Dobra, ale powiem wam szczerze - nawet jeśli ta powaga jest 'wynalazkiem' nowożytnym, to dla mnie osobiście zmienia podejście do odczytu. Jak traktuję to poważnie, to inaczej siedzę, inaczej oddycham, inaczej patrzę na runy które wyszły. I wyciągam więcej. To nie jest kwestia tradycji tylko mojej głowy.
No właśnie! Ja tak to widzę. Jak byłam poważna przy runach to miałam tendencję do szukania tego co chcę zobaczyć. A jak śmiałam się z koleżanką, to paradoksalnie powiedziałyśmy sobie rzeczy bardziej na wprost. Może za dużo powagi blokuje?
Ale zaraz - to jak w ogóle mam wiedzieć, które podejście jest dla mnie lepsze, jeśli dopiero zaczynam? Czy to jest coś co się wypracowuje przez lata, czy można od razu sprawdzić?
Ja mam inne pytanie do wszystkich - a czy runy można w ogóle czytać dla kogoś innego w luźnej atmosferze? Bo jedno to dla siebie żartobliwie, a drugie to siedzieć i czytać dla koleżanki przy winie na przykład. Czy to jest jeszcze bardziej ryzykowne jeśli chodzi o tę 'niedoważność'?
Ale to dotyczy chyba każdego wróżenia, nie tylko run? Tarot też może kogoś trafić mocno nawet przy najlżejszej atmosferze. To nie jest specyfika run.
Myślę że runy mają jedną specyfikę której nie ma tarot - ta symbolika jest bardziej abstrakcyjna i przez to zostawia więcej miejsca na projekcję. Przy tarocie masz obrazek który coś sugeruje. Przy runach masz kilka kresek i znaczenie które musisz sam przyłożyć do sytuacji. I może właśnie dlatego nastrój podczas odczytu ma większe znaczenie - bo ty jesteś większą częścią tego procesu interpretacji.
To co Erazm mówi o projekcji i abstrakcji - to by tłumaczyło dlaczego śmiech z koleżanką przy Gebo dał Madzialenie inny wynik niż samotny poważny odczyt. Nastrój wpływał na to jak interpretowała symbol, nie na to jaki symbol wyszedł.
Dobra, ale to co Madzialena mówi o świadomości nastroju - to jest praktyczne, tylko jak ja mam na początku w ogóle ocenić swój nastrój przed odczytem? Znaczy, wiem że jestem rozbita albo spokojna, ale czy to wystarcza żeby wiedzieć jak to wpłynie na to co zobaczę w runach?
Wtrącę się, bo ta kwestia nastroju a interpretacja - mnie to bardzo uderzyło. Tzn. przez długi czas byłam przekonana, że przy runach nastrój 'przeszkadza' i trzeba go wyciszyć zanim zaczniesz. A teraz myślę, że może to jest zupełnie błędne założenie.
No właśnie i to jest clou tego wątku - wróćmy na chwilę do tytułu, bo nam trochę uciekł. Pytanie było o humor, ale chyba doszliśmy do czegoś ciekawszego: czy każdy nastrój wpływa jednakowo? Bo humor to jeden nastrój, smutek to drugi, podniecenie kolejny. Czy runy 'reagują' inaczej na różne stany?
Hm, ale to zakłada że runy w ogóle 'reagują', a nie że to my interpretujemy inaczej. Czy nie mieszamy tu dwóch różnych rzecz? Bo jedno to: mój nastrój zmienia moją interpretację. A drugie to: mój nastrój wpływa na to co energetycznie zachodzi podczas odczytu. To są chyba dość różne twierdzenia.
Ta dyskusja między Strzaską a Mantrą jest według mnie najciekawsza w tym wątku. Bo to dotyka tego po co w ogóle robimy odczyt. Jeśli szukamy odzwierciedlenia swojego stanu - to nastrój jest informacją. Jeśli szukamy czegoś zewnętrznego - to nastrój jest zakłóceniem. I chyba to jest kluczowe pytanie.
Ja to słucham i mam wrażenie że wy wszyscy macie już w głowie jakiś model tego jak runy działają, i rozmawianie o humorze to jest dyskusja na tle tego modelu. A jak ktoś w ogóle nie ma modelu, to gdzie zacząć? Pytam serio, bo dla mnie to jest jeszcze czarna skrzynka.
To co Hilek mówi o Rorschachu - nie jest takie złe, ale jest trochę za płytkie. Runa to nie jest dowolny kształt, ma konkretną tradycję znaczeń. Więc to bardziej jakbyś patrzył na słowo w obcym języku, którego trochę się nauczyłeś - widzisz kształt, ale przez to też warstwę znaczeń, i twój nastrój filtruje którą z tych warstw wyciągasz.
Ale to jest super, to znaczy że im więcej znasz znaczeń run tym bardziej nastrój może błądzić po tych znaczeniach? Czyli dla początkującej osoby nastrój ma mniejszy wpływ bo ma mniej warstw do przefiltrowania?
Ale zaraz, czy to nie znaczy że nauka większej liczby znaczeń run jest rodzajem ochrony przed własnym nastrojem? To trochę paradoksalne przy tym co wcześniej mówiliście o żartobliwym podejściu jako otwierającym.
Tak, ale wracając do humoru konkretnie - humor obniża barierę do nastroju, powiedzmy. Ale czy jednocześnie obniża dostęp do wiedzy? Tzn. czy jak się śmieję z koleżanką, to mniej mi przychodzą do głowy tradycyjne znaczenia?
To jest dobre pytanie i szczerze - nie wiem. Myślę że zależy od etapu znajomości run. Jak znaczenia masz głęboko, to humor ich nie wypłukuje. Ale jak je dopiero przyswajasz z kartek, to pewnie humor rzeczywiście może utrudniać dostęp. Może dlatego na początku warto trochę serio, a potem można sobie pozwolić na luz?
To co Erazm mówi o etapach nauki - wydaje mi się logiczne, ale mam pytanie praktyczne: jak to sprawdzić? Tzn. skąd wiem że znaczenia mam 'głęboko' a nie tylko na pamięć? Bo można znać definicje z kartek i nie mieć tego w głowie naprawdę.
Ale to brzmi jak intuicja, nie jak wiedza. Czy to nie jest ten sam problem co z nastrojem? Tzn. intuicja też może cię prowadzić tam gdzie chcesz iść, prawda?
To jest sedno - i wracam do tytułu tematu, bo to jest dokładnie to o co mi chodziło z tym humorem. Śmiech może być rodzajem intuicji. Nie planujesz że teraz będziesz śmieszny, po prostu coś cię uderza jako absurdalne albo celne. Czy to nie jest dokładnie ten sam mechanizm co ta intuicja Granacika?
Ale humor ma jeszcze jedną właściwość o której nie mówiliśmy - on natychmiast obniża stawkę. Jak interpretujesz runę poważnie, to jest presja że musisz mieć rację, że to ważne, że coś znaczy. Jak się śmiejesz, to tej presji nie ma. Czy ktoś sprawdzał czy bez tej presji wychodzi coś innego?
Ja próbowałam raz zrobić odczyt dla koleżanki i ona sama puszczała żarty przez całe układanie i jakoś to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie, mówiłam jej rzeczy które normalnie bym przemilczała bo się bałam że ją urażę. Humor jakby zdejmował ze mnie odpowiedzialność za słowa.
To co Madzialena opisuje - to się chyba nazywa coś w rodzaju 'przypadkowej trafności' i wydaje mi się że ważne jest co z tym robisz. Czy wracasz do tego poważnie, czy zostaje jako żart? Bo jeśli każdy żart który trafi staje się dowodem na działanie run, a każdy który nie trafi po prostu zostaje żartem - to mamy problem z metodą.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie może z innej beczki - czy ktoś z was ma wrażenie że humor podczas odczytu bardziej pasuje do pewnych run niż do innych? Bo mnie wydaje się że Jera albo Wunjo jakoś naturalnie do śmiechu pasują, ale Hagalaz albo Nauthiz już nie za bardzo.
To jest ciekawe spostrzeżenie i chyba coś w tym jest. Chociaż z drugiej strony - może właśnie Nauthiz i Hagalaz najbardziej potrzebują tego luzu, bo jak podchodzisz do nich z powagą i lękiem, to widzisz tylko najciemniejszą interpretację?
Ale czy to nie jest trochę odwracanie sensu run? Tzn. jeśli Nauthiz pojawia się żeby coś powiedzieć trudnego, to może powaga jest właśnie odpowiednia? Nie wiem, pytam bo nie jestem pewna.
