Hej, zakładam ten temat bo kompletnie nie wiem od czego zacząć i trochę się wstydzę że tak późno do run trafiłam. Mam taką sytuację - od jakichś dwóch lat stoję w miejscu, dosłownie, praca bez sensu, związek się posypał, rodzina naciska żebym w końcu coś zdecydowała i ja... nie wiem. Jakiś paraliż. Znajoma powiedziała że runy mogą pomóc zobaczyć co się dzieje pod spodem, że niekoniecznie trzeba znać odpowiedź, tylko kierunek. Ale szczerze? Boję się że wyciągnę coś złego i się jeszcze bardziej pogubię. Czy runy w ogóle nadają się dla kogoś kto jest tak zdezorientowany? Czy nie lepiej najpierw jakoś poukładać głowę, a potem pytać? Nie wiem jak to działa, nie mam jeszcze swojego zestawu, czytałam trochę ale różne źródła mówią różne rzeczy i teraz wiem mniej niż na początku 🙂
Oj nie bój sie! Właśnie dla takich osób runy są chyba najbardziej pomocne, bo kiedy człowiek stoi w miejscu i sam siebie nie słyszy, to zewnetrzny bodziec potrafi uruchomić coś w głowie. Nie chodzi o to żeby runa powiedzała ci co masz robić, ona raczej pyta - co ty o tym myślisz? Sama zaczęłam w podobnym momencie zycia i pierwsza runa którą wyciągnełam to była Hagalaz, czyli ta od burzy i zniszczenia, i strasznie się przestraszyłam. A okazało się że po prostu musiałam coś puścić i to była prawda, tylko nie chciałam tego widzieć. Więc nawet trudne runy mają sens.
No dobra ale tutaj musimy trochę ostudzić ten entuzjazm. Runa nie 'mówi' nic sama w sobie, to ty projektujesz na nią znaczenie przez pryzmat swojej sytuacji. Co nie jest złe, bo to może być świetny punkt startowy do refleksji, ale warto to rozumieć. Jeśli ktoś jest w stanie paraliżu i silnego lęku, to pytanie czy losowe wyciąganie kamyczka z woreczka faktycznie mu pomoże, czy może nakręci spiralę interpretacji? Pytam serio, nie sarkastycznie.
Tu się zgodzę z Bardem częściowo, ale chyba nie do końca. Jest różnica między 'runy dadzą ci odpowiedź' a 'runy pomogą ci postawić pytanie'. Dla kogoś kto jest tak zablokowany jak opisujesz, sam akt zatrzymania sie, wybrania jednej runy, przeczytania jej znaczenia i siedzenia z tym przez chwilę, to już jest praca. To nie jest wróżba w sensie przepowiadania, to jest kontakt z czymś głębszym niż codzienny szum w głowie. Pytanie do ciebie, Wienczyslawa.pl - czy ty w ogóle czujesz że chcesz pracować z runami na dłuższą metę, czy szukasz raczej jednorazowej podpowiedzi?
Ja się uczyłam na własnych błędach i powiem ci jedno - nie zaczynaj od wielkich rozkładów. Serio. Wyciągnij jedną runę i tyle. Jak masz paraliż decyzyjny to 24 runy naraz tylko pogłębią chaos, sprawdziłam to na sobie haha. A co do lęku przed złymi runami - no każda runa to jakiś aspekt życia, żadna nie jest wyrokiem. Hagalaz, Nauthiz, Isa, te 'trudne' to tylko sygnały że coś wymaga uwagi, nie że coś złego się stanie.
No to właśnie powiem ci co mi bardzo pomogło na początku - runa dnia. Rano wyciągasz jedną, patrzysz co to, nie zagłębiasz się za bardzo, po prostu masz z tyłu głowy przez dzień. Wieczorem opcjonalnie zapisujesz jedno zdanie co to mogło oznaczać. Zero presji, zero wielkich rozkładów. I po miesiącu nagle masz obraz, który sam się układa. To dobry start dla kogoś kto się boi przytłoczenia.
