Hej, mam takie dziwne pytanie bo nie wiem czy to w ogóle ma sens. Byłam dziś rano na spacerze i spontanicznie narysowałam kilka run na śniegu patykiem. tak bez żadnego przygotowania, bez rytuału, poprostu z głowy. Narysowałam Algiz i Tiwaz, bo ostatnio je studiuję. I potem zaczęłam się zastanawiać - czy coś takiego w ogóle działa? Śnieg stopnieje, rysunki znikną, więc czy to w ogóle ma jakiś sens energetycznie? czy tymczasowy nośnik jak śnieg może w ogóle utrzymać energię runy? Jestem ciekawa co wy o tym myslicie, bo sama niewiem co o tym sądzić.
To ciekawe pytanie tak naprawdę. Zanim odpowiem wprost - powiedz mi, czy miałaś jakiś konkretny zamiar kiedy je rysowałaś, czy to była czysta ciekawość bez intencji? Bo to dość mocno zmienia odpowiedź. 😛
kurcze, o, śnieg jako nośnik to coś o czym mało kto mówi a moim zdaniem jest bardzo niedoceniane! Woda w każdej postaci przechowuje energię, a śnieg to wlasnie woda - tylko w innej formie. Zreszta kryształki lodu mają taką strukture że idealnie wzmacniają intencję. Czytałam gdzieś że wlasnie tymczasowość jest zaletą a nie wadą bo kiedy śnieg topnieje, energia sie uwalnia i wchodzi do ziemi i wody. Wiec wg mnie nawet lepiej niż na papierze 🙂
Ja się z Hyzop zgadzam w kwestii wody! Woda ma ogromne znaczenie w magii i rytuałach, to nie podlega dyskusji. Śnieg to woda, więc logiczne że przenosi energię. A tymczasowość - no cóż, każdy rytuał ma swój czas trwania. narysowanie runy na śniegu to moim zdaniem rodzaj zaklęcia z wbudowanym "czasem ważności", i to jest wręcz eleganckie rozwiązanie jeśli ktoś chce czegoś na krótko.
Zaklęcie z wbudowanym czasem ważności - to ładnie powiedziane ale niekoniecznie zgodne z tym jak runy działają. Runy nie są zaklęciami które włącza się i wyłącza jak żarówkę. Poza tym sama autorka napisała że narysowała je bez żadego przygotowania i rytuału, więc co tu w ogóle ma działać? Narysowanie kijkiem na sniegu to nie jest praca runami, przepraszam.
słuchajcie, ok, to dość istotne co napisałaś. Intensywne myślenie o runach przed spontanicznym rysowaniem to nie jest zero intencji, to jest wlasnie ta nieuświadomiona intencja która często działa mocniej niż zaplanowany rytuał. Nie powiedziałabym że to "zaklęcie" w klasycznym rozumieniu, ale to coś. Pytanie co chciałaś żeby te dwie runy robiły - Algiz to ochrona, Tiwaz to zwycięstwo i sprawiedliwość. Razem to dość konkretny przekaz nawet jeśli go nie sformułowałaś świadomie. 🙂
Chce tu dopowiedziec coś o tej tymczasowości, bo mysle że to serce pytania. W wielu tradycjach magicznych celowo używa się materiałów które znikają - wosk który się topi, piasek który rozmywa woda, płomień który gaśnie. Znikanie nośnika nie kończy działania intencji, ono je WYSYŁA. Śnieg topniejący wiosną to piękny nośnik dla intencji które mają się "uruchomić" z nadejściem nowego. Ale - i to ważne - to działa jeśli intencja była. Bez niej to faktycznie tylko rysunki.
Hej, wchodzę tu bo temat mnie zaciekawił A czy ktoś z was faktycznie próbował coś takiego robić celowo? Znaczy rysować runy na śniegu jako świadomy rytual, nie tylko tak z przypadku? Ciekawa jestem czy są jakieś relacje z tego.
śnieg ma własną energie - zimną, oczyszczajacą, zwiazaną z poczatkiem. w tradycjach nordyckich zima to czas Niflheimu, mgli i pierwotnego lodu. Runa wyryta w sniegu to jak zapis w samej tkance zimy. nie wydaje mi się żeby to byla bzdura. Tymczasowość jest sensowna bo zima przemija - a energia idzie w cykl natury. To nie to samo co runa na skale oczywiście ale nie powiedzialabym że bez wartości.
Emoto to akurat bardzo kontrowersyjny temat, jego badania nie zostały potwierdzone naukowo i wśród praktyków magii też bym nie traktowała go jako pewne źródło. Cunningham to inna para kaloszy. Nie mówię żeby wszystko odrzucać, ale warto wiedzieć co skąd pochodzi i ile to waży.
A ja mam takie pytanie - czy to wogóle ma znaczenie z jakiej tradycji jest dany sposób pracy z runami? Bo czytałem że w różnych neopogańskich systemach runy są używane zupełnie inaczej niż historycznie i jakoś to działa dla ludzi. więc może kryterium "zgodności z historią" jest tutaj trochę bez sensu?
