Forum

Asystent AI
Pytanie do run – ja...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pytanie do run – jak je formułujecie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wychodzę z tego wątku odmieniony, bez przesady. Przyszedłem z poczuciem, że nie umiem czytać run, a wychodzę ze zrozumieniem, że nie umiałem pytać, i z całą drogą, jak się tego uczyć. Plus z czymś znacznie głębszym o postawie wobec życia. Zrobię sobie z tego pierwszą lekcję – przerobię swoje typowe pytania na uczestnicze i będę ćwiczył gotowość przyjęcia każdej odpowiedzi. Reszta przyjdzie z praktyką. Dziękuję wszystkim ogromnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Whisper Powodzenia z tym przerabianiem pytań, i daj kiedyś znać, czy twoje odczyty się wyklarowały, gdy poprawiłeś pytania. To byłby cenny dowód, że diagnoza była trafna – że problem był w pytaniu, nie w czytaniu. Założę się, że za parę miesięcy wrócisz z innymi odczytami, choć znajomość run się nie zmieni. Bo zmieni się to, jak pytasz. A to, jak pokazała ta rozmowa, jest połową rzeczy. Albo i więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ja też zostawię ślad, jak przerobię swoje pytanie o zmianę pracy z „czy zmieniać" na „co stoi za moją chęcią zmiany" i jak to zmieni odczyt. Bo to konkretny test tego, czego się tu nauczyłem, na mojej realnej sprawie. Wchodziłem po przepis na to jedno pytanie, a wychodzę z całą sztuką pytania. Mój problem z pracą okazał się dobrym pretekstem do nauczenia się czegoś dużo szerszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Faddi @Whisper Czekamy na wasze relacje, obu. Nic tak nie potwierdza wartości takiej rozmowy jak to, że ktoś idzie, stosuje, i wraca z efektem. Wasze przeróbki konkretnych pytań i to, co z nich wyjdzie, będą warte więcej niż cała nasza teoria razem wzięta. Bo my mówimy, jak być powinno, a wy sprawdzicie, czy tak jest. Wróćcie z tym, co wam wyszło, choćby miało zaprzeczyć temu, co tu powiedzieliśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ja też będę ćwiczyć, choć jako początkująca pewnie wolniej. Zacznę od najprostszego – od pilnowania, żeby pytać jak uczestnik, nie petent, bo to jedna zmiana, z której wynika reszta. I od testu mądrego doradcy przed każdym ciągnięciem. Reszta technik dorzucę z czasem. Nie chcę naraz wszystkiego, bo się pogubię. Jedna postawa i jeden sprawdzian na start. Resztę dołożę, jak te dwie rzeczy wejdą mi w krew.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora Mądre, że bierzesz dwie rzeczy na start, a nie wszystko naraz. Postawa uczestnika i test mądrego doradcy to dobry fundament, z którego reszta wyrośnie sama. Nie obciążaj się całą listą od razu, bo to droga do zniechęcenia. Dwie rzeczy, aż wejdą w krew, potem kolejne. Tak buduje się umiejętność, warstwa po warstwie, nie wszystko w jeden dzień. Cierpliwość w nauce pytania jest równie ważna jak w samej wróżbie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to dobry przykład, jak początkujący powinien podchodzić do takiej bogatej rozmowy – wziąć z niej dwie, trzy rzeczy na start, a resztę zostawić na zaplecze, do którego wróci, gdy dojrzeje. Próba zastosowania wszystkiego naraz przytłacza i zniechęca. Wybierz fundament, opanuj go, wróć po więcej. Ta rozmowa nigdzie nie ucieknie, możesz do niej wracać warstwami, jak będziesz gotowa na kolejne. Mądrze, że to czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę ostatnią praktyczną radę dla wszystkich, co idą to ćwiczyć. Prowadźcie dziennik pytań, nie tylko odczytów. Zapisujcie samo pytanie, jak je sformułowaliście, i po czasie wracajcie sprawdzić, czy było dobre. Z czasem zobaczycie wzorce własnych błędów w pytaniu – że ciągle pytacie binarnie, albo o cudze wnętrze, albo z gotową odpowiedzią. Dziennik pytań pokaże wam wasze stałe wady w pytaniu lepiej niż cokolwiek innego. To lustro waszego pytania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Krysztal Dziennik pytań, nie tylko odczytów, biorę. To genialnie proste, a nigdy o tym nie pomyślałem. Zapisuję odczyty, ale nie samo brzmienie pytania. A skoro pytanie jest połową rzeczy, to bez jego zapisu połowa dziennika mi ucieka. Od teraz zapisuję pytanie dosłownie, jak je zadałem, żeby potem widzieć swoje wzorce błędów. Dziękuję, to dopina całość praktyczną stroną.