no wlasnie i to jest roznica między magią a modlitwą chyba - w modlitwie jest ktoś po drugiej stronie. w runicznej pracy ta "druga strona" to sama runa, jej arcetype. przynajmnij tak to czuje. aczkolwiek niewiem czy to prawilna interpretacja 🙂
to co Shangie napisała o pieczęci - to mi jakoś kliknęło. bo kiedy rysowałam tę Algiz to nie myślałam "chcę żeby to trwało", bardziej jakby... zamknelam cos? trudno to opisać. i teraz zastanawiam się czy to że śnieg już stopniał co kolwiek zmienia. bo mam wrażenie że nie, ale może się mylę
właśnie to jest problem z tą całą dyskusją - miesza się tu kilka różnych poziomów i nikt nie odróżnia tego co jest psychologiczne od tego co ma być "naprawdę magiczne". jeśli przyjmiemy że emocja = energia to wtedy wszystko jest magią i słowo przsetaje cokolwiek znaczyć
sylweria ale dlaczego te kateogrie musza byc rozlaczne? fizyka tez kiedys nie widziala zwiazku miedzy roznym rzeczami ktore teraz sa oczywiste. moze emocja i energia to sa poprostu dwie nazwy na to samo z roznych perspektyw
okej ale wracajac do tego sniegu - mam pytanie praktyczne. Wiezowa_B napisała że rysowała intuicyjnie bez planu. a czy ktoś wie czy jest jakaś roznica między rysowaniem runy w śniegu z intencją vs bez intencji? znaczy czy jakiś przypadkowy rysunek przypominający runę coś "robi" czy nie?
a co jesli ktos narysuje rune bez wiedzenia ze to runa? takie cos mi sie przytrfilo raz - rysowalam jakies wzory w piasku i pozniej kolezanka mi mowila ze narysowalam Ingwaz. i co teraz, zadziaala czy nie? 😀
czytam tę dyskusję od początku i mam jedno pytanie - czy ktoś wie JAK DŁUGO runa w śniegu działa? znaczy jeśli śnieg topi się przez tydzień to czy przez tydzień działa? czy od razu jak się skończy topnienie to koniec? przepraszam może głupie pytanie ale mnie to naprawdę interesuje
pytanie Bogusi nie jest głupie, ale obawiam się że nie ma na nie prostej odpowiedzi, a proste odpowiedzi w tej materii bywają pułapką. czas w rytuałach nie działa jak zegarek. runa w śniegu jest pewnym procesem - i ten proces ma swój naturalny koniec, ktory nie zawsze pokrywa się z chwila topnienia ostatniego płatka. topnienie śniegu może być sygnałem zakończenia, ale też samym zakończeniem, albo punktem środkowym. zależy od intencji, od rytu, od pory roku w której to robisz, od cyklu księżyca. zima ma swoje własne tempo i nie działa jak instrukcja obsługi
kurcze, okej ale Hyzop, no niby rozumiem że to nie jest sklep internetowy ale jednak... jeśli ktoś coś robi i nie wie nawet mniej więcej jak długo to działa, to jak ma wiedzieć kiedy powtórzyć? czy jest jakaś zasada że np. przy pełni powtarzasz? czy po stopieniu sniegu? serio pytam, bo mi się wydaje że albo jest jakaś praktyczna wiedza na ten temat albo to jest całkowita loteria
to zależy od tego co chciałaś uruchomić. Algiz jest runą ochrony i zwykle mówi się że rytuały ochronne nie mają jednego terminu ważności bo ochrona to nie jest zdarzenie tylko stan. pytanie czy ustawiłaś intencję jednorazową czy ciągłą. jeśli rysując myślałaś "chroń mnie teraz w tej chwili" to działanie mogło być krótkie. jeśli myślałaś "niech to trwa" to inna sprawa. wiezowa_B - co miałaś wtedy w głowie?