To co Shangie napisała o nieuświadomionej intencji bardzo do mnie trafia. Rzeczywiście, ostatnio dużo myślę o potrzebie ochrony w jednej konkretnej sprawie życiowej, i Algiz mi się przez to kręci po głowie od tygodnia. Może ten rysunek na śniegu był jakimś wyrzuceniem tego z siebie na zewnątrz? Nie planowałam tego ale teraz gdy tak patrzę wstecz to ta intencja chyba jednak była.
To co opisujesz to jest wlasnie moment gdy magia dzieje się naturalnie, bez ceremonii. Chcę zapytać Shangie albo Rozalkę - czy wy uważacie że taki spontaniczny akt morze być silniejszy właśnie dlatego że nie był obciążony wątpliwościami i myśleniem analitycznym? Bo planowany rytuał często idzie z głową pełną "a czy dobrze robię, a czy to działa" i to chyba nie pomaga.
Czytam ten watek od poczatku i mam jedo pytanie - czy ma znaczenie keirunk runy? Tzn. czy Algiz narysowana od góry do dołu czy od dołu do góry robi różnicę? Bo nie wiem czy przy spontanicznych rysunkach w ogole myślimy o takich rzeczach
no to odpowiedz na moje pytanie bo moze sie zgubilo - keirunk rysowania runy ma znaczenie? bo jak rysujesz palcem w sniegu to chyba naturalnie idziesz od gory do dolu, nie?
a ja sie zastanawiam nad czyms innym - cala ta dyskusja kreci sie wokol tego czy sniez "trzyma energie" czy nie. ale moze pytanie powino byc inne: co sie dzieje z ta energia jak snieg topnieje? czy plynie z woda? czy sie ulantia? czy moze wchdzi w ziemie pod spodem
woda z topniejacego sniegu wraca do ziemi, to jest naturralny cykl. jesli runa zostala narysowana z czysta intencja to ta intencja idzie razem z ta woda w dol, do korzeni. nie "znika", przeksztalca sie. zima jest czasem ukrytej sily, nie braku sily
oj Konstancja zawsze musisz byc taka doslowna 😀 ale rozumiem skad to pytanie. mnie tez czasem brakuje konkretow. choc szczerze mowiac - przy runach w sniegu nie wiem czy konkret jest w ogole mozliwy, bo to jest po prostu dzialanie ktore wymyka sie schematom
wracając do tego kierunku rysowania który Kastor pytała - ja rysowałam od dołu do góry intuicyjnie ,bo Algiz mi się tak naturalnie "układała" w rece. czy to ma jakieś znaczenie? znaczy w sensie czy odwrócona Algiz to jest merkstave czy tylko wtedy gdy cała runa jest przekręcona?
merkstave to odwrócona runa jako całość, nie kierunek rysowania. Jeśli runa wyszła w prawidłowym kształcie wizualnie to jest Algiz, niezależnie od tego jak ją rysowałaś. Kierunek rysowania to coś innego niż odwrócenie znaku. Nie mieszajmy tych dwóch rzeczy.
a to ciekawe bo myślałem że merkstave to jest ta sama runa ale "negatywna" i że sposób narysowania może ją taką zrobić. czyli jednak nie? to skad wiadomo kiedy runa jest w merkstave a kiedy nie
dobra ale nikt mi nie odpowiedział - czy ktokolwiek tu robił to celowwo? rysował runy w sniegu jako swiadomy rytuał? mam wrażenie że gadamy dużo teoretycznie ale fajnie byłoby usłyszeć jakieś konkretne doświadczenie
ja nie robiłem w śniegu ale robiłem runy na piasku nad rzeką, i to było dość świadome. wybrałem runę, wybrałem miejsce, narysowałem z intencją i czekałem aż woda weźmie. to był rodzaj odpuszczenia - intencja poszła z wodą. może snieg działa podobnie tylko powolniej?
sylweria ale to samo mozna powiedziec o wiekszosci rytulow, modlitw i technik medytacyjnych ze to "placebo". w pewnym sensie to prawda ale to nic nie odbiera tym praktykom. moze cala magia jest plcebo ktore jednak dziala - i co z tego wynika?
to co Konradek opisał z piaskiem i rzeką - to jest jakoś podobne do tego co ja zrobiłam, tylko że u mnie bez zadnego planu. zastanawiam się teraz czy właśnie przez tę nieswiadomosc mogło to działać inaczej, może mocniej, albo może w ogóle nie. niewiem. cały czas nie wiem 🙂
weeeź, to co Wiezowa_B opisuje o tej nieświadomości jest według mnie kluczowe dla całej tej dyskusji. intencja bez ego często bywa czystsza niż ta starannie zaplanowana. ale chciałam wrócić do samego pytania z tytułu - czy rysowanie runy w śniegu to tymczasowe zaklęcie. myślę że słowo "tymczasowe" tu trochę myli. każdy akt magiczny ma swój czas - kamień trwa setki lat, ogień godzinę, śnieg kilka dni. to nie znaczy że działanie jest słabsze, tylko że ma inny rytm 😛
ta analogia z listem mi sie podoba ale mam z nia problem. list docirea do kogos - jest odbiorca a intencja narysowana w sniegu - do kogo dociera? do wszechswiata? do siebie samej? to robi roznice w tym jak to dziala chyba