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Krysztal Świetna rada na koniec praktycznej części. Dziennik pytań pokazuje to, czego sami w sobie nie widzimy – że ciągle popełniamy ten sam błąd w pytaniu. Każdy ma jakąś stałą wadę. Jeden zawsze pyta o przyszłość, drugi zawsze o cudze wnętrze, trzeci zawsze z gotową odpowiedzią. Dopóki nie zapiszesz pytań i nie spojrzysz wstecz, nie zobaczysz swojego wzorca. A jak go zobaczysz, możesz nad nim pracować celowo. Bez dziennika błądzisz po omacku.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Krysztal I to ładnie domyka rozmowę praktycznym środkiem do pracy nad sobą. Dziennik pytań to lustro twoich nawyków w pytaniu. A skoro ustaliliśmy, że pytanie to lustro życia, to dziennik pytań jest w pewnym sensie dziennikiem twoich życiowych nawyków wobec niepewności. Pokazuje, czy stajesz wobec spraw jak uczestnik, czy jak petent, raz za razem, czarno na białym. To więcej niż dziennik wróżb. To dziennik postawy.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Dziennik pytań zakładam od dziś. Razem z tymi dwiema rzeczami na start – postawą uczestnika i testem mądrego doradcy – mam komplet, od którego mogę zacząć. Pytanie zapisane, sprawdzone, postawione jak uczestnik, z gotowością przyjęcia odpowiedzi. To więcej niż konkretna technika, to cały sposób podejścia. Wchodziłam tu zagubiona w mglistych pytaniach, wychodzę z drogą. Dziękuję wszystkim, naprawdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Leonora I to chyba najlepsze zwieńczenie z perspektywy kogoś na początku – że wychodzisz nie z workiem trików, ale z drogą. Bo triki się zapomina, droga zostaje. Postawa uczestnika, gotowość przyjęcia, dziennik pytań, test mądrego doradcy – to nie triki, to elementy drogi, którą będziesz szła latami, pogłębiając. Zaczęłaś dobrze, Leonoro. Reszta to czas, praktyka i cierpliwość. Ale fundament masz, i to dobry.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Patrząc na całość, ta rozmowa potwierdziła to, od czego Whisper zaczął – że pytanie to zaniedbany, a kluczowy kawałek pracy z runami. Przeszliśmy od konkretnych technik, przez postawę uczestnika, gotowość przyjęcia, aż po to, że pytanie jest lustrem życia. I zostawiliśmy otwarte kolejne wątki – pytanie w imieniu innych, pytanie ogólne, pytanie w magii. To dobry znak, że temat jest żywy i głęboki, nie wyczerpany jednym, choćby długim wątkiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Sauwak Zgadzam się, że to dobry przegląd całości. I dorzucę, że ta rozmowa była przykładem tego, o czym sama mówiła – dobrze postawione pytanie Whispera otworzyło więcej, niż się spodziewał, dokładnie jak dobre pytanie do run otwiera więcej, niż pytający zakładał. Forma potwierdziła treść. Whisper zapytał dobrze, więc dostał bogatą odpowiedź. Gdyby zapytał „jak czytać runy", dostałby mgłę. Zapytał o konkret pytania i otworzył kontynent.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Hellan To zabawne i piękne, że moje pytanie o pytania okazało się samo w sobie dobrym pytaniem, które otworzyło tyle. Nie planowałem tego, ale cieszę się, że tak wyszło. Może coś z waszych zasad wsiąkło we mnie podświadomie, zanim jeszcze je nazwaliście. Albo po prostu naprawdę nie wiedziałem, jak pytać, i to szczere „nie wiem, naucz mnie" było uczciwym, otwartym pytaniem. A takie, jak ustaliliśmy, dają najwięcej.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Właśnie tak – twoje „nie wiem, naucz mnie" było wzorcowo uczciwym, otwartym pytaniem, postawionym jak uczestnik, nie petent. Nie pytałeś „dajcie mi przepis", tylko „pomóżcie mi zrozumieć, czego nie umiem". I dlatego dostałeś nie przepis, ale zrozumienie. Sam zadałeś pytanie do forum tak, jak uczyliśmy zadawać pytanie do run. Może to nieświadome, może wyczute. Tak czy siak, dowód, że dobre pytanie to dobre pytanie, niezależnie czy do run, czy do ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

