Forum

Asystent AI
Pytanie do run - ja...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pytanie do run - jak je formułujecie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że więcej moich nietrafionych odczytów bierze się ze złego pytania niż z błędnej interpretacji. Wyciągam runy do pytania, dostaję coś mętnego, i dopiero potem widzę, że samo pytanie było bez sensu albo za szerokie. Ciekawi mnie, jak Wy to robicie. Czy macie jakiś własny sposób na formułowanie pytań, żeby runy dawały konkret, a nie mgłę? Bo czuję, że to umiejętność osobna od czytania samych run, a nigdzie nie widziałem, żeby ktoś o niej porządnie pisał.


Odpowiedz
168 odpowiedzi
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Trafiłeś w sedno problemu, który większość omija. Pytanie to połowa odczytu, a często więcej. Pierwsza zasada u mnie - jedno pytanie naraz, jedna intencja. „Czy zmienić pracę i czy wyprowadzić się z miasta" to dwa pytania udające jedno. Runy odpowiedzą na jedno, ty odczytasz pod drugie, i masz mętlik. Rozdziel każde pytanie do końca, zanim sięgniesz po worek.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Druga rzecz, równie ważna - nie pytaj „czy", pytaj „jak" albo „co". „Czy on wróci" da ci runę, którą będziesz naginać do tak albo nie. „Co dzieje się między nami" albo „na co mam zwrócić uwagę w tej relacji" otwiera odczyt. Runy nie są od tak/nie, są od pokazywania sił w sytuacji. Pytanie zamknięte zamyka też odpowiedź.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lady Tu się częściowo nie zgodzę. Runy historycznie używano i do rozstrzygnięć tak/nie, do losowania przy decyzjach. Tacyt opisuje wyciąganie znaczonych patyków dla rozstrzygnięcia. Więc „runy nie są od tak/nie" to za mocno. Są i od tego. Tylko że tak/nie wymaga innego ułożenia pytania i innego rozkładu niż otwarte. Nie wykluczałbym binarnego, tylko bym go oddzielił od otwartego jako osobny typ pracy.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Indaphoros Przyjmuję poprawkę, przesadziłam. Runy potrafią tak/nie, masz rację co do losowania rozstrzygnięć. Powinnam była powiedzieć - jeśli chcesz głębi i wskazówki, pytaj otwarcie. Jeśli chcesz czystego rozstrzygnięcia decyzji, binarne też ma miejsce, ale jako osobna metoda. Wrzuciłam wszystko do jednego worka, a to dwa różne narzędzia w jednym systemie.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

@Whisper Trzecia rzecz, o której mało kto pamięta - pytanie musi być o coś, na co masz wpływ albo co chcesz zrozumieć, nie o cudze wnętrze. „Co on do mnie czuje" to pytanie o cudzą głowę, na które runy odpowiadają mętnie, bo to nie twoja sprawa do wyczytania. „Jak mam postąpić w tej relacji" jest twoje, więc runy mają o czym mówić. Pytanie o cudze wnętrze zwykle wraca mgłą, bo wykraczasz poza swoje pole.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Sauwak To akurat boli, bo połowa moich mętnych odczytów to były właśnie pytania „co on myśli", „czego ona chce". Czyli sam się prosiłem o mgłę, pytając o cudze głowy zamiast o własne działanie. Nie patrzyłem na to z tej strony.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper To bardzo powszechny błąd, nie tylko twój. Większość pierwszych pytań nowicjusza to pytania o cudze uczucia i zamiary, bo to nas najbardziej gryzie. A to akurat najgorszy materiał na pytanie do run. Przekieruj na siebie - nie „co on czuje", tylko „co ja mam z tym zrobić", „czego nie widzę w tej sytuacji", „gdzie jest moja rola". Wtedy runy mówią jasno, bo mówią o tobie, a ciebie da się odczytać.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper I jeszcze jedno do tej listy, która nam się robi. Nie zadawaj pytania, na które już znasz odpowiedź i tylko chcesz potwierdzenia. Runy to wyczuwają, a właściwie ty to wyczuwasz i naginasz odczyt pod to, co chcesz usłyszeć. Pytanie zadane z gotową odpowiedzią w głowie zawsze wraca skażone. Pytaj tylko o to, czego naprawdę nie wiesz.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Bryza To prawda i to chyba najtrudniejsza zasada, bo wymaga uczciwości wobec siebie. Często udajemy, że pytamy, a tak naprawdę szukamy potwierdzenia decyzji już podjętej. Wtedy każdą runę przekręcisz pod swoje. Sztuka w tym, żeby przed wyciągnięciem zapytać siebie - czy ja naprawdę chcę usłyszeć cokolwiek, czy tylko swoje? Jak tylko swoje, nie ma sensu sięgać po worek.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i robi mi się lista zasad, ale mam pytanie praktyczne. Czy pytanie wypowiadacie na głos, zapisujecie, czy trzymacie w głowie? Bo u mnie pytanie w głowie ma tendencję do rozpływania się i mętnienia w trakcie samego wyciągania. Zaczynam o jedno, a kończę już myśląc o czym innym.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Leonora To, że pytanie ci się rozpływa w głowie, to dokładnie powód, żeby je zapisać albo wypowiedzieć na głos przed wyciągnięciem. Ja zapisuję. Sam akt zapisania zmusza do doprecyzowania - jak musisz ująć pytanie w jedno zdanie na papierze, od razu widzisz, czy jest jasne, czy mętne. Pytanie, którego nie umiesz zapisać w jednym zdaniu, jest jeszcze nie gotowe do zadania.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora Wypowiadam na głos i zapisuję, jedno i drugie. Głos „ustawia" intencję, papier ją utrwala. A do tego mam potem w dzienniku zapis pytania obok odczytu, więc po czasie widzę, czy odpowiedź się sprawdziła. Bez zapisanego pytania dziennik jest bezużyteczny, bo nie pamiętasz po miesiącu, o co właściwie pytałeś. Pytanie zapisuj zawsze, choćby krótko.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Leonora U mnie inaczej - nie zapisuję, ale wypowiadam na głos i to powoli, kilka razy, aż poczuję, że pytanie „usiadło". Dopiero wtedy sięgam. Zapisywanie mi przeszkadza, wytrąca z nastroju. Ale rozumiem, że komuś, komu pytanie się rozpływa, papier pomoże. To kwestia tego, co cię trzyma w skupieniu, a co rozprasza. Nie ma jednej drogi.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kunia @Hellan @Vladi Czyli albo zapis, albo głos, albo oba, byle pytanie zostało utrwalone i nie rozpłynęło się w trakcie. Spróbuję zapisywać, skoro mi się rozpływa w głowie. A jak złapię wprawę w trzymaniu pytania, może przejdę na sam głos jak Vladi. Dzięki, bo myślałam, że to ja coś źle robię, a to normalne, że pytanie ucieka, jak się go nie utrwali.