wiecie co, no właśnie, wracam po przerwie i widzę że poszło w stronę rozmiarów kręgów i soli 😀 dziękuję za wątek o pytaniach bo to faktycznie mnie zatrzymało. Znachorz i Renia powiedzieli żebym pytała o postawę, nie o zdarzenia. To rozumiem. Ale moje pytanie jest trochę inne - ja czuję ze jutro COŚ się dzieje, nie wiem co, i właśnie po to sięgam po runy. Jakby chciałam żeby to "coś" miało jakiś zarys. Czy to w ogole ma sens jako motywacja?
To "cos się dzieje" jest cieakwe - bo to może być intuicja, ale może też być zwykly niepokoj przed nowym dniem. I runy wciągną to niepokój i dadzą mu symbol, który potem będziemy interpretowac jako "przepowiednię". Trochę samospełniające się proroctwo. Nie mówię że tak jest u Mistralia, ale warto to miec z tyłu głowy.
Mam wrażenie że ta dyskusja o samospełniającym się proroctwie jest trochę filozoficzna i odlatuje od tematu. Mistralia pytała o konkretną technikę - czy wyczuć coś z run przed jutrem. Może zamiast debatować czy runy są "prawdziwe" powiedzmy jej jak to zrobić praktycznie?
Oj to jest właśnie ta roznica którą Pelcia opisywała. "Co budzi" kontra "co znaczy w słowniku". zaczynam rozumieć. Ale mam jedno pytanie - jak długo siedzieć z tą runą? Bo ja mam tendencje do tego ze jak za długo patrzę to zaczynam w niej widzieć wszystko co chcę zobaczyć.
Ale "piersze odczucie" to też morze być skojarzenie z ostatnim razem kiedy tę runę wyciągnęłaś i miałaś zły dzień. Memorialna zbitka. Jak odróżnić intuicję od nawyku skojarzeniowego? Serio pytam, nie retoryrcznie.
To pytanie Spellbound jest tak naprawdę sercem całej praktyki wróżebnej. I nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale powiem co działa u mnie - jeśli odczucie jest spokojne i po prostu "jest", to inaczej niz kiedy odczucie jest naładowane emocjonalnie. To drugie to zwykle projekcja albo właśnie ten nawyk skojarzeniowy. Ale zeby to rozroznic potrzeba lat praktyki, nie jednego sezonu.
no cóż, kurcze, lata praktyki to dlugo. Ale rozumiem. Ja na przykład miałam ostatnio Eihwaz i od razu poczułam spokój, bez myślenia - i to był dobry dzień mimo że dużo się działo. Nie wiem czy to intuicja czy zbieg okoliczności ale to "spokojne jest" o którym Pelcia mówi, chyba wiem o czym mówisz.
a mozna zapytac glupio - te runy ktore sie ciagnie to sie je losuje z woreczka z zamknietymi oczami? bo niewiem czy to wazne czy moze lepiej widziec co sie bierze? bo jakos nie znalazlem tego nigdzie
no dobra, dodam tylko że historycznie rzucano runami na tkaninę i odczytywano te które wypadły stroną do góry - opisuje to Tacyt przy okazji germańskich praktyk wróżebnych, choć on pisał o losowaniu patyczków. Woreczek to późniejszy wynalazek, praktyczny, ale nie "oryginalny". żadna metoda nie jest lepsza od innej historycnzie.
Ja robię krąg ze świeczek albo z kamieni - stawiam je w okrąg wokół siebie. Cztery kamienie w czterech kierunkach wystarczą żeby "zaznaczyć" przestrzeń. Nie trzeba kredą, nie trzeba rysować. U mnie to jest obsydian w każdym rogu i działa super jako sygnał dla mojego umysłu że to jest "czas rytuału".
a kamienie to mozna też ulozyc z run samych! mam kilka run ceramicznych które stawiam w okrąg zamiast normalnych kamieni i jakoś to działa jako oznaczenie przestrzeni. plus estetycznie ładnie wygląda 🙂
no i tu wracamy do tego samego co wcześniej, że tak na prawdę to wszystko jest dla nas, nie dla jakiejś obiektywnej energii. kamien jest kamieniem ,ale nasz mozg traktuje krąg poważniej bo widizmy go fizycznie. to jest psychologia bardziej niż magia
dobra, czytam was i notuję w głowie. kamienie, świeczzki, runy ceramiczne w okrag - czyli duzo opcji bez rysowania. jedno pytanie które mi zostało - czy ten krąg musi być wokół mnie czy tylko wokół miejsca gdzie leżą runy? bo u mnie to są dwie różne przestrzenie
To jest całkiem ciekawe rozróżnienie Mistralia. krąg wokół siebie to zamknięcie własnej przestrzeni, krąg wokół run to wydzielenie miejsca wyroczni. Oba mają sens ale w różnych intencjach. Czego szuksz - spokoju dla siebie czy skupienia dla run?
