Przymierzam się do wynajęcia mieszkania i zanim podpiszę umowę, chcę je porządnie przebadać radiestezyjnie. Interesuje mnie głównie sprawdzenie, czy są tam żyły wodne i czy krzyżowania sieci Hartmanna nie wchodzą w miejsca, gdzie będę spał albo pracował. Ale właściciel wspomniał, że ma tam kilka ceramicznych odpromienników. I tu mam pytanie - jak właściwie sprawdzić, czy te odpromienniki w ogóle działają? Czy samo to, że wahadło nie reaguje w danym miejscu, wystarczy? Czy może trzeba porównywać pomiary skali Bovisa przed i po? Będę wdzięczny za wskazówki, bo nie chcę się nabrać na dekoracje udające ochronę.
Dobre pytanie, bo ceramiczne odpromienniki to trochę czarna skrzynka - nie widać co robią i łatwo je pomylić z ozdobą. Ja bym zaczęła od tego, żeby w ogóle nie patrzeć na odpromienniki na początku, tylko zrobić pełne badanie mieszkania od zera, jakby ich tam nie było. Żyły wodne, sieć Hartmanna, miejsca krzyżowań - wszystko nanosuję na szkic planu. Dopiero potem sprawdzam, czy energetycznie w tych punktach naprawdę coś zostało stłumione czy zneutralizowane. Mierzysz Bovisem konkretne krzyżowanie z odpromiennikm i bez niego - i to Ci da odpowiedź.
A ile trzeba czekać po wyjęciu, żeby wynik był miarodajny? Bo mi się wydaje, że energia miejsca nie resetuje się od razu.
Dobrze, ale właściciel raczej nie pozwoli mi przestawiać jego rzeczy przez godzinę. Czy jest jakiś sposób, żeby ocenić skuteczność odpromiennika bez fizycznego jego usuwania? Myślałem nad pracą na planie, ale nie wiem, czy teleradiestezja jest tu wystarczająco dokładna.
Teleradiestezja przy ocenie konkretnych urządzeń jest moim zdaniem słabszym rozwiązaniem. Odpromiennik to fizyczny obiekt o konkretnym zasięgu działania i naprawdę najlepiej badać go w miejscu, w którym stoi. Nad mapą możesz sprawdzić gdzie przebiegają żyły, ale czy ten konkretny ceramiczny kawałek pracuje jak należy - to bym jednak sprawdzał na miejscu. Mam inne pytanie: wiesz, jakiej firmy są te odpromienniki? Bo to ma znaczenie.
to zrób sobie zdjęcia jak będziesz na miejscu. Po kształcie i ewentualnym znaku na spodzie często można rozpoznać producenta. Są firmy, których odpromienniki mają naprawdę dobrze udokumentowane działanie w środowisku radiestezyjnym, i są takie, które sprzedają ozdoby ceramiczne z dużym marginesem poetyckości w opisie.
A czy ktoś tutaj badał kiedyś mieszkanie z odpromiennikam i i co wyszło? Ciekawi mnie, jak duży był faktyczny zasięg takiego ceramicznego odpromiennika. Bo słyszałam różne rzeczy - że jeden wystarczy na całe pomieszczenie, że trzeba po kilka na pokój...
Przepraszam że się wtrącę, ale mam głupie pytanie - przy takim badaniu mieszkania pod wynajem, to właściwie od czego w ogóle zacząć? Czy najpierw mapować sieć Hartmanna, czy szukać żył wodnych? Bo czytałam, że kolejność może mieć znaczenie.
To ma logikę. Mam ze sobą pręty L i wahadło egipskie, wydaje mi się, że do mapowania sieci wolę pręty - łatwiej mi wyczuć moment przekroczenia linii. Czy do oceny samych odpromienników lepiej zostać przy wahadle?
wahadło do oceny Bovisa jest konieczne, bo pręty L nie dają wartości liczbowych. Ale do zlokalizowania czy strefa jest aktywna czy nie - pręty będą sprawniejsze. Połącz jedno z drugim: pręty do mapowania, wahadło do pomiarów porównawczych.
Ciekawy wątek. Mam pytanie na przyszłość - jeśli okaże się, że odpromienniki właściciela nie działają albo działają słabo, to czy masz w ogóle możliwość przyniesienia własnych? Pytam bo miałam podobną sytuację i zastanawiałam się, czy to etyczne stawiać swoje neutralizatory w cudzym mieszkaniu.
u mnie właścicielka była otwarta na ezoterykę, więc po prostu powiedziałam jej co i po co, i nie miała obiekcji. Ale miałam koleżankę, która po cichu stawiała własne odpromienniki i zdejmowała przed wyjazdem - trochę karkołomne, ale rozumiałam jej podejście. Myślę, że przy wynajmie priorytetem jest własne zdrowie i samopoczucie, a nie estetyka mieszkania właściciela.
A wracając do samego badania jutrzejszego - Lubon, masz już jakiś plan działania? Czy wchodzisz i zaczynasz od razu od żył, czy najpierw chcesz obejść mieszkanie z prętami bez konkretnego pytania, żeby wyczuć klimat?
Plan jest taki: najpierw przejście z prętami L przez każde pomieszczenie żeby zobaczyć gdzie w ogóle coś reaguje. Potem wracam w te miejsca z wahadłem egipskim i próbuję ustalić co to dokładnie jest - żyła, sieć Hartmanna, Curry. Odpromienniki właściciela oceniam na końcu, jak już będę wiedzieć co mają neutralizować.
Dobra kolejność. Tylko jedno dopytanie - jak masz zamiar ustalić, czy to żyła wodna czy linia Hartmanna? Bo odczyt z prętów przy obu może wyglądać podobnie, szczególnie jeśli jesteś w nowym miejscu i nie znasz jeszcze energii tego mieszkania.
tak, dokładnie. Nie próbuj zgadywać z samego ruchu prętów - pytaj wahadło bezpośrednio. Niektórzy robią to w jednym przejściu, ale moim zdaniem przy nieznanym miejscu lepiej poświęcić chwilę na weryfikację każdego znaleziska z osobna. Pomyłka na etapie identyfikacji i cały dalszy pomiar odpromienników traci sens.
Zgadzam się z Marzenką co do weryfikacji, ale dodałabym jeszcze jedno - zanim zaczniesz cokolwiek badać, sprawdź Bovisem samą siebie w progu mieszkania. Jeśli z jakiegoś powodu twoja własna energia będzie zaniżona zanim wejdziesz, wyniki całego badania mogą być przekłamane.
A jak Lubon w ogóle rozpozna, że wyniki są wiarygodne? Mam na myśli - jest w obcym miejscu, nie zna bazowej energii mieszkania, właściciel gdzieś pewnie chodzi po pokojach. Czy warunki nie są po prostu za trudne na rzetelny pomiar?
Warunki nigdy nie są idealne przy badaniu cudzego mieszkania. Właściciel w środku to zakłócenie, ale do obejścia - można go poprosić żeby siedział spokojnie w jednym miejscu na kilkanaście minut. Gorzej jeśli ktoś jest nerwowy albo nastawiony sceptycznie, bo to potrafi naprawdę wybić z rytmu.
Właściciel wydaje się spokojny, mamy się spotkać po południu. Raczej nie będzie mi przeszkadzał, powiedziałem mu wcześniej że interesuje mnie 'układ energetyczny mieszkania' i nie wydawał się tym zaskoczony. Nie wiem czy rozumiał co mówię, ale przynajmniej nie śmiał się.
To dobry znak. Miałam raz właściciela, który stał za mną i komentował każdy ruch wahadła i powiem szczerze - skończyłam badanie w połowie i stwierdziłam, że dokończę kiedy indziej. Nie da się pracować przy kimś, kto wyraźnie czeka aż coś udowodnisz albo obalysz.
Dobry system. Ja przy badaniach używam siatki - dzielę każdy pokój na strefy i mierzę każdą strefę osobno, żeby mieć obraz całości, a nie tylko punkty gdzie coś wyraźnie reaguje. Ale to przy dokładnym badaniu, nie przy pierwszym przeglądzie.
A co potem z tymi odpromiennikam i właściciela - Lubon, jeśli zmierzysz że działają słabo albo są ustawione w złym miejscu, to powiesz mu o tym? Trochę niecodzienna sytuacja, przychodzisz do kogoś wynająć mieszkanie i wychodzi z tego że jego odpromienniki są źle ustawione.
To chyba najrozsądniejsze podejście. Trzymamy kciuki za jutro - daj znać jak wyszło, bo ten wątek zaczął się od konkretnego pytania i ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce, nie tylko w teorii.
No to byłem. Wróciłem godzinę temu i muszę powiedzieć, że mieszkanie dało mi do myślenia bardziej niż się spodziewałem. Badanie trwało około czterdziestu minut, właściciel siedział spokojnie w kuchni przez większość czasu. Zacznę od tego co najważniejsze - odpromienniki ceramiczne, których jest tam pięć sztuk, pokazały przy wahadle bardzo różne wartości. Dwa w salonie - jeden wyraźnie aktywny, drugi niemal martwy. Dwa w sypialni - podobna historia. Piąty stał na półce przy wejściu i sprawiał wrażenie jakby w ogóle nie był naładowany.
No to jednak dało się zbadać mimo warunków. Ale 'niemal martwy' - jak to wyglądało przy wahadle konkretnie? Brak ruchu, minimalne wahnięcia, coś innego?
To co opisujesz z tymi dwoma skrajnymi wynikami przy podobnych odpromiennikach to nie jest dziwne - ceramika się wypala energetycznie, szczególnie jeśli pracuje w mocno obciążonym miejscu. Ale mam pytanie: sprawdziłeś czym te odpromienniki są otoczone? Gdzie dokładnie stały, czy na podłodze, na meblach, blisko elektroniki?