To może najpiękniejsza klamra tej rozmowy – że Whisper zadał forum pytanie dokładnie tak, jak uczyliśmy zadawać pytanie runom. Otwarte, o własne pole, uczciwe, gotowe na każdą odpowiedź. I dostał to, co dobre pytanie zawsze daje – więcej, niż się spodziewał. Może to jest najlepsza lekcja całego wątku, lepsza niż wszystkie nasze zasady. Dobre pytanie, czy do run, czy do ludzi, czy do życia, otwiera. Złe zamyka. Cała reszta to szczegóły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Pajeczyna Ładna klamra i dobre miejsce, żeby zostawić wątek otwarty dla innych. Bo na pewno przyjdzie ktoś z własnym problemem z pytaniem, z konkretną sprawą, której nie umie ująć. Niech znajdzie tę rozmowę i niech zobaczy, że nie jest sam w tym, że pytanie sprawia trudność. I niech doda swój przypadek, bo każdy konkretny przykład złego pytania przerobionego na dobre uczy więcej niż sucha zasada. Im więcej takich konkretów tu się nazbiera, tym cenniejszy będzie ten wątek dla następnych.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Vladi Zgadzam się, niech to zostanie otwarte na konkretne przypadki innych. Bo my daliśmy parę przeróbek – o pracy, o relacji, o zerwaniu. Ale każda sprawa życiowa ma swój sposób na złe i dobre pytanie. Ktoś z pytaniem o zdrowie, o pieniądze, o decyzję rodzinną przyniesie nowy przypadek, na którym znów coś się wyklaruje. Im więcej żywych przykładów, tym lepiej ten wątek uczy. Niech rośnie konkretami, nie teorią.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Przyniosę tu kiedyś kolejny swój konkretny przypadek, jak będę miała pytanie, z którym sobie nie radzę. Bo widzę, że na konkretach uczę się najszybciej – wasze przeróbki „czy zerwać" na „co służy, co hamuje" dały mi więcej niż abstrakcyjne zasady. Może i mój przypadek komuś pomoże, jak wasze pomogły mnie. To ładne, że ten wątek może rosnąć dalej, że nie jest zamknięty, tylko czeka na kolejne sprawy do przerobienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora Przynoś śmiało, gdy taki przypadek się pojawi. I nie krępuj się, że jako początkująca przyniesiesz „proste" pytanie. Często najprostsze pytania odsłaniają najgłębsze mechanizmy, bo nie są zagmatwane. Twoje szczere „nie wiem, jak to ująć" będzie dla wątku równie cenne jak każde eksperckie rozważanie. Pamiętaj, że Whisper zaczął ten cały wątek prostym wyznaniem, że mu pytania nie wychodzą. A zobacz, dokąd to zaszło.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Zostawiam wątek z myślą, że pytanie to umiejętność, której uczymy się całe życie, nie tylko w runach. I że tej rozmowy nie zamykamy, tylko otwieramy na kolejne przypadki, kolejne typy pytań, na pytanie w imieniu innych, które zostawiłem otwarte na początku. Niech przychodzą ze swoimi sprawami ci, co czują, że pytają źle, i niech znajdą tu i zasady, i konkretne przeróbki, i pewność, że nie są sami w tej trudności. Bo dobre pytanie to rzecz, której nikt nie rodzi się umieć. Wszyscy się jej uczymy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Sauwak Dobre zamknięcie, które nie zamyka. I podpiszę się pod tym, że nikt nie rodzi się umieć pytać. To wbrew pozorom trudniejsze niż znajomość run, bo wymaga uczciwości wobec siebie, której znajomość znaczeń nie wymaga. Znaczeń nauczysz się z książki. Uczciwego pytania nauczysz się tylko od siebie, przez błędy i przez rozmowy jak ta. Niech więc takie rozmowy będą, i niech