no dobra, ale ja przecież nie jestem lekarzem i nie robię zabiegów 😛 Ta pani to moja znajoma, nie klientka. Rozmawiamy po ludzku, nie w gabinecie. Mnie chodzi o to czy w ogóle warto wchodzić w runy jeśli ona tego nie zna, czy lepiej po prostu powiedzieć jej co ja o jej sytuacji myślę, tak normalnie. Bo morze właśnie to byłoby uczciwsze? Ale z drugiej strony jakbym widziała że runa MOGŁABY coś otworzyć...
Zdzislawo, powiedziałaś coś ważnego i trochę mi umknęło wcześniej - ty też masz intuicję co do tej sytuacji i może właśnie o to chodzi. Nie musisz wybierać albo runy albo rozmowa. Możesz powiedzieć co czujesz I zaproponować że możecie razem wyciągnąć runę jeśli ma ochotę. To nie jest manipulacja, to zaproszenie 😉
a ja mam pytanie bo chyba czegoś nie rozumiem - ta pani z restauracji to jest twoja przyjaciółka czy bardzieej znajoma? bo chyba to zmienia trochę sytuację? przy przyjaciółce powiedziałabym wprost co myślę, a przy bardziej luźnej znajomej może runy dają jakiś neutralny grunt do rozmowy 🙂
ten wątek "mandat do mówienia wprost" jest ciekawy. Bo czy runy w ogóle dają ci ten mandat? Czyja to właściwie jest "prawda" którą przekazujesz przez runę - twoja, czy symbolu? I czy za runę możesz się schować żeby uniknąć odpowiedzialności za słowa?
dobra bo mam wrażenie że my tutaj rozmawiamy coraz bardziej filozoficznie a Zdzisława dalej nie wie co zrobić z tą panią 😀 Zdzisiu, może poprostu: następnym razem jak ona wspomni o runach, powiedz "mogę ci pokazać jak to działa, to pociągniemy razem jedną runę i zobaczysz". Jeden znak, nie cały odczyt. I zobaczysz jak ona reaguje 😀
to co mówi Cytrynka ma sens, jedna runa to taki... próbny balon. Nie angażujesz całego zestawu, nie robisz rytuału, po prostu wyciągasz jeden kamień i mówisz co widzisz. Mnie tak ktoś kiedyś zaciągnął do run i właśnie ta prostota mnie przekonała że to nie jest coś strasznego albo zobowiązującego
o, i tu mam pytanie do Witchling - bo mnie to też interesuje - jak ona to konkretnie zrobiła? wyciągnęłaś runę i co, ta osoba zaczęła od razu pytać co znaczy? Czy ty mówiłaś a ona słuchała? Bo to brzmi jak coś co ja też chciałabym umieć robić z nowym człowiekiem a nie zawsze wiem jak zacząć
Oj tam, zdzisiu, ale wlasnie uderzyłaś w coś ważnego i ja to sobie nawet zapisałam, bo mam taki nawyk z kartami. Różnica między wróżeniem a tym co opisujesz to jest chyba różnica między TY mi powiedz a JA sama to widzę. I teraz mam pytanie, bo mnie to autentycznie interesuje, czy ona wyciągnęła tę runę i zaczęła mówić sama z siebie czy ty ją nakierowałaś? Bo to chyba jest sedno.
dobra ale to jest klasyczny efekt potwierdzenia. wyciagasz rune ktora "kojarzy sie ze zmiana" i kazdy czlowiek ktory ma jakis temat w glowie od razu to do czegos przypisze. rownie dobrze moglabys powiedziec "wyobraz sobie drzwi" i dostalabys to samo
tak, jest wazne, bo ona mysli ze runa jej powiedziala prawde, a nie ze sama sobie cos powiedziala przez przypadkowy bodziec. to jest roznica w tym skad bierze autorytet dla swoich mysli
ojej, Brygida, ale chyba nikt nie mówi że runa ma zastępować rachunek ekonomiczny? Moja znajoma to jest kobieta z głową na karku, PROWADZI ten biznes od lat, nie jest osobą która by gdzieś zadzwoniła żeby zapytać planety czy ma zapłacić fakturę 🙂 Mnie chodzi tylko o jeden konkretny dylemat który ona ma, i to bardziej o relacje niż o finanse
właśnie, bo mi się wydaje że cały czas mieszamy dwie różne rzeczy. jedno to czy runy mogą pomóc w ogóle w decyzjach biznesowych, drugie to czy Zdzisława powinna użyć run żeby porozmawiać z konkretną znajomą o konkretnym problemie. to są zupełnie inne pytania
Powiem szczerze, mam wrażenie że cały wątek kręci sie wokół jednego pytania którego nikt nie zadaje wprost, a mianowicie: co tak naprawdę Zdzisława chce powiedzieć tej znajomej i czemu tego nie mówi bez run? bo jakby to powiedzieć, runy są tutaj bardziej o Zdzisławie niż o tej kobiecie
Zdzisiu, i właśnie dlatego pytałam wcześniej czy chcesz powiedzieć coś jej czy sobie. bo to co teraz napisałaś to jest bardzo ważne. jeśli runa ma być tarczą przed oceną znajomej, to może warto się zastanowić co tak naprawdę chcesz z niej wziąć z tej rozmowy
a co jeśli Zdzislawa nie moze powiedziec wprost bo np nie jest do konca pewna czy to co czuje jest trafne? bo ja tak mam czasem, ze cos czuje ale sie boję ze to moze byc moje widzimisie a nie "obiektywna prawda". i wtedy runa jest jak... sprawdzenie. nie tarcza tylko wlasnie weryfikacja
Aha, tylko ze to jest uzycie run do wlasnego procesu, a nie do rozmowy z ta osoba. i tu widze wazna roznice. wyciagnij rune dla siebie, Zdzisiu, przed rozmowa, zeby sprawdzic co czujesz. to jest jedno. wyciaganie runy PRZY niej, jako element rozmowy, to jest co innego i wtedy wchodzisz w role kogos kto prowadzi odczyt. te dwie rzeczy nie sa tym samym
Wierzchosława, ale czy koniecznie trzeba to tak ostro rozdzielać? wyciągnięcie runy razem, przy kawie, gdzie obie siedzicie i patrzą co wyszło, to nie jest prowadzenie odczytu w sensie formalnym. to jest coś bliżej wspólnego myślenia przez symbol. zupełnie inny klimat
no ale hej,to jest kawa z znajomą, nie sesja u psychologa. chyba trochę za bardzo to komplikujemy? jeśli coś pójdzie nie tak to ta pani powie "nie zgadzam sie" i tyle. dorośli ludzie
Jasiek dokładnie to samo myślę! te wszystkie wywody o odpowiedzialności i etyce brzmią jakby Zdzisława miała kogoś leczyć a nie po prostu porozmawiać ze znajomą przy herbacie. nie każda rozmowa o runach musi byc jak wejście na minę
no dokładnie, Cytrynka i Jasiek piszą że to tylko herbata, ale ja mam wrażenie że cały wątek właśnie doszedł do sedna i teraz wy to bagatelizujecie 🙂 Zdzisława powiedziała coś bardzo ważnego, że runa ma być "nie od niej". i to nie jest kwestia herbaty ani odczytu formalnego, to jest kwestia tego po co w ogóle sięgamy po runy w obecności kogoś. mam to w notkach od dawna, u siebie z kartami: jest ogromna różnica między "użyjmy symbolu żeby myśleć razem" a "symbol powie ci coś zamiast mnie". jedno jest wspólnym sposobem, drugie jest... no, ucieczką troche
rzecz w tym że to właśnie to pytanie Cytrynko, czy runa jako "most" faktycznie pomaga tej znajomej, czy tylko pomaga Zdzisławie poczuć się mniej odpowiedzialną za to co powie. bo to są dwa zupełnie różne cele
dobra, to w takim razie: co konkretnie chcesz jej powiedziec Zdzisiu? bo przez 80 postow nie padla odpowiedz na to pytanie. bo jesli chcesz jej powiedziec "twoj wspolnik cie wykancza" to zadna runa tego nie zmieni w latwiejsza wiadomosc do uslyszenia
a mnie sie wydaje ze moze chodzic wlasnie o to ze ona jeszcze nie wie co chce powiedziec? bo pisala ze sie boi ze to będzie jej "widzimisie". moze po prostu nie jest pewna czy jej ocena jest trafna i szuka potwierdzenia? rozumiem to bardzo dobrze bo sama tak mam czesto
Ojjj, wierzchosława, ale właśnie nie rozumiem tej obsesji z kategoryzowaniem. "to jest odczyt" "to nie jest odczyt", serio?? jak dwie osoby sieddzą i razem patrzą na kamień runiczny i gadają o tym co widzą to gdzie tu jest problem? symbol jest pretekstem do rozmowy
okej, to jest dobry punkt Wierzchoslawo ale on zaklada ze jedna osoba zawsze "wie" a druga "nie wie". a co jesli obie podchodza do tego badawczo? "co ci sie kojarzy z ta runa" zamiast "ta runa znaczy X". wtedy nie ma asymetrii. Zdzislawa moglaby to tak poprowadzic
właśnie o tym mówię, i tu jest może sedno. Zdzisława, ta twoja znajma wie cokolwiek o runach? bo to by dużo zmieniało w tym jak to poprowadzić chyba?
Zdzisiu, no to chyba masz już odpowiedź. jeśli boisz się odpowiedzialności za słowa które wyjdą przez runę, to może po prostu boisz się odpowiedzialności za słowa wogóle. i runa tu nie pomoże, bo cokolwiek powiesz, i tak to będzie twoja interpretacja