Powiem wam że w tym wątku jest jedno założenie które mnie trochę kłuje. Mówicie o runach jakby były neutralnym lustrem. Ale runy historycznie to nie był żaden system refleksji terapeutycznej, to była magia. Pracowali z nimi ludzie którzy wiedzieli co robią i mieli całe zaplecze kulturowe. Współczesne podejście 'runa dnia do porannej kawy' to trochę jak ktoś by powiedział że nauczył się pisać bo narysował jeden hieroglif. Nie mówię że to złe, mówię że warto wiedzieć z czym się pracuje.
Kartomanta54 ma rację w jednym - że warto wejść w to z głową, ale chyba lekko przesadza z tą powagą. Sama ćwiczę od kilku lat i runy traktuję jako system symboliczny, nie jako kontakt z nordycką magią. Pytanie do Wienczyslawa.pl: a skad w ogóle ten strach przed 'złą' runą? Bo to jest ciekawsze niż pytanie o metodę. Jeśli runa to znak a nie wyrok, to skąd ta baza strachu?
Wienczyslawa.pl to co napisałaś ostatnio to jest bardzo uczciwe i myślę że wiele osób się w tym rozpozna. Ja sama tak miałam, że właściwie wiedziałam co powinnam zrobić, ale dopóki tego nie 'potwierdziłam' z zewnątrz to mogłam udawać że nie wiem. Nie wiem czy runy są najlepsze akurat w takiej sytuacji, bo tam naprawdę musi przyjść decyzja od ciebie... ale może właśnie dlatego że runa jest symbolem a nie wyrokiem, jest bezpieczniejsza niż np. ktoś kto ci mówi wprost co masz robić?
Przeglądam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem że runy mogą być takim punktem do skupienia myśli. Z drugiej - czy to nie jest trochę tak że szukamy w znakach potwierdzenia tego co i tak chcemy zrobić? Serio pytam, nie sarkastycznie. Bo jeśli i tak zinterpretujesz runę tak jak ci pasuje, to właściwie co ona wnosi?
No i tutaj się z Amethystą zgadzam w stu procentach. To nie jest kwestia czy runa 'wie' coś obiektywnie, tylko czy ten system symboliczny tworzy przestrzeń do innych pytań. Podobnie działa tarot, podobnie działa nawet rozmowa z kimś mądrym. Warunek jest jeden - że podchodzisz do tego jako do rozmowy z sobą, nie jako do wyroczni.
a jak sie w ogole zaczyna, tzn od jakiego zestawu run kupic, bo widzialem rozne i ceny tez rozne, moze ktos polecic cos dla poczatkujacego? i czy wazne z czego sa zrobione
Dobra, to chyba spróbuję tej metody z jedną runą dziennie o której pisała Amethysta92. Ale mam jeszcze jedno pytanie, może głupie - jeśli wyciągnę runę i kompletnie nic do mnie nie przemówi, to co wtedy? Czy to znaczy że to nie moja metoda, czy że jestem zablokowana, czy że po prostu ta runa tego dnia nic nie miała do powiedzenia?
Wienczyslawa.pl to nie jest głupie pytanie, serio. Jak wyciągniesz runę i nic do ciebie nie mówi, to najczęściej znaczy jedno z dwóch: albo jesteś za bardzo w głowie i zagadujesz sygnał, albo po prostu ten dzień nie jest dniem run i tyle. Nie ma sensu z tego robić tragedii. Zostaw runę na blacie, wróć do niej wieczorem i po prostu sprawdź czy coś w ciągu dnia zagrało. Milczenie runy też jest informacją, choć wiem że to brzmi jak mistyczne gadanie 🙂
no właśnie, ja mialam tak ze przez pierwsze chyba dwa tygodnie to wyciągałam runę, patrzyłam na nią i myślałam 'no i co z tego'. a potem nagle jeden dzień i bam, wszystko się złożyło i pomyślałam 'ojej to było o TYM'. więc chyba potrzeba trochę czasu żeby w ogóle zbudować z nimi jakis kontakt, to nie jest tak że od razu śmiga
Chcę tylko wrzucić jedno zdanie do tego co piszą Amethysta i Nashira, bo myślę że to ważne. To 'budowanie kontaktu' o którym mówią to nie jest metafora, to dosłownie czas na to żeby twój umysł nauczył się pracować z tymi symbolami. To jest kwestia neurologiczna, nie magiczna, i nie ma tu drogi na skróty. Kto oczekuje że po tygodniu runy 'przemówią' ten się rozczaruje.
ok ale jak dlugo srednio to trwa zanim cos zaczyna dzialac? bo mam juz z tydzien i faktycznie nic kompletnie, moze robie cos zle
mam pytanie troche z boku tej dyskusji - Kartomanta54 mówił wcześniej o kontekscie historycznym, to mnie zastanawia czy te nowoczesne systemy interpretacji run (te z ksiazek sklepowych) maja cos wspolnego z tym oryginałem czy to jest juz calkiem osobna tradycja
No i o to właśnie chodzi, Kartomanta dobrze to ujął. Większość popularnych kluczy do run pochodzi z Armanizmu i podobnych ruchów XIX-wiecznych, często z bardzo problematycznym zapleczem ideologicznym. Nie mówię że trzeba to wszystko odrzucić, ale żeby mieć tego świadomość zanim się zacznie traktować to jako 'starożytną mądrość'
okej ale czy to koniecznie psuje praktyczne użycie? tarot też ma historię pełną reinterpretacji i nikt nie twierdzi że jest bezużyteczny. pytanie do Barda - czy ty w ogóle pracujesz z runami czy tylko analizujesz ich historię 🙂
Dobra, trochę mnie ta dyskusja historyczna zaskoczyła, ale jest ciekawa. Mam takie wrażenie że im głębiej wchodzę w ten temat, tym więcej pytań a nie mniej. Ale do rzeczy - spróbowałam dziś wyciągnąć runę. Dostałam Hagalaz. Sprawdziłam w kilku źródłach i każde pisze trochę co innego, ale generalnie chodzi o burzę, chaos, coś co niszczy żeby oczyścić. I nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo to idealnie opisuje gdzie jestem. Trochę mnie zmroziło.
o matko, Hagalaz na pierwsza runę to jest mocne. chociaz z drugiej strony moze to własnie ta runa ktora miałaś dostać, trochę jak zimna woda na twarz? ja nie znam się za dobrze ale pamiętam że czytałam że Hagalaz to nie tylko destrukcja ale też że coś musi się skończyć żeby mogło zacząć, nie?
Wienczyslawa.pl - zanim zaczniesz to interpretować, jedno praktyczne pytanie: czy wyciągnęłaś runę z myślą o konkretnym pytaniu czy tak ogólnie? Bo to trochę zmienia pole interpretacji. Hagalaz przy 'co teraz dzieje się w moim życiu' to inne odczytanie niż Hagalaz przy 'jaki kierunek wybrać'
to zależy od metody i od tego co chcesz dostać z powrotem. ogólne pytanie daje ogólną przestrzeń do interpretacji, konkretne pytanie daje bardziej ukierunkowany obraz. dla kogoś kto jest na początku i nie wie czego szuka, ogólne może być lepsze bo nie zawęża zbyt wcześnie. Hagalaz bez pytania i na etapie gdzie jesteś to dla mnie mówi: coś już się dzieje, nie musisz tego inicjować, masz do czynienia z procesem który przebiega samoczynnie
mam takie nieśmiałe pytanie i nie wiem czy to naiwne - czy możliwe że ta Hagalaz to po prostu taka runa która 'pasuje' do każdego w jakimś trudnym momencie? tzn. czy nie jest tak że interpretacje są na tyle ogólne że zawsze znajdziemy w nich coś co do nas pasuje? naprawdę pytam, nie złośliwie
Magini59 to jest dokładnie ten sam mechanizm co efekt Barnuma w astrologii i tarota. Ogólne opisy pasują do wielu osób jednocześnie. To nie znaczy że runy nie mają wartości, ale warto to mieć z tyłu głowy kiedy mamy 'wow idealnie mnie opisuje'. choc musze przyznac ze tez wielokrotnie miałam runy ktore absolutnie nie pasowały do sytuacji i musiałam długo szukać sensu, wiec nie jest tak ze to zawsze strzal w dziesiatkę
No właśnie to co mówi Rozana to jest ważne. Efekt Forer jest realny i nie można go ignorować przy ocenie czy 'zadziałało'. Ale też nie przekreśla użyteczności jako systemu do refleksji - i tu wracamy do rozmowy którą prowadziliśmy z Amethystą wcześniej. Wartość jest w procesie, nie w trafności przepowiedni.
