Zastanawiałem się ostatnio nad czymś i nie wiem, czy to herezja, czy może jednak temat do rozmowy. Czytałem runy dla znajomego i wyciągnął Fehu odwróconą, a potem zaczęliśmy żartować, że to znaczy, że ma nie kupować nowych butów. I nagle mnie uderzyło - czy to w ogóle jest okej? Tzn. czy można sobie tak luźniej podejść do odczytu, pośmiać się, czy to już jest brak szacunku do systemu? Bo z jednej strony runy to nie jest zabawka, ale z drugiej... czy powaga jest obowiązkowa?
No to jest dobre pytanie, bo sama się z tym zmagałam. Jak zaczynałam, to podchodziłam do każdego odczytu jak do ceremonii religijnej, totalna cisza, świeczka, skupienie. A potem kiedyś rzuciłam runy przy koleżance i obie zaczęłyśmy chichotać, bo wyszło coś absurdalnie trafnego w bardzo przyziemnej sytuacji. I nic się nie stało. Znaczy, odczyt był nawet lepszy, bo byłyśmy rozluźnione. Ale czy to reguła, czy wyjątek - nie wiem.
Szczerze? Trochę mnie bawi to całe podejście 'runy muszą być poważne'. Skąd w ogóle wiadomo, jak Wikingowie sami do tego podchodzili? Bo wyobrażam sobie, że przy ognisku mogło być różnie. Może ktoś ma jakieś źródła, bo ja nie trafiłam na nic, co by mówiło, że musisz mieć kamienną twarz, żeby Fehu zadziałała.
Ale czy runy w ogóle 'działają' albo 'nie działają' w zależności od nastroju? Bo jak czytam karty, to też czasem jestem zmęczona albo w głupkowatym humorze i jakoś odczyty wychodzą. Mam wrażenie, że to bardziej my sami blokujemy interpretację, jak jesteśmy zbyt spięci, niż jak jesteśmy rozluźnieni. Czy ktoś próbował robić odczyty runiczne celowo na luzie i porównywał z tymi 'poważnymi'?
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale właściwie skąd się bierze to przekonanie, że runy wymagają powagi? Czy to jest gdzieś zapisane w tradycji, czy to raczej coś, co się przyjęło w środowisku ezoterycznym i wszyscy powtarzają po sobie?
Ja jako laik zapytam głupio - a czy jak ktoś rzuci runy żartobliwie, to efekt jest 'słabszy'? Bo tak słyszałem o różnych wróżbach, że jak nie wierzysz albo się śmiejesz, to nic z tego nie wyjdzie. Czy z runami jest tak samo?
No i właśnie dotknęliśmy sedna. Bo ja sam nie jestem pewien, w którym modelu pracuję. Czasem czuję, że runy 'coś' robią poza mną, czasem że to czysty projektor mojej własnej głowy. I w zależności od dnia podchodzę inaczej. Może dlatego kwestia powagi vs. humoru tak mi siedziała - jakby odpowiedź zmieniała się w zależności od tego, jak traktuję samą naturę run?
To szczere, że tak mówisz. Ale mam do ciebie pytanie - czy w tej sytuacji z kolegą i Fehu odwróconą, ten żartobliwy odczyt był do czegoś pomocny? Tzn. czy wasz śmiech coś wniósł do interpretacji, czy po prostu był obok?
Mnie zastanawia jedno - bo słyszałam, że każde wróżenie ma jakiś efekt, nieważne jak podejdziesz, i teraz nie wiem, czy jak się śmieję przy runach, to nie przyciągam jakichś... nie wiem, przypadkowych energii? Brzmi głupio, ale serio się zastanawiam.
O matko, świetna dyskusja! Bardzo dziękuję wszystkim za te wyjaśnienia, bo sama zawsze się bałam, że jak się uśmiechnę przy runach, to coś popsuje. A tu okazuje się, że to bardziej kwestia własnego podejścia. Super, że to poruszyliście!
Ale wróćmy do samego pytania o czytanie z humorem - bo ja rozumiem, że nastawienie ważne, ale czy jest różnica między 'jestem rozluźniona i szczera' a 'robię sobie jaja z całej sytuacji'? Bo jedno to luz, drugie to może trochę ironiczne traktowanie samego procesu, nie?