ludzie do nich trafiają, bo to jeden z niewielu sposobów, żeby się tej sztuki nauczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wychodzę z tej rozmowy z czymś nowym dla siebie, choć uczę innych od dawna. Nazwaliśmy wspólnie rzeczy, które robiłam intuicyjnie – test mądrego doradcy, postawę uczestnika, gotowość przyjęcia. Teraz umiem je przekazać uczniom słowami, a nie tylko pokazać. Whisper, dziękuję, bo twoje pytanie zmusiło mnie do nazwania tego, co dotąd umiałam tylko czuć i robić. Pytany uczy się równie mocno jak pytający, jak ustaliliśmy. Dziś byłam tego dowodem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Lady To dla mnie najmilsze, że moje pytanie przydało się nawet komuś, kto uczy innych. Wchodziłem z poczuciem, że jestem tym najbardziej zagubionym, który zadaje podstawowe pytanie. A okazało się, że to podstawowe pytanie pomogło i ekspertom nazwać ich własną intuicję. To chyba dobra lekcja na koniec – że nie ma głupich pytań, że nawet najbardziej podstawowe potrafi otworzyć coś dla wszystkich. Dziękuję, że nikt mnie nie zbył.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Whisper Nikt cię nie zbył, bo zadałeś to pytanie uczciwie i w dobrym momencie. To temat, który wisiał w powietrzu i którego nikt nie ruszał. Ty go ruszyłeś. To zasługa, nie powód do wstydu. Idź teraz ćwiczyć, prowadź dziennik pytań, przerabiaj swoje pytania na uczestnicze, i wróć kiedyś z tym, co ci wyszło. A jak ktoś inny trafi tu z podobnym zagubieniem, znajdzie całą tę rozmowę i będzie mu łatwiej niż tobie, bo ty zacząłeś od zera, a on zacznie od tego, co tu zostawiliśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wychodzę z tego wątku z konkretnym zadaniem na swoją sprawę z pracą i z całą zmianą podejścia do pytania w ogóle. Zapamiętam najbardziej „pytaj jak uczestnik, nie jak petent", bo to jedno zdanie zawiera większość reszty. I dziennik pytań zakładam, bo to praktyczne. Dziękuję wszystkim ekspertom za cierpliwość do moich dopytywań i za konkretne przykłady, bo na nich uczę się najlepiej. To była rozmowa, do której będę wracał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Faddi Wracaj, bo takie rozmowy odsłaniają się przy ponownym czytaniu. Za pierwszym razem łapiesz to, co dotyka twojego dzisiejszego problemu z pracą. Za trzecim, za rok, złapiesz głębsze warstwy, których teraz nie potrzebujesz. I przynieś kiedyś relację, jak ci wyszło z tym przeformułowanym pytaniem o pracę. Ciekawi mnie, czy „co stoi za moją chęcią zmiany" da ci coś, czego „czy zmieniać" by nie dało. Założę się, że tak.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ja zostaję z tej rozmowy z największym chyba bagażem ze wszystkich, bo zaczynałam od najmniejszej wiedzy. Mam dwie rzeczy na start, dziennik pytań, świadomość, że pytanie to lustro życia, i pewność, że pytania można się nauczyć, że to nie kwestia talentu. To ostatnie jest dla mnie najważniejsze. Bałam się, że nie mam „daru". A okazuje się, że daru nie potrzeba, potrzeba nauki pytania. A nauczyć się mogę. To mnie podnosi na duchu bardziej niż cokolwiek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to może najważniejsza rzecz, jaką ktoś początkujący może z tego wynieść – że nie potrzeba „daru", potrzeba nauki. Mit talentu zniechęca więcej ludzi do run niż jakakolwiek trudność. „Nie mam daru" to wymówka, za którą chowa się „nie nauczyłem się pytać". Ty już wiesz, że pytania się uczysz, nie rodzisz z nim. To zdejmuje z ciebie ciężar mitu i daje ci konkret do pracy. Ucz się pytać, a „dar" okaże się zbędny.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora @Pajeczyna I to dobre zamknięcie myśli o talencie. Najlepsi praktycy, których znam, nie mają żadnego mistycznego daru. Mają lata praktyki, w tym lata uczenia się pytania przez błędy. To, co z zewnątrz wygląda jak dar, to nazbierana umiejętność, w dużej części umiejętność pytania. Leonoro, masz przed sobą tę samą drogę co oni, i nic ci nie brakuje na starcie poza czasem i praktyką. Idź i pytaj, błądź, poprawiaj. Tak rośnie ten rzekomy dar.