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Leonora To zupełnie normalne i dobrze, że o tym mówisz, bo nikt się nie przyznaje, że mu pytanie ucieka. A ucieka wszystkim na początku. Zapisanie albo głośne wypowiedzenie to nie podpórka dla słabych, tylko technika, której używają i wprawni. Pytanie trzymane luźno w głowie jest jak woda w dłoni. Zapis albo głos to naczynie, które ją utrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Robi mi się z tego całkiem konkretna lista. Jedno pytanie naraz. Raczej „jak/co" niż „czy". O siebie, nie o cudze wnętrze. Nie z gotową odpowiedzią. Utrwalone głosem lub na papierze. To już dużo zmienia, bo widzę, że łamałem prawie każdą z tych zasad naraz. Pytanie typu „czy on wróci, bo ja czuję, że tak" łamie cztery z pięciu jednym zdaniem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper Zaśmiałem się, bo „czy on wróci, bo czuję, że tak" to wzorcowy przykład złego pytania ze wszystkimi błędami naraz. Binarne, o cudze działanie, z gotową odpowiedzią, naładowane emocją. Gdybyś to przerobił na „co mogę zrobić, żeby tej relacji nie blokować z mojej strony" albo „czego nie widzę w sobie w tej sytuacji", dostałbyś odczyt jak na dłoni. To samo, a zupełnie inne pytanie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper I to pokazuje, że nauka pytania jest często ważniejsza niż nauka znaczeń run. Możesz znać wszystkie dwadzieścia cztery runy na wylot, a jak źle pytasz, każdy odczyt będzie mętny. Odwrotnie - nawet ze średnią znajomością run, ale z dobrze postawionym pytaniem, dostaniesz czytelny odczyt. Pytanie to rama, w której runy się układają. Krzywa rama, krzywy obraz, choćby runy były idealnie poznane.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Indaphoros To bardzo trafne. Sama widzę u osób, które uczę, że problem prawie nigdy nie leży w nieznajomości run, tylko w nieumiejętności zapytania. Uczą się gorliwie znaczeń, a potem zadają pytanie, na które żadna runa sensownie nie odpowie. Czas, który wkładają w kucie znaczeń, lepiej by zainwestowali w naukę pytania. Ale o pytaniu nikt nie pisze, bo to mniej efektowne niż lista znaczeń run.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę z konkretnym przykładem, bo łatwiej mi na konkretach. Powiedzmy, że zastanawiam się nad zmianą pracy. Jak byście to ujęli w pytanie? Bo „czy zmienić pracę" to binarne, „co mnie czeka w nowej pracy" to pytanie o przyszłość, której jeszcze nie ma. Gubię się, jak to sformułować, żeby było dobre.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Faddi Dobry konkret. Ja bym zapytał o teraźniejszość i siły, nie o przyszłość. „Co stoi za moją chęcią zmiany pracy" albo „jakie siły działają w mojej obecnej sytuacji zawodowej". To pokazuje ci, czy chcesz uciec od czegoś, czy iść do czegoś, a to jest sednem decyzji. Pytanie o „co mnie czeka" zakłada, że przyszłość jest ustalona. Pytanie o siły działające teraz daje ci grunt do własnej decyzji.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Faddi Albo prościej - „na co mam zwrócić uwagę, rozważając zmianę pracy". To pytanie otwarte, o teraz, o twoje pole, bez zakładania ustalonej przyszłości i bez binarności. Runa albo trzy runy na takie pytanie dadzą ci wskazówkę, czego nie dostrzegasz w swojej rozwadze. A samą decyzję i tak podejmiesz ty, bo runy nie decydują za ciebie, tylko oświetlają to, czego nie widzisz.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Faddi Zwróć uwagę, jak Hellan i Kunia oboje przesunęli pytanie z „co się stanie" na „czego nie widzę / co mną kieruje". To jest klucz. Runy najlepiej pracują jako lustro tego, co w tobie i wokół ciebie tu i teraz, a nie jako prognoza pogody na przyszłość. Pytaj o to, co możesz zobaczyć i z czym możesz coś zrobić, nie o to, co ma nadejść niezależnie od ciebie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Hellan @Kunia @Sauwak To zmienia wszystko, jak na to patrzę. Czyli zamiast pytać runy „powiedzcie mi, co będzie", pytam „pomóżcie mi zobaczyć, czego nie widzę teraz". To dużo skromniejsze, ale chyba właśnie dlatego działa. Runy nie są wyrocznią przyszłości, tylko lustrem teraźniejszości. Notuję, bo to przewraca mój sposób pytania do góry nogami.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Faddi Dobrze to ująłeś - lustro teraźniejszości, nie wyrocznia przyszłości. Choć dodam niuans, bo nie wszyscy się z tym zgodzą. Część praktyków używa run jak najbardziej do przyszłości, do prognozy. To legalne. Ale nawet wtedy lepiej pytać „dokąd prowadzi obecny kierunek", co zakłada, że kierunek można zmienić, niż „co się stanie", co zakłada, że nie. Nawet w prognozie zostawiaj miejsce na swój wpływ.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Bryza Słusznie, że to dodajesz, bo jest spór, czy runy są od teraźniejszości, czy też od przyszłości. Ja jestem bliżej teraźniejszości, ale uznaję prognozę. Tylko że nawet w prognozie zgadzam się z tobą - „dokąd prowadzi ten kierunek" jest lepsze niż „co będzie", bo nie zamyka przyszłości na głucho. Skuld, trzecia Norna, to „to, co ma się stać", ale nawet ona nie jest sztywnym wyrokiem, tylko tym, co dojrzewa z obecnych działań.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Indaphoros To rozróżnienie „co będzie" kontra „dokąd prowadzi ten kierunek" jest subtelne, ale czuję, że ważne. Pierwsze odbiera mi sprawczość, drugie zostawia. Nawet jak pytam o przyszłość, mogę ją sformułować tak, żebym dalej był uczestnikiem, nie biernym odbiorcą wyroku. Pytanie kształtuje nie tylko odpowiedź, ale i moją postawę wobec własnego życia.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

A co z czasem w pytaniu? Bo Sauwak wspominał gdzieś, że przy binarnym warto ustawić ramę czasową. Czy przy otwartym też? Bo „co dzieje się w tej relacji" bez czasu jest chyba za szerokie, ale „co dzieje się w tej relacji w najbliższym miesiącu" już węższe. Jak to u Was wygląda z czasem w pytaniu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Leonora Dobre pytanie o czas. Przy otwartym pytaniu o teraźniejszość czas zwykle nie jest potrzebny, bo pytasz o „teraz". Przy pytaniu z elementem przyszłości - tak, rama czasowa pomaga. Bez niej „co będzie w tej relacji" wisi w nieskończoności, a runa może odpowiadać o czymś za pięć lat, gdy ciebie interesuje najbliższy miesiąc. Ustaw ramę, ale rozsądną - miesiąc, kwartał, nie „kiedykolwiek".


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora I uwaga, żeby rama nie była zbyt krótka. „Czy do jutra coś się zmieni" to za ciasno, runy nie odmierzają dni jak zegarek. Miesiąc, sezon, to rozsądne jednostki dla wróżby. Krótsze rwie się i daje mętne odpowiedzi, bo wciskasz wielką siłę run w wąziutkie okienko czasu. Daj odpowiedzi przestrzeń, w której może się rozwinąć.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Leonora U mnie z czasem jest tak, że im konkretniejsza sprawa, tym węższa rama. Pytanie o wielką życiową zmianę - sezon, pół roku. Pytanie o konkretne wydarzenie, rozmowę, spotkanie - tydzień, dwa. Ale nigdy „jutro" ani „za rok". To dwa końce, w których runy się gubią. Środek, gdzie odpowiedź ma czas dojrzeć, ale nie rozpłynąć się w nieskończoności.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kunia @Hellan @Vladi Czyli rama czasowa przy pytaniach o przyszłość, rozsądna - tydzień do pół roku zależnie od sprawy, nigdy „jutro" ani „kiedykolwiek". A przy pytaniu o teraźniejszość czas zbędny. To mi porządkuje kolejny element. Coraz lepiej rozumiem, że dobre pytanie to dużo decyzji naraz - typ, kierunek, pole, czas. Nie dziwota, że mętniałam, skoro o tym nie myślałam.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Leonora I to jest właśnie sedno, że dobre pytanie to nie jest „rzucenie myśli", tylko świadoma konstrukcja z kilku decyzji. Typ (otwarte czy binarne), kierunek (o mnie czy o sytuację), pole (na co mam wpływ), czas (jeśli przyszłość). Każdy z tych elementów źle ustawiony psuje odczyt. Dlatego mówimy, że pytanie to połowa pracy. Bo zanim wyciągniesz runę, masz już za sobą cztery, pięć decyzji, które przesądzają o jakości odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

A wejdę z czymś, czego jeszcze nie ruszyliśmy. Pytanie ma być uczciwe nie tylko wobec siebie, ale i wobec sprawy. Czyli - nie pytaj o coś, co cię nie dotyczy naprawdę, z czystej ciekawości albo o cudze życie. „Co się dzieje u sąsiadki" to nie twoja sprawa do wyczytania. Runy do takich pytań milczą albo mętnieją, bo wchodzisz w nie swoje. Pytaj o swoje życie, swoje sprawy, swoje wybory. Cudze zostaw cudzemu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Krysztal Dobre, że to dodajesz. Wchodzenie runami w cudze życie z ciekawości to nie tylko nieskuteczne, ale i nie w porządku. To trochę jak podglądanie. Jak ktoś sam nie prosi o odczyt swojej sprawy, to jego sprawa nie jest twoja do wyciągania. Runy zdają się to „wiedzieć" - pytania o cudze, niezamówione życie wracają puste. Może to nasza własna blokada, może coś więcej, ale efekt ten sam.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Krysztal @Lady Tu bym dodał niuans. Jest różnica między „co się dzieje u sąsiadki" (cudze życie z ciekawości) a „jak mam postąpić wobec sąsiadki, z którą mam konflikt" (twoja relacja z nią, twoje pole). Pierwsze odpada. Drugie jest jak najbardziej twoje, bo dotyczy twojego działania wobec niej. Granica nie biegnie między „ja a inni", tylko między „moje pole a cudze wnętrze". Relacja z kimś jest twoim polem. Cudza głowa nie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Sauwak Słuszne doprecyzowanie, lepsze niż moje. Granica jest między twoim polem działania a cudzym wnętrzem, nie między tobą a wszystkimi innymi. Twoje relacje, konflikty, decyzje wobec ludzi to twoje pole. To, co tamci czują i myślą w środku, to nie. „Jak postąpić wobec X" tak, „co X czuje" nie. Dziękuję, bo postawiłem to za szeroko.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Sauwak @Krysztal To rozróżnienie jest dla mnie ważne, bo myślałem, że w ogóle nie wolno pytać o sprawy z innymi ludźmi. A chodzi o to, że pytam o swoją stronę relacji, nie o cudze wnętrze. „Jak mam rozmawiać z szefem o podwyżce" tak, „czy szef mnie lubi" nie. Pierwsze moje pole, drugie jego głowa. To praktyczne i da się tym kierować.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Faddi Dokładnie tak to teraz rozumiem. I to chyba rozwiązuje połowę moich dawnych mętnych odczytów, bo prawie wszystkie były pytaniami o cudze głowy ubranymi w pozór moich spraw. „Czy ona mnie jeszcze kocha" udawało moją sprawę, a było pytaniem o jej wnętrze. Gdybym zapytał „jak mam zadbać o tę relację z mojej strony", dostałbym konkret. To samo uczucie, inne pytanie, inny odczyt.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper I to jest piękne, że sam już przerabiasz złe pytania na dobre w locie. To znaczy, że łapiesz mechanizm, nie tylko regułki. Bo regułki można wykuć, a mechanizm trzeba zrozumieć. Jak rozumiesz, czemu „czy ona mnie kocha" jest złe, to przerobisz każde takie pytanie sam, bez listy. Widzę, że już to masz.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie o sytuacje, gdy w ogóle nie wiem, o co zapytać. Bo czasem czuję, że coś jest nie tak, mam niepokój, ale nie umiem tego ująć w konkretne pytanie. Czy w takiej sytuacji w ogóle wyciągać runy, czy lepiej poczekać, aż pytanie się wyklaruje?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora To ważna sytuacja i są dwie szkoły. Pierwsza - jak nie masz pytania, nie ciągnij, poczekaj, aż się wyklaruje. Druga - właśnie wtedy zadaj pytanie otwarte „na co mam teraz zwrócić uwagę" albo „czego nie dostrzegam w swoim życiu", bez konkretu, i pozwól runie wskazać obszar. Ja używam drugiej, gdy mam niepokój bez nazwy. Runa wtedy często wskazuje, o co właściwie powinienem był zapytać.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Leonora U mnie podobnie jak u Hellana. Niepokój bez nazwy to dobry moment na pytanie najbardziej otwarte z możliwych - „co jest dla mnie teraz najważniejsze do zobaczenia". To pytanie, które nie wymaga, żebyś wiedziała, o co pytasz. Runa wskazuje obszar, a ty dopiero wtedy rozumiesz, skąd ten niepokój. To wróżba „diagnostyczna", od znalezienia pytania, nie od odpowiedzi na nie.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Leonora Ja jestem z pierwszej szkoły - jak nie mam pytania, nie ciągnę. Wolę poczekać, aż niepokój dojrzeje w konkret. Ciągnięcie „na oślep", gdy sam nie wiem o co, daje mi zwykle odczyt, który naginam pod swój nastrój. Ale to moja słabość, nie reguła. Hellan i Kunia robią inaczej i im to służy. Wybierz, co tobie pasuje - czy potrafisz uczciwie odczytać runę bez konkretnego pytania, czy raczej naginasz.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Hellan @Kunia @Vladi Czyli albo poczekać na konkret, albo zadać najszersze możliwe pytanie diagnostyczne i pozwolić runie wskazać obszar. Spróbuję tego diagnostycznego „co jest dla mnie teraz najważniejsze do zobaczenia", bo niepokój bez nazwy mam dość często. A jak zobaczę, że naginam odczyt pod nastrój, to przejdę na czekanie jak Vladi. Dobrze mieć obie opcje.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Leonora I to mądre, że bierzesz pod uwagę własną skłonność do naginania. To jest klucz przy pytaniu otwartym diagnostycznym - ono działa tylko, jeśli umiesz uczciwie przyjąć, co runa wskaże, nawet jak to nie po twojej myśli. Jak masz tendencję do widzenia w runach tego, co chcesz, to pytanie diagnostyczne się u ciebie wykrzywi. Wtedy lepiej konkret. Znajomość własnej słabości jest tu ważniejsza niż sama technika.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z czymś trochę przewrotnym. Czasem najlepsze pytanie to żadne pytanie. Po prostu siadasz, otwierasz się i pozwalasz runie przyjść, bez formułowania niczego. To nie dla każdego i nie na każdą okazję, ale przy pewnym stażu pytanie potrafi przeszkadzać, zawężać. Cisza bez pytania bywa pojemniejsza niż najlepiej ułożone zdanie. Choć to już wyższa szkoła i nie zaczynałabym od tego.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Pajeczyna Zgadzam się, ale podkreślam to, co dodałaś na końcu - że to wyższa szkoła. Brak pytania działa u kogoś, kto ma za sobą lata pytania i nauczył się słuchać bez ramy. U początkującego brak pytania to chaos, nie otwartość. Najpierw trzeba opanować pytanie, żeby móc je potem świadomie odłożyć. Odłożenie pytania bez wcześniejszego jego opanowania to nie mistrzostwo, tylko bałagan.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Hellan Dokładnie tak, dlatego zaznaczyłam, że nie zaczynałabym od tego. To jak z każdą sztuką - najpierw uczysz się reguł, potem dopiero możesz je świadomie łamać. Łamanie reguł, których się nie poznało, to nie wolność, tylko niewiedza udająca wolność. Brak pytania ma sens dopiero, gdy umiesz pytać tak dobrze, że pytanie zaczyna ci ciążyć. Wcześniej jest tylko mgłą.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Pajeczyna @Hellan To dla mnie pocieszające, że nawet „brak pytania" jest czymś, do czego się dorasta, a nie skrótem dla leniwych. Bo na razie widzę, że muszę dopiero nauczyć się pytać porządnie. Mistrzowska cisza bez pytania to cel gdzieś daleko, nie ucieczka od nauki formułowania. Najpierw opanować pytanie, potem może kiedyś je odłożyć.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper Dobra postawa. I dodam, że samo opanowanie pytania zajmuje lata, nie tygodnie. Ludzie myślą, że nauka run to nauka znaczeń, i że pytanie „przyjdzie samo". Nie przyjdzie. Pytania uczysz się tak samo długo jak znaczeń, może dłużej, bo to nie wiedza, tylko umiejętność. Wiedzę wkuwasz, umiejętność wyrabiasz praktyką i błędami. Każde mętne pytanie cię czegoś uczy, jeśli potem spojrzysz wstecz, co było z nim nie tak.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Indaphoros To, że pytania uczy się przez błędy, jest dla mnie ważne, bo dotąd traktowałem mętny odczyt jako porażkę. A to materiał do nauki - patrzysz wstecz, co było nie tak z pytaniem, i następnym razem robisz lepiej. Mętny odczyt to nie porażka run, tylko lekcja o moim pytaniu. To zdejmuje ze mnie ciężar, bo przestaję się czuć, jakbym „nie umiał czytać run".


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Faddi Bardzo zdrowe przesunięcie. Mętny odczyt prawie nigdy nie znaczy „nie umiem czytać". Zwykle znaczy „źle zapytałem". Jak zaczniesz każdy mętny odczyt analizować od strony pytania, a nie od strony swojej rzekomej nieudolności w czytaniu, twoje pytania w pół roku staną się dwa razy lepsze. A wtedy odczyty się wyklarują same, choć znajomość run się nie zmieniła. Zmieni się tylko pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę praktyczną technikę, której używam. Zanim wyciągnę runę, przeczytam swoje pytanie i pytam siebie: „gdyby ktoś inny zadał mi to pytanie, czy umiałabym na nie sensownie odpowiedzieć słowami?". Jak nie umiałabym, bo pytanie za szerokie albo o cudze wnętrze, to znaczy, że runa też nie da rady. Pytanie, na które nie umie odpowiedzieć mądry człowiek, nie odpowie też runa. To prosty test gotowości pytania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kunia Ta technika jest świetna i sama coś podobnego stosuję. Jak pytanie jest tak postawione, że żaden mądry doradca nie umiałby ci na nie odpowiedzieć, to runa też nie. „Czy on wróci" - żaden mądry człowiek nie odpowie ci na to wprost, bo to nie do przewidzenia. „Co mogę zrobić, żeby być gotowa, jeśli wróci, i spokojna, jeśli nie" - na to mądry doradca odpowie, więc i runa da radę. Test przez mądrego doradcę to dobry filtr.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kunia @Bryza Ten test mądrego doradcy zapisuję sobie jako główne narzędzie. Przepraszam za to słowo, ale tu pasuje jako sprawdzian. Zanim zapytam runy, sprawdzam, czy mądry człowiek umiałby mi sensownie odpowiedzieć na to pytanie. Jak tak, pytanie dobre. Jak nie, przerabiam. Proste i obejmuje większość zasad, o których mówiliśmy, w jednym sprawdzianie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper Dobrze, że to łapiesz jako jeden sprawdzian zamiast pięciu osobnych zasad. Bo faktycznie test mądrego doradcy obejmuje większość z nich. Pytanie o cudze wnętrze mądry doradca odrzuci. Pytanie binarne o nieprzewidywalną przyszłość też. Pytanie z gotową odpowiedzią mądry doradca przejrzy. Jeden test, który przesiewa większość błędów. Dobra ekonomia myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Test mądrego doradcy biorę i ja. Ale mam pytanie - czy to nie znaczy przypadkiem, że skoro mądry doradca umiałby odpowiedzieć, to runy są zbędne, bo sama mogłabym pomyśleć jak mądry doradca? Po co runa, skoro pytanie jest takie, że rozsądny człowiek by odpowiedział?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Leonora Bardzo bystre pytanie i dotyka istoty rzeczy. Różnica jest taka, że mądry doradca odpowiada z zewnątrz, z dystansu, którego ty wobec własnej sprawy nie masz. Runa daje ci ten dystans, którego sama nie masz, bo jesteś w środku sprawy. Wiesz, jak byś doradziła komuś innemu, ale wobec siebie jesteś ślepa. Runa pełni rolę tego zewnętrznego głosu, którego sama sobie nie udzielisz, bo emocje cię oślepiają na własną sprawę. To nie wiedza, to dystans.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora Indaphoros dobrze to ujął. Dodam - runa też zaskakuje. Mądry doradca w tobie powie to, co już gdzieś wiesz. Runa potrafi wskazać obszar, którego w ogóle nie brałaś pod uwagę, bo wypadła „nie ta", której się spodziewałaś. To zaskoczenie jest cenne. Gdyby runa zawsze potwierdzała twojego wewnętrznego mądrego doradcę, faktycznie byłaby zbędna. Ona bywa potrzebna właśnie, gdy mówi coś innego, niż sama byś sobie poradziła.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Indaphoros @Hellan To mi rozjaśnia. Runa daje dystans, którego wobec własnej sprawy nie mam, i zaskakuje obszarem, którego sama bym nie wzięła pod uwagę. Czyli test mądrego doradcy sprawdza, czy pytanie jest sensowne, ale runa i tak wnosi coś, czego sama bym nie wymyśliła - dystans i zaskoczenie. Teraz to się składa. Bałam się, że runy są tylko ozdobnym sposobem na to, co i tak wiem.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Leonora To częsta wątpliwość i dobrze, że ją wypowiedziałaś. Runy nie są ani magiczną prognozą, która wie wszystko, ani ozdobnym lustrem tego, co i tak wiesz. Są gdzieś pomiędzy - dają ci zewnętrzny głos i dystans wobec własnej sprawy, plus to zaskoczenie, które wytrąca z kolein myślenia. Dobre pytanie pozwala temu zaistnieć. Złe pytanie albo zamyka runę w tym, co już wiesz, albo rozmywa ją w mgłę.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do techniki, bo zrobiło się filozoficznie. Mam taki nawyk, że po sformułowaniu pytania, a przed wyciągnięciem, czekam chwilę i sprawdzam, czy pytanie mnie „uspokaja", czy „napina". Dobre pytanie daje poczucie, że oto zapytałem o właściwą rzecz, jest w tym ulga. Złe pytanie zostawia napięcie, czucie, że to jeszcze nie to. To cielesny sprawdzian, obok rozumowego testu Kunii. Ciało często wie, że pytanie jest krzywe, zanim rozum to nazwie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Krysztal To cenny dodatek, bo łączy rozum z czuciem. Test mądrego doradcy to rozum, twój sprawdzian napięcia to ciało. Razem dają pełniejsze sprawdzenie pytania niż każdy z osobna. Sama też to czuję - jak pytanie jest dobre, jest w tym jakieś „kliknięcie", osiadnięcie. Jak złe, coś zgrzyta, choć nie zawsze umiem od razu powiedzieć co. Wtedy wracam i przeformułowuję, aż przestanie zgrzytać.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Krysztal @Lady U mnie tak samo z tym cielesnym sprawdzianem, choć nigdy go tak nie nazwałem. Dobre pytanie „siada", złe „wisi". Jak pytanie wisi, nie ciągnę, tylko przeformułowuję. Czasem trzy, cztery razy, aż osiądzie. To czucie wyrabia się z latami i ufam mu bardziej niż regułkom. Choć regułki są dobre na start, zanim ciało się nauczy rozpoznawać krzywe pytanie samo.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Krysztal @Lady @Vladi To czucie, że pytanie „siada" albo „wisi", jeszcze u mnie słabe, ale zaczynam je rozpoznawać po tym, co tu piszecie. Faktycznie przy niektórych pytaniach mam ulgę, przy innych zgrzyt. Dotąd ignorowałem ten zgrzyt i ciągnąłem mimo niego. Teraz będę traktował go jako sygnał, żeby przeformułować. Ciało chyba wie wcześniej niż rozum, że pytanie jest krzywe.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Whisper U mnie identycznie, ignorowałem zgrzyt i ciągnąłem. A potem dziwiłem się mętnym odczytom. Teraz widzę, że ciało dawało mi znać, że pytanie jest złe, zanim w ogóle sięgnąłem po worek. Trzeba było tylko słuchać. To kolejna warstwa - obok rozumowego sprawdzenia jest cielesne, i oba ostrzegają przed złym pytaniem, jeśli się ich słucha.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Faddi @Whisper I to ważna lekcja wykraczająca poza pytanie do run. Ciało często wie wcześniej niż rozum. Ten zgrzyt przy krzywym pytaniu to ta sama mądrość ciała, która ostrzega cię w wielu sytuacjach życiowych, jeśli nauczysz się jej słuchać. Praca z runami wyostrza tę umiejętność, bo zmusza do wsłuchiwania się w subtelne sygnały. To jeden z ubocznych pożytków tej praktyki, niezależny od samego wróżenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Robi mi się z tego naprawdę bogaty obraz. Pytanie sprawdzam rozumem (test mądrego doradcy) i ciałem (czy siada czy wisi). Buduję je z kilku decyzji (typ, kierunek, pole, czas). Utrwalam głosem lub na papierze. I przerabiam, aż przestanie zgrzytać. To dużo więcej niż „pomyśl o pytaniu i ciągnij", od czego zaczynałam. Nie dziwota, że jako początkująca dostawałam mgłę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora I to dobre podsumowanie etapu, na którym jesteśmy. Ale uważaj, żeby z tego nie zrobić sztywnej procedury, którą odhaczasz przed każdym ciągnięciem jak listę zakupów. Z czasem to wszystko zrasta się w jeden płynny ruch - formułujesz, czujesz, poprawiasz, ciągniesz, prawie bez świadomego przechodzenia przez punkty. Lista jest na start, żeby wyrobić nawyk. Cel to płynność, w której te zasady działają same, niezauważalnie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Leonora Hellan ma rację co do płynności jako celu. Na początku rozkładasz pytanie na czynniki świadomie, punkt po punkcie. Po latach robisz to w sekundę, nie myśląc o krokach, bo weszły ci w krew. Tak jak kierowca z czasem nie myśli o sprzęgle. Ale żeby dojść do tej płynności, najpierw musisz przejść przez świadome rozkładanie. Nie przeskakuj tego etapu, bo płynność bez fundamentu to bałagan udający swobodę.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Hellan @Bryza Czyli teraz świadomie, punkt po punkcie, a celem jest, żeby kiedyś robić to płynnie bez myślenia o krokach. To samo, co mówiliście o braku pytania jako wyższej szkole. Wszystko w tej praktyce idzie od świadomego mozołu do płynnej swobody, ale swobody nie da się przeskoczyć. Najpierw mozół. Zaczynam rozumieć, że to stały wzorzec, nie tylko przy pytaniach.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper Trafnie. To stały wzorzec w każdej głębokiej umiejętności - świadoma niezgrabność, potem nieświadoma płynność. Przy znaczeniach run tak samo, przy galdrze tak samo, przy pytaniu tak samo. Mozół jest ceną swobody. Kto chce swobody bez mozołu, dostaje tylko niedbałość. A niedbałość w pytaniu daje mgłę w odpowiedzi. Więc przejdź przez mozół świadomie, żeby zasłużyć na płynność.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z konkretnym przykładem przeróbki złego pytania na dobre, bo Faddi lubi konkrety, a pewnie nie tylko on. Złe: „czy powinnam zerwać z partnerem". Po kolei - binarne, o przyszłość, naładowane, być może z gotową odpowiedzią. Przeróbka: „co w tej relacji służy mojemu rozwojowi, a co go hamuje". Otwarte, o teraz, o moje pole, bez gotowej odpowiedzi. To samo zmartwienie, zupełnie inny odczyt. Pierwsze da mgłę, drugie mapę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kunia Dziękuję za konkret, to mi pokazuje mechanizm lepiej niż reguły. „Czy zerwać" kontra „co służy, a co hamuje". Druga wersja nie tylko da lepszy odczyt, ale i pomoże mi samej decyzji bardziej niż suche tak/nie. Bo nawet gdyby runa na „czy zerwać" powiedziała „nie", to bym nie wiedziała czemu. A „co służy, co hamuje" daje mi treść do myślenia, nie tylko werdykt.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Faddi I to dotyka kolejnej ważnej rzeczy - dobre pytanie daje odpowiedź, z którą możesz coś zrobić, nie tylko werdykt. „Nie zrywaj" to ślepy zaułek, nie wiesz, co dalej. „To służy, tamto hamuje" daje ci materiał do pracy nad sobą i relacją. Najlepsze pytania to te, których odpowiedź otwiera działanie, a nie zamyka je w wyroku. Pytaj tak, żeby odpowiedź dawała ci coś do zrobienia.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lady „Pytaj tak, żeby odpowiedź dawała ci coś do zrobienia" - to zostanie ze mną jako jedna z najważniejszych zasad. Bo wróżba, która tylko ogłasza wyrok, jest jałowa, choćby trafna. Wróżba, która pokazuje ci pole działania, jest żywa i pomocna. Różnica jest właśnie w pytaniu. To samo wydarzenie możesz „wywróżyć" jako wyrok albo jako mapę, zależnie od tego, jak zapytasz. A mapa jest zawsze cenniejsza od wyroku.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Zbieram to wszystko i widzę, że dobre pytanie ma jeszcze jedną cechę, której wcześniej nie nazwaliśmy wprost - zostawia mi sprawczość. Niezależnie od typu, kierunku, pola, czasu, dobre pytanie zawsze pyta o coś, z czym ja mogę coś zrobić. Złe pytanie czyni mnie biernym odbiorcą wyroku. Dobre czyni mnie uczestnikiem. To chyba podsumowuje większość zasad - pytaj jak uczestnik, nie jak petent czekający na wyrok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper Pięknie podsumowane. „Pytaj jak uczestnik, nie jak petent" obejmuje większość tego, co tu padło. Petent pyta „co mnie czeka", „czy on wróci", „co będzie" - bierny, czekający na wyrok losu. Uczestnik pyta „co mam zrobić", „czego nie widzę", „co służy mojej drodze" - aktywny, współtworzący swój los. Runy odpowiadają obu, ale uczestnikowi dają mapę, a petentowi mgłę albo wyrok. Postawa wobec pytania przesądza o tym, co dostaniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

„Pytaj jak uczestnik, nie jak petent" zapisuję jako główną myśl całej rozmowy. Bo wszystkie moje dawne mętne pytania były petenckie - czekałam na wyrok losu zamiast pytać o swoją rolę. Ta jedna zmiana postawy chyba przerobi większość moich pytań sama z siebie, bez pamiętania o każdej osobnej zasadzie. Uczestnik, nie petent. Proste, a zmienia wszystko.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Leonora I to jest piękne, że z całej tej listy zasad wyłonił się jeden nadrzędny sposób patrzenia, z którego reszta wynika. Uczestnik kontra petent. Bo uczestnik z natury pyta o swoje pole, o teraz, o działanie, bez czekania na wyrok. Petent o cudze, o przyszłość, o nieuniknione. Postawa pociąga za sobą rodzaj pytania. Zmień postawę, a pytania poprawią się same, bez kucia listy. To głębsze niż reguły, bo jest źródłem reguł.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Sauwak To, że jedna postawa rodzi dobre pytania sama, jest dla mnie wyzwalające. Bo bałem się, że muszę pamiętać dziesięć zasad przy każdym ciągnięciu. A wystarczy jedno przesunięcie - pytam jako ktoś, kto współtworzy swój los, nie jako ktoś, kto czeka, co los mu zrobi. Z tej postawy dobre pytania wynikają same. To dużo łatwiejsze do utrzymania niż lista.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Faddi I tu jest cała różnica między wkuwaniem zasad a zrozumieniem ducha rzeczy. Zasady są jak protezy, póki nie zrozumiesz ducha. Jak złapiesz ducha - postawę uczestnika - proteza staje się zbędna, bo chodzisz o własnych nogach. Lista zasad była dla nas drogą do tego ducha. Teraz, gdy go masz, lista może zostać z tyłu. Choć dobrze, żeby została gdzieś w pamięci, na wypadek gdybyś zgubił postawę i potrzebował do niej wrócić.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Czuję, że ta rozmowa dała mi więcej niż wszystkie poradniki o czytaniu run, jakie przerobiłem. Bo nikt w nich nie pisze o pytaniu, a okazuje się, że to ono przesądza o większości moich mętnych odczytów. Wchodziłem z poczuciem, że nie umiem czytać run. A nie umiałem pytać. To zupełnie inna diagnoza i daje mi nadzieję, bo pytania nauczyć się da, i to szybciej niż wieloletniego wczuwania się w znaczenia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Whisper I to ważne, że to mówisz, bo wielu rzuca runy z poczuciem „nie mam talentu do czytania", a problem jest w pytaniu, które da się poprawić w miesiące, nie lata. Talent do czytania to mit, na który zrzuca się winę. Umiejętność pytania to konkret, który każdy może wyrobić. Przesunięcie diagnozy z „nie mam talentu" na „źle pytam" jest wyzwalające, bo z drugiego da się coś zrobić.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Whisper Dobrze, że poradniki cię zawiodły w tej kwestii, bo to cię przygnało tutaj, gdzie ktoś wreszcie o tym napisał. Pytanie to zaniedbany kontynent w nauce run. Wszyscy piszą o znaczeniach, o rozkładach, o materiałach, a o tym, jak pytać, prawie nic. A to fundament. Może dlatego, że trudno to ująć w listę do wykucia. Łatwiej wydrukować dwadzieścia cztery znaczenia run niż nauczyć kogoś sztuki pytania.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Pajeczyna „Zaniedbany kontynent" to dobre określenie. I to ciekawe, czemu tak jest. Może dlatego, że pytanie jest osobiste - dobre pytanie zależy od twojej konkretnej sytuacji, twojej uczciwości wobec siebie, twojej postawy. Tego nie da się ująć w uniwersalną listę jak znaczeń run. Znaczenie Fehu jest takie samo dla wszystkich. Dobre pytanie jest inne dla każdego i każdej sytuacji. Stąd trudność i stąd to zaniedbanie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Vladi Trafna diagnoza, czemu o pytaniu się nie pisze. Bo to nie wiedza do przekazania, tylko umiejętność do wyrobienia, w dodatku zależna od osoby i sytuacji. Książka może podać znaczenia. Nie może za ciebie wyrobić uczciwości wobec siebie ani postawy uczestnika. To się wykuwa w praktyce, w błędach, w rozmowach jak ta. Dlatego forum bywa lepsze od książki w tej akurat sprawie. Książka daje wiedzę, forum daje wymianę doświadczeń z pytaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

A propos tego, że na konkretach uczę się najlepiej - mam realne pytanie, z którym sobie nie radzę. Zastanawiam się nad przeprowadzką do innego miasta, bliżej rodziny. Jak byście to ujęli? Bo „czy się przeprowadzić" to binarne, czuję, ale nie umiem znaleźć dobrej wersji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora Dobry konkret na zastosowanie tego, co tu mówiliśmy. Ja bym przesunął z „czy" na siły działające teraz. „Co ciągnie mnie do tej przeprowadzki, a co mnie tu trzyma" - otwarte, o twoje pole, pokazuje obie strony wagi naraz. Albo „na co mam zwrócić uwagę, rozważając ten ruch". Unikasz binarności, a runa oświetla ci to, czego w rozważaniu nie dostrzegasz. Decyzję i tak podejmiesz ty.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Leonora Dodałbym jedną rzecz do tego, co radzi Hellan. Przy przeprowadzce blisko rodziny warto rozdzielić dwa pytania, które łatwo się zlewają - jedno o samo miejsce, drugie o relacje z rodziną. „Co da mi bliskość rodziny" to inne pytanie niż „co da mi zmiana miasta". Wrzucone razem dadzą mętlik, dokładnie jak Hellan ostrzegał na początku wątku. Rozdziel je i zadaj osobno.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Hellan @Vladi Macie rację, że w głowie zlewałam dwie sprawy w jedną - miejsce i rodzinę. To pewnie dlatego to pytanie tak mi wisiało. Rozdzielę je. Najpierw „co ciągnie mnie do tej przeprowadzki, a co mnie tu trzyma", potem osobno o samą bliskość rodziny. I widzę, że już samo dobre postawienie pytania porządkuje mi sprawę w głowie, zanim w ogóle sięgnę po runy. To chyba też część tej nauki.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Leonora To, co zauważyłaś na końcu, jest kluczowe - że samo dobre postawienie pytania porządkuje sprawę, jeszcze przed wyciągnięciem runy. Połowa pożytku z dobrego pytania jest w tym, że zmusza cię do uporządkowania własnej sytuacji. Czasem po dobrym sformułowaniu pytania okazuje się, że odpowiedź już prawie widzisz, bo pytanie ją wydobyło. Runa wtedy dopowiada resztę. Pytanie to nie tylko brama do runy, to już praca sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Zbieram to wszystko i widzę, że dobre pytanie ma jeszcze jedną cechę, której wcześniej nie nazwaliśmy wprost - zostawia mi sprawczość. Niezależnie od typu, kierunku, pola, czasu, dobre pytanie zawsze pyta o coś, z czym ja mogę coś zrobić. Złe pytanie czyni mnie biernym odbiorcą wyroku. Dobre czyni mnie uczestnikiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper I to ważne uzupełnienie. Sprawczość jest niejako sumą tych wszystkich zasad - jedno pytanie naraz, „jak/co" zamiast „czy", o swoje pole, bez gotowej odpowiedzi. Wszystkie one razem służą jednemu: żebyś wyszedł z odczytu jako ktoś, kto ma coś do zrobienia, nie jako ktoś, komu ogłoszono wyrok. Sprawczość to nie kolejna zasada obok innych. To cel, któremu reszta służy.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Whisper @Sauwak To ujęcie ze sprawczością jako celem reszty zasad bardzo mi pomaga. Bo zamiast pamiętać pięć osobnych reguł, pytam siebie jednego: czy po tym odczycie będę miał coś do zrobienia, czy tylko wyrok do przyjęcia? Jak coś do zrobienia, pytanie dobre. Jak wyrok, przerabiam. To prosty sprawdzian, który zawiera resztę, podobnie jak test mądrego doradcy.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do techniki, bo zrobiło się filozoficznie. Mam taki nawyk, że po sformułowaniu pytania, a przed wyciągnięciem, czekam chwilę i sprawdzam, czy pytanie mnie „uspokaja", czy „napina". Dobre pytanie daje poczucie, że oto zapytałem o właściwą rzecz, jest w tym ulga. Złe pytanie zostawia napięcie, czucie, że to jeszcze nie to. To cielesny sprawdzian, obok rozumowego testu Kunii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Krysztal Łączysz rozum z czuciem i to cenne. Test mądrego doradcy to rozum, twój sprawdzian napięcia to ciało. Razem dają pełniejsze sprawdzenie pytania niż każdy z osobna. Sama też to czuję - jak pytanie jest dobre, jest w tym jakieś osiadnięcie. Jak złe, coś zgrzyta, choć nie zawsze umiem od razu powiedzieć co. Wtedy wracam i przeformułowuję, aż przestanie zgrzytać.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jeden praktyczny dylemat, który mi się nasunął. Co, jeśli zadam dobre pytanie, a odpowiedź i tak jest niejasna? Bo zakładamy tu, że mętny odczyt to wina pytania. Ale chyba zdarza się, że pytanie jest dobre, a runa i tak wypada „niewyraźna" w stosunku do niego. Co wtedy?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Faddi Zdarza się i to ważne pytanie. Po pierwsze - sprawdź, czy pytanie było naprawdę dobre, bo często „dobre" pytanie ma ukrytą wadę, której nie widać od razu. Ale jeśli było dobre, a odpowiedź mętna, to mętność też jest odpowiedzią. Znaczy zwykle „sytuacja jest jeszcze nieukształtowana, za wcześnie pytać" albo „nie ma tu jednoznaczności, którą zakładasz". Mętna odpowiedź na dobre pytanie to często „poczekaj" albo „nie ma prostej odpowiedzi".


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Faddi Hellan dobrze mówi, że mętność bywa odpowiedzią. Dodam - czasem mętna runa na dobre pytanie znaczy, że zadałeś dobre pytanie, ale nie to właściwe. Sytuacja ma głębszą warstwę, o którą jeszcze nie zapytałeś. Wtedy mętna odpowiedź to zaproszenie do zadania lepszego, głębszego pytania, nie sygnał porażki. Runa mówi „pytasz dobrze, ale nie o to, o co naprawdę idzie". To popycha cię głębiej.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Faddi I trzecia możliwość, obok tego, co mówią Hellan i Indaphoros - mętność może być w tobie, nie w pytaniu ani w runie. Jak sam jesteś rozedrgany, niepewny, w chaosie, to i odbiór runy będzie mętny, choćby pytanie i runa były jasne. Wtedy odpowiedź brzmi „najpierw się uspokój, potem pytaj". Mętność odczytu to czasem lustro twojego własnego zamętu, nie wada pytania czy runy. Sprawdź, w jakim stanie pytałeś.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Hellan @Indaphoros @Lady Czyli mętna odpowiedź na dobre pytanie może znaczyć trzy rzeczy - „za wcześnie, sytuacja nieukształtowana", „pytasz dobrze, ale nie o to, co istotne", albo „twój własny zamęt mąci odbiór". Wszystkie trzy są informacją, nie porażką. To zdejmuje ze mnie ciężar, bo przestaję widzieć mętność jako klęskę. Mętność też mówi, tylko trzeba umieć ją odczytać jako komunikat, nie jako brak komunikatu.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Faddi Dobrze zebrane. I to ważne, żeby nie traktować mętności jako „runy nie zadziałały". Brak jednoznacznej odpowiedzi jest odpowiedzią. W życiu też nie na wszystko jest jasna odpowiedź, i mądrość bywa w przyjęciu, że teraz jej nie ma. Runa, która mówi „nie ma tu prostej odpowiedzi", jest uczciwsza niż runa naciągana na jednoznaczność, której w sprawie nie ma. Czasem najmądrzejsza odpowiedź to „jeszcze nie wiadomo".


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Faddi I to wraca do czegoś, o czym mówiliśmy przy pustej runie kiedyś, choć w innym wątku - że brak odpowiedzi też jest odpowiedzią. Dojrzały praktyk umie przyjąć „nie wiadomo" i nie naciąga run na sztuczną jednoznaczność. Niedojrzały ciągnie raz za razem, aż dostanie odpowiedź, którą chce. Umiejętność przyjęcia mętności jako uczciwego „jeszcze nie" jest oznaką dojrzałości w tej pracy. Pośpiech po jednoznaczność to oznaka jej braku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Pajeczyna To dorzuca ważną rzecz do całości - że czasem dobre pytanie dostaje uczciwe „nie wiadomo", i to trzeba przyjąć. Bo inaczej wpadam w pętlę dopytywania, aż wycisnę z run odpowiedź, którą chcę. A wtedy już nie wróżę, tylko sam sobie odpowiadam ustami run. Przyjęcie mętności jako „jeszcze nie" chroni przed tym naciąganiem. Dobre pytanie plus gotowość przyjęcia każdej odpowiedzi, łącznie z „nie wiadomo".


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper I to domyka krąg z tym, co mówiliśmy na początku o pytaniu z gotową odpowiedzią. Bo dopytywanie, aż dostaniesz odpowiedź, którą chcesz, to ta sama wada na innym etapie. Na początku to pytanie z gotową odpowiedzią. Po mętnym odczycie to dopytywanie aż do skutku. Oba to naciąganie run na swoje. Gotowość przyjęcia każdej odpowiedzi, łącznie z mętną i niechcianą, to fundament uczciwej wróżby. Inaczej rozmawiasz z własnym echem, nie z runami.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To zamyka mi obraz całości. Dobre pytanie to nie tylko jak je sformułować, ale i gotowość przyjęcia każdej odpowiedzi, nawet „nie wiadomo", nawet niechcianej. Inaczej cała sztuka pytania jest na nic, bo i tak wycisnę z run swoje. Pytanie i gotowość słuchania to dwie strony tego samego. Najlepiej sformułowane pytanie jest puste, jeśli nie jestem gotowa przyjąć tego, co przyjdzie. To chyba najtrudniejsza część.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora I najtrudniejsza, i najważniejsza. Bo formułowania pytania można nauczyć się w miesiące. Gotowości przyjęcia każdej odpowiedzi uczy się latami, czasem całe życie. To wymaga pokory, której technika nie da. Możesz mieć perfekcyjną technikę pytania i wciąż naciągać odpowiedzi, bo brakuje ci pokory ich przyjęcia. Technika to rzemiosło, gotowość przyjęcia to charakter. Runy ćwiczą oba, ale charakter trudniej.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Leonora @Hellan I tu dochodzimy do czegoś, co wykracza daleko poza runy. Gotowość przyjęcia odpowiedzi, której się nie chce, to życiowa dojrzałość, nie tylko wróżebna technika. Kto to umie przy runach, ten umie i w życiu słuchać prawdy, której nie chce słyszeć. Runy są tu treningiem charakteru pod pozorem wróżby. Może to ich największy pożytek, większy niż sama wróżba. Uczą przyjmować to, co jest, nie to, co chciałbyś, żeby było.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Vladi To dla mnie zaskakujące zwieńczenie rozmowy, która zaczęła się od technicznego pytania, jak formułować pytania. A kończy się na tym, że to trening przyjmowania prawdy i dojrzałości życiowej. Nie spodziewałem się, że pytanie o pytania zaprowadzi aż tak głęboko. Ale to ma sens - bo dobre pytanie i gotowość przyjęcia odpowiedzi to w gruncie rzeczy postawa wobec życia, nie tylko wobec run.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper To częste przy runach, że techniczne pytanie prowadzi do życiowego. Bo runy nie są oddzielone od życia, są jego soczewką. Jak pytasz runy, pytasz tak, jak podchodzisz do życia. Petent w wróżbie jest petentem w życiu. Uczestnik w wróżbie jest uczestnikiem w życiu. Gotowy przyjąć prawdę run jest gotowy przyjąć prawdę życia. Dlatego praca z pytaniem do run jest pracą nad sobą, nie tylko nad techniką. Zmienia cię poza wróżbą.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Indaphoros Pięknie to ujmujesz i to chyba najgłębszy wniosek całego wątku. Sposób, w jaki pytasz runy, jest lustrem sposobu, w jaki żyjesz. Uczysz się pytać jak uczestnik, a uczysz się żyć jak uczestnik. Uczysz się przyjmować odpowiedzi, których nie chcesz, a uczysz się przyjmować życie, jakie jest. Pytanie do run okazuje się drogą do siebie. Whisper przyszedł po technikę, a my wszyscy wyszliśmy z czymś o życiu.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Po tej rozmowie inaczej będę siadał do run. Nie tylko z lepszym pytaniem, ale z inną postawą wobec całej tej pracy. Jako uczestnik, gotowy przyjąć każdą odpowiedź, świadomy, że jak pytam, tak żyję. To dużo więcej, niż przyszedłem tu szukać. Wchodziłem po przepis na pytanie o zmianę pracy, a wychodzę z czymś o tym, jak w ogóle stawać wobec własnego życia. Dziękuję, bo to nie było zwykłe forum.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Faddi I dlatego takie rozmowy są warte istnienia. Przyszedłeś po przepis, a wychodzisz z postawą. To różnica między poradnikiem a żywą wymianą, o której mówiliśmy. Poradnik dałby ci przepis na pytanie o pracę. Tu dostałeś coś, co zmieni twoje podejście do wszystkich pytań i może do życia. Cieszę się, że to czujesz, bo to znaczy, że rozmowa trafiła głębiej niż w technikę. Trafiła w sposób bycia.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Jako najmniej wprawna w tej rozmowie wynoszę z niej najwięcej chyba właśnie z tego ostatniego zwrotu - że pytanie do run to lustro tego, jak żyję. Bo to znaczy, że ucząc się pytać, uczę się czegoś o sobie, nie tylko o technice wróżby. To czyni całą tę naukę głębszą i ciekawszą, niż myślałam. Nie wkuwam techniki, tylko pracuję nad sobą przez runy. To zupełnie inna motywacja niż „nauczyć się wróżyć".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Leonora I to jest najpiękniejsze, co może zrozumieć ktoś na początku drogi. Że runy to nie sztuczka do nauczenia, tylko droga pracy nad sobą. Większość zaczyna od „chcę umieć wróżyć", a dojrzewa do „runy mnie zmieniają". Ty już teraz, na starcie, to widzisz. To rzadkie i dobre. Trzymaj się tego rozumienia, bo ono uchroni cię przed traktowaniem run jak zabawki czy sztuczki. Runy odwdzięczają się tym, którzy traktują je jako drogę, nie jako trik.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Zostawię na koniec jedno pytanie, którego nie ruszyliśmy, a wynika wprost z tego, do czego doszliśmy. Skoro sposób pytania jest lustrem sposobu życia, to co z osobami, które pytają w imieniu kogoś innego? Czyli wróżenie dla innych. Bo wtedy pytasz nie o swoje życie, lecz o cudze, i całe to „pytaj jak uczestnik" się komplikuje, bo nie jesteś uczestnikiem cudzej sprawy. Jak się formułuje pytanie, gdy wróżysz nie sobie? To chyba materiał na osobną, długą rozmowę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak Dobre pytanie na koniec i faktycznie osobny temat. Bo wszystko, co tu powiedzieliśmy, zakładało, że pytasz o własne życie. Pytanie w imieniu kogoś innego to inny świat - nie jesteś uczestnikiem, jesteś pośrednikiem. „Pytaj jak uczestnik" trzeba wtedy zastąpić czymś innym. I dochodzi pytanie, czyją postawę wnosisz, czyją gotowość przyjęcia odpowiedzi. To zasługuje na własną rozmowę, nie na dopisek tutaj.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Sauwak @Hellan Zgadzam się, że to osobny, bogaty temat. Pytanie przy wróżeniu dla innych odwraca prawie wszystko, do czego doszliśmy. Tam pytasz o cudze pole, cudzą sprawę, a sam jesteś tylko kanałem. Jak wtedy formułować pytanie, żeby było pytaniem pytającego, nie twoim? Jak zachować postawę uczestnika, gdy nie jesteś uczestnikiem? To wywraca naszą dzisiejszą rozmowę i dlatego zasługuje na własną. Niech ktoś, kto wróży dla innych, ją kiedyś założy.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Sauwak To dobre zostawienie otwartego wątku, bo pokazuje, że nawet po stu dwudziestu wpisach nie wyczerpaliśmy tematu pytania. Dotknęliśmy pytania o własne życie. Pytanie w imieniu innych zostaje otwarte. Pewnie jest jeszcze pytanie ogólne, niezwiązane z osobą, o sprawy szersze. I pytanie w pracy magicznej, nie wróżebnej. Każde z tego to osobny kawałek. Pytanie okazało się kontynentem, jak nazwała to Pajeczyna, i ledwie dotknęliśmy jego brzegu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: