Hektor trafił w sedno. składowisko to zmieniający się system i każda wizyta to de facto pomiar innego stanu terenu. to nie jest problem z radiestetą, to jest właściwość obiektu. dlatego seria pomiarów jednej osoby w różnych fazach może być cenniejsza niż kilka osób w jednym momencie - przynajmniej mamy ten sam operator przy zmiennym obiekcie a nie dwie zmienne naraz.
Eliksirnik, to ma sens ale budzi kolejne pytanie. jeśli operator się zmienia między wizytami - bo człowiek nie jest stały, ma gorsze i lepsze dni, jest bardziej lub mniej skupiony - to gdzie jest punkt odniesienia? jak Zygmunt pojedzie za miesiąc i wyniki będą inne, to co to nam mówi o składowisku, a co o Zygmuncie?
no właśnie to jest kwestia którą sam sobie zadawałem po tej pierwszej wizycie. bo jak wróciłem i próbowałem to opisać, to nie byłem pewien czy opisuję teren czy własne odczucia w tym terenie. chyba to jest nieuniknione przy pracy z wahadłem. ale Hektor wspominał o resecie między pytaniami - czy to pomaga też "wyzerować" operatora, nie tylko wahadło?
reset pomaga ale nie zeruje całkowicie. jesli wchodzisz na teren zmęczony albo z silną intencją "zobaczenia" czegoś konkretnego, to wahadło to poczuje. dlatego lepiej zaczynać od stanu możliwie neutralnego - kilka minut spokojnego oddechu przed wejściem, bez expectacji. łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczególnie na terenie który już wcześniej odwiedziłeś i masz o nim zdanie.
czytam tę całą dyskusję o neutralności operatora i zastanawiam się - czy ktoś z was pracował z protokołem podwójnie ślepej próby albo czymś zbliżonym? znaczy, ktoś zaznacza punkty na mapie, ktoś inny sprawdza wahadłem nie wiedząc co jest gdzie. bo to by przecięło część tej dyskusji. albo jest niemożliwe technicznie, albo nikt tego nie robił, albo coś mi umknęło w tej rozmowie.
teleradiestezja to inna liga pod względem protokołu i nie przeniesiemy jej bezpośrednio na sytuację Zygmunta. on był fizycznie na terenie i to jest praca zupełnie inna niż mapa. wracając do sedna - mnie interesuje coś innego. czy ktoś wie jak wygląda sieć Hartmanna na terenie składowiska? czy linie się zachowują normalnie, czy teren zaburzony biologicznie jakoś je deformuje?
wahadłem można namierzać Hartmanna, to nie jest zarezerwowane dla prętów. pytanie precyzji, nie metody. ale mnie bardziej ciekawi co innego - Zygmunt, mówiłeś o ósemce. w którym miejscu składowiska? bo jeśli to był środek, to inne znaczenie niż na granicy terenu. ósemka na granicy może być tylko reakcją na przejście między dwoma różnymi strefami, nie musi oznaczać chaosu całego obszaru
dokładnie to chciałam powiedzieć. i dlatego pytanie o Hartmanna nie jest tylko ciekawostką - jeśli siatka jest tam zdeformowana albo zagęszczona, to tłumaczyłoby też te ósemki Zygmunta. miejsce mocno obciążone często pokazuje właśnie taki wzorzec, gdzie linie się skupiają albo nakładają nieregularnie. a składowisko to jest teren który zmienia ciężar i układ przez lata, wiec siatka energetyczna mogła sie dostosować do tego nacisku
zatrzymajmy się chwilę na tym co Kianitka mówi o dostosowaniu siatki. to nie jest takie oczywiste. siatka Hartmanna to twór stosunkowo stabilny i argumentowanie że dostosowuje się do składowiska śmieci to teza która wymaga jakiegoś oparcia. znam tereny przemysłowe gdzie siatka szła swoim torem bez większych zaburzeń. to co mogło reagować u Zygmunta to coś innego - bardziej lokalne pole, może ciek pod spodem, może skład gruntu. czy ktoś wie jakie jest podłoże geologiczne w tamtym rejonie?