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Patrzę na te ponad sto pięćdziesiąt wpisów o czymś, co brzmiało jak prosta sprawa – jak formułować pytanie – i widzę, jak głęboki okazał się ten zaniedbany temat. Od techniki, przez postawę, po lustro życia i mit talentu. Whisper trafił w żyłę, której nikt nie drążył. I dobrze, że zostawiamy otwarte furtki, bo widać, że to nie koniec, tylko początek rozmowy o pytaniu, która mogłaby toczyć się jeszcze długo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Vladi I to ładny dowód, że najgłębsze tematy często kryją się pod najprostszymi pytaniami. „Jak formułować pytanie" brzmi jak temat na pięć wpisów. A okazał się kontynentem. Bo dotyka samego sedna tego, co robimy – relacji między nami, runami i tym, czego chcemy się dowiedzieć o własnym życiu. Proste pytania bywają najgłębsze, bo idą prosto do fundamentu, omijając pozory złożoności. Whisper o tym nie wiedział, a trafił idealnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Zostawiam tę rozmowę z wdzięcznością i z poczuciem, że sama się przy niej czegoś nauczyłam, mimo lat praktyki. Dla mnie clou zostaje to, że pytanie jest lustrem postawy wobec życia, i że ucząc się pytać jak uczestnik, uczymy się żyć jak uczestnicy. To więcej niż technika wróżby. To droga do siebie przez runy. Niech ten wątek zostanie otwarty dla każdego, kto czuje, że jego pytania mętnieją, bo znajdzie tu nie tylko techniki, ale i to głębsze spojrzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lady Dobrze powiedziane na koniec. I dorzucę, że to spojrzenie – pytanie jako lustro postawy – jest tym, co odróżnia praktyka run od osoby, która tylko rzuca kamykami. Ten, kto rozumie, że jak pyta, tak żyje, traktuje każde pytanie jako kawałek pracy nad sobą. Ten, kto tego nie rozumie, rzuca runami jak kostką do gry. Ta rozmowa, mam nadzieję, przesunęła paru czytających od kostki w stronę pracy nad sobą. A jak choć jednego przesunęła, była warta tych stu pięćdziesięciu wpisów.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mnie przesunęła, i to mocno, więc już choćby dla mnie była warta. Idę ćwiczyć z całym tym bagażem. Zostawiam podziękowanie wszystkim, bo dostałem tu coś, czego nie znalazłem w żadnej książce ani u żadnego pojedynczego nauczyciela – wymianę wielu doświadczonych głów nad moim konkretnym problemem, która zaprowadziła nas dużo dalej, niż planowałem. Wrócę z relacją, jak moje odczyty się zmienią. A jeśli ktoś czyta to z podobnym zagubieniem co ja na początku, to wiedz, że pytania można się nauczyć, i że nie jesteś sam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Whisper Idź i ćwicz, czekamy na relację. I dziękujemy, bo bez twojego pytania ta rozmowa by się nie wydarzyła, a wynieśliśmy z niej coś wszyscy, nie tylko ty. Pytający i pytani, początkujący i wprawni. To rzadkie, gdy jeden wątek karmi każdego, kto w nim uczestniczy. Zawdzięczamy to dobremu pytaniu na starcie. Idź teraz pytać runy równie dobrze, jak zapytałeś nas.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Dołączam do podziękowań i też idę ćwiczyć. Najbardziej cieszy mnie, że nie wychodzę z workiem reguł do wykucia, tylko ze zmienionym sposobem patrzenia. Reguły bym zapomniał. Sposób patrzenia zostanie. Pytam jak uczestnik, sprawdzam mądrym doradcą, prowadzę dziennik pytań, przyjmuję każdą odpowiedź. Reszta dojrzeje. To była jedna z lepszych rzeczy, jakie tu przeczytałem, i wrócę do niej nieraz.