Hej, chciałam zapytać bo ostatnio zaczęłam ćwiczyć czytanie run i zauważyłam że jak siadam do tego późno w nocy, tak po 23, to wyniki są jakoś inne. Znaczy nie wiem czy to moje zmęczenie czy po prostu o tej porze energia jest inna. Czasem mam wrażenie że runy są bardziej 'wyraziste', a raz wyszło mi coś co zupełnie nie pasowało do sytuacji. Czy wy też tak macie? Czy w ogóle pora ma znaczenie przy runach?
To ciekawe pytanie i dość często się pojawia u osób, które zaczynają regularnie pracować z runami. Zmęczenie ma znaczenie, ale nie zawsze negatywne. Późna pora wyłącza część tego racjonalnego, kontrolującego umysłu i czasem wtedy intuicja mówi głośniej. Ale jest tu pułapka - jeśli jesteś zbyt zmęczona, możesz po prostu czytać to co chcesz zobaczyć, a nie to co runy faktycznie pokazują. Napisz więcej, jak wygląda twój rzut? Losujesz pojedynczo, rozkładasz na pozycje?
Szczerze? Trochę sceptycznie do tego podchodzę. Energetyczna pora dnia to jedno, ale jak ktoś jest półprzytomny o 1 w nocy to jakiekolwiek 'czytanie' będzie przekłamane, niezależnie czy to runy tarot czy co tam jeszcze. Mózg po prostu inaczej przetwarza informacje jak jest niewyspany. To nie mistyka, to fizjologia.
Noc jest porą związaną z Hekate, z ciemnością, z wejściem w głębię nieświadomości. Wiele tradycji magicznych właśnie nocne godziny uważa za najlepszy czas do wróżenia. Energia jest gęstsza, filtry umysłu opadają. Więc to co czujesz Ilonka może być jak najbardziej prawdziwe.
Ilonka, co do Hagalaz i Nyd - to nie znaczy że coś złego się dzieje TERAZ. Hagalaz szczególnie często pokazuje coś co dopiero nadchodzi, albo wskazuje na konieczność transformacji, niekoniecznie aktualny kryzys. A Nyd to też nie jest prosta 'zła' runa, to runa konieczności i oporu, który czemuś służy. Kiedy wylosowałaś, zadałaś konkretne pytanie czy ogólnie o sytuację?
ja też czytam wieczorami i powiem ze mi nie przeszkadza ale robie sobie przerwe jak zaczynam ziewac co chwila, bo wtedy naprawde nic z tego nie wyniknie. najgorsze jest jak człowiek jest zmęczony i zaczyna 'dopasowywać' wyniki do tego czego oczekuje. to sie przytrafia chyba każdemu na początku
Ojej, właśnie mam notatki z takich sesji i naprawdę widać różnicę! Przez jakiś czas zapisywałam o której godzinie robię czytanie i potem weryfikowałam po kilku tygodniach co się sprawdziło. I wie wola co wyszło? Późnonocne odczyty były albo zaskakująco celne albo kompletnie od czapy, nic pośrodku. Te poranne i popołudniowe bardziej 'przeciętne' ale stabilniejsze. Przypadek? Nie wiem ale ciekawe.
przepraszam że wchodzę z innym pytaniem ale skoro tu są osoby co znają runy, to chciałam się spytać czy ktoś wie czy do run w nocy potrzeba jakoś inaczej je przygotować? Znaczy czy powinnam je wyczyścić czy jakoś ustawić wcześniej?
pora moim zdaniem ma mniejsze znaczenie niz stan skupienia. W astrologii co innego, tam godzina ma realne przełożenie na układ planet, ale runy to sposób intuicyjne i liczy sie przede wszystkim twoja koncentracja i intencja. przynajmniej tak to rozumiem
A mam takie pytanie bo mnie to zastanawia od dawna - czy runy jako system germański w ogóle przewidywały wróżenie o konkretnych porach dnia? Bo z tego co czytałam to Wikingowie raczej nie siedzieli z runami o pólnocy przy świeczkach, to trochę wyobraźnia romantyczna, nie?
No właśnie to co Indaphoros mówi jest kluczowe. Balbinka wspomniała że zapisuje i sprawdza, to już jest jakiś poziom weryfikacji. Ale jak oceniasz trafność? Runy dają ogólne obrazy które można dopasować do prawie każdej sytuacji. To znany problem z każdą wróżbą.
słuchajcie a wracając do tego co Filomena pytała, to ja zazwyczaj nie zadaję konkretnego pytania, ciągne runy 'co chcą mi powiedziec' i może to jest problem? Bo może bez konkretnego pytania interpretacja staje się za szeroka i potem każdy wynik można jakoś uzasadnić?
Ilonka, to bardzo ważna obserwacja. Ciągnięcie run bez pytania to zupełnie inna praca niż z konkretną intencją - i tak, robi dużą różnicę w tym jak potem interpretujesz wynik. Bez pytania każda runa staje się projekcją twojego aktualnego stanu, nie odpowiedzią na coś konkretnego. Szczególnie w nocy, kiedy jesteś zmęczona, możesz wpadać w pętlę 'co to znaczy dla mnie w ogóle' i kręcić się w kółko. Spróbuj przez jakiś czas zadawać jedno konkretne pytanie zanim sięgniesz po runy, i zapisuj je PRZED ciągnięciem. Zobaczymy wtedy czy wyniki będą dla ciebie bardziej czytelne.
No właśnie, to co mówi Filomena o ciągnięciu bez pytania dobrze opisuje dlaczego w ogóle trudno tu ocenić trafność. Jak nie ma pytania, to nie ma się do czego odnieść. Ilonka, czy jak mówisz 'co chcą mi powiedzieć' to masz chociaż jakiś temat w głowie, czy naprawdę wchodzisz w to z czystą kartą?
wiem o czym mówisz Ilonka, sama tak zaczynałam i to był błąd 🙂 ta mglistosc w pytaniu to potem mglistosc w interpretacji. nauczylam sie ze nawet jak nie wiem co dokladnie chce wiedziec to i tak zapisuje cokolwiek, bo sam akt zapisywania wymusza jakas konkretnos. polecam sprobowac, nieważne czy rano czy w nocy
Dobry punkt Krysko. Ilonka, jeszcze jedno pytanie do ciebie - mówisz że te nocne wyniki czasem wydają ci się trafniejsze. Ale czy sprawdzasz je po jakimś czasie, czy oceniasz od razu tej samej nocy? Bo to robi kolosalną różnicę.
Ojej, to ciekawe co mówicie. Nie, raczej nie wracam do tego po czasie, oceniam na bieżąco. Czyli robię dokładnie to czego nie powinnam. To może dlatego mam wrażenie że nocne są 'inne' - bo wtedy jestem w innym stanie i inaczej odbieram?
Ale chwilę, bo tu się miesza kilka rzeczy. Stan emocjonalny przy odczycie ma znaczenie, to prawda. Ale to nie eliminuje energetycznych różnic pory doby. Noc naprawdę ma inną jakość energii i to nie jest tylko kwestia zmęczenia. Można być bardzo wypoczętą i robić nocne czytanie - i wtedy to co mówicie o 'ocenie przez zmęczenie' nie ma zastosowania.
Weryfikacja w ezoteryce nie działa tak samo jak w naukach ścisłych. Ewelinko, nie wszystko musi być mierzalne żeby istniało.
No tak, ale wtedy równie dobrze można powiedzieć że cokolwiek 'istnieje' i tyle. Sigilia, rozumiem skąd to podejście, ale to nie jest argument - to jest po prostu zamknięcie dyskusji. Ja bym raczej zapytał: czy ktokolwiek tutaj porównał wyniki czytania o różnych porach w porównywalnych warunkach, tzn. podobny poziom wypoczęcia, podobny typ pytania, podobna sesja? Bo bez tego gadamy o odczuciach, nie o czymkolwiek więcej.
Indaphoros, mam wrażenie że ty i Ewelinka trochę gracie do jednej bramki w tej dyskusji, i rozumiem ten sceptycyzm, ale zastanawiam się czy sama analiza wyników i 'porównywalne warunki' nie jest z definicji poza zasięgiem w praktyce domowej? Serio, kto z nas będzie robił takie testy? Może prościej zapytać po ludzku co komu działa, nie próbując tego naukowo udowadniać.