oho, jeśli intencją jest wyciszenie własnego umysłu przed ciągnięciem runy, to krąg wokół siebie ma więcej sensu niż krąg wokół run. Historycznie wiekszosc rytuałów wyznaczania przestrzeni dotyczyła osoby wykonującej rytuał, nie przedmiotów. Runy były sposóbm losu, nie świętym miejscem samym w sobie. Warto to rozróżnienie zachować, bo zmienia całą perspektywę tego co robimy siedząc z runą.
ta dyskusja o źródłach jest uczciwa ale troche nieistotna dla Mistralii która chce jutro coś zrobić 🙂 pytanie praktyczne - jesli masz dwa miejsca, jedno dla siebie, jedno dla run, to może po prostu usiądź tak żebyś miała oba przed soba i zaznacz JEDNO miejsce - to gdzie siedzisz. kamień za plecami i dwa z boku to już coś
hej a właśnie - kot w kręgu to jest w ogóle temat. mój zawsze wchodzi jak zaczynam cokolwiek i szczerze już przestałem z tym walczyć, teraz go traktuję jak część rytuału haha. ale serio - czy obecność zwierzęcia przeszkadza przy wyczuwaniu run?
a kto to wymysil ze koty psuja rytul? bo ja to slyszalem od kilku osob ale nikt nie umie powiedziec skad to pochodzi
Koty w tradycjach nordyckich były zwierzętami Frei, nie czymś co zakłóca. Freya jeździła rydwanem ciągniętym przez koty. Więc jeśli już trzymać się klimatu runiczngo to kot w kręgu to raczej dobry znak niż przeszkoda. Ten mit o kotach psujących rytuały to chyba bardziej z innych tradycji albo z niczego.
no właśnie, a poza tym koty są bardzo wrażliwe na energie, więc jeśli kot chce wejść do kręgu to może wyczuwa że tam coś jest? może to znak że przestrzeń jest aktywna? u mnie kot zawsze kładzie się na kartach tarota zanim zacznę i zawsze to jest dobry odczyt
no i właśnie o kotach - u mnie dokładnie tak samo, kot zawsze wie. jak siada na runach zanim zacznę to odczyt jest jakiś wyraźniejszy, czystszy. myślę że zwierzęta po prostu czują kiedy przestrzeń jest już "otwarta" i same wchodzą bo je to przyciąga. może to nawet dobry wskaźnik że krąg jest gotowy?
ej, chwila chwila. "przestrzeń jest otwarta" i "kot to wyczuwa" - to są dwa różne twierdzenia i jedno nie wynika z drugiego. Kot siada na runach bo są ciepłe od twojej dłoni albo bo leżą na podłodze i to dla kota atrakcyjne miejsce. Nie trzeba tego od razu interpretować jako sygnału metafizycznego.
a ja się zastanawiam czy ta cała dyskusja o kotach nie trochę odciąga od pytania Mistralii, bo ona pyta o coś konkretnego na jutro 🙂 wracając do kwestii krąg-wokół-siebie vs krąg-wokół-run - Dionizy zaproponował trzy kamienie i jedno wyznaczone miejsce. Mistralia, wiesz już jak chcesz to ustawić fizycznie?
tak, mam już jakiś plan w głowie. trzy kamienie wokół mnie, runy kładę przede sobą na małej poduszce którą mam do medytacji. ale zostało mi pytanie z tyłu głowy - czy wyczuwanie jutro to jest coś co po prostu się czuje przy pierwszym ciągnięciu czy trzeba jakoś specjalnie "ustawić" intencję na ten konkretny dzień a nie na ogólną sytuację?
To jest właściwie najważniejsze pytanie w tym wątku, bo bez tego krąg czy nie krąg niewiele zmieni. Intencja przy wrozeniu runami na "jutro" powinna być sformułowana bardzo konkretnie zanim jeszcze dotkniesz woreczka. Nie "co czeka mnie jutro" ale raczej "co jest istotne w energii jutra" albo "co muszę wiedzieć przed jutrem". To drobna roznica ale zmienia co odczytujesz.
wiecie co, albo po prostu formułowanie intencji to element skupienia i "co muszę wiedzieć" zmusza nas do bardziej otwartej interpretacji, bo nie szukamy konkretnego zdarzenia tylko sensu. psychologicznie to ma sens niezależnie od tego co myślimy o nordyckiej koncepcji losu 🙂
ok to muszę przemyśleć jak sformułuję to pytanie bo faktycznie nigdy nie byłam z tym dokładna, zwykle coś kręciłam w głowie nieokreślonego. Znachorz.1 masz rację że chcę coś co do mnie przemawia. chyba spróbuję "co jest ważne w energii jutrzejszego dnia" bo to brzmi jak otwarte pytanie a nie szukanie przepowiedni
