ogóle śledzisz własne odczucia w czasie. Bez zapisków wszystko zlewa się w jedno i nie masz jak ocenić czy twoja percepcja jest spójna.
Ja zaczęłam robić notatki dopiero po jakimś czasie i teraz żałuję że nie wcześniej. Ale mam wrażenie że moje zapiski są za bardzo "suche" - opisuję co zrobiłam, ale nie czułam wtedy potrzeby żeby pisać o odczuciach. Jak się do tego przyzwyczaić?
Ale wracając do tego co mówiłam wcześniej o myśleniu słowami zanim cokolwiek poczuję - czy to znaczy że mój dominujący kanał to właśnie słowa i powinnam z tym pracować, zamiast próbować wymusić odczucia fizyczne?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że gdzieś pod spodem jest pytanie które nikt nie zadał wprost - czy wrażliwość na runy to coś stałego, z czym się rodzi albo nie, czy to kompetencja którą można zbudować od zera? Bo to zmienia całą perspektywę.
Mnie to pytanie o wrodzone kontra nabyte trochę niepokoi, bo jeśli to głównie wrodzene, to co z osobami które ćwiczą latami i nadal nie czują "nic konkretnego"? Czy to znaczy że po prostu nie mają predyspozycji i powinny odpuścić? Sama się zastanawiam nad tym od jakiegoś czasu.
To co mówi Szaman o dopasowaniu jest dla mnie bardzo konkretne. Sama mam tak że przy niektórych runach coś czuję od razu, a przy innych - zupełna pustka, choć uczę się tyle samo. Algiz zawsze coś mi daje, Othala kompletnie nie. Czy to dopasowanie dotyczy też pojedynczych run, nie tylko całego systemu?