to jest chyba kluczowe pytanie tego wątku. bo intuicyjne działanie to nie brak intencji - to intencja ktura nie przeszła przez filtr umysłu. są tradycje które mówią że taka "surowa" intencja jest mocniejsza właśnie dlatego że nie jest skażona wątpieniem i analizowaniem. jakbyś usiadła i zaplanowała każdy krok to mogłabyś w połowie pomyśleć "ale czy to ma sens" i to by osłabiło calosc
ale karneolkaa, jest roznica miedzy wyłaczeniem głowy a działaniem z miejsca gdzie rozum i intuicja są razem mozna byc swiadomy i jednoczesnie spontaniczny. jak stoisz w sniegu i ręka sama rysuje - ty nie spisz, ty jestes bardziej czujna niz zazwyczaj, tylko ciszy
to co gruszanka napisala to mi przypomina coś z medytacji - ten stan kiedy niby nie myslisz a jednoczesnie wszystko jest bardzo wyrazne. moze ryoswanie run w sniegu to jest troche jak mala medytacja ruchowa i efekt jest wlasnie z tego stanu a nie z konkretnej formulki intencji 🙁
okej ale wracajac do pytania Bogusi - czy jest jakas praktyczna wskazówka kiedy powtórzyć rytuał z runą? czytałam gdzies że przy zaniku księżyca sie kończy i przy nowym księżycu zaczyna od nowa, ale nie wiem czy to nie jest tak ze każda tradycja mówi co innego
dokładnie to miałam na myśli pisząc wcześniej o pieczęci. śnieg jako nośnik ma sens jeśli chcesz coś uwolnić albo przekazać naturze - właśnie dlatego że topnienie jest częścią rytuału, a nie jego końcem. to celowe użycie efemeryczności. problem zaczyna się kiedy ktoś rysuje w śniegu z nadzieją że to zostanie na zawsze
shangie a jak rozpoznac przed rytuałem czego sie chce - uwolnienia czy trwałości? bo jak Wiezowa_B robiła to intuicyjnie to chyba nie wiedziala tego z gory.. i co wtedy? 😛
zastanawiam się nad tym co Shangie i Rozalka napisały i chyba miałam w sobie to pierwsze - to uczucie "niech idzie". więc może śnieg był dobrym wyborem bez żebym o tym wiedziała? i może to właśnie dlatego poczulam to zamkniecie kiedy skończyłam rysowac. nie wiem ,może to naiwne myślenie
oho, to nie jest naiwne, to jest dokładnie to co niektórzy nazywają "ciałem wiedzy" - twoje ręce i intuicja wiedziały czego potrzebujesz zanim twój umysł to sformułował. czy to jest magia czy psychologia to osobna rozmowa, ale sam fakt że wybrałaś środek ktury pasował do intencji bez świadomego wyboru jest ciekawy
kurcze, naprawdę nie spodziewłaem sie ze dyskusja o rysunku w śniegu zajdzie tak głęboko ogrmnie dziękuję wszystkim za te wyjasnienia bo ja dopiero zacznam to rozgryzc. mam pytanie - czy jest jakaś dobra literatura o tradycji nordyckiej i runach która tlumaczy te zalżeności? bo googluję i wychodzi mi tona sprzecznych rzeczy
okej ale wracam do tego pytania o literaturę bo Karneolkaa napisała że po polsku jest słabo - a co z internetem? bo ja np. sporo czytam na różnych zagranicznych stronach przez translaor i jakoś daję radę. czy jest jakiś sprawdzony angielski portal o runach bo nie chcę trafić na coś co jest napisane przez kogoś kto wymyśla na bieżąco
wielkie dzieki za te wskazowki! na prawdę, nie spodziewałem sie że dostane tyle konkretnych informacji. mam jeszcze jedno pytanie - czy jak czytam o runach to mam tez jakoś cwiczyc ich rysowanie zanim zacznę uzywać ich "praktycznie" ,czy można od razu próbować?
to może głupie pytanie ale zaczepię sie o ten śnieg z tematu - bo cały czas rozmawiamy o runie Algiz i o Wiezowej ale nikt nie powiedział wprost KTÓRA runa by lepiej działała jako tymczasowa,a która powinna być trwała. jest jakiś podział? bo czytałam że niektóre runy są "ciepłe" a inne "zimne" i to tez może mieć znaczenie z tym mrozem
a mnie sie wydaje ze podział na ciepłe i zimne runy to troche miszowanie systemow - czakry to hinduska tradycja a runy to nordycka i jak sie je laczy to czesto wychodzą dziwne hybrydy bez sensu. nie mówię ze nie mozna laczyc, ale trzeba wiedziec co sie robi. jak ktos pisze o "zimnych runach" to chciałabym zobcazyć żródło bo nigdy tego nie spotkałam
hyzop ma racje ze to mieszanie ale sama tradycja nordycka miała pewne powiązania z żywiołami i klimatem. nie nazewnictwo "ciepłe zimne" ale na przyklad Isa to runa lodu, zamrozenia, bezruchu - i naturalnie sie kojarzy z zimą i śniegiem. Kenaz to ogień, ciepło, tworczosc. wiec skojarzenia klimatyczne SA, tylko nie w formie podzialu czakrowego
hej, trochę zgubiłam sie w tej rozmowie - wróćmy do praktycznej strony. czy runa Algiz narysowana na progu dosłownie chroni mieszkanie? znaczy... czy to ma jakikolwiek sens robić jeśli np. mieszkam z rodziną która o tym nie wie i raczej by nie rozumiała?
no właśnie, etyka rytuałów w przestrzeni wspólnej to temat który rzadko się porusza a powinien. zgadzam sie z Rozalką - swój pokój to co innego niż próg całego domu. to nie jest tak że runa "nie zadziała" bez wiedzy domowników, problem jest głębszy - decydujesz za innych o tym jak energetycznie wygląda ich przestrzeń. nie każdy by chciał haha
o matko, trochę przesadzacie z tym etycznym aspektem 😉 rysuję Algiz kredą na parapecie od trzech lat i nikomu z domowników nic się nie stało. nie każda intencja ochronna to ingerencja w autonomię innych. jakbyśmy tak myśleli to nie mogłybyśmy nawet zapalić świeczki "za kogoś"