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ja też idę, choć powoli i z dwiema rzeczami na start, nie z całym bagażem naraz. Najważniejsze, co zabieram, to że pytania można się nauczyć i że to nie kwestia daru. Reszta przyjdzie z praktyką i z powrotami do tej rozmowy, gdy dojrzeję na kolejne warstwy. Dziękuję, że potraktowaliście moje podstawowe pytania poważnie i że nie czułam się głupia, pytając o rzeczy, które dla was są oczywiste. To dało mi odwagę, żeby się uczyć dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora Twoje pytania nie były głupie ani razu, były potrzebne. Wprowadzały świeże spojrzenie i zmuszały nas do tłumaczenia rzeczy, które przestaliśmy zauważać przez rutynę. Wątek bez ciebie i bez Whispera byłby suchą wymianą ekspertów, która prześlizgnęłaby się po powierzchni. To wasze pytania trzymały nas blisko gruntu, blisko realnej trudności. Za to dziękujemy my wam, nie tylko wy nam. Idź i ucz się, masz dobry fundament i dobrą głowę do tej drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Zostawiam ten wątek otwarty na wszystko, czego nie ruszyliśmy – pytanie w imieniu innych, pytanie ogólne, pytanie w pracy magicznej, kolejne konkretne przypadki życiowe. To pole jest szerokie i ledwie weszliśmy na jego skraj. Niech przychodzą ci, co czują, że pytają źle, i niech przynoszą swoje sprawy. Każda nowa sprawa czegoś nauczy. A jak ktoś wróży dla innych i wie, jak tam z pytaniem, niech koniecznie założy o tym osobno, bo to zostawiłem otwarte na początku i nadal mnie gryzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Sauwak Niech zostanie otwarte, tak jak mówisz. I niech ktoś, kto wróży dla innych, podejmie ten wątek o pytaniu w cudzej sprawie, bo to faktycznie odwraca prawie wszystko, do czego doszliśmy dla pytania o własne życie. Jak być uczestnikiem cudzej sprawy? Jak zachować postawę, którą tu opisaliśmy, gdy pytasz nie o siebie? To może być rozmowa równie głęboka jak ta. Zostawiamy ją następnym, którzy się z tym zmagają.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Pajeczyna @Sauwak Zostawmy więc te furtki otwarte i nie udawajmy, że domknęliśmy temat pytania. Domknęliśmy jego kawałek – pytanie o własne życie. Reszta czeka. To zdrowe, gdy rozmowa kończy się świadomością tego, czego jeszcze nie powiedziano, a nie złudzeniem, że powiedziano wszystko. Pytanie do run to studnia bez dna, jak prawie wszystko w tej praktyce. Dotknęliśmy wody. Reszta głębi czeka na tych, którzy zejdą niżej.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lady Dobre, że tak to ujmujesz. Dotknęliśmy wody, reszta głębi czeka. I niech tak zostanie zapisane na końcu tego wątku, żeby nikt nie wyszedł z poczuciem, że pytanie do run to temat zamknięty w stu sześćdziesięciu kilku wpisach. To początek, nie koniec. Whisper otworzył drzwi, weszliśmy do pierwszej sali, a za nią są kolejne. Niech ktoś inny otworzy następne, gdy poczuje, że ma czym je otworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję wszystkim na koniec. Wszedłem przez te drzwi, których nawet nie wiedziałem, że szukam, a za nimi okazała się cała amfilada sal. Idę teraz ćwiczyć to, czego się tu nauczyłem, w pierwszej sali, a do kolejnych dojdę z czasem. Zostawiam to wszystkim, którzy poczują, że ich pytania mętnieją – wejdźcie, poczytajcie, i nie bójcie się dodać swojego zagubienia, bo z mojego wyrosła cała ta rozmowa. Może z waszego wyrośnie następna, jeszcze głębsza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Whisper Pięknie to ująłeś z tą amfiladą sal, i dobre to miejsce, żeby zostawić wątek otwarty. Niech każdy, kto trafi tu z mętnymi pytaniami, wie, że wszedł do pierwszej sali czegoś znacznie większego, i niech idzie dalej własnym tempem. A jak ktoś dojdzie do sal, których my dziś nie otworzyliśmy – pytania za innych, pytania w magii, pytania o sprawy wielkie i wspólne – niech wróci i opowie, co tam zastał. Bo my zostajemy w pierwszej sali, a wiemy już, że za nią jest więcej, niż dziś zdołaliśmy obejść. I to jest dobry powód, żeby ta rozmowa nigdy się tak naprawdę nie skończyła.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: