Hej, a wracając do kwestii grupowej - czy jak kilka osób wyciągnie tę samą runę, to to coś znaczy? Pyta z ciekawości, bo zastanawiam się czy to możliwe statystycznie i czy wtedy jest jakiś specjalny odczyt.
Są też tacy którzy w takim momencie odczytują runę jako temat przewodni całego spotkania a nie indywidualny przekaz. Zależy od tego jak podchodzisz do samej praktyki. Albinek, jak zamierzasz potraktować taką sytuację gdyby się zdarzyła?
To uczciwe podejście. Nie upiększaj i nie buduj z tego dramatycznego znaku dla grupy, bo to może wyjść sztucznie. Jedna zbieżność to zbieżność, nie przepowiednia.
Dobra, ale wracam do praktycznego pytania - Albinek, ile osób będzie na tym spotkaniu? Bo to mocno zmienia cały plan. Pięć osób to jedno, dziesięć to zupełnie inne wyzwanie logistyczne i energetyczne.
Sześć do ośmiu osób to już naprawdę niemała grupa jak na pierwsze podejście do czegoś takiego. Albinek, czy ci ludzie w ogóle wiedzą że będziesz robił runy? Mówię o tym bo jeśli ktoś przyjdzie bez nastawienia i nagle dostaje runę do wyciągnięcia, to może zareagować bardzo różnie.
To rozróżnienie jest ważne. Osoba która traktuje to jako zabawę będzie miała zupełnie inną energię przy stole niż ktoś kto naprawdę chce się czegoś dowiedzieć. Czy masz pomysł jak do tego podejść jeśli zorientujesz się że ktoś jest w trybie 'pokaz sztuczek'?
Sceptyk przy stole to nie zawsze problem, czasem to po prostu ktoś kto potrzebuje trochę czasu żeby się otworzyć. Gorzej kiedy aktywnie podważa albo komentuje głośno na każdym etapie. Tego nie da się całkowicie kontrolować w grupie.
Chwila ciszy działa, ale musisz ją przeprowadzić pewnie, bo jeśli zaczniesz się tłumaczyć dlaczego ją robisz, to efekt znika. Po prostu powiedz że zanim zaczniemy każdy przez chwilę skupia się na sobie i czeka. Bez wielkiego wstępu.
A kto wyciąga jako pierwszy? Bo wydaje mi się że to nie jest obojętne. Pierwsza osoba jakoś ustawia nastrój dla reszty, prawda? Czy losujecie, czy gospodarz decyduje, czy sam Albinek wskazuje?
Ochotnik to bezpieczny wybór. Osoba która sama się zgłosi zazwyczaj jest gotowa, a nie trzeba namawiać kogoś kto siedzi zamknięty. Tylko pilnuj żeby nie była to od razu ta jedna osoba która za dużo mówi.
Wracam do tego co zaczęłam wcześniej pisać a mi post ucięło - miałam podobną sytuację z grupą i powiem ci że to co najbardziej zabiło mi energię to nie trudna runa ani sceptyk przy stole, tylko fakt że nie wiedziałam jak długo zajmę przy każdej osobie i zaczęłam się śpieszyć. Czy masz jakiś plan czasowy?
U mnie przy kartach pięć do ośmiu minut kiedy wiem co robię, ale zdarzało się że jakaś osoba wymagała więcej czasu bo pytała dużo albo runa trafiała w coś bardzo konkretnego w jej życiu. I nagle zamiast godziny miałam dwie godziny i połowa ludzi już chciała wychodzić.
To jest realne ryzyko. Albinek, policz sobie z głowy - osiem osób, powiedzmy siedem minut każda, to już prawie godzina bez żadnego wstępu i bez przerwy. A jeśli dokładasz chwilę skupienia, pytanie wstępne i ewentualne pytania po - ile to realnie daje?
I to zakładając że nikt nie zacznie porównywać swojej runy z runą sąsiadki. Bo przy grupie bardzo szybko robi się rozmowa zbiorowa zamiast indywidualnych odczytów. Nie mówię że to złe, ale zmienia całkowicie format spotkania.
A czy można zrobić najpierw wszystkim naraz jakąs jedną rune dla calej grupy a potem dopiero indywidualne? Coś takiego jak runa dnia albo temat spotkania? Pytam bo może to jakoś pomogłoby albinkowi ustawić klimat zanim przejdzie do każdej osoby osobno.
No i właśnie na tym polega pułapka runy grupowej - brzmi jak eleganckie otwarcie, ale bardzo łatwo zamienia się w wstęp do czegoś czego nie planujesz robić. Albinek, jak wyobrażasz sobie że to przeprowadzisz praktycznie? Wyciągasz jedną runę, interpretujesz ją dla wszystkich naraz, i co - każdy coś komentuje?
Szczerze to pomysł z runą grupową wydał mi się ciekawy, ale im więcej o tym myślę tym bardziej widzę że nie umiem tego przeprowadzić. Nie wiem co bym zrobił kiedy jeden z gości powie że ta runa do niego nie pasuje albo zacznie z niej wyciągać coś zupełnie innego niż reszta.
To jest właśnie moment w którym grupowe wróżenie przestaje być wróżeniem a zaczyna być dyskusją o symbolice. Nie mówię że to złe, ale to jest już inny format. Albinek, czy oni w ogóle wiedzą czego się spodziewać po tym wieczorze? Czy ustalałeś z nimi cokolwiek wcześniej?
To jest bardzo podstawowa rzecz którą powinieneś ustalić zanim w ogóle zaczniesz myśleć o runach. Ludzie przychodzą z różnymi oczekiwaniami i jeśli część z nich myśli że to będzie zabawny wieczór towarzyski a część liczy na poważny odczyt, to już masz problem zanim wyciągniesz pierwszą runę.
Ale czy to naprawdę takie trudne żeby przed spotkaniem powiedzieć coś w stylu - każdy dostanie jedną runę, to zajmie tyle i tyle czasu, pytania po? Wydaje mi się że nie trzeba z tego robić specjalnego rytuału komunikacji, wystarczy że Albinek po prostu powie głośno na początku jak to będzie wyglądać.
Myślę że wolę coś powiedzieć, żeby wszyscy wiedzieli czego się spodziewać. Ale właśnie nie wiem co i jak. Czy wystarczy jedno zdanie? Czy tłumaczyć co w ogóle znaczy każda runa zanim ktoś wyciągnie?
Nie tłumaczyłabym z góry znaczeń run przed odczytem. Po co komuś wiedzieć co znaczy Hagalaz zanim ją wyciągnie? To tylko spowoduje że zacznie się bać albo z góry interpretować zanim cokolwiek poczuje.
I tu wracamy do tego o czym zaczęłam pisać wcześniej - Albinek, czy ty w ogóle czujesz się gotowy żeby przeprowadzić kogoś przez trudną runę na oczach kilku innych osób? Bo to jest zupełnie inna sytuacja niż jeden na jeden.
To jest coś o czym warto wiedzieć zanim zaczniesz, bo nie zniknie samo. Świadomość grupy która obserwuje zmienia całkowicie jak interpretujesz - zaczynasz mówić pod publiczność zamiast mówić do konkretnej osoby. Widziałam to u kilku osób które zaczynały z grupami i to jest bardzo wyraźna zmiana.
Myślę że to kwestia praktyki i że po dwóch, trzech takich spotkaniach Albinek po prostu przestanie to czuć. Przy tarot jest dokładnie tak samo, pierwsze grupowe zawsze są dziwne bo za bardzo myślisz o tym co inni widzą zamiast skupić się na odczycie.
Może właśnie dlatego warto zacząć od osoby którą znasz najlepiej w tej grupie? Nie dlatego że będzie łatwiej interpretować, tylko dlatego że patrzenie czyichś znajomych oczu może być mniej dezorientujące niż obcych. Albinek, czy jest ktoś w tej grupie kogo znasz naprawdę dobrze?
Albinek, czy jest ktoś w tej grupie kogo znasz lepiej niż resztę? Bo to może być konkretna wskazówka od czego zacząć.