Ciekawe, czy ktoś robił kiedyś odczyt run stricte dla śmiechu, takie celowe żartobliwe pytanie, i co z tego wyszło? Bo teoria teorią, ale mnie bardziej kręci, co ludzie faktycznie doświadczyli.
ja raz zapytałem runy serio żartem czy dostanę awans bo szef był wtedy nie4znośny i wyszło Thurisaz i Hagalaz i kolega powiedział ze to znaczy ze szef mnie wyrzuci zanim dostanę awans i śmialiśmy sie obaj ale potem faktcznie zmieniłem pracę sam z własnej woli więc nie wiem czy to liczyć 🙂
szczerze? to był śmiech ale gdzieś z tyłu głowy coś mi mówiło że te dwie runy razem to nieprzypadkowe. nie powiedziałem koleedze ale trochę mnie tknęło. może dlatego ta historia tak dobrze pasuję wstecz, bo coś jednak zarejestrował mózg nawet jeśli usta się śmiały
Ale czy to nie jest trochę tak, że retrospektywnie zawsze znajdziemy potwierdzenie? Tzn. jak Thurisaz i Hagalaz coś 'zapowiedziały', to może każde inne runy też by coś zapowiedziały - tyle że inaczej. Nie atakuję, naprawdę pytam, bo to mnie zawsze nurtuje przy wróżbach
Wracając do sedna tematu - bo trochę nam uciekło. Pytanie w tytule brzmiało o czytanie żartobliwe i czy to jest 'niedoważne'. I im więcej czytam tę dyskusję, tym bardziej myślę, że odpowiedź zależy od tego, po co w ogóle bierzesz runy do ręki. Macie jakiś konkretny powód, dla którego sięgacie po nie w danej chwili, czy to bardziej spontaniczne?
U mnie to zawsze spontaniczne i chyba właśnie dlatego mam mieszane podejście. Czasem sięgam bo mam konkretny dylemat, czasem bo nudno, a raz sięgnęłam bo koleżanka powiedziała 'sprawdź co runy mówią o tym facecie' i śmiałyśmy się przez cały odczyt. Ale czy to znaczy, że odczyt był nic niewart?
Przepraszam, ale ja właśnie myślę o czymś innym - czy w ogóle jest jakaś tradycja, w której runy były używane lekko, nieoficjalnie, dla zabawy? Bo cały czas rozmawiamy o tym jak powinno być, ale nie wiem jak historycznie było
A ja mam głupie pytanie bo dalej tego nie rozumiem - jeśli ktoś wycinał runy na grzebieniu, to czy ten grzebień miał jakąś moc? Czy to bardziej takie jak my teraz kupujemy koszulki z napisami które i tak nic nie znaczą?
Ale skoro nie wiemy co myśleli Wikingowie, to skąd w ogóle bierze się przekonanie, że trzeba być poważnym? Bo chyba ktoś to wymyślił w nowszych czasach i wszyscy za tym poszli? Trochę mnie to irytuje, bo to znaczy że zasady są trochę... z sufitu?
Trochę tak. Dużo tego co uznajemy za 'tradycyjne' podejście do run pochodzi z Guido von Lista i późniejszych autorów, którzy mieli dość specyficzne, ezoteryczno-nacjonalistyczne podejście. Potem to się trochę oczyściło i weszło do współczesnej praktyki, ale ta aura powagi i mistycyzmu chyba stamtąd po części pochodzi. Więc Wiedunka ma rację, że to nie jest 1:1 tradycja nordycka
Ojej, nie wiedziałam o tym i to super ważna informacja! Czyli jak ktoś mi mówi 'z runami nie ma żartów bo tradycja', to niekoniecznie chodzi o prawdziwą tradycję? To zmienia trochę perspektywę i cieszę się, że to poruszyliście!
Ale nawet jeśli ta powaga jest trochę 'wymyślona' w nowszych czasach, to czy to znaczy że jest bez wartości? Mnie np. poważne podejście do wróżenia po prostu lepiej działa - bardziej się skupiam i mam lepsze odczyty. Więc nawet jeśli to konwencja, to użyteczna
Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że gdzieś zgubiłyście oryginalne pytanie. Bo Erazm pytał czy można czytać żartobliwie, nie czy tradycja jest autentyczna. Czy ktoś ma konkretne zdanie na to pierwsze?
No dobra, Mantra_F ma rację, trochę nam uciekło. Wracam więc do pytania wprost: czy można czytać runy żartobliwie? Moja odpowiedź po tej całej dyskusji brzmi - można, ale z zastrzeżeniem. Nie chodzi o to, że runy się 'obrażą', tylko że jeśli podchodzisz do tego bez żadnego skupienia, to po prostu nie wyciągniesz z tego nic sensownego. I tyle. Nie ma tu żadnej metafizycznej kary za śmiech.
Okej, to ja rozumiem twoje stanowisko. Ale pytam dalej - co to znaczy 'z zastrzeżeniem'? Bo to brzmi jak 'można, ale właściwie nie bardzo'. Gdzie jest ta granica między żartobliwym a zbyt mało poważnym?
Ale czy 'po co w ogóle' to jest argument? Bo można powiedzieć to samo o horoskopach dla zabawy, o kartach tarota dla klimatu przy imprezie, o wróżeniu z fusów u cioci. I to wszystko jest okej, bo niekoniecznie musi być 'po coś'.
