To jest chyba najwazniejsza wskazowka z calej tej dyskusji i dobrze ze to padlo wprost. Ceniek, powiedz szczerze - jak bierzesz do reki te kawałki to co czujesz? Bo to jest odpowiedz na pytanie czy sklejac czy wyrzucac.
No właśnie, bo mozna teoretyzowac w nieskonczonosc a ostatecznie intuicja prowadzacego jest tu kluczem. Ja mialam raz sytuacje ze stara runa po prostu mi 'nie szła' do reki i kiedy ją odlozylam to cały zestaw jakby odetchnal. Brzmi dziwnie ale pracujacy z runami pewnie rozumieja o co chodzi 🙂
Chryzoprazkaa mówi dobrze i ja sie zgadzam. Poza tym ten watek dal mi do myslenia o mojej wlasnej praktyce - nigdy nie robilam sesji dla dwojga jednoczesnie, zawsze osobno. Teraz wiem ze to bylo mądre chyba. Ceniek, czy jak bedziesz robic kolejna sesje dla tych ludzi to juz wiesz ze bedziesz ich rozdzielał?
slucham tego watku od poczatku i mam jedno pytanie do Cenieka albo Berkany - czy jest jakies znaczenie w tym ktora runa pekla po ktorej stronie? tzn. czy Fehu pekla wzdluz czy w poprzek bo gdzies czytalem ze to ma znaczenie dla interpretacji ale nie wiem czy to prawda
Dobra, to może odpowiem na to co pytała Kinia - tak, planuję kolejną sesję dla tych samych osób, ale właśnie nie wiem czy robić osobno czy znowu razem. Po tym co tutaj piszecie chyba jednak osobno, żeby nie ryzykować. Tylko jak to powiedzieć klientom żeby nie zabrzmiało jak 'ostatnio coś poszło nie tak'?
No dobra, to konkretny problem praktyczny i rozumiem go. Ja bym powiedziała po prostu że wolisz pracować indywidualnie bo tak możesz lepiej skupić energię na każdej osobie. Nie musisz tłumaczyć że przez pęknięte runy. To nie jest kłamstwo, to po prostu inna wersja prawdy 🙂
No właśnie tego bym użyła - że przy pracy z dwójką energetycznie jest trudniej i wolisz dać każdemu pełną uwagę. Brzmi profesjonalnie i jest szczere w sumie. Ceniek, a te dwie osoby to się znają nawzajem? Bo to też robi różnicę czy sesja razem miała sens w ogóle.
A to zmienia całą perspektywę! Para to zupełnie inny kontekst niż na przykład dwóch wspólników biznesowych. Przy parze te energie są jeszcze bardziej splątane ze sobą i wyciągana runa siłą rzeczy dotyka obojga naraz. Teraz te dwie pęknięte runy i akurat Fehu i Isa... to brzmi jak bardzo bezpośredni komentarz do ich relacji, nie tylko do jakiegoś projektu.
No właśnie, PARA. Tego nie było wcześniej powiedziane wprost chyba? To wszystko nabiera sensu. Fehu to zasoby, przepływ, ale też to co materialnie łączy, a Isa to zamrożenie, zatrzymanie. Pęknięcie obu przy sesji dla pary to jest mocny sygnał że coś między nimi jest zablokowane. Ceniek, czy oni mają jakieś konkretne napięcia finansowe między sobą?
I wlasnie tu jest problem, ze runy 'pasują' do każdej sytuacji bo są wystarczająco ogólne. Fehu i Isa można dopasować do pary, do projektu, do samotnej osoby, do czego chcesz. To nie jest wróżba to jest test Rorschacha. I to mówię bez złośliwości, serio.
Gorzyslaw ma tu rację w tym sensie że runy są wieloznaczne i zawsze można je dopasować. Ale to nie oznacza że interpretacja jest bezwartościowa, tylko że wymaga dyscypliny. Dobry odczyt to taki gdzie PRZED sesją masz jakiś kontekst i POTEM widzisz czy runa do niego pasuje, a nie odwrotnie. Ceniek, czy przed sesją znałeś kontekst tej pary?
Aha, czyli to ważna informacja. Czyli sesja była o projekcie, a nie o relacji. To czy pęknięcie run teraz interpretować przez ich relację to już jest nasze własne nakładanie kontekstu którego nie było. Hmm. To trochę inaczej stawia sprawę.
Ale czy to nie jest tak że jak się robi odczyt dla pary to relacja ZAWSZE jest w tle nawet jeśli pytanie jest o projekt? Tzn. nie możesz oddzielić tych ludzi od tego co między nimi, więc runy i tak to 'widzą'... czy to nieprawda?
Dokładnie to co mówi Nuna. I to jest jeden z powodów dla których sesja dla dwojga jest trudniejsza, bo ty jako prowadzący musisz utrzymać fokus na pytaniu a nie dryfować w stronę tego co 'czujesz' w powietrzu między ludźmi. Łatwo stracić klarowność odczytu.
Słuchajcie, wracając do meritum bo trochę odpłynęliśmy, te cztery kawałki dalej leżą w woreczku i Ceniek nadal nie wie co z nimi zrobić. Czy ktoś tu faktycznie sklejał kiedyś kamienną runę i jak to potem szło w praktyce? Bo teoretyzujemy ale doświadczeń konkretnych tu mało.
Ja sklejałam raz, zwykły klej jubilerski, runa trzyma się dobrze już od jakiegoś czasu. Używam jej nadal ale tylko do odczytu osobistego, nie przy sesjach z innymi. Jakoś nie chcę tej 'historii' wnosić do cudzej przestrzeni. To może być moje przewrażliwienie ale tak mi wygodniej.
A możesz powiedzieć Granacik, czy po sklejeniu coś czułaś inaczej kiedy brałaś ją do ręki? Tzn. czy ta runa 'czuje się' inaczej niż przed pęknięciem? Nigdy nie miałam takiej sytuacji i zastanawiam się jak to jest.
To może Ceniek mógłby po prostu spróbować z jednym kawałkiem, bez klejenia? Tzn. trzymać tylko jedną połówkę i zobaczyć co z niej wyczuwa? Nie wiem czy to ma sens w pracy z runami ale przy kamieniach różnych się tak robi czasem chyba...